Eisenberg - Émulsion Secret Premières Rides

2/02/2017 Marta Gałuszka 0 Comments

W moim wieku (wbrew pozorom nie jestem już tak młoda, jakby się mogło wydawać ;)), stawiam głównie na intensywne nawilżanie mojej skóry. Pomimo, że jestem posiadaczką cery mieszanej, to jednak jest ona bardzo wymagająca i skłonna do przesuszania. Zatem podstawą mojej codziennej porannej i wieczornej pielęgnacji jest krem nawilżający, a ostatnio również o działaniu przeciwzmarszczkowym. Stąd dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o bardzo przyjemnym kremie Eisenberg Émulsion Secret Premières Rides - czyli Emulsji na pierwsze zmarszczki.


O marce Eisenberg:
Dzięki swojej unikalnej tożsamości marka EISENBERG zyskała międzynarodową renomę w świecie urody. Przy tworzeniu każdego dzieła José Eisenberg wykorzystuje swoje dwie pasje:  HIGH-TECH i SZTUKĘ oraz jeden wymóg: DOSKONAŁOŚĆ. W otoczeniu swoich współpracowników, każdego dnia pracuje, by znaleźć idealną równowagę między skutecznością, innowacyjnością, zmysłową przyjemnością, elegancją, luksusem i ponadczasowością. Formuła Trio-Moléculaire® jest wynikiem 13 lat badań naukowych oraz 2 lat testów klinicznych i medycznych. 3 współdziałające molekuły stymulują naturalne funkcje młodej skóry, regenerując, dotleniając i stymulując ją. To naukowe odkrycie jest w sercu EISENBERGA i wchodzi w skład każdego kosmetyku tej marki.

Kilka słów od producenta:
Nawilżająca, antyoksydacyjna i przeciwzmarszczkowa emulsja w lekkiej i jednocześnie ultranawilżającej teksturze z pudrowym wykończeniem dla świeżej, pełnej blasku cery . Ta emulsja o wyjątkowym stężeniu Kwasu Hialuronowego i Formuły Trio-Moléculaire® redukuje zmarszczki i doskonale zwiększa nawilżenie. Przywraca skórze elastyczność oraz wyraźnie wygładza jej powierzchnię. Witaminy C i E uzupełniają działanie tej codziennej pielęgnacji dzięki swoim powszechnie uznanym właściwościom antyoksydacyjnym. To idealny kosmetyk na dzień i na noc dla skóry preferującej lekkie tekstury.


Wystarczy tylko spojrzeć na buteleczkę tego kremu, aby poczuć bijący od niego luksus. Dopracowana w każdym calu półprzezroczysta buteleczka typu airless z pompką, zwieńczona ciężką nakrętką z wytłoczonym logiem Eisenberg. Luksusowa jest również cena tego kremu, bo za 50 ml w Sephorze (marka dostępna jest tam na wyłączność) zapłacimy bagatela 350 zł. Warto? I tak, i nie. Oczekiwałam od tego kremu naprawdę wiele, zwłaszcza za tę cenę. Początkowo miałam zamiar używać go na dzień i na noc, ale szybko okazało się, że moja wymagająca skóra potrzebuje na noc czegoś mocniejszego jeśli chodzi o nawilżanie. Natomiast krem idealnie sprawdza się pod makijaż. Przepięknie pachnie, więc świetnie rozbudza, szybko się wchłania i tworzy dobrą bazę pod nakładany makijaż nie powodując jego ścierania się, a wręcz przedłużając jego trwałość. Używam go od ponad 2 miesięcy codziennie rano, do tej pory zużyłam połowę opakowania, więc całkiem nieźle.



Czy odczuwam jakąś poprawę jeśli chodzi o stopień nawilżenia i redukcję zmarszczek? Częściowo tak. Przede wszystkim muszę przyznać, że moja kapryśna skóra bardzo polubiła ten krem, a jest skłonna do zapychania i zaskórników. Odkąd go używam, nie mam zbyt wielu problemów skórnych, a jeśli już, to tylko te na podłożu hormonalnym (związane z cyklem). Skóra jest ukojona i miękka w dotyku, koloryt wyrównany, delikatne zmarszczki mimiczne jakby sprasowane - jest naprawdę nieźle. Ale czy tego należałoby oczekiwać po kremie za 350 zł? Możecie odpowiedzieć sobie same :)

0 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)