Ecoloré - polskie kosmetyki mineralne

1/27/2015 Marta Gałuszka 17 Comments

Cześć dziewczyny!

Długo mnie tu nie było… Ale ciągle działam, może nie piszę dużo, ale sporo się dzieje – dlatego zachęcam do obserwowania mojego Instragramu: http://instagram.com/_trustmyself oraz fanpage’a na Facebooku, gdzie pojawiają się niepublikowane na blogu posty.

Jakiś czas temu w zapowiedziach pojawiły się produkty nowej marki na polskim rynku kosmetyków mineralnych. Mowa oczywiście o Ecoloré. Z szerokiej gamy dostępnych produktów posiadam róż do policzków oraz cień do brwi.


Czułam się już nieco zmęczona codziennym używaniem Aquabrow, chciałam sprawdzić, czy moje brwi będą wyglądać równie dobrze stosując po prostu cień do nich dedykowany. A w dodatku mój ulubiony mineralny róż Lily Lolo Rosebud chylił się ku końcowi. Ecoloré stanęło na wysokości zadania i dobrało kolory idealne dla mojego typu urody. Róż posiadam w kolorze Cute Watermelon, piękny, soczysty arbuzowy odcień, który wygląda bardzo naturalnie na skórze twarzy. Natomiast cień do brwi jest w odcieniu Hazelnut, chłodny, głęboki brąz – perfekcyjnie zlewa się z kolorem moich brwi!

 
Natomiast jak produkty spisują się w użyciu? Bez żadnej przesady powiem, że są świetne. Nieco tańsze od brytyjskich produktów Lily Lolo, ale jakością zupełnie im nie odbiegają. Wśród oferowanych produktów znajdziemy: podkłady, pudry matujące, pudry wykończeniowe, korektory, korektory koloru (!), cienie do oczu, cienie do kresek, cienie do brwi, róże oraz bronzery. Brakuje mi tylko rozświetlaczy, ale gama kolorystyczna każdego rodzaju produktów jest wręcz ogromna, także najbardziej wybredna osoba z pewnością znajdzie coś dla siebie. Jak przystało na produkty mineralne, mają bardzo krótkie i w 100% naturalne składy (non comedogenic). Każdy produkt zapakowany jest w pudełeczko z sitkiem, dzięki czemu unikamy rozsypania i możemy dozować odpowiednią ilość proszku, bardzo wygodne! Produkty Ecoloré na ten moment można zakupić tylko w sklepie internetowym ecobelle.pl.

 
Róż Cute Watermelon charakteryzuje się tym, że nie jest płaskim matem (choć niby jest matowy), ale też nie posiada w sobie drobinek. Daje delikatny, zdrowy glow. Ożywia zwłaszcza jaśniejszą karnację. Nakładając go na policzki wystarczy dosłownie odrobina (dokładnie otrzepany z nadmiaru proszku pędzel), krycie można stopniować, ale myślę, że nie ma sensu, bo nawet delikatnie podkreślone policzki wyglądają świetnie. No i dzięki temu tak szybko nam się nie skończy (sądzę, że z łatwością starczy na 9-12 miesięcy codziennego używania, porównując go z równie wydajnymi sypkimi różami Lily Lolo, czy Annabelle Minerals). Łatwo się rozciera na skórze (warunkiem jest dobre przypudrowanie wcześniej nałożonego podkładu), nie tworzy plam. Trzyma się na buzi cały dzień, potrafi przetrwać nawet najbardziej intensywny trening na siłowni (o ile ktoś nie ma tendencji do pocierania twarzy rękami), a przy tym nie zapycha (w końcu nie ma jak, jest zupełnie niekomedogenny). Cena w stosunku do jakości jest jak najbardziej pozytywna. Mam zdecydowanie chrapkę na kilka innych odcieni…

Jeśli chodzi o cień do brwi, to przed przygodą z farbką do brwi Aquabrow swoje brwi malowałam cieniem z paletki do brwi Oriflame. Natomiast Aquabrow wywróciło mój świat do góry nogami, już nigdy więcej nic nie miało być takie samo... :) Jednak cieniowi do brwi Ecoloré postanowiłam dać szansę i… nie zawiodłam się! Na samym początku musiałam się z nim zaprzyjaźnić, nauczyć na nowo obsługi, więc popełniałam błędy typowe dla osób początkujących, ale szybko się odnalazłam. Sednem jest, aby cienia używać na nieprzypudrowaną wcześniej skórę. Cień lepiej się trzyma, jeśli jest nałożony na skórę, na której jest krem + podkład (w końcu część tych produktów, zwłaszcza kremu ląduje również w brwiach). Na pewno nie daje tak wyrazistego rysunku, jak farbka do brwi, ale za to jesteśmy w stanie uzyskać o wiele delikatniejszy i bardziej naturalny efekt: prześwity są wypełnione, możemy skorygować nieco kształt łuku (w moim przypadku muszę uzupełniać łuk w górnej części brwi), a po wyczesaniu nadmiaru cienia pozostaje delikatna smuga koloru. Kolor Hazelnut idealnie współgra z naturalnym kolorem moich brwi. Cień również nie rozmazuje się pod wpływem potu (siłownia), trzyma się na miejscu od nałożenia, aż do demakijażu twarzy. Bardzo łatwo jest nim delikatnie przyciemnić nawet jasne brwi, wystarczy umiejętnie operować jego ilością. Cień nakładam na brwi za pomocą pędzelka do… eyelinera, bo tak mi najwygodniej (i takim też pędzelkiem nakładałam Aquabrow).

Poniżej możecie zobaczyć, jak Ecoloré radzi sobie na skórze: cień do brwi i róż w akcji:

 
Za 4g pudełeczko różu zapłacicie 36,90 zł, a za 1,7g cienia do brwi 29,90 zł.
Co tu dużo mówić, niezdecydowanym polecam przygodę z produktami Ecoloré, myślę, że się nie zawiedziecie :) Ja zdecydowanie jestem ciekawa jeszcze podkładów, cieni, pozostałych odcieni róży oraz bronzerów.

 

17 komentarzy:

  1. tez sie z nimi polubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, a ja pierwszy raz słyszę o firmie :) Bardzo mnie zaciekawiłaś, bo minerałki to moja miłość :) Przyjrzę się im bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Ecolore jest zupełną nowością. Na pewno wartą uwagi! :)

      Usuń
  3. Ten róż ma świetny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, bardzo przypomina mi mój niegdyś ulubiony róż Flormaru P115 :)

      Usuń
  4. jest to kolejna recenzja o której czytam odnośnie tych kosmetyków. Zapowiada się bardzo ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam ciekawa tych kosmetyków i widzę, że są naprawdę fajne. Ten cień do brwi bardzo mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, zwłaszcza, że pałam rządzą do produktów do stylizacji Anastasia Beverly Hills, to taka namiastka :)

      Usuń
  6. Bardzo ładne!

    Mam dwa cienie z Ecolore - też są ładne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jakie masz kolory? I jak z jakością, dobrze się rozcierają? :)

      Usuń
  7. piękny kolorek różu, idealny!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cień do brwi ma naprawdę świetny kolor! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Z ciekawości przejrzałam ofertę tej marki, wcześniej o niej nie słyszałam. Wpadło mi kilka rzeczy w oko, głównie cienie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. fajne. szczerze mówiąc nie spotkałam jeszcze tej marki na swojej drodze... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)