Co warto kupić z oferty NYX Professional Makeup?

10/25/2016 Marta Gałuszka 11 Comments

W dniu wczorajszym wielkim zaskoczeniem dla (jak mniemam) każdej mejkapoholiczki była informacja o otwarciu wyczekanego sklepu online marki NYX Professional Makeup. Trzeba było na niego trochę poczekać, ale już jest! Przejdziecie do niego klikając TUTAJ.

Ponieważ produkty NYX znam praktycznie od podszewki i przez moje ręce przewinęło się około 90% oferty (za wyjątkiem części nowości niedostępnych jeszcze na polskim rynku), postanowiłam przygotować tego posta i wskazać produkty NYX warte moim zdaniem uwagi. Tak, żebyście miały łatwiejszy wybór, choć trochę tego jest :)


1) Baza Pore Filler - 52 zł
Jeśli borykacie się z problemem rozszerzonych porów, ta baza będzie dla Was zbawieniem. Lekka, niezapychająca, ale silnie wygładzająca. Świetna alternatywa dla dużo droższej bazy POREfiller od Benefit.
2) Bazy Color Correcting - 52 zł
Jedne z moich ulubionych baz, występują w kilku wersjach, dedykowanych do różnych problemów, typu: zaczerwienienia, ziemisty odcień skóry, zażółcenia, itd. Makijaż na tej bazie świetnie się trzyma, nawet przez kilkanaście godzin.
3) Podkład mocno kryjący Invincible - 59 zł
Szukasz silnie kryjącego podkładu, który ukryje wszelkie niedoskonałości skóry? Tadaa! Coś dla Ciebie :) Podkład ma bardzo gęstą, kremową konsystencję, jest ciężki, ale niesamowicie kryjący. Polecam zdecydowanie na większe wyjścia, kiedy zależy nam na nienagannym makijażu. Na co dzień może być trochę za ciężki.
4) Korektor HD - 29 zł
Jeden z NYXowych bestsellerów. Oszalejecie ze szczęścia, jak zostanie wprowadzony do oferty najjaśniejszy odcień, idealnie żółtawo-ziemisty Alabaster - mam, uwielbiam i chcę więcej. Czekam, aż pojawi się w Polsce :)
5) Spray utrwalający makijaż Dewy Finish - 35 zł
To produkt, bez którego nie wyobrażam sobie życia. Najlepszy spray utrwalający, jaki miałam okazję używać i którego używam codziennie. Ja zakochałam się w wersji Dewy Finish, która daje naturalne wykończenie, do wyboru jest też wersja Matte Finish.
6) Kolorowe maskary - 33 zł
Nie znam innej marki makijażowej, która ma tak szeroką ofertę kolorowych maskar. Dodatkowo takich, które mają raczej neonowe, niż stonowane kolory. Bardzo lubię, są super urozmaiceniem do codziennego makijażu.
7) Eyelinery Studio Liquid Liner - 25 zł
W gamie Studio Liquid Liner mam swój hit kolorystyczny, odcień Extreme Blue. Przepiękny, metaliczny kobalt, dzięki któremu zbieram tyle komplementów za każdym razem, kiedy mam nim zrobioną kreskę. Ogromnym plusem jest to, że po zastygnięciu te eyelinery zachowują się na oku jak "naklejka", nie odbijają się na powiekach, więc polecam je szczególnie osobom, które mają raczej schowaną ruchomą powiekę, a bardzo lubią kreski.
8) Eyelinery Vivid Brights - 23 zł
Nic nie poradzę na to, że jestem absolutnie "kreskowa" i bardzo lubię urozmaicać codzienny makijaż malując kolorowe kreski. W gamie Vivid Brights w oko również wpadł mi chabrowy odcień (mam słabość do niebieskości), Vivid Sapphire. Wiecznie wyprzedany, więc polujcie na niego, bo warto :) Inne kolory z tej serii zachowują się różnie na powiekach, mogą czasami się kruszyć (np. żółty), a cechą je łączącą jest to, że zasychają na pastelowy mat.
9) Matte Liquid Liner - 35 zł
I kolejny linerowy ulubieniec. Próbowałam też wersji winylowej, ale matowa absolutnie zdobyła moje serce. Idealny pędzelek, konsystencja produktu, piękna, matowa czerń i super trwałość - mam wymieniać dalej? :)
10) Zestaw do makijażu Beauty School Dropout - Alumni - 199 zł
Powiem szczerze, że od zawsze byłam nastawiona bardzo negatywnie do tak dużych palet do makijażu, które mają w sobie cienie, pudry, róże, itd. Tutaj bardzo mile się zaskoczyłam. Cienie są świetnie napigmentowane, genialnie się ze sobą rozcierają, no po prostu wow. Świetny pomysł na prezent!
11) Cienie metaliczne Prismatic - 24 zł 
Absolutnie uwielbiam cienie o wykończeniu metalicznym, a w dodatku z efektem duochrom - takie właśnie są cienie Prismatic. Na razie gama zawiera 12 kolorów, ale ma się poszerzyć o kolejnych 12. Mój ulubiony cień? Mermaid! Musicie zobaczyć swatche w Internecie, zakochacie się bez pamięci :)
12) Cienie Primal Colors - 26 zł
Bardzo skoncentrowane pigmenty w kamieniu. Nigdzie nie znajdziecie bardziej czarnej czerni, jak w tej serii, obiecuję. Mamy tutaj 8 "podstawowych" kolorów, które dowolnie można ze sobą łączyć i uzyskiwać kolejne kolory w palecie barw.
13) Brokaty do twarzy i ciała - 25 zł
Wiem, że brokaty można kupić za grosze, ale te konkretne są super przemyślane, pasują do każdej stylizacji. A w połączeniu z bazą pod brokat również z NYXa tworzą na oczach (i nie tylko) magię!
14) Baza pod brokat - 35 zł
Tego produktu myślę, że nie muszę nikomu przedstawiać. Rozchwalony przez KatOsu, absolutny bestseller sprzedaży, o czym świadczy to, że praktycznie nie da się go kupić, nigdzie, nawet za granicą. Nie tylko świetnie sobie radzi z brokatem (każdego rodzaju), to pięknie podbija cienie w formie pyłków, a także świetnie zastępuje klasyczną bazę pod cienie.


15) Linery do ust #LOTD Lips Of The Day - (jeszcze brak w ofercie)
Niby są dedykowane do artystycznego makijażu ust, ale świetnie sprawdzą się w roli klasycznych eyelinerów. Są metaliczne i mają super niecodzienne kolory <3
16) Pomadki matowe w płynie Soft Matte Lip Cream - 29 zł
Może nie są to najlepsze płynne pomadki matowe na świecie, ale za to są super komfortowe w noszeniu. Moimi absolutnymi hitami kolorystycznymi są: Amsterdam, Milan, Budapest i Rome, a w całej gamie jest aż 36 kolorów.
17) Pomadki matowe Velvet Matte - (jeszcze brak w ofercie)
A jak ktoś lubi klasyczne pomadki w sztyfcie, to NYX ma też nieco bardziej komfortową w noszeniu wersję pomadek Velvet Matte. Bardzo matowe, a jednocześnie nieprzesuszające ust.
18) Kremowe farbki do makijażu SFX - (jeszcze brak w ofercie)
Z tym produktem jeszcze nie miałam styczności, ale myślę, że będzie hitem. Brakuje na polskim rynku produktów do profesjonalnego makijażu, a jeśli już są, to bardzo drogie. Myślę, że to będzie bardzo dobra alternatywa dla nich.
19) Paleta róży Sweet Cheeks - (jeszcze brak w ofercie)
Tego produktu również nie ma jeszcze w Polsce, ale już mogę go serdecznie polecić. Paleta skomponowana jest z 8 bardzo przyjemnie napigmentowanych róży, w tonacjach zarówno chłodnych, jak i ciepłych, a także połyskujących (dla kogoś, kto tak jak ja lubi błyszczeć :)). I przede wszystkim jest nie do zdarcia, używam jej od 2 miesięcy i praktycznie zerowe zużycie (a jeden kolor użytkuję bardzo intensywnie).
20) Paleta do konturowania na sucho - 89 zł
To również osławiona już paleta. 8 wymiennych wkładów na zatrzaski, przyjemnie pudrowa struktura i delikatne napigmentowanie - co jest raczej jej zaletą, bo świetnie sobie z nią dadzą radę nawet amatorzy. W tym w środku jest jeden wkład kolorystycznie łudząco podobny do pożądanego różu w odcieniu Taupe.
21) Puder wykończeniowy HD - 43 zł
Jak komuś zależy na pudrze z czystej krzemionki, który u innych marek zazwyczaj kosztuje krocie, polecam ten z NYXa. Uprzedzam tylko, że może Wam się wydawać, że go świetnie roztarłyście na twarzy, ale po zrobieniu zdjęcia wyjdzie, że macie pod oczami białe plamy, albo pod nosem - ten produkt nie ma litości, musi być absolutnie dokładnie roztarty.
22) Kalendarz adwentowy - 199 zł (jeszcze brak w ofercie)
Absolutnie zachorowałam na ten kalendarz jak go tylko zobaczyłam po raz pierwszy. Już wiem, że musi być mój, chociażby nie wiem co się działo. Piękny gadżet, zamknięty w jeszcze ładniejszej walizeczce. I ta radocha z otwierania okienek! :) A w środku oczywiście miniaturki bestsellerów (a też czasem i pełnowymiarowe produkty).
23) Precyzyjny pędzel z podwójnym włosiem - 47 zł
Mój codzienny niezbędnik. Uwielbiam nakładać nim żółtawy/jasny puder w kamieniu w okolice doliny łez (tak, aby uzyskać ekstra rozświetlenie).
24) Dwustronny pędzelek do brwi - 43 zł
To jest absolutny must-have w Waszych zbiorach pędzlowych, serio. Trudno jest go dostać, ale warto, zakochacie się w nim bez pamięci. Super precyzyjny i ta świetnie wyczesująca nadmiar produktu szczoteczka - no ideał.

Mam nadzieję, że tym postem trochę Wam pomogłam w wyborze :) Może chcecie też post o produktach NYX, których absolutnie NIE polecam?

11 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Jak odkryłam ideał – czyli o korektorze NARS Radiant Creamy Concealer

10/24/2016 Marta Gałuszka 10 Comments

Zgodnie z tytułem niniejszego posta, dziś będę wznosić peany na rzecz korektora. W moim przypadku korektor to absolutnie nieodłączny element codziennego makijażu. Nie wyobrażam sobie po prostu bez niego życia. Genetyczne uwarunkowania sprawiły, że w moim przypadku dolina łez jest bardzo widoczna (płytkie unaczynienie, brak warstewki tłuszczu, które oddzielałaby naczynka od cieniutkiej skóry sprawia, że mam bardzo widoczne cienie pod oczami i bez korektora wyglądam na zmęczoną i przede wszystkim chorą). Dlatego, jeśli chodzi o korektor, jestem bardzo wymagająca. Ale za ideał jestem w stanie zapłacić praktycznie każde pieniądze.


Moje wymagania? Młodsza nie będę, więc oczekuję, że korektor nie będzie podkreślał moich zmarszczek mimicznych, z którymi, chociaż walczę, to jednak podczas uśmiechu się pojawiają. Dodatkowo, powinien posiadać lekko żółtawy lub oliwkowy pigment, aby nie odznaczał się za bardzo od naturalnego kolorytu mojej skóry. Powinien doskonale kryć zasinienia i wyrównywać koloryt, jednocześnie nie tworząc efektu nadmiernego rozbielenia okolicy oczu (oczywiście, liczy się też tutaj umiar w nakładaniu produktu na newralgiczne miejsca). I ostatnia rzecz – musi współpracować z pudrem, który będzie miał go utrwalić, czyli zapobiec jego migracji i ewentualnej oksydacji (bo niektóre korektory bez przypudrowania ciemnieją po jakimś czasie). Czy te cztery warunki spełnia korektor NARS Radiant Creamy Concealer?


Zacznę może od tego, że na ten korektor miałam chrapkę już od dłuższego czasu, oglądając filmiki blogerek z całego świata. Aż w końcu nadarzyła się okazja na zakup, bo NARS od pewnego czasu jest już dostępny w Polsce! Podczas Sephora Trend Report w Arkadii postanowiłam sprawdzić ofertę marki NARS, a ponieważ nie można dostać próbki korektora, aby ją przetestować w domu, postanowiłam zaryzykować i nie żałuję. Wybrałam najjaśniejszy odcień, tj. LIGHT 1 Chantille – polecam go takim totalnym bladolicym, bo nawet u mnie, osoby, która jest bardzo jasnej, ale oliwkowej karnacji, wydaje się baaardzo jasny.


Korektor ma krycie wręcz ekstremalne, wystarczy niewielka ilość, aby dokładnie pokryć okolice oczu. Dobrze kamufluje cienie pod oczami i w większości przypadków, po przypudrowaniu transparentnym pudrem, nie potrzebuję już dokładać warstwy żółtego/beżowego pudru (co zazwyczaj czyniłam dla dodatkowego rozświetlenia). Korektor świetnie współpracuje z bardzo płynnymi podkładami (typu Shiseido Sun Protection Liquid, czy Giorgio Armani Lasting Silk UV), jak również z tymi nieco gęstszymi (np. Kat Von D Lock It Foundation). Bardzo dobrze łączy się również z moim ostatnim odkryciem kosmetycznym, tj. transparentnym sypkim pudrem RCMA No Color Powder.

Poniżej macie efekt przed i po nałożeniu korektora (bez przypudrowania sypkim pudrem):
Tutaj doskonale widać, jak bardzo widoczna jest moja dolina łez. PS. Nie zwracajcie uwagi na brwi, jestem tutaj totalnie saute ;)

Jak wspominałam na samym początku, za korektor idealny jestem w stanie zapłacić wiele. A ile kosztował mnie NARS? Standardowa centa to 139 zł, choć ja podczas Sephora Trend Report otrzymałam na niego 15% zniżki, zatem kosztował mnie około 118 zł, not bad! Oczywiście marka NARS jest dostępna na wyłączność tylko w Sephorze. Jeśli chodzi o wydajność produktu, to jeszcze trudno mi jednoznacznie to stwierdzić. Wydaje mi się, że może wystarczyć na jakieś 2-3 msc codziennego używania, ale ostatecznie to jeszcze zweryfikuję.

PS. Bardzo podoba mi się samo opakowanie, choć zakrętka z matowego plastiku lubi się brudzić. Ale aplikator do nakładania produktu jest bardzo miękki i aplikuje odpowiednią ilość korektora.

10 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Sephora Open Door Xmas - duuuużo zdjęć!

10/11/2016 Marta Gałuszka 7 Comments

Wczoraj miałam przyjemność uczestniczyć w cyklicznej imprezie Sephory - Open Door Zima 2016. Obecni na wydarzeniu mogli przyjrzeć się nowościom, które już wkrótce zagoszczą w ofercie Sephory i będą idealnymi prezentami na zbliżające się święta <3


Całe wydarzenie odbyło się na Mysiej 3, w samym sercu Warszawy. Na wejściu powitał mnie czerwony dywan, a później moim oczom ukazał się ogrom złotych balonów - pięknie, prawda? :)


Miałam w końcu szansę bliżej zapoznać się z niektórymi markami zarówno makijażowymi, jak i typowo pielęgnacyjnymi, czy zapachowymi (ach te opakowania Viktor & Rolf <3). Przedstawiciele/przedstawicielki marek z pasją opowiadali o nowościach, super magicznych składnikach, a mnie patrząc na te wszystkie cuda tylko rósł apetyt... Mój portfel za niedługo będzie mocno płakał, oj tak... Zwłaszcza przez pigmenty Make Up For Ever :)


Spójrzcie na zdjęcie poniżej, na prawą stronę - coś nam tutaj lewituje... ;-) A to całkowita nowość od Dr.Brandt, czyli magnetyczna maska oczyszczająca. Wypróbowałam na skórze i jestem zachwycona - nakładamy maskę na skórę palcami, a następnie ściągamy ją za pomocą magnesu owiniętego w chusteczkę higieniczną. Na naszej skórze pozostaje druga część maseczki, która ma za zadanie dogłębnie ją nawilżyć, podczas gdy ta pierwsza, dzięki zawartości glinki, pomaga nam ją oczyścić i odświeżyć :) Maska pojawi się w ofercie Sephory najprawdopodobniej w lutym, także przyjdzie nam na nią jeszcze poczekać, ale już wpisałam ją na listę must-have!



Nie mogłam przejść obojętnie koło "stoiska" z kosmetykami NARS - nowości może nie jest dużo, ale za to są bardzo przemyślane. Pomadki w bardzo jesiennych, winnych odcieniach, podobnie jesienny róż oraz duo cieni, a dodatkowo NARS do współpracy zaprosił francuską fotografkę Sarah Moon. Dzięki tej współpracy powstała ta niesamowita kolekcja i piękne opakowania palety do makijażu. Cała kolekcja powstała z myślą o podkreśleniu naturalnego piękna kobiety i myślę, że to się marce NARS i Sarah Moon zdecydowanie udało :)


Na dłużej przystanęłam przy stoisku Givenchy i pozachwycałam się super pięknymi eyelinerami Liner Vinyl, zwłaszcza tym w kobaltowym kolorze (akurat tego dnia miałam na sobie kobaltowe kreski, ale wykonane eyelinerem NYX). Bardzo spodobały mi się zageszczające maskary do brwi Mister Brow Filler i gwiazdkowe trio cieni Le Prisme Superstellar - jeśli chodzi o opakowania, to Givenchy ma jedne z najpiękniejszych, aż szkoda używać ;-)


Too Faced też już gości w ofercie Sephory od pewnego czasu. Jak zawsze bardzo kolorowo, apetycznie, gadżeciarsko, może czasami infantylnie, ale zawsze jakościowo! Nie inaczej jest tym razem, do wyboru mamy aż 4 świąteczne palety o... aromacie kawy, czy czekolady! Mniam :)


Smashbox automatycznie przyciągnął mnie tą ogromną ilością pomadek, aż 120 (74 kremowe i 46 matowych)! Ja jestem totalną pomadkoholiczką, więc stałam tam jak urzeczona i oglądałam te wszystkie super kolory, chociaż gdzieś tam z tyłu głowy tliła się we mnie myśl, że pomadek to ja mam akurat całkiem sporo i więcej mi nie potrzeba (a może jednak?:)).


A tutaj mamy nowości od Make Up For Ever i jak tylko zobaczyłam pigmenty, moje oczy zaświeciły się jak żarówki, totalnie przepadłam! Nie mam niestety zdjęć swatchów, ale myślę, że i tak nie oddałyby piękna i koloru tych absolutnych cudów. Już wiem, że jak tylko pojawią się w ofercie Sephory, co najmniej 2, a nawet 3 kolory będą moje, nawet pomimo ich ceny (105 zł za słoiczek). Wspominałam już, że kocham kobalt? To właśnie pigment MUFE w tym kolorze jest najpiękniejszym, jaki widziałam w życiu <3


Przy stoisku Marc Jacobs też zatrzymałam się na dłużej, bardzo spodobała mi się żelowa czarna kredka do oczu. Super miękka konsystencja i najczarniejsza czerń, jaką kiedykolwiek widziałam. A dodatkowo po paru chwilach zastyga tak, że jest absolutnie nie do ruszenia! To kolejna pozycja na mojej ciągle rosnącej liście zakupów... No i standardowo - cudne róże Marca do drapingu, ach, można się rozmarzyć :)


Tony Moly przygotowało bardzo fajne zestawy prezentowe, można przepaść wąchając je, pachną jak prawdziwe jabłuszko, czy też banan, mniam!





Wśród perełek znalazłam też naszą polską markę, AA z nową serią Code Sensible dedykowaną skórze, której brakuje jędrności. Unikalna technologia zastosowana w produktach Code Sensible uszczelnia ubytki wrażliwego naskórka, ułatwiając wchłanianie wysoko stężonych substancji aktywnych bez efektu podrażnienia. Większość produktów dedykowana jest cerom dojrzałym, ale znajdą się i produkty, które można stosować do każdego rodzaju cery, bez względu na wiek.


Zatrzymując się przy stoisku Rexaline dowiedziałam się po zmierzeniu specjalnym aparatem, że poziom nawodnienia mojej skóry wynosi tylko 31% i jest porównywalny ze stanem nawodnienia skóry 50-latek... No nie ma co, załamałam się. Mam mieszaną skórę, ale z tendencją do przesuszania i myślałam, że stosując odpowiednią pielęgnację i pijąc dużo wody, coś tam jednak jej w środku zostanie, a tu taki psikus... Rexaline ma w swojej ofercie produkty z czystym kwasem hialuronowym, który ma w założeniu wspomagać procesy "odkładania" wody w skórze, a przez to czynić ją młodszą, bardziej napiętą i promienną. Nie znałam wcześniej tej marki, więc z chęcią się jej przyjrzałam i wdałam w dłuższą rozmowę z konsultantką :)


Poznajecie tę kratkę? :) Tak, to Burberry! I te świecidełka <3


A na sam koniec kolorowe, świąteczne nowości Sephory (a jakże!). Bardzo fajne zestawy cieni (i równie dobrze napigmentowane, naprawdę, nie ma lipy!), a dodatkowo zestaw 4 czwórek, czyli 4 paletki z 4 cieniami, z czego 2 służą do makijażu oczu, a pozostałe 2 do konturowania :) A to nie koniec świątecznych nowości od Sephory, bo znajdzie się również kalendarzyk adwentowy (ja chyba otworzyłabym wszystkie okienka zaraz po zakupie, nie mam za grosz silnej woli jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe :D), super nabłyszczający puder z uroczym puszkiem do twarzy i ciała, i wiele innych cudów :)



Jako totalna kosmetykoholiczka, z objawami zaawansowanego zakupoholizmu, czułam się tam jak w niebie! A mogąc porozmawiać o swojej pasji z innymi osobami, które również ją podzielają, to absolutna przyjemność! Bardzo dziękuję Sephorze za zaproszenie i czekam na te wszystkie nowości w perfumeriach :)

7 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

NYX Ultimate Shadow Palette Cool Neutrals - swatche + makijaż

10/01/2016 Marta Gałuszka 3 Comments

Cześć!

Przy sobocie kontynuuję temat paletek NYX Ultimate Shadow - to już ostatnia, obiecuję! :) Tym razem na tapecie wersja Cool Neutrals, która początkowo do mnie nie przemawiała, ale jednak zdołałam się do niej przekonać, a to za sprawą jednego z cieni, istnego kameleona ;) Plus, pomyślałam sobie, że może zainspiruję którąś z Was makijażem, który przygotowałam z użyciem tej palety, akurat na sobotnie wieczorne wyjście :)



Paleta wbrew nazwie, ma w sobie nie tylko chłodne odcienie, ale i te ciepłe. Znajdziemy w niej raczej matowe cienie, ale natrafimy i na te perłowo-satynowe. Pigmentacja też jest różna w zależności od koloru, ale w 90%  jest naprawdę zadowalająca.  Plus za trwałość i łatwość łączenia się cieni! Paleta jest mega uniwersalna, można za jej pomocą stworzyć klasyczne dzienniaki, jak i bardzo seksowne wieczorowe makijaże - i z taką propozycją dzisiaj do Was przychodzę :)



PS. Zobaczcie ten 3 od lewej cień - ma brązową bazę i opalizuje na zielono-niebieski kolor, w zależności od kąta patrzenia, cudo <3 On jest głównym bohaterem w poniższym makijażu :)



zBLOGowani.pl

3 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)