Mythos by Flax - kosmetyki naturalne rodem z Grecji

1/29/2015 Marta Gałuszka 3 Comments

Cześć!

Poprzedni post dotyczył kolorowych kosmetyków mineralnych, tym razem coś o naturalnej pielęgnacji, bowiem na tapecie kosmetyki rodem z Grecji – Mythos by Flax, gdzie jednym z głównych składników jest oliwa z oliwek, a także olejki, ekstrakty, liście i nasiona drzew oliwnych. W końcu Grecja słynie nie tylko z pięknych okoliczności przyrody, a przede wszystkim z ogromnej ilości gajów oliwnych.

W swojej codziennej pielęgnacji od 2 miesięcy używam trzech produktów Flax Mythos: szamponu, odżywki oraz masła do ciała. Myślę, że to najwyższa pora, aby coś o nich napisać i przedstawić je szerzej, ponieważ zdaję sobie sprawę, że firma Flax nie jest powszechnie znana (a szkoda). Na pierwszy ogień pielęgnacja włosów.


Wybrałam Szampon do włosów przetłuszczających się z wyciągiem z oliwek, pokrzywy, miodu, a także z dodatkiem pro-witaminy B5 oraz protein pszenicy. Jako uzupełnienie szamponu zdecydowałam się na Odżywkę do włosów z miodem i soją (która również w swoim składzie posiada wyciąg z oliwek). Charakterystyka moich włosów? Dla przypomnienia – mocno rozjaśniane (ombre hair), cienkie, brak objętości, przetłuszczające się u nasady, bywają suche na końcach. Stąd wybór szamponu regulującego łojotok skóry głowy, natomiast odżywkę wybrałam nieco cięższą, aby dobrze zaopiekowała się rozjaśnionymi końcówkami, które lubią się czasem rozdwajać.


Szampon Flax nie jest wolny od SLeS, ale ten fakt mi wcale nie przeszkadza. Przyzwyczajona jestem stosować szampony, które w swoim składzie mają SLS lub SLeS, ponieważ czyszczą moje włosy z nadmiaru tłuszczu, a przy tym ich nie kołtunią.  Nie jestem żadną włosomaniaczką, o włosy dbam w sposób standardowy, dodatkowo na co dzień zabezpieczając końcówki jedwabiem lub specjalnym olejkiem (np. z L’Oreala). Wracając do szamponu, bardzo dobrze myje, pieni się wystarczająco, pachnie całkiem przyjemnie. Standardowo włosy myłam co 2-3 dni, aktualnie nie robi mi bardzo dużej różnicy jeśli umyję je dopiero na 4 dzień. Wystarczy, że grzywkę (długą grzywkę) w jakiś sposób upnę, bo reszta włosów trzyma się naprawdę nieźle. Zatem szampon naprawdę spełnia swoje zadanie, gdyż reguluje wydzielanie sebum. Oczywiście na fakt wydzielania sebum ma wpływ wiele różnych czynników (tryb życia, stres, pora roku, itd.), ale moje włosy odkąd go używam naprawdę wyglądają lepiej. A co więcej! Pomimo, że mam przetłuszczające się włosy, z mojej głowy sypała się sucha skóra (coś a’la łupież), a teraz? Nic takiego nie ma już miejsca. Skóra głowy jest na tyle nawilżona, że już nie swędzi i nie łuszczy się.

Dla podtrzymania efektów po każdorazowym myciu włosów używam odżywki Mythos z miodem i soją. Konsystencja odżywki jest bardzo zwarta, gęsta, ciężko wydobywa się z butelki (i tutaj mały minusik za opakowanie), przepięknie pachnie. Ma świetny skład, bardzo dobrze nawilża włosy (również rozjaśniane), zwłaszcza te cienkie, zapobiega złamaniom, rozdwajaniu się końcówek. Po nałożeniu na włosy otacza je taką jakby gładką taflą, są śliskie w dotyku. Po spłukaniu preparatu ten efekt nadal jest odczuwalny. Odżywka ułatwia rozczesywanie włosów, są bardzo sypkie, a przy tym zyskują nieco na objętości, czego posiadaczki włosów cienkich jak moje zdecydowanie oczekują. Ponieważ nakładam odżywkę 4-5 cm od skalpu, nie powoduje nadmiernego obciążenia i nie wzmaga produkcji sebum. Być może działałaby jeszcze bardziej efektywnie, gdybym nakładała ją na włosy tak, jak sugeruje producent na 5-10 min, u mnie trwa to nieco krócej, około 3-4 min. Odżywkę poleciłabym szczególnie osobom, których włosy są jakby bez życia, cienkie, a jednocześnie trochę przesuszone.


Oba produkty zapakowane są w buteleczki z „pstryczkiem”. Bardzo dobre rozwiązanie jeśli chodzi o szampon, który ma lejącą konsystencję. Przy odżywce musimy się trochę namachać, aby zechciała „wyjść” z opakowania  Co nie zmienia faktu, że same opakowania są bardzo ładne, przyjemne dla oka, kojarzące się z naturalnymi kosmetykami, a przy tym czytelne – co jest bardzo ważne. Stosunek jakości do ceny? Bazując na tych produktach jestem pozytywnie nastawiona i uważam, że pomimo, iż nie należą do najtańszych produktów na rynku, to warto się skusić, żeby sprawdzić na własnej skórze (a w tym przypadku włosach) jak się sprawdzają w rzeczywistości.

Aktualnie jeśli zdecydujecie się na zakup czegokolwiek z asortymentu sklepu internetowego Flax, do każdego zamówienia otrzymacie gratis filtr przeciwsłoneczny SPF 15 lub 25. Oferta ważna aż do wyczerpania zapasów. Nie musicie podawać żadnych kodów rabatowych.

3 komentarze:

  1. No coś dla mnie :) W końcu mam w sobie greczynki

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jeszcze nie miałam tych produktów, wstyd;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)