Lily Lolo - Podkład mineralny z filtrem SPF 15 - Warm Peach

6/05/2014 Marta Gałuszka 9 Comments

Cześć!

Aż wstyd przyznać, ale do tej recenzji zbierałam się od zeszłego roku. Nie jest to bynajmniej kwestia tego, że produkt nie spełnił moich oczekiwań, bo zużywam aktualnie 5 lub 6 pudełeczko (zdążyłam zaznajomić się nawet z dwiema wersjami opakowań, białą i czarną), zatem o czymś to świadczy. W sumie podkład od pierwszego użycia stał się moim ulubieńcem, choć niewielkie wady ma. Ale o tym może w dalszej części posta.
 Dzisiaj będzie zatem mowa o podkładzie mineralnym Lily Lolo w odcieniu Warm Peach.




 

  Co o produkcie pisze producent? 
Podkład mineralny Warm Peach: jasny mineralny podkład o ciepłym kolorycie dla cery jasnej. Posiada naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 15. Jeden z najchętniej kupowanych jasnych odcieni podkładu. Nasz wyróżniony podkład*: 
- nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, wypełniaczy, syntetycznych substancji zapachowych i konserwantów, 
- bezzapachowy, 
- zawiera naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 15, 
- wodoodporny i niezwykle wydajny, 
- lekka, jedwabiście gładka konsystencja, 
- dzięki możliwości aplikacji kilku warstw zapewnia doskonałe krycie, przy czym jednocześnie pozwala skórze oddychać, 
- nada promienny wygląd Twojej cerze: podkłady mineralne Lily Lolo odbijają światło zmniejszając tym samym widoczność drobnych zmarszczek i przebarwień, 
- 100% naturalny, 
- może być używany przez wegetarian i wegan. *podkłady Lily Lolo zostały wyróżnione przez Zieloną Biblię Urody oraz magazyn Natural Health. 

  Co ja sądzę o produkcie? 
Pierwszy słoiczek otrzymałam od firmy Costasy w celu testów. Z chęcią zaczęłam go używać, bo miałam już dość płynnych podkładów, które powodowały (w większości) zapychanie moich porów i powstawanie zaskórników. Okazał się prawie ideałem, a dlaczego prawie? Moja codzienna praca jest pracą biurową, dużo czasu spędzam przy komputerze, a w samym pomieszczeniu jest dosyć ciepło. Wcześniej, używając płynnych podkładów, makijaż zaczynał się warzyć już po paru godzinach, zwłaszcza w okolicach partii T (mam cerę mieszaną). Odkąd zaczęłam stosować podkład Lily Lolo, wystarczy, że przyłożę kilka bibułek matujących pod koniec dnia (bliżej godziny 15:00) i makijaż wygląda jak w stanie nienaruszonym.  

Sam podkład ma dosyć delikatne krycie, na pewno nie poradzi sobie z większymi przebarwieniami (np. po trądziku), ale w celu krycia takich przebarwień używam po prostu podkładu mineralnego Annabelle Minerals w wersji kryjącej, który punktowo sprawdza się idealnie (nałożony na całą twarz jest jednak za ciężki). Bardzo dobrze wyrównuje koloryt skóry, nadaje jej świeżości, nie tworzy efektu maski (po nałożeniu podkładu spryskuję twarz wodą termalną), a przede wszystkim nie powoduje przesuszenia skóry. Nakładam go tylko i wyłącznie na uprzednio nałożony krem nawilżający. Zauważyłam ciekawą właściwość, jeśli nałożę podkład na krem, który ma lżejszą konsystencję, kolor na skórze jest taki, jak w słoiczku. Natomiast, jeśli nałożę podkład na dużo bardziej treściwy krem, uzyskuję ciemniejszy odcień. Nie wiem od czego to zależy, ale za każdym razem tak jest, być może w kremie są jakieś składniki, które powodują utlenianie się koloru? Trudno mi powiedzieć.  

Nie jest ideałem, bo nie kryje wszystkich moich przebarwień, ale jestem skłonna przymknąć na to oko. Ma całkiem przyzwoitą wydajność, około 1,5 miesiąca codziennego użytkowania. Choć jego zakup polecam jednak robić wtedy, kiedy są promocje (np. darmowa dostawa, albo 15-20% rabatu na wybrane produkty), wtedy te 70 zł jest jeszcze do przełknięcia. Kolorystyka podkładów Lily Lolo jest naprawdę bogata, a przy każdym zamówieniu możemy dobrać sobie jeszcze 2 próbki - ja zazwyczaj wykorzystuję je w celu sprawdzenia pozostałej kolorystyki podkładów, bo lato za pasem, skóra samoistnie przyciemni się od promieni słonecznych. Ogółem polecam zakup, myślę, że nie będziecie zawiedzione. Tym bardziej, że opakowanie jest bardzo poręczne, ma przesuwne sitko, więc na wieczko wysypujemy tylko tyle produktu, ile chcemy. Sam podkład polecam nakładać pędzelkiem kabuki również z Lily Lolo. Przetestowałam już kilka różnych pędzli do podkładu mineralnego i jak do tej pory, kabuki z Lily Lolo sprawdza się najlepiej. 

A poniżej możecie sprawdzić, jak podkład zachowuje się na skórze. Uprzedzam, nie są to najpiękniejsze zdjęcia, gdyż wykonane w czasie, kiedy moja skóra była bardzo kapryśna (na szczęście odkryłam przyczynę powstawania niedoskonałości - cukier. Po jego eliminacji z diety, w końcu wyglądam jak człowiek :)). Po lewej skóra saute, w środku z jedną warstwą podkładu Lily Lolo, po prawej po nałożeniu dodatkowo korektora (również Lily Lolo) na widoczne niedoskonałości. 


Cena: 72,90 zł / 10 g
Moja ocena: 8 / 10

9 komentarzy:

  1. Wygląda ciekawie, muszę wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie krycie nie było zbyt zadowalające. Teraz używam podkładu Annabelle Minerals i chyba zostanę przy nim na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, krycie ma słabe, ale osoby, które potrzebują tylko ujednolicenia kolorytu będą zadowolone :) Ja na niedoskonałości i widoczne przebarwienia używam właśnie punktowo podkładu AM, to mi w zupełności wystarcza :) Sam podkład AM strasznie mnie zapychał po jakimś czasie, czułam się z nim "ciężko"...

      Usuń
    2. Nie strasz, mnie na razie krzywdy nie robi i mam nadzieję, że tak zostanie :)

      Usuń
  3. Mnie pasuje China Doll bardziej jednak, choć i ten mam jeszcze w zapasie i może latem będzie lepszy ;) Dla mnie krycie ciut zbyt słabe, bo jednak moja cera nie wygląda najlepiej, i w efekcie jak używam i chcę wszystko przykryć to kładę istną tapetę :D która o dziwo faktycznie za nic nie wygląda jak maska! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mnie kusiły minerały, ale "kiedyś, gdzieś" usłyszałam, że mając suchą skórę nawet się za nie nie zabierać...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze sypkiego podkładu nie używałam, może warto spróbować ... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, nominowałam Cię do liebster blog award, zapraszam do posta, będzie mi miło jeśli weżmiesz udział :) http://dhwani-maquillage.blogspot.com/2014/06/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)