Tropical bird

3/24/2014 Marta Gałuszka 52 Comments

Cześć!

Jak już mieć wenę, to na całego, a co! Porozpieszczam Was trochę, zanim mi znowu minie (a mam nadzieję, że tak nie będzie). Dzisiaj znowu coś niecodziennego (codzienne makijaże są takie nudne!), tym razem inspirację zasięgnęłam w egzotyce. Makijaż kojarzy mi się z tropikalnym ptakiem, a Wam?


52 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Lemon drop

3/20/2014 Marta Gałuszka 51 Comments

Cześć :)

Porozpieszczam Was jeszcze troszkę, bo ostatnio wena mi dopisuje, a nie wiadomo jak długo ta tendencja się utrzyma :-) Dzisiaj pierwszy dzień astronomicznej wiosny (w końcu!), a na moich powiekach soczyste, wiosenne, a nawet letnie kolory w graficznej odsłonie. W użyciu ponownie złoty liner z Lime Crime, który na nowo odkryłam i namiętnie używam. Mam nadzieję, że się Wam spodoba :)

51 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Orient Express

3/19/2014 Marta Gałuszka 50 Comments

Cześć :)

Nie pamiętam już kiedy naprawdę coś zmalowałam... Dobijający to fakt, nie przeczę, ale niestety ostatnio brakuje mi godzin w dobie, gdyby ją tak wydłużyć do 30h pewnie byłoby lepiej :) Mało maluję ogółem, zatem i z wprawy wyszłam znacznie, ale mam nadzieję, że ten poniższy makijaż przypadnie Wam do gustu. Utrzymany w klimacie orientu, graficzny, koci, trochę i futurystyczny, zwłaszcza, jeśli zwrócicie uwagę na obrys górnej wargi ust, utrzymany w jednym z moich ulubionych kolorów - purpurze, okolonej czernią i akcentami złota. 


50 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Sammydress - czyli co nowego w mojej szafie?

3/12/2014 Marta Gałuszka 18 Comments

Cześć!

Nie wiem, ile z Was kojarzy sklep internetowy Sammydress.com? Ja do niedawna też nie kojarzyłam, aż pewnego pięknego dnia odezwała się do mnie Lily, która tam pracuje, z propozycją "współpracy". Co prawda mojemu blogowi daleko do blogów modowych i nie mam zamiaru zmieniać "profesji", ale popatrzyłam na ofertę sklepu i parę perełek wpadło mi w oko (tym bardziej, że są naprawdę tanie). Wybrałam 2 sukienki (nie umiem sobie odmówić, za każdym razem jak idę gdzieś na zakupy, wracam z co najmniej jedną sukienką...), które prezentuję poniżej. 

Marna ze mnie modelka, szafiarka też ze mnie żadna, zatem wybaczcie ten brak "estetyki" :) Na pierwszy ogień idzie "workowata" sukienka w bardzo optymistycznym kolorze pomarańczy, przepasana w talii kolorowym paskiem. Co prawda, te guziczki na ramionach bardziej ją szpecą, niż zdobią (mają wygrawerowane chińskie znaczki), to całość prezentuje się naprawdę dobrze, choć to tak naprawdę raczej sztuczny materiał. Sukienka jest wygodna, będzie pasowała do większości typów figur, a bardzo szczupłe dziewczyny będzie dyskretnie poszerzać w akceptowalny sposób. 

Trochę zdjęć ze strony sklepu:



Drugiej sukienki nie nazwałabym sukienką, to bardziej tunika. Bardzo ładna notabene, ale źle uszyta. Dlaczego? Góra jest zupełnie niedopasowana. Pierwotnie myślałam, że to wina moich szerokich ramion, które teraz, kiedy ćwiczę intensywnie na siłowni szybko nabierają masy mięśniowej i stają się większe, ale jednak nie - ta sukienko-tunika tak po prostu ma. Dodatkowo jest mocno przezroczysta, pomimo, że posiada pod spodem delikatną halkę (nie ma mowy, żeby wyjść pod spodem w samej bieliźnie, bo dokładnie widać, jakie majtki ubrałyśmy pod spód ;) Materiał jest za to bardzo miły w dotyku, aczkolwiek trochę się elektryzuje. Podobają mi się półprzezroczyste rękawy, zapinane na ozdobne guziczki.

Zdjęcia ze strony sklepu:





Czy polecam sam sklep? Myślę, że tak, choć najlepiej czytać recenzje konkretnych ubrań na stronie sklepu, najlepiej, jeśli będą z realnymi zdjęciami. Pozwoli to uniknąć "bubli", które jak wiemy, zdarzają się wszędzie. Ja z obu sukienek jestem zadowolona, choć tę białą muszę troszkę przerobić, aby jednak pasowała na mnie w ramionach. Na szczęście mam zdolną krawcową, która sobie poradzi z tym wyzwaniem. Ceny w sklepie są przystępne, przesyłki docierają różnie, do mnie akurat dotarła w ciągu tygodnia od wysyłki, ale do mojej znajomej na przykład dopiero po 40 dniach, zatem jest to rosyjska ruletka.

18 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)