Garnier Miracle Cream - Krem przeciwzmarszczkowy

12/07/2014 Marta Gałuszka 1 Comments

Cześć!

Zastanawiam się, czy mojego bloga czytają również kobiety koło 40-50tki. Jeśli tak, ten post jest dla Was dziewczyny! Dlatego, że dzisiaj na tapecie testowany przez moją mamę krem przeciwzmarszczkowy Garniera Miracle Cream. Można by rzecz, że krem jak krem, ale ten krem jest inny niż wszystkie, z którymi dotychczas miała do czynienia moja mama i cóż, ja również... Dlaczego? Same zobaczycie :)






Co o produkcie pisze producent?
Miracle Cream, pierwszy przemieniający skórę kosmetyk przeciw oznakom starzenia od Garnier, stanowi idealne połączenie skutecznej pielęgnacji skóry dla działania przeciwstarzeniowego z niewidzialnymi mikro-pigmentami dla natychmiastowego efektu optycznego. Świeża, kremowa formuła zawiera mikro-pigmenty w kapsułkach nowej generacji, specjalnie dobrane w idealnych proporcjach, by stworzyć uniwersalną formułę, która automatycznie dopasowuje się do każdej karnacji.
Zaawansowany kompleks przeciwstarzeniowy:
- Proretinol
- Witamina B3
- Witamina B5
- LHA
- Ujędrniające peptydy
- Przeciwutleniacz: imbir
- Witamina C

Co o produkcie sądzę ja (a raczej moja mama)?
Opis brzmi pięknie, ale jak jest w rzeczywistości? Zacznę od charakterystyki skóry mojej mamy. Mama ma 59 lat, jej skóra jak na jej wiek jest jędrna (zasługa stosowania dobrych kremów od czasów młodości), choć nieco sucha, dlatego potrzebuje nawilżenia. Co ważne, moja mama ma ciemną karnację, ja przy niej wyglądam jak córka młynarza :) Lubi stosować nowości, raczej nic jej nie uczula, chociaż zdarzały się cięższe przypadki, które jednak do uczulenia doprowadzały.
Krem przyniósł nam obu dużo zaskoczenia, bo nagle po rozsmarowaniu na skórze przybrał nieestetyczny pomarańczowy odcień, by po chwili, po całkowitym rozsmarowaniu na skórze, przybrać tonację skóry twarzy mamy, a jednocześnie nieco ją rozświetlić i ujednolicić (mama ma malutkie pajączki na twarzy i delikatne przebarwienia). Z uwagi na to, że krem nadaje dosyć wyraźny kolor, trzeba go bardzo dokładnie rozsmarować, w innym przypadku nabawimy się niezbyt przyjemnych dla oka plam. Natomiast moja mama była zadowolona z efektu na tyle, że zrezygnowała już z nakładania podkładu (pudru nie używa wcale), pozwoliła sobie jedynie na korektor pod oczy (niestety, to właśnie po mamie mam przypadłość bardzo ciemnych obwódek pod oczami). Sam krem przyjemnie pachnie, nawilża na odpowiednim poziomie, natomiast nie wchłania się całkowicie w skórę, zostawia delikatnie wyczuwalny filtr, co nie każdemu może pasować, ale moja mama nosi krótką fryzurę, więc nic jej się do policzków nie przykleja :)
Niestety, co do ujędrnienia - tego mama nie zauważyła, myślę, że w tym wieku potrzebuje nieco cięższego kalibru, natomiast dużym plusem jest, że krem nie wchodzi w istniejące już zmarszczki i nie podkreśla ich dodatkowo. Dodatkowo, można powiedzieć, że ukrywa zmęczenie, delikatnie wizualnie odmładza. Mama bardzo się z nim polubiła i z chęcią stosowała go na co dzień. Co do ceny, jest akceptowalna, choć mógłby być nieco tańszy.

Cena: ok. 35 zł / 50 ml
Ocena mamy: 8/10

1 komentarz:

  1. jakoś garnier średnio u mnie się sprawdza :P nie wiem czy kiedyś w ten produkt zainwestuję :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)