Nowość od Annabelle Minerals - cienie mineralne + makijaż

1/20/2014 Marta Gałuszka 28 Comments

Cześć :)

Jak sam tytuł posta wskazuje, mineralnej rewolucji ciąg dalszy. Dzisiaj na tapecie nowość w ofercie Annabelle Minerals, czyli cienie mineralne. 17 naprawdę pięknych kolorów zapakowanych w charakterystyczne słoiczki z przesuwną nakrętką (bardzo poręczne!) o pojemności bodaj 4g (cena 29,90 zł za słoiczek - niewygórowana jak za tę ilość produktu i jego wydajność). Nie będę się na ich temat rozpisywać, myślę, że zdjęcia wystarczą:




A teraz najlepsze, czyli kolory (zdjęcie możecie powiększyć)! Mam swoich faworytów, wśród których prym wiodą: Blueberry, Smoky, Platinium, Chocolate, Mint, Lavender i Cardamon - w ogóle wszystkie są piękne, mają genialną pigmentację (swatche zostały zrobione bez bazy), łatwo je nakładać na skórę powiek i dodatkowo świetnie się ze sobą łączą, dając płynne przejścia pomiędzy kolorami. Cienie w większości dają satynowe wykończenie (niektóre mocniej błyszczą w świetle), choć np. LollipopVanilla, Candy i Cornflower dają bardziej matowy efekt. 


Nie byłabym sobą, gdybym od razu nie wykonała jakiegoś makijażu przy ich użyciu. Co prawda na powieki użyłam bazy, ale bazy używam pod każdy makijaż, to już przyzwyczajenie. Makijaż ten wykonałam używając odcieni: Lollipop, Lilac, Lavender, Cornflowe i Mint. Na buzi mam podkład Lily Lolo w odcieniu Warm Peach, na policzkach róż od Lily Lolo w odcieniu Rosebud, a na ustach błyszczyk od Glazel Visage.



28 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Jak wypełniam brwi farbką Aquabrow od Make Up For Ever?

1/12/2014 Marta Gałuszka 28 Comments

Cześć dziewczyny :)

Chyba w końcu nadciąga zima, dzisiaj w Krakowie troszkę prószyło śniegiem, w sumie kiedyś ta zima musi zawitać. Dodatkowo zauważyłam wzmożony ruch na siłowniach, co niekoniecznie jest dla mnie czymś fajnym, bo brakuje ciężarków i maszyn do ćwiczeń, przez co mój zapał nieco słabnie... Natomiast przechodząc do meritum, dzisiaj będzie troszkę o brwiach i o tym jak ja je wypełniam używając do tego osławionej farbki do brwi Aquabrow od Make Up For Ever, choć moja technika od momentu, kiedy wykonałam ten tutorial nieco się zmieniła (nie podkreślam już górnej części brwi). No to do dzieła!

Dzisiejsi bohaterzy:



Po lewej moje brwi saute, po prawej po wypełnieniu farbką Aquabrow:



Krok po kroku:



1. Cieniutkim, aczkolwiek dosyć sztywnym pędzelkiem do eyelinera nabieram niewielką ilość Aquabrow i rysuję precyzyjną linię w dolnej części brwi od wewnętrznego ich kącika ku łukowi.
2. Przeciągam pigment nieco ku górze, wcierając go w brwi (nie dokładam więcej Aquabrow na pędzelek).
3. Podkreślam pozostałą część łuku i zaznaczam delikatnie jego górną część.
4. Szczoteczką do brwi wyczesuję nadmiar pigmentu kierując się od dolnej części brwi ku górze i w kierunku zakończenia łuku brwiowego.
5. Efekt to wyraźne, ale naturalnie wyglądające brwi, które sprawiają, że twarz nabiera charakteru :)

A co sądzę o samej farbce Aquabrow? Wspominałam już kiedyś, że nachodziłam się za nią bardzo długo, bo w każdej Sephorze mój kolor (40) był wyprzedany. Byłam bliska rezygnacji, ale cieszę się, że byłam na tyle uparta, że w końcu udało mi się ją kupić. Aktualnie nie wyobrażam sobie bez niej życia, chociaż moje początki przygody z nią do najłatwiejszych nie należały. Moje brwi przechodziły różne stadium, od nader szerokich i aż do przesady ciemnych, przez wyrażające złość (zbyt mocne podkreślenie górnego łuku i nadanie mu "ostrości"), do wyraźnych, geometrycznych, a aktualnie do wyraźnych, ale naturalniejszych. Zdecydowanie do prawdziwych należy powiedzenie "less is more". Teraz podkreślenie brwi zajmuje mi dosłownie kilka chwil, doszłam już do takiej wprawy. Mój pędzelek z Sephory, który specjalnie kupiłam do wypełnienia brwi już ledwo zipie z tego powodu ;)

Czy polecam zakup? Tak, z dwóch powodów - pierwszy: z powodu ekstremalnej wydajności. Do wypełnienia obu brwi wystarczy Wam tak niesamowicie mała ilość, że aż chwycicie się za głowę. Wiem, że cena do najniższych nie należy, ale przy takiej wydajności, macie malowania na cały rok, a może nawet jeszcze trochę więcej. Drugim powodem jest wodoodporność, znaczy względna wodoodporność. Używam Aquabrow kiedy wychodzę na siłownię, a tam naprawdę się nie oszczędzam i o ile nie dotykam twarzy, to nic się nie ściera i nie spływa (co innego, gdy przypadkiem dotknę palcami okolic oczu i brwi).

Sądzę, że powyższe 2 powody są najważniejsze. Uważam, że tego typu kosmetyk powinien gościć w kosmetyczce każdej kobiety. Swoje trzy grosze na temat tej farbki dodałam także w wywiadzie udzielonym dla portalu avanti24.pl (czyli dla portalu internetowego gazety Avanti): PRZECZYTAJ :)

Aktualnie moje brwi prezentują się na co dzień bardziej tak:


PS. Do wypełnienia brwi tą farbką warto zaopatrzyć się w cienki i sztywny pędzelek do eyelinera, jak np. ten z Sephory, którego używam ja.

Koszt: 89 zł
Gdzie: Sephora


28 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Gwoli wyjaśnień - Maybelline

1/09/2014 Marta Gałuszka 7 Comments

Pewnie jesteście ciekawe, jak rozwinęła się sprawa z Maybelline i moim tutorialem „Różany Zmierzch”. Zgodnie z obietnicą, informuję, że wszystko zakończyło się pomyślnie; jako ciekawostkę dodam, że przygotowuję specjalnie dla tej marki  2 tutoriale. Będziecie już wkrótce mogli je obejrzeć na moim wallu i na wallu Maybelline na Facebooku.

7 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Coś o pędzlach (Annabelle Minerals)

1/07/2014 Marta Gałuszka 10 Comments

Cześć noworocznie!

Kiedy minął tamten rok?! Zupełnie nie mam pojęcia, a tyle się działo przez ten czas... Blog obchodzi dzisiaj (tak, dzisiaj!) swoje 3 urodziny, ale bez hucznego świętowania, bo jednak w ubiegłym roku napisałam tutaj tyle, co kot napłakał, także nie ma czego świętować :) Pora wziąć się za siebie w tym roku, tym razem na poważnie... :>

Zatem dzisiaj na tapecie pędzle. Choć mam ich absolutnie dużo, zawsze cieszę się z kolejnych, nie inaczej było w tym przypadku. Mowa o pędzelkach od Annabelle Minerals, której to firmy oferta coraz bardziej się rozrasta (ostatnio o cienie mineralne), aż miło patrzeć jak polska marka świetnie sobie radzi!


Miałam zdecydowanie dużo czasu, ażeby przetestować te małe cudeńka. Pędzle od Annabelle Minerals charakteryzują się tym, że są wykonane z syntetycznego włosia, a ich trzonki wykonane są (poza jednym z pędzli) z bambusa, przez co są niebywale lekkie i łatwe do czyszczenia, a także nadają się dla alergików. Cały komplet, który posiadam liczy sobie 11 sztuk (choć jest ich troszkę więcej), wśród których znajdziemy: zamykany pędzelek do malowania ust, pędzelek do eyelinera, precyzyjny pędzelek do rozcierania cieni, pędzelek do nakładania cieni, pędzelek do korektora, ścięty pędzelek do nakładania cieni, pędzelek do blendowania, mini kabuki, pędzel do podkładu, pędzel kabuki oraz wysuwany flat top.




Jeśli miałabym porównać te pędzle jakością do innych, to wydaje mi się, że są porównywalne do pędzli Hakuro: są miękkie, a jednocześnie sztywne, co sprawia, że nakładanie i rozcieranie nimi cieni przebiega sprawnie i szybko. Jednym z moich ulubionych pędzli jest mini kabuki, który pozwala mi uzyskać "mgiełkę" koloru za każdym razem, kiedy go użyję. Nie jest zbyt precyzyjny z uwagi na swoje rozmiary, więc trzeba się trochę przyłożyć, ale efekt jest wart zachodu. Za to precyzyjny pędzelek do rozcierania cieni jest naprawdę precyzyjny, zwarte włosie gładko sunie po skórze i rozciera cienie, łącząc kolory ze sobą w jedną całość. 

Na pochwały zasługuje również pędzelek do cieni i pędzelek do korektora..., który ja używam jako troszkę większy pędzelek do cieni. Cienie ładnie do nich przywierają, przez co nie osypują się w trakcie nakładania ich na powieki, no..., prawie się nie osypują, ale ten margines błędu można im wybaczyć. Pędzelek do eyelinera jest w miarę sztywny, ale mało precyzyjny, trudno nim zrobić idealną, równą i w miarę cienką kreskę, dlatego raczej go nie używam - chyba, że do malowania ust. 

Od pewnego czasu nie używam podkładów płynnych, więc pędzel do podkładu i kabuki leżą raczej nieużywane, aczkolwiek, jeśli chodzi o pędzel do podkładu, to sądzę, że jest taki sam jak inne, dostępne na rynku. W przypadku kabuki, wolę jednak typowe flat topy do nakładania minerałów, jak np. flat top Annabelle Minerals (ten wysuwany), który świetnie służy mi w codziennych poprawkach w trakcie pracy, czy np. po wyjściu z siłowni. Jest niewielki, zamykany, a przez to niezwykle higieniczny (bo w torebce się nie otworzy), a dodatkowo niesamowicie mięciutki, uwielbiam go! 

Wszystkie pędzelki świetnie się czyszczą (ja używam w tym celu szamponu dla dzieci), szybko schną, nie tracą swojej sprężystości, a przede wszystkim włosia (choć kto wie, co będzie za jakiś czas, bo przecież wszystko się zużywa). Nie są drogie (ceny wahają się średnio od 20-25 zł, choć bywają i droższe pędzelki, do max 45 zł), dlatego polecam je osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze światem wizażu. Ja jestem bardzo zadowolona, ale jak wspominałam wcześniej, wychodzę z założenia, że pędzelków nigdy dość!

A poniżej zdjęcia pędzelków w przybliżeniu do pooglądania :)





10 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)