Makeup Geek - wprowadzenie do pigmentów

6/16/2014 Marta Gałuszka 13 Comments

Cześć! :)

Dzisiaj będę Was absolutnie dręczyć samymi cudownościami, za którymi kryją się pigmenty Makeup Geek. Mam ich w swojej kolekcji troszkę, dlatego najpierw zacznę od swatchy (w kolejnych postach pojawią się jeszcze cienie i makijaże przy ich użyciu). Bo która z nas nie kocha oglądać "słoczy" w Internecie i potem spisywać list zakupów z absolutnymi "masthewami" (których ilość jest zatrważająca)?! :D



W swojej kolekcji mam 10 słoiczków pigmentów, które starczą mi chyba na całe życie, z uwagi na stopień intensywności koloru, który jestem w stanie osiągnąć nabierając na pędzelek znikomą ilość pyłku. Ogółem pigmenty Makeup Geek możemy podzielić na takie, z którymi łatwo się pracuje i takie, których obsługa może sprawić sporo problemów. Nie wspominając o tym, że jak to pigmenty, niebywale się osypują i szybko można sobie nimi zrujnować już wykonany makijaż reszty twarzy.



Natomiast nie przedłużając nadmiernie wstępu, zajmijmy się dzisiejszymi bohaterami. Ogółem, jak to pigmenty, jeśli zaczniemy je rozcierać na powiece, to pomimo wcześniejszego użycia bazy, kolor zacznie nam niknąć. Pigmenty powinnyśmy delikatnie nakładać na powiekę, przyciskając pędzelek z pyłkiem do skóry i niebywale delikatnie rozcierać jego granice. W innym przypadku makijaż będzie wyglądał, jak zrobiony najtańszymi cieniami z bazaru... Od razu wspomnę, że swatche zrobiłam na suchej skórze, bez użycia jakiejkolwiek bazy.


Zacznę może od takich bardziej "delikatesów" w mojej kolekcji. Prince Charming - piękny, srebrzysty cień, jeśli ktoś poszukuje srebra idealnego, to myślę, że temu odcieniowi blisko do ideału. Pigment ten należy do łatwiejszych w obsłudze.

Podobnież jak i Sweet Dreams, który jednak daje bardziej transparentne wykończenie na powiece (naprawdę trzeba się postarać, aby ten kolor rzucał się w oczy na powiece). Myślę, że zwolenniczki delikatnego makijażu oka powinny wziąć pod uwagę zakup tego odcienia. Jednak obsługa tego cienia, aby był bardziej wyrazisty jest już nieco trudniejsza.

Blitz to taka rudość pomieszana z brązem, ma ciekawy odcień, jeśli nałożymy go więcej na powiekę, zobaczymy mnóstwo drobinek opalizujących na rudo-brąz. Tym pigmentem operuje się trochę łatwiej niż innymi.


Paparazzi z kolei to matowa czerń z mnóstwem srebrzystych drobinek, które niestety bardzo się osypują przy aplikacji na skórę. Naprawdę trzeba się postarać, aby osiągnąć zadowalające krycie wraz z ilości iskrzących się drobinek. Myślę, że dobrze sprawdzi się przy typowych dymkach z wykorzystaniem bardzo ciemnych cieni. Operowanie tym odcieniem jest jednak dosyć problematyczne.

Liquid Gold to jeden z moich ulubionych odcieni pigmentów. Naprawdę przypomina płynne złoto, choć dla mnie ma w sobie poświatę zieleni, która nadaje mu charakteru i unikalności. Dodatkowo ten pigment jest jednym z tych, którymi bardzo łatwo się operuje, posiada genialną pigmentację, nawet niewielka ilość wygląda na powiece po prostu pięknie.

Kryptonite to zgaszona, troszkę zgniła zieleń z domieszką złotych drobinek. Ciekawa i nieszablonowa, rudzielce z natury (i nie tylko) z pewnością pokochają ten odcień. Pięknie będzie współgrać z piwnymi i brązowymi oczami. Łatwo jest nim operować na skórze powiek.


Enchanted jest dosyć ciekawym tworem, bo nie do końca można określić jaki to kolor - ma w sobie domieszkę różu, fioletu i brązu, choć bardziej przez niego przemawia jednak różo-fiolet. Również niebanalny kolor, który może się nadawać do codziennych makijaży, ponieważ nie przytłacza swoją intensywnością i odcieniem (myślę, że sprawdzi się również przy makijażach ślubnych). Przy nim jednak trzeba się już troszkę napracować, bo jeśli zależy nam na iskrzących fioletowych drobinkach, to musimy pyłek "wgnieść" w skórę powiek pędzelkiem i uważać z jego rozcieraniem.

Nightlife jest nieco podobny do koloru Blitz, z tą uwagą, że jest bardziej chłodny, nie ma w nim aż tyle rudości. Ogółem jest to kolor, który chyba najmniej podoba mi się z całej mojej mini kolekcji. Być może dlatego, że podobnych mam w swoim kuferku w różnych paletkach bardzo dużo...

A teraz przejdziemy do pigmentów, które są bardzo wymagające w obsłudze i mogą przyprawić właścicielkę o niemałą frustrację (jak przyprawiły mnie podczas robienia im zdjęć). Mowa o Vegas Lights oraz, przede wszystkim, Utopii.



Jedne z najpiękniejszych pigmentów, ale zazwyczaj co piękne, bywa trudne w obsłudze.

Vegas Lights - podobny rudy odcień do pigmentu Blitz. Ostatnio malując się wykorzystałam oba pigmenty i ogółem nie widziałam pomiędzy nimi żadnych różnic kolorystycznych poza samym "stanem skupienia". Blitz jest bardziej sprasowany, pyłkowy, Vegas Lights posiada w sobie ziarenka brokatu i to jest ta istotna różnica. Ponieważ ma formułę brokatu, dosyć trudno "przykleić" go do skóry, ale jak już nam się to uda, efekt jest zupełnie oszałamiający.

Podobnie jest w przypadku Utopii, która jest absolutnie genialnym kolorem (to taka oliwka ze złotem i domieszką czerni, trudny do zidentyfikowania kolor), ale zabawa z tym pigmentem jest istną drogą przez piekło. Wyjściem z sytuacji jest po prostu stosowanie jako baza pod ten pigment np. kajalu, dosyć mokrego kajalu, do którego te drobinki (bo pigment ma w sobie dosyć spore drobinki) mogłyby się jakkolwiek przykleić. Zresztą same widzicie prześwity skóry na zdjęciu... Co nie zmienia faktu, że jak już znajdziemy sposób na ten pigment, to makijaż oczu za każdym razem będzie zapierał dech w piersiach :)



Uff, no to się rozpisałam, choć pierwotnie nie miałam tego w zamiarze :-) Myślę, że zdjęcia mówią same za siebie, prawda? No to co, obudziłam w Was chęć posiadania któregokolwiek z przedstawionych powyżej pigmentów? :)


13 komentarzy:

  1. kocham MUG'a, wszystko z niego uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze byłam ich ciekawa, pięknie wyglądają na swatchach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wcześniej blogerka a dziś videoblogerka :) Mój nowy kanał - https://www.youtube.com/user/CatherinessTV


    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglądają obłędnie :) Jeszcze nie bawiłam się z pigmentami, ale Paparazzi mnie po prostu urzekł. Muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja uwielbiam Utopie, ale to prawda...cala sie blyszcze zanim osiagne nia efekt ktory chce osiagnac;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też wielbię ostatnio czesto na klientkach używam
      a tak na sobie to liquid gold boski jest ten pigment
      ale zamienniki mineralne też niczego sobie z ery co swatchowałam na blogu

      Usuń
  6. Liquid Gold wygląda tak... głęboko :)
    Sweet Dreams to mój kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Liqiud Gold wygląda magicznie! Jest niesamowity!

    OdpowiedzUsuń
  8. piękne wsyzskie piękne! ja kocham Insomnie!!! absolutnie wspamiały kolor, mam tez sweet dreams i nightlife. Kryptonite i Prince Charming mi sie spodobały :D penwie kiedyś dołączą do mojego grona jak będę znów robić zamówinie na makeup geek

    OdpowiedzUsuń
  9. co ja bym dała, żeby je mieć ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Te pigmenty mnie zachwycają już od jakiegoś czasu i muszę w końcu jakiś sobie sprawić!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)