Mollon Pro - czyli moje pierwsze lakiery (prawie) hybrydowe

2/27/2017 Marta Gałuszka 9 Comments

I mnie dopadło. Może to nie mania hybrydowa, ale miałam już dość ciągłej konieczności malowania paznokci lakierem, który i tak na drugi dzień najczęściej odpryskiwał. A co gorsza, moje paznokcie najczęściej po prostu się łamały i okropnie rozdwajały. Do tej pory nie wiem skąd problem wynikał, a nawet dalej wynika, bo częściowo dalej lubią się rozdwajać. Stąd mój pomysł na hybrydę w nieco łatwiejszej wersji, czyli manicure monofazowy.


Próbowałam przekonać się do manicure stricte hybrydowego, ale za każdym razem lakier pękał, odpryskiwał, albo co gorsza - zapowietrzał się, a po ściągnięciu lakieru moje paznokcie wołały o pomstę do nieba. Za pierwszym razem po ściągnięciu moje paznokcie dochodziły do siebie aż pół roku! Niemniej pokusa manicure, który trzymałby się dłużej niż kilka dni była nieodparta, dlatego postanowiłam zainwestować w lampę UV/LED, wszelkie cuda potrzebne do paznokci i oczywiście - lakiery monofazowe. Skusiłam się na nie, kiedy w salonie zrobiono mi pedicure z ich użyciem. Był niezniszczalny! Kosmetyczka w salonie użyła lakierów marki Mollon Pro, zatem naturalnym wyborem na moje pierwsze monofazy był właśnie Mollon. Na rynku nie ma za wiele tego typu hybryd, więc i wybór ograniczony, ale ja absolutnie nie żałuję.



Mollon Pro oferuje swoje monofazy również w zestawach (4 lakiery i obecnie 1x dehydrator i 1x remover), aczkolwiek ja je kupiłam w nieco innym zestawie: 3+1, w cenie bodaj 139 zł. Za drugim razem skorzystałam z promocji -30% i kupiłam solo kolejne 4 kolory (standardowa cena lakieru to 44 zł). Buteleczka ma 10 ml i wygląda jak standardowy lakier hybrydowy, czyli jest czarna, matowa. Producent na opakowaniu podaje czas utwardzania w lampie. Jak możecie zauważyć, czasy te są o wiele dłuższe niż dla hybryd. Ja mam lampę UV/LED 24W i pierwszą warstwę utwardzam minimum 40 sekund, a drugą 90 sekund. Kciuki czasami jeszcze dłużej.



Za pierwszym razem oczywiście nie przewidziałam tego, że lakier może spływać na skórki, więc po utwardzeniu lakieru miałam je trochę zalane i zaburzoną szerokość płytki. Natomiast już za drugim razem kładłam cieniutkie warstwy, które w końcu wyglądały idealnie. W przypadku monofaz wystarczą tylko 2 cienkie warstwy i jest pięknie. Co ważniejsze, nakładamy je na lekko zmatowioną i odtłuszczoną płytkę! Bez żadnych baz i topów :) Lakier trzyma się w zależności od koloru i warunków w jakich egzystujemy (czy lubimy gorące i długie kąpiele, czy często myjemy naczynia, itd.) od tygodnia do 10-12 dni. Uwielbiam to, że po utwardzeniu monofaz w lampie mogę robić wszystko, nie muszę czekać aż lakier wyschnie. A czasami klasyczny lakier, nawet wyschnięty, lubił się pomarszczyć, albo zarysować, masakra! Oczywiście, czasami zdarza się, że coś mi odpryśnie szybciej, ale raczej jest to związane z kruchością moich paznokci, które jednak od czasu do czasu lubią się rozdwoić i złamać. Jeśli chodzi o ściąganie monofazy, schodzi pod wpływem acetonu (zamoczony w acetonie wacik przykładamy na kilka minut do paznokcia i owijamy folią aluminiową) i odbywa się to bez uszczerbku dla paznokcia, bo nawet nie trzeba siły, żeby usunąć kopytkiem resztę lakieru.


Pomimo, że pokochałam monofazy, to jednak nabrałam chrapki, aby raz jeszcze wypróbować hybrydy. W końcu do trzech razy sztuka, prawda? :) Mam nadzieję, że kiedy wykonam je od A do Z sama, to będę mogła cieszyć się długotrwałym manicure bez odprysków. A i może moje pazurki w końcu odrosną na zadowalającą długość! Myślę, że dodatkowe warstwy pod postacią bazy i topu niejako wzmacniają paznokcie. Dlatego z utęsknieniem czekam na targi Beauty Forum w Warszawie, gdzie mam zamiar poszaleć trochę na stoiskach z lakierami, zwłaszcza w Indigo ;-)

9 komentarzy:

  1. piękne kolory, w szczególności ta miętka;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne kolory, najbardziej do gustu przypadł-a mi Heidi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Irina! Przeboski odcień :) Z monofazami nie miałam do czynienia - z jednej strony kusi to, że nie potrzeba żadnych baz i topów, ale ja się już zdążyłam zakochać w hybrydach ;) Jak zrobisz je sama - też się zakochasz! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam styczności z monofazami z Mollona Pro ale muszę przyznać że kolorki mają super !

    OdpowiedzUsuń
  5. a jakich hybryd próbowałaś? ja pracuję na semilacach i nie mam problemu z odpryskiwaniem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)