Maska, dla lubiących 'łaskotki' - Filorga Scrub&Mask

1/25/2017 Marta Gałuszka 2 Comments

Przewrotny tytuł niniejszego posta, prawda? :) Ale to sama prawda, bo produkt Filorga Scrub & Mask to peeling i maska w jednym, ale za to maska o niezwykłych właściwościach! Ten produkt również znalazłam w presspacku po Sephora Open Doors i cóż powiedzieć, bardzo się polubiliśmy.


Kilka słów od producenta:
Innowacyjna maseczka do twarzy Filorga, łączy w sobie dwukierunkowe działanie: złuszczające i dotleniające. Preparat składający się z dwóch, kompatybilnych kierunków działania, daje dogłębne i długotrwałe działanie na skórę. Pierwszy etap - eksfoliacji, ma na celu usunąć martwe komórki warstwy rogowej, zanieczyszczenia oraz nadmiar sebum. Dzięki temu, skóra jest maksymalnie przygotowana do absorpcji składników aktywnych z drugiego etapu maski czyli dotlenienia. Składniki aktywne w postaci kompleksu witaminowego NCTF i kwasu hialuronowego przenikają w głębsze warstwy skóry, zapewniając intensywną rewitalizację i nawilżenie skóry. 
Filorga Scrub&Mask daje natychmiastowe uczucie świeżości i witalności, zapewnia komfort i ukojenie skórze. Lekka konsystencja maski łatwo się rozprowadza, nie powoduje podrażnień ani zaczerwienienia skóry, która pozostaje promienna i nawilżona. Preparat stanowi alternatywę dla zabiegów medycyny estetycznej, działając podobnie jak mezoterapia igłowa. Terapia maską złuszczającą Filorga jest kuracją biologiczną, bezpieczną i niezwykle skuteczną. 




Jak już wspominałam, jest to produkt 2 w 1, czyli peeling i maska. Produkt wydostajemy z opakowania po prostu naciskając na "talerz", ze środka którego wydobywa się porcja maski/peelingu. Czuć pod palcami złuszczające drobinki, które działają na zasadzie peelingu enzymatycznego delikatnie rozpuszczając martwe komórki naskórka. Produkt aplikujemy ruchami okrężnymi masując skórę, a potem zostawiamy na około 10-15 min i spłukujemy letnią wodą. Zaraz po nałożeniu zaczyna się magia, a raczej bardzo dziwne uczucie łaskotania. Bierze się to stąd, że maseczka zaczyna delikatnie bąbelkować, a te bąbelki pękać, co powoduje właśnie delikatne łaskotki. Przyznam szczerze, że lubię nawet to uczucie, całkiem relaksujące :) Po zmyciu naszym oczom ukazuje się odświeżona i dosyć "tępa" w odczuciu skóra, która aż się prosi o krem nawilżający. Stosuję tę maskę co najmniej raz w tygodniu, choć można po nią sięgać nawet 2-3 razy w tygodniu. Bardzo się polubiłyśmy, tylko cena jest nieco zaporowa, około 150 zł (w promocji, a normalnie około 185 zł) za opakowanie 55 ml (choć starcza na całkiem długo).

A poniżej prezentacja efektu, jaki daje maska nałożona na skórę. Na początku zaczynają się wytwarzać bąbelki, które później pękają - to oznacza, że maska działa :)



2 komentarze:

  1. Szkoda, że jest dość droga :( Bo mogłabym się z nią polubić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy okazję zobaczyć Pani bloga po raz pierwszy, będziemy zaglądać częściej! ❤️ Zapraszamy Panią i czytelników do wzięcia w udziału w konkursie walentynkowym, w którym można wygrać perfumy Carolina Herrera Good Girl, Armani Acqua Di Gio Profumo oraz voucher. Pozdrawiamy! http://wisebears.pl/konkurs-walentynkowy/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)