Burgund? Czemu nie!

12/01/2016 Marta Gałuszka 9 Comments

Ostatnio polubiłam w makijażu ciepłe brązy i czerwienie, wpadające w burgund. Genialnie komponują się z piwnymi tęczówkami, ale zarówno niebieskookie i zielonookie będą wyglądać w tych kolorach dobrze. Ważne natomiast jest, żeby odpowiednio zakamuflować ewentualne cienie pod oczami, bo czerwienie tylko je podbiją. Natomiast ten rodzaj makijażu polecam na większe wyjścia, robi robotę :)


Do tego makijażu wykorzystałam cienie Makeup Geek Cosmetics, folioweCurtain Call, Legend, Nostagic i klasyczne: Vanilla Bean oraz Mocha - całość nałożona na bazę pod cienie Lily Lolo. Dodatkowo czarny eyeliner NYX Matte Liquid Liner. Rzęsy pociągnęłam maskarą Lancome, a usta podkreśliłam pomadką NYX Soft Matte Lip Cream w odcieniu Copenhagen.

Jeśli chodzi o twarz, to od dawna jestem wierna duetowi podkładów Giorgio Armani Lasting Silk UV oraz Shiseido Sun Protection Liquid Foundation, do tego genialnie kryjący korektor NARS Radiant Creamy Concealer i całość utrwalona pudrem R.C.M.A. No Color Powder. Konturowanie wykonałam przy pomocy palety Lorac Pro Contour, a brwi pociągnęłam kredką Anastasia Beverly Hills Brow Wiz w odcieniu Medium Brown. Odrobinę rozświetlenia uzyskałam nakładając połyskujący na złoto brzoskwiniowy róż z palety NYX Sweet Cheeks Blush Palette i wypiekany rozświetlacz Makeup Revolution Golden Goddess.

9 komentarzy:

  1. Piękny makijaż i wyglądasz w nim niesamowicie aż sama mam ochotę na taki kolor ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. o maaatko. jaka piękna równa kreska... zero cieni pod oczami.
    jak to ogarnąć? mam okrutne worki pod oczami :/
    używam korektora firmy MAC, ale jestem otwarta. może skuszę się na próbę na wspomniany przez Ciebie NARS. Jest dość drogi, ale ma rewelacyjne opinie.
    Powiedz tylko jak z jego trwałością? Czy nie roluje się pod okiem i nie zbiera w zmarszczkach i zagłębieniach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z workami jest o tyle problem, że czasami korektory je tylko podkreślają. Najlepiej powalczyć trochę produktami wygładzającymi (np. bazami), a na to dopiero korektor. NARS jest świetny (nic się nie roluje i nie zbiera, ale sednem jest odpowiednie utrwalenie sypkim pudrem), acz zaczyna mi się już kończyć i myślę o tym, żeby wypróbować chwalony przez Maxi MUFE, tak dla porównania :)

      Usuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)