Małe wyzwanie makijażowe od Kontigo

3/10/2017 Marta Gałuszka 4 Comments

Dostałam małe wyzwanie od Kontigo - przygotować makijaż krok po kroku wykorzystując produkty, które od nich otrzymałam, a które zostały wybrane specjalnie dla mnie :)

Parę słów o Kontigo:
To sieć sklepów kosmetycznych z  wyjątkową obsługą oraz asortymentem dostępnym w przystępnej cenie dla każdej kobiety, by mogła poczuć się zadbana. W ofercie sklepów znajdują się wyłącznie produkty kosmetyczne do makijażu oraz pielęgnacji ciała, twarzy, włosów, zapachy i akcesoria, aby zapewnić polskim kobietom dokładnie to, czego potrzebują dla podkreślenia swojej urody. Kontigo zapewnia swoim Gościom niezrównaną obsługę o indywidualnym charakterze, uporządkowane strefy do testowania produktów z naturalnym oświetleniem, jak również usługę makijażu. Mając na uwadze trudności w dopasowaniu produktów odpowiednich do indywidualnych potrzeb kobiet, wyspecjalizowany personel oferuje pomoc w dobraniu idealnych produktów oraz edukację w zakresie metod ich aplikacji.


W przesyłce znalazłam produkty marki własnej Kontigo - Mystik Warsaw: pustą paletkę magnetyczną na 5 cieni, 5 prasowanych cieni z serii "Light", brązowy eyeliner w pisaku, rozświetlacz w kredce, a także miedziano-brązowy brokat. Powiem szczerze, że te produkty były dla mnie nie lada wyzwaniem. Głównie z uwagi na kolorystykę, ja taka mało "nudziakowa" jestem i wolę w makijażu używać żywszych kolorów. Ale sprostać wyzwaniu chciałam i chyba sprostałam ;-) Zapraszam zatem na makijaż krok po kroku przy wykorzystaniu produktów Mystik by Kontigo!


1) Całą ruchomą powiekę pokryłam bazą pod cienie. W załamaniu górnej powieki roztarłam cielisty cień o nazwie Barely-Light.

2) W zewnętrznym części powieki ruchomej roztarłam metaliczny, brązowo-złoty cień Amber-Light, łącząc go w załamaniu z uprzednio roztartym cielistym cieniem.

3) W wewnętrznym kąciku roztarłam jaśniutki, delikatnie perłowy cień Air-Light, na niego w mniej więcej połowie powieki, nałożyłam różowo-złoty cień Rose-Light i połączyłam go z metalicznym brązem delikatnie go w niego wcierając.

4) Dolną linię rzęs podkreśliłam w podobnym stylu, jak powiekę ruchomą. W zewnętrznym kąciku roztarłam metaliczny brąz Amber-Light, A od połowy dolnej linii rzęs w kierunku wewnętrznego kącika nałożyłam róż.

5) Sam wewnętrzny kącik zaakcentowałam matowym cieniem w kolorze kości słoniowej Angel-Light.

6) Nałożyłam odrobinę kleju do brokatu w wewnętrznym kąciku oka na dolnej linii rzęs i przykleiłam do niego brokat Mystik Sensual Copper.

7) Linię wodną oka podkreśliłam rozświetlaczem w kredce Mystik, wzdłuż górnej linii rzęs poprowadziłam kreskę brązowym eyelinerem w pisaku Little Brown Liner, na koniec wytuszowałam rzęsy i voila! :)



Teraz kilka słów o cieniach Mystik. Cienie otrzymałam w kolorystyce świetnie nadającej się do codziennego makijażu. Do pracy wręcz idealne, można nimi delikatnie podkreślić oczy, dobrze sprawdzą się u osób, które dopiero zaczynają przygodę z makijażem (krzywdy sobie nimi nie zrobicie). Angel-Light, Air-Light i Barely-Light mają przyjemną pigmentację, która nie ginie przy roztarciu. Cieniami Rose-Light i Amber-Light pracuje się już nieco trudniej, a szkoda, bo mają piękne kolory. Ich potencjał można wydobyć nakładając je na bazę pod cienie. Jestem pozytywnie zaskoczona eyelinerem w pisaku Little Brown Liner. Nie wyobrażałam sobie makijażu bez czarnej kreski, a tu brąz wpasował się wręcz idealnie! Łatwo jest nim operować i narysować równą kreskę. I wiecie co? Chyba w końcu zacznę się przekonywać do eyelinerów w formie pisaka :) Brokat pięknie odbija światło i ogromna szkoda, że zdjęcia tego nie oddają :(


Podsumowując, mam nadzieję, że moja propozycja makijażu wykonanego produktami marki Mystik Warsaw by Kontigo przypadnie Wam do gustu :) Na deser, dorzucam jeszcze zdjęcie całego makijażu twarzy:

4 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Tattoo Liner od Kat Von D, czy Epic Ink Liner od NYX?

3/06/2017 Marta Gałuszka 4 Comments

Jednym z najsławniejszych produktów Kat Von D jest oczywiście Tattoo Liner. Pamiętam jak zachwycona oglądałam na YT jak pięknie sunie po oczach modelek i zapragnęłam go posiadać. Zatem odwiedzając amerykańską Sephorę naturalnym było, że wpadnie w moje posiadanie. Czy się polubiliśmy?


No cóż, zdecydowanie nie jest to miłość, nawet nie zauroczenie, raczej coś z serii "tough love". Bo produkt sam w sobie nie jest zły, ale u mnie się nie sprawdza. Być może coś jest nie tak z moimi powiekami, ale nie potrafię narysować za jego pomocą ładnych, prostych kresek. W dodatku jego czerń jest jednak zbyt mało czarna, mało intensywna. Od tego eyelinera wolę jednak zdecydowanie Epic Ink Liner od NYX, o którym w dalszej części posta. Za to dla eyelinera od Kat znalazłam nieco inne zastosowanie - łatwo jest nim narysować bardziej skomplikowane kształty na twarzy, np. w fantazyjnych makijażach. Wykorzystałam go w taki sposób w swoich halloweenowych stylizacjach.


Nie można mu jednak odmówić trwałości, bo na skórze twarzy utrzymuje się naprawdę długo. Niemniej, produkt nie odpowiada moim potrzebom, choć pewnie fanki eyelinerów w pisaku będą nim zachwycone. Tylko cena jest nieco mniej zachwycająca (20$ + podatek), a także dostępność - z Polski najbliżej mamy szansę go kupić w UK lub Hiszpanii. Dlatego genialną dla niego alternatywą jest eyeliner Epic Ink Liner od NYX, który możemy kupić w Polsce i kosztuje 41 zł (w USA 8$), więc różnica w cenie znaczna. A jak z jakością?


Epic Ink Liner wygląda jak eyeliner w pisaku, ale pisakiem nie jest. Zamiast gąbeczki posiada super precyzyjny pędzelek. A ja jestem fanką eyelinerów w pędzelku! Sunie po skórze jak marzenie, nie przerywa kreski w trakcie malowania po załamaniach skóry, jak potrafi to robić eyeliner od Kat Von D. No i ta czerń! Absolutnie intensywna, piękna i długotrwała. Pokochałam ten eyeliner od pierwszego użycia, choć początkowo byłam do niego nieco sceptycznie nastawiona. Myślę, że pokonał nawet mojego dotychczasowego ulubieńca, czyli Matt Liquid Liner również od NYXa. Już teraz wiem, że na jednym opakowaniu się nie skończy i będę do niego wracać. Jeśli miałabym wskazać jedną firmę, która robi najlepsze eyelinery ever, zdecydowanie byłby to NYX. Pełna gama kolorystyczna w przyjemnych dla portfelach cenach :)


4 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

L'Oreal Volume Million Lashes

3/03/2017 Marta Gałuszka 1 Comments

Kiedy ma się niezbyt długie i w dodatku sztywne rzęsy, oczekuje się wiele od maskar. Tak jest i w moim przypadku. Od czasu, kiedy pierwszy raz w życiu wytuszowałam swoje rzęsy, aż do teraz, przetestowałam ogromne ilości tuszów do rzęs. Jedne były lepsze od drugich, inne okazywały się totalnymi niewypałami, a na dłużej zatrzymałam się przy jednym i o nim dzisiejszy post.


Z  L'Oreal miałam okazję testować różne wersje maskary Volume Milion Lashes (klasyczną, So Couture, Fatale, czy Noir), ale tylko wersja klasyczna skradła moje serce. Najlepsza silikonowa szczoteczka, które świetnie wyczesuje rzęsy, bardzo dobra formuła tuszu i efekt, na którym mi zależy - czyli wydłużone i lekko pogrubione rzęsy. Nie sposób też nie wspomnieć o tym, że bardzo łatwo jest ją zmyć bez potrzeby nadmiernego pocierania oczu płatkiem kosmetycznym zwilżonym płynem dwufazowym. A u mnie to niezwykle ważne, nie znoszę mieć nie do końca zmytego makijażu oczu, a czasem mi się to zdarzało, zwłaszcza jak używałam maskary Maybelline Lash Sensational (która mogłaby zostać moim hitem, ale niemożność jej zmycia z rzęs w całości jest dla mnie absolutnie nieakceptowalna).


Moja budowa oka sprawia, że zazwyczaj tuszując rzęsy zawsze sobie nieco upaćkam zarówno górną, jak i dolną powiekę. Tutaj ten efekt prawie nie występuje, szczoteczka jest elastyczna i nabiera na tyle niewielką ilość tuszu, że ani nie powoduje kleksów, ani nie skleja rzęs. A jeśli kleks już się zdarzy, wystarczy poczekać, aż tusz zaschnie i zetrzeć go ze skóry patyczkiem kosmetycznym - bez uszczerbku dla podkładu! Trwałość? U mnie raczej żadne tusze się nie kruszą, choć czasami mam tendencję do rolowania rzęs pomiędzy palcami (okropny nawyk, z którym walczę!), zatem tusz wytrzymuje w stanie nienagannym te kilkanaście godzin od nałożenia do zmycia makijażu późnym wieczorem.


Na sam koniec wydajność! Standardowo tusze do rzęs nie nadają się do użytku już po około miesiącu codziennego używania, ta maskara za to będzie Wam służyć o wiele dłużej. Nawet lekko przyschnięta dalej świetnie sobie radzi z rzęsami. Jeśli chodzi o jej cenę, to różni się ona całkiem drastycznie zależnie od tego, gdzie zdecydujemy się ją kupić. Dla przykładu, w Rossmannie bez promocji kosztuje ponad 60 zł, a na Cocolita.pl w cenie standardowej 32,90 zł, a teraz w promocji 25,90 zł (muszę sobie zrobić zapasy, bo cena przyjemna dla portfela ;-)).

A tu jeszcze efekt na oku:

1 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

The Make-Up Day na targach Beauty Forum 2017 w Warszawie - mapa stoisk i nie tylko

3/02/2017 Marta Gałuszka 0 Comments

Czy któraś z Was wybiera się na targi Beauty Forum w Warszawie w dniach 11-12 marca? Jeśli tak, to przygotowałam dla Was częściowo opisaną mapkę stoisk. Skupiałam się na bardziej ciekawych i znanych markach kosmetycznych i paznokciowych. Mam nadzieję, że będzie to dla Was pomocne!

11 marca spotkacie mnie z pewnością już od rana na The Makeup Day w Strefie Blogera, później buszującą po stoiskach (a jakże!), a od godziny 16.00 będę miała przyjemność malować w strefie Pro Make Up Academy! Niesamowite wyróżnienie, bo w ten dzień od samego rana w strefie Pro Make Up będą malować Anshu, Kamila Patyna, Klaudia Kłos, Karolina Matraszek i Daniel Sobieśniewski. Będziecie tam ze mną? :) Moją modelką będzie cudna Sylwia, którą możecie znać z jej kanału: https://www.youtube.com/user/weakpointblog

Będę miała do rozdania również kilkanaście biletów na targi, rozdanie ogłoszę dzisiaj wieczorem na swoim profilu na Instagramie: http://instagram.com/trustmyself.pl :)


A teraz obiecana mapka stoisk :)

Zdjęcie możecie znacznie powiększyć po prostu w nie klikając :)

I jeszcze zbliżenie na strefę The Make Up Day :)

To z kim się widzę w sobotę na targach? :)))

0 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

#gradientchallenge - Part II

3/01/2017 Marta Gałuszka 1 Comments

Przedstawiam drugą część moich prac wykonanych w ramach #gradientchallenge. Dla przypomnienia o co w ogóle chodzi z tym wyzwaniem: w mojej głowie zrodził się pomysł fajnie ułożonego profilu na Instagramie, gdzie co trzeci kwadracik będzie plamą jednego, bądź 2 kolorów tworzących w dłuższej perspektywie przenikający się gradient. I tak o to powstało moje wyzwanie, makijaż inspirowany tymże kwadracikami, a raczej kolorami, z których są skomponowane.

Założeniem jest, by makijaż oczu i ust zrobić tylko przy użyciu jednego, w porywach dwóch kolorów, zgodnie ze schematem ich przenikania się w gradiencie. Wyzwanie zakończyłam jakiś czas temu, ale możecie zobaczyć jak wyglądał wtedy mój profil na Instagramie - zapraszam do klikania o TUTAJ! :)

Zatem poniżej reszta moich prac. Któraś z nich wpadła Wam w oko? :)




1 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)