Moje uzależnienia kosmetyczne - Makeup Revolution Golden Goddess

10/05/2015 Marta Gałuszka 22 Comments

Cześć :)

Chciałam Wam dzisiaj zaprezentować kolejne z moich uzależnień, tym razem będzie coś o rozświetleniu twarzy. Wybierając rozświetlacz testowałam różne produkty, tańsze i droższe, aż mój wybór padł na prasowany rozświetlacz firmy Makeup Revolution w odcieniu Golden Goddess.


Wybrałam go głównie z uwagi na jego kolor, czyli szampański złoty. Nie taki nachalny żółto-złoty odcień, a kolor idealny dla nieco oliwkowych/żółtawych/ziemistych cer. Nie powiem, determinantem była również cena, a rozświetlacz ten należy do tych jakościowo wysoko pozycjonowanych i o przystępnej cenie (ok. 25 zł za 10 g produktu).

Produkt jest potrójnie wypiekany, przez co suchy i nie znaczy to, że źle nakłada się na pędzel, bo nie mam z tym żadnego problemu. Tworzy nienachalną taflę na szczytach policzków, a sam stopień błysku można stopniować dodając kolejne warstwy produktu. Nie ma w sobie drobinek, przez co nie wygląda tandetnie. Ja używam go nie tylko do rozświetlenia szczytu policzków, a również i szczytu nosa, środka czoła, łuku kupidyna. Godny zauważenia jest fakt, że moja dotąd mieszana skóra (mocno przetłuszczająca się w partii "T") odkąd zaczęłam używać tego rozświetlacza bardzo się uspokoiła i przestała przetłuszczać. Być może jest to zasługa sprasowania. Mam wrażenie, że rozświetlacz pochłania nadmiar sebum i zamiast błyszczeć się więcej w ciągu dnia, moja skóra po prostu promienieje zdrowym błyskiem nadanym przez rozświetlacz. I właśnie dlatego stał się moim hitem - potrafił sprostać mojej kapryśnej skórze. Nie wspominając o tym, ile otrzymuję komplementów od znajomych i nieznajomych z pytaniem, co  mam na policzkach :)

Wiem, że rozświetlacze z serii Goddess of Love występują w kilku różnych odcieniach, ale jak dla mnie wersja złota zdecydowanie wygrywa. Opakowanie jest urocze, choć przez to, że jest kartonowe jest dosyć mało praktyczne (nieodpowiednio przechowywane może przemoknąć, bądź się podrzeć), ale za to jest wyjątkowo lekkie, zatem łatwo jest je ze sobą zabierać w podróże (chociaż troszkę miejsca zajmuje). No i wydajność! Używam go codziennie już ponad 2 miesiące i nie widzę nawet małego zużycia. Jedynie wierzchnia błyszcząca warstwa się starła (przez co na zdjęciach nie wygląda aż tak efektownie).

Znacie, używacie? :)






A tak rozświetlacz prezentuje się na twarzy :)

22 komentarze:

  1. Piękny daje efekt. Ja dopiero zaczynam przygodę z roświetlaczami, wcześniej nawet nie myślałam o tym, żeby użyć kosmetyku rozświetlającego na mojej mieszanej cerze. Ten kiedyś mnie ujął, ale postanowiłam ograniczyć się do jednego i końcu go zużyć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że miałam to samo? Dopiero niedawno odkryłam jak zdrowo wygląda delikatnie rozświetlona buzia :)

      I też na razie nie planuję zakupu kolejnych rozświetlaczy, choć, o zgrozo, strasznie kuszą :D

      Usuń
  2. Wygląda absolutnie przepięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda zachęcająco :) Nawet podobnie do mojej Mary :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mary jest bardziej chłodna, Golden Goddess jest taka przyjemnie złota :)

      Usuń
  4. Wygląda pięknie i aż z niedowierzaniem czytałam, że tak sobie radzi z sebum - nie pomyślałabym, że taki produkt mógłby tak zadziałać :D Chciałam go kupić już jakiś czas temu, ale zakochałam się w My Secret Face Illuminator i jakoś sobie odpuściłam. A oprócz My Secret mam jeszcze Mary Lou, dwa rozświetlacze z Kobo i Wibo, więc powinnam sobie darować :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też w to nie dowierzałam, ale kurcze, odkąd używam naprawdę mniej się błyszczę :D Także zużywaj szybko i kupuj nowy :P

      Usuń
    2. O mamuniu, ale jego nie da się zużyć :D Raczej wychodzę z założenia, że kolorówkę się używa, a nie zużywa (słynne słowa maxineczki :P), więc nie przejmuję się brakiem denek, pozbywam się jak są po terminie bez większego żalu nawet jak nie widzę dna :) No chyba, że coś było moim ogromnym ulubieńcem, to wtedy mi smutno :)) Ale przemyślę zakup tego serduszka i może kiedyś dorzucę wraz z jakimś różem-serduszkiem :) Miłego dnia :)

      Usuń
    3. Też wyrzucam przeterminowane kosmetyki, ale najbardziej jest mi szkoda szminek - w taki sposób musiałam pozbyć się przeterminowanych szminek Lime Crime i Lip Tarsów z OCC :(

      Usuń
    4. Przykro mi :( Ale wszystko kiedyś kończy swój żywot, lepiej tak niż sobie zaszkodzić :*

      Usuń
  5. ładniutki, ja lubię ten z My Secret ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że tego akurat nie testowałam, muszę się mu przyjrzeć :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Jako gadżet wygląda faktycznie pięknie :)

      Usuń
  7. Oj tak te serduszka są boskie <3 ja używam goddes of love i polecam, daje piękną taflę wody na policzkach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goddes of Love to nazwa serii, a jaki masz odcień? :)

      Usuń
  8. Piękny efekt daje to serduszko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, uwielbiam ten delikatny błysk :)

      Usuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)