Podkład Kat Von D - czy naprawdę taki dobry?

1/11/2017 Marta Gałuszka 13 Comments

Podczas mojego pobytu w USA w styczniu ubiegłego roku przyglądałam się ofercie marki Kat Von D Beauty, chociaż powiem szczerze, że wtedy nic jakoś specjalnie nie przykuło mojej uwagi. Kupiłam sobie na próbę osławiony eyeliner Trop Liner, ale trochę się zawiodłam (zapewne pojawi się o nim wpis). Na inne produkty nie zwracałam uwagi, bo jakoś wydawało mi się, że podobne kolory już posiadam w swoim kuferku. W czasie naszej podróży do Los Angeles z marką NYX, Katosu zakupiła na próbę podkład Kat Von D Lock It i już po powrocie, po jakimś czasie zasłużył on na miano jej ulubieńca miesiąca. Wtedy trochę pożałowałam, że jednak nie zwróciłam na niego uwagi, kiedy miałam ku temu okazję.

Ale co się odwlecze, to nie uciecze i skorzystałam z pomocy koleżanki, która wybierała się do Los Angeles w sierpniu i poprosiłam ją o „małe” zakupy. Tak oto stałam się posiadaczką tegoż podkładu. Wybrałam taki sam odcień jak Katosu, ponieważ mamy identyczny koloryt skóry – zdecydowałam się na Light 45, który jest nieco ziemisty/oliwkowy.



O podkładzie mogę na pewno powiedzieć, że ma super opakowanie! Przezroczysta buteleczka typu airless pokazuje, jak dużo jeszcze mamy podkładu do wykorzystania, więc na pewno nie zostaniemy niemiło zaskoczone nagłym końcem produktu.  Konsystencja podkładu jest baaaardzo gęsta, naprawdę gęsta, a przez to podkład jest kryjący i niestety, ciężki. Pomimo nakładania naprawdę cieniutkiej warstwy (dosłownie odrobina produktu), jest tak ciężki, że skórze ciężko jest oddychać po jego nałożeniu (za to ma minus). Jeśli stosuję go częściej niż okazjonalnie, potrafią się pojawić zaskórniki (niestety, taki typ cery, mieszana, z tendencją do niedoskonałości). Ale za to świetnie się sprawdza jako podkład do zadań specjalnych, albo na wyjątkowe okazje (impreza/ślub/wesele/sesja zdjęciowa). Kryje mocno, ale moje naczyniaki (plamy a’la czerwone wino) w dalszym ciągu są delikatnie widoczne, podobnie jak ślady po świeżo wyciśniętym pryszczu (co mi się ostatnio coraz rzadziej, na szczęście, zdarza).



Krycia tego podkładu lepiej jednak nie stopniować dodając warstwy, bo wtedy zrobi nam się ciasto. I najlepiej jest go po aplikacji dokładnie przypudrować pudrem transparentnym (z którym świetnie współpracuje – testowałam zarówno puder Ben Nye, jak i RCMA No Color Powder), aby nie wchodził w żadne załamania skóry i nie oksydował. Przy skórze mieszanej wytrzymuje w stanie nienagannym całkiem długo, bo około 8-10h, potem można ściągnąć nadmiar sebum bibułką matującą i w dalszym ciągu cieszyć się dobrze wyglądającym makijażem.

Podkład sam w sobie jest warty uwagi, ale przy cerach skłonnych do zapychania polecałabym go stosować naprawdę okazyjnie. Problemem może być jego dostępność, bo produkty Kat nie są dostępne w Polsce, ale można je kupić w Europie (UK i Hiszpania). Zatem przy okazji wycieczki do jednego z tych krajów, warto zahaczyć o Sephorę i przyjrzeć się ofercie marki Kat Von D Beauty :) Ja sama mam ochotę przetestować jeszcze ichniejszy korektor (jestem korektorową fetyszystką ;-)) i cienie!

Poniżej zdjęcia przed i po nałożeniu podkładu (bez użycia korektora):



PS. Za podkład zapłaciłam 35$, całkiem sporo, ale do przełknięcia patrząc na jego wydajność.

13 komentarzy:

  1. Nie miałam okazji go jeszcze używać, ale krycie ma ładne :) Skoro jest wydajny to cenę można przeboleć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale też nie nadaje się do wszystkich cer ;) Powiedziałabym, że to raczej podkład do zadań specjalnych :)

      Usuń
  2. Ładnie się prezentuje na twarzy :) Szkoda jednak, że jest tak ciężki .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, czasami jest też grymaśny i lubi robić ciastko na skórze ;)

      Usuń
  3. dla mnie za kredowy ;/ ale na Twojej twarzy fajnie się prezentuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pod wrażeniem jak on mocno kryje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda zaskakująco dobrze na Twojej skórze, stosowałaś jakąś silikonową bazę pod? Obawiam się, że u mnie jednak pejzaż przypominałby bardziej Saharę. Moja skóra lepiej się czuje z mniej kryjącymi ale jednak bardziej nawilżającymi formułami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, bazy nie, ale za to silnie nawilżający krem. Natomiast stosowałam go u znajomej na bazie z NYXa i bardzo ładnie się zachowywał :)

      Usuń
  6. Szkoda, że nie jest ideałem, bo niestety krycie pryszczy czy przebarwień to mój największy problem, ale chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, chyba nie polubiłabym się z tym podkładem. Nie lubię takich ciężkich kosmetyków :/

    Pozdrawiam
    Aga z Agowe Petitki :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)