Zainspiruj się egzotyczną fauną i florą i wygraj nagrody od Glazel Visage!

8/31/2013 Marta Gałuszka 32 Comments

Cześć :)

Z okazji dzisiejszego Dnia Blogera (wszystkim ślę życzenia pomyślności!) postanowiłam zorganizować konkurs, w którym do wygrania będą nagrody ufundowane przez firmę Glazel Visage. Konkurs na makijaż, bo to moja ulubiona forma, a dawno żadnego na blogu nie było. Motywem przewodnim będzie egzotyczna fauna i flora. Przewidziane są dwie nagrody, jedna dla osoby, która wykona najlepszy makijaż inspirowany tropikalną fauną, a druga dla osoby, która podbije moje serce wykonując makijaż inspirowany egzotyczną florą



Na każdy zestaw nagród składa się:
- 1 paleta 8 prasowanych, matowych cieni w iście tropikalnych kolorach z lusterkiem,
- 1 cień wypiekany,
- 1 cień prasowany matowy,
- 2 sypkie cienie-pigmenty,
- 2 opakowania kuleczek rozświetlających/brązujących,
- 1 czarna kredka do oczu z gąbeczką do rozcierania,
- 2 kredki do oczu/ust w letnich kolorach.

Sama od niedawna używam produktów Glazel Visage i muszę przyznać, że ich jakość jest wręcz powalająca. Także jest o co walczyć zdecydowanie! Zresztą, za parę dni pewnie pokażę Wam jak zachowują się w praktyce :) Jedno Wam powiem, cienie są świetnie napigmentowane, a malowanie nimi to sama przyjemność.


Zasady w pigułce:
- Wykonaj makijaż inspirowany egzotyczna fauną i/lub florą,
- Wyślij na mój adres trustmyself@o2.pl co najmniej 3 zdjęcia (jedno całej twarzy, drugie zbliżenie oka oraz trzecie zdjęcie z karteczką trzymaną w rękach i napisem na niej "Egzotyczny konkurs u trustmyself" oraz aktualną datą).
- Wyślij również w mailu zdjęcie swojej inspiracji (fauna i/lub flora).
- Każda osoba ma możliwość przesłania 1 zgłoszenia do każdej tematyki (łącznie 2 zgłoszenia przez 1 osobę). 
- W treści maila opisz swoją inspirację i dlaczego się nią zainspirowałaś/eś.
- Nie zapomnij podać loginu, pod którym obserwujesz mojego bloga.
- Praca może być wykonana na modelce, o ile modelka wyraża zgodę na publikację swojego wizerunku na moim blogu.
- Na zgłoszenie masz czas do 30 września 2013 roku włącznie.
- Ogłoszenie wyników odbędzie się w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu. 


Regulamin konkursu "Egzotyczny konkurs u trustmyself":
1. Organizatorem konkursu jest blog http://trustmyself-make-up.blogspot.com we współpracy z firmą Glazel Visage.
2. Sponsorem nagród jest firma Glazel Visage.
3. Niniejszy konkurs adresowany jest wyłącznie do publicznych obserwatorów bloga.
4. Konkurs organizowany jest międzynarodowo, natomiast wysyłka nagród odbywa się tylko na terenie Rzeczpospolitej Polskiej. 
5. Uczestnicy mają za zadanie wykonać makijaż inspirowany egzotyczną fauną i/lub florą, a następnie przesłać poprzez e-mail na adres trustmyself@o2.pl co najmniej 3 zdjęcia (w tym jedno z widoczną karteczką z nazwą konkursu i aktualną datą trzymaną w dłoniach przez modelkę) makijażu - jedno całej twarzy i co najmniej jedno zbliżenie na oko. Zdjęcia powinny być minimalnej rozdzielczości 800x600 pikseli, ale nie większe niż 2MB każde (20MB na całego e-maila). W tytule e-maila należy wpisać “Egzotyczny konkurs u trustmyself”.
W treści e-maila powinno też znaleźć się wytłumaczenie źródła inspiracji oraz login, pod którym uczestnik obserwuje bloga.
6. Dopuszcza się wysłanie maksymalnie 2 prac (po jednej na każdy temat) przez jednego uczestnika.
7. Wysyłając swoją pracę, autor tym samym przyjmuje warunki Regulaminu i wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr.133 pozycja 883).
8. Dzień 31 sierpnia 2013r. to początek trwania konkursu. Ostateczny termin przesyłania prac upływa z dniem 30 września 2013 r. o 23:59. Prace przesłane po tym terminie nie będą brane pod uwagę przy wyłanianiu zwycięzcy.
9. Nagrodą w konkursie są 2 zestawy kosmetyków Glazel Visage: 1 zestaw trafi do osoby, która wykona najlepszy makijaż inspirowany tropikalną fauną, 2 zestaw trafi do osoby, która wykona najlepszy makijaż inspirowany egzotyczną florą. W skład każdego zestawu wchodzi: 1 paleta 8 prasowanych, matowych cieni, 1 cień wypiekany, 1 cień prasowany matowy, 2 sypkie cienie-pigmenty, 2 opakowania kuleczek rozświetlających/brązujących, 1 czarna kredka do oczu z gąbeczką do rozcierania, 2 kredki do oczu/ust. Nagroda nie podlega zamianie na inną, ani zamianie na ekwiwalent pieniężny.
10. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w ciągu 7 dni od daty zakończenia konkursu. Nagroda zostanie wysłana Pocztą Polską w ciągu 7 dni roboczych od otrzymania danych adresowych.
11. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
12. Niniejszy Regulamin wchodzi w życie z dniem rozpoczęcia konkursu i obowiązuje do czasu jego zakończenia. W sprawach nie określonych w niniejszym Regulaminie zastosowanie mają przepisy Kodeksu Cywilnego oraz inne przepisy powszechnie obowiązujące.

32 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Oczyszczaj się!

8/25/2013 Marta Gałuszka 21 Comments

Wiele mówiący tytuł notki, choć tym razem nie chodzi o oczyszczanie organizmu z toksyn, a raczej dokładne oczyszczanie skóry naszej twarzy, czyli demakijaż. Parę lat wstecz potrafiłam położyć się spać w pełnym makijażu, zbyt zmęczona po imprezie, żeby pokusić się o jego zmywanie. Wolę nie wiedzieć, ile szkód takie działanie mogło wyrządzić mojej skórze twarzy... Musicie wiedzieć też, że nigdy nie byłam fanką płynów micelarnych i toników. Uważałam, że nie spełniają swojej roli i nie oczyszczają mojej skóry dostatecznie. Dlatego od dłuższego czasu byłam wierna mleczkom do demakijażu. Właśnie, byłam. Czy coś się w tej sprawie zmieniło? Całkiem dużo!

Do mojej pielęgnacji twarzy dołączyłam płyn micelarny oraz tonik oczyszczający z serii Ideal Soft i Ideal Fresh od L'Oreal Paris. Minął miesiąc, odkąd zaczęłam używać obu specyfików, w tym udało mi się zdenkować sam płyn micelarny i mam ochotę na więcej!




L'Oreal Paris Ideal Soft - Oczyszczajacy płyn micelarny dla skóry suchej i wrażliwej

Kilka słów od producenta:
Kosmetyki oczyszczające L'Oreal Paris Ideal Soft, stworzone dla cery suchej i wrażliwej, usuwają wszelkie ślady makijażu i zanieczyszczeń, aby skóra była piękniejsza.
Oczyszczający płyn micelarny
Kryształowo przejrzysty płyn oczyszcza i zarazem usuwa wszelkie ślady makijażu z twarzy i oczu. Jest bardzo łagodny i koi nawet wrażliwą skórę. Formuła bez zapachu, bez alkoholu, hipoalergiczny. 
Odkryj na nowo Twoją oczyszczoną skórę: ukojoną, miękką i jedwabistą w dotyku bez pocierania, bez zmywania.

Jak płyn micelarny poradził sobie w praktyce z moją dosyć kapryśną skórą?

Byłam dosyć uprzedzona, więc przy pierwszym spotkaniu z tym płynem uzbroiłam się w szereg płatków kosmetycznych sądząc, że będę musiała zmywać makijaż kilkukrotnie, zanim skóra będzie naprawdę czysta. Bardziej nie mogłam się mylić... Płyn ten poradził sobie zarówno z dosyć ciężkim makijażem oczu (kreska namalowana eyelinerem w żelu, który jak wiemy, jest trudny do zmycia) oraz tuszem do rzęs. Co prawda, musiałam trochę potrzeć płatkiem oczy, ale nie musiałam ich "szorować", aby pozbyć się makijażu. Reszta twarzy poszła równie gładko jak same oczy, byłam w pozytywnym szoku i zaczęłam wygłaszać przepraszające mantry w kierunku płynów micelarnych. I tak od pierwszego użycia polubiłam się z płynem micelarnym od L'Oreal Paris, na tyle, że w momencie, kiedy go zdenkowałam (równiutki miesiąc od pierwszego użycia, a używałam go codziennie), mam zamiar kupić drugie opakowanie. Do tej pory byłam wierna mleczku do demakijażu od Yves Rocher, no cóż, byłam i już raczej nie będę :) Płyn micelarny z serii Ideal Soft zupełnie nie pachnie, nie podrażnia oczu, nie podrażnia również samej skóry. Dobrze ją odświeża, tonizuje (czuć, jak spragniona skóra go wchłania). Krem na noc? Mogłabym o nim zapomnieć, bo skóra jest tak dobrze nawilżona! Mam tylko problem ze specyfikami do demakijażu w płynie - zbyt szybko je zużywam, w przeciwieństwie do mleczek do demakijażu. Któraś z Was też ma taki problem? :) 

Czy polecam ten płyn micelarny?
Zdecydowanie tak, zwłaszcza, że w porównaniu do płynów micelarnych innych marek, nie kosztuje wiele!

Czy kupię go ponownie?
Zdecydowanie tak!

W skali od 1 do 10 jak go oceniam?
Na mocną 9, na 10 nie zasługuje, bo zbyt szybko go ubywa ;)

Ile kosztuje?
Ok. 15 zł za 200 ml produktu.

Gdzie można go znaleźć?
W każdej drogerii, w której znajdziemy szafę L'Oreal Paris.


L'Oreal Paris Ideal Fresh - Orzeźwiający tonik oczyszczający

Kilka słów od producenta:
Kosmetyki oczyszczające L'Oreal Paris Ideal Fresh stworzone dla cery normalnej i mieszanej, usuwają wszelkie ślady makijażu i zanieczyszczeń, aby skóra była piękniejsza.
Tonik oczyszczający
Orzeźwiający tonik o właściwościach oczyszczających tonizuje skórę i usuwa z niej wszelkie zanieczyszczenia, intensywnie ją odświeżając. 
Odkryj skórę, która nie jest tylko czysta, ale także idealnie oczyszczona, świeża, jednolita.

Czy tonik oczyszczający przekonał mnie do siebie?

Nie do końca. Moja pielęgnacja cery raczej nie przewiduje żadnych specyfików tonizujących. Zapytacie dlaczego? Bo ich po prostu nie lubię, poza tym co za dużo, to niezdrowo. Dlatego też zużywanie tego toniku idzie mi bardziej jak krew z nosa, chociaż tonik sam w sobie nie jest zły. Pachnie przyjemnie, acz mocno intensywnie, więc może podrażniać czułe nosy, a także skóry, bo zawiera w sobie alkohol. Wiem, że jest przeznaczony do skóry bardziej mieszanej, niż wrażliwej, ale nawet skóra mieszana może być wrażliwa i tak najczęściej właśnie jest. Nadmierne jej przesuszanie alkoholem wcale nie działa na korzyść, dlatego tonik stosuję 1-2x w tygodniu, więcej nie potrzebuję. Trudno mi stwierdzić, czy dobrze oczyszcza, bo używam go już po demakijażu, kiedy skóra sama w sobie jest już oczyszczona, chociaż może jakieś resztki jeszcze zbiera, bo płatek do najbielszych na pewno nie należy. Natomiast nie umiem powiedzieć, jak skóra zareagowałaby na niego przy długofalowym używaniu na co dzień. Moja aktualnie jest bardzo kapryśna, podsycana burzą hormonów, niezdrowym jedzeniem i spadkiem odporności, co przekłada się na wysyp niedoskonałości, z którymi walczę wszelkimi możliwymi sposobami. I jakoś nie mam ochoty przesuszać jej dodatkowo tonikiem, który ma w składzie alkohol :) Chociaż może powinnam?

Czy polecam ten tonik oczyszczający?
I tak, i nie, zależy co kto lubi. Ja nie umiem się przekonać do toników, może kiedyś...

Czy kupię go ponownie?
Raczej nie, zwłaszcza, że to opakowanie pewnie będę zużywać przez najbliższe miesiące (dobrze, że data przydatności do zużycia po otwarciu to pełne 12 miesięcy).

W skali od 1 do 10 jak go oceniam?
Na 6-7.

Ile kosztuje?
Ok. 19 zł za 200 ml produktu.

Gdzie można go znaleźć?
W każdej drogerii, w której znajdziemy szafę L'Oreal Paris.



Miałyście już do czynienia z preparatami do demakijażu od L'Oreal Paris? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat? Ja byłam dosyć sceptycznie nastawiona, ale miło się rozczarowałam :)

21 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Ekspresowa transformacja makijażu dziennego w wieczorowy

8/24/2013 Marta Gałuszka 17 Comments

Cześć :)

Niestety, ale czuć już jesień w powietrzu, a ja odczuwam ją ze zdwojoną siłą, bo przyplątało się do mnie jakieś choróbsko... Ale dzielnie walczę i się nie daję! Wracając do rzeczy, pewnie nie raz miałyście dylemat wracając z pracy, będąc umówione na wieczorne wyjście godzinę później, czy zmywać makijaż i robić go od nowa, czy może zostawić jak jest (a zdecydowanie nie należy tego robić!). Dzisiaj pokażę Wam, jak w 10 minut wykonać transformację zwykłego makijażu dziennego opartego na czarnej kresce w wibrujący makijaż oka z głębokim, fioletowym akcentem. W tym przypadku testowałam cienie firmy Glazel (a raczej pigmenty), choć makijaż wcale nie musi być tak błyszczący. 


Przede wszystkim po powrocie z pracy, jeśli mamy tendencję do spływania makijażu, powinnyśmy się odświeżyć. Zmycie makijażu twarzy (pozostawiając oczy) nie jest złym pomysłem, wykorzystajmy do tego płyn micelarny i nałóżmy sam podkład od nowa - to przecież chwila moment, a pozbędziemy się nieestetycznego błyszczenia. Jeśli jednak nasza skóra po tylu godzinach wygląda całkiem nieźle, wystarczy się lekko przypudrować i przystąpić do działania. 

Przede wszystkim nałóżmy bazę pod cienie na powieki, o kreskę się nie martwmy i tak zostanie przykryta cieniami. 

Nałóż na 3/4 powieki od wewnętrznego kącika srebrzysty cień.

Sam zewnętrzny kącik i załamanie zaakcentuj ciemnym grafitowym cieniem.

Granicę grafitowego cienia rozetrzyj przy pomocy jaśniejszego popielu, zmieszanego ze srebrem.

Na linię wodną nałóż białą kredkę, a następnie płaskim pędzelkiem nałóż fioletowy cień.
Rozetrzyj go nieco niżej puchatym pędzelkiem.

Wewnętrzny kącik oka zaakcentuj cieniem w odcieniu szampana, aby rozświetlić spojrzenie.

Wytuszuj jeszcze raz rzęsy, a najlepiej doklej sztuczne w kępkach, bądź pasku.
Na sam koniec podkreśl policzki bronzerem, a usta zaakcentuj szminką, bądź błyszczykiem w nieco żywszym kolorze. Teraz jesteś gotowa na wieczorny wypad do klubu i szaleństwa do białego rana ;)

Do makijażu użyłam:
Catrice - BB Cream
KOBO - Modelling Illuminator
Lily Lolo - Flawless Silk Finishing Powder
Oriflame - Brow Kit
Lime Crime - Eyecandy Eyeshadow Helper
Glazel Visage - Pigments (Silver, Graphite), Eyeshadows (Deep purple)
L'Oreal Paris - Volume Million Lashes Noir Excess Mascara
Astor - V.I.P. Lipstick (Spicy)
BH Cosmetics - 10 Colors Professional Blush Palette

17 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

L'Oreal Paris - Volume Million Lashes Noir Excess Mascara

8/15/2013 Marta Gałuszka 34 Comments

Cześć :)

Dawno nie pisałam na blogu nic o tuszach do rzęs, chyba pora to zmienić, bo kilka(naście) od ostatniego tego typu posta zdążyłam już zużyć. Dzisiaj będzie o najnowszym produkcie od L'Oreal Paris, maskarze Volume Million Lashes Noir Excess Mascara.



Parę słów od producenta:
Objętość bez umiaru. Czerń bez umiaru. Rzęsy, którym nie można się oprzeć. Odkryj najnowszą maskarę Volume Million Lashes Excess Noir, która łączy głębię czerni z:
- Legendarnym efektem miliona rzęs,
- Wyjątkowym podkreśleniem spojrzenia,
- Objętością bez umiaru.

Brzmi obiecująco, a jak jest naprawdę? 

Praktycznie każdy tusz do rzęs, który miałam okazję używać, musiał najpierw swoje "odleżeć". Mniej więcej 2 tygodnie, aby konsystencja nie była zbyt rzadka i lepiej osiadała na moich rzęsach. Myślałam, że w przypadku Volume Million Lashes Noir Excess będzie tak samo. Cóż, nic bardziej mylnego. Ta maskara nie potrzebuje leżeć, aby nadawała się do użycia. Już za pierwszym razem przyprawiła mnie o swoiste firanki rzęs, o ile można o tym mówić w przypadku moich rzęs, które choć nie krótkie (ale długie też nie), to są sztywne i proste. I tym samym podbiła moje serce, które do tej pory należało do maskary Doll Eyes od Astor. Szczoteczka jest giętka, ma bardzo fajny kształt (do którego jednak trzeba się przyzwyczaić). Dłuższe włoski dobrze rozczesują rzęsy i nie ma mowy o ich sklejeniu. Łatwo nią też malować w kącikach oczu. Jedna warstwa daje bardzo naturalny efekt rozdzielonych, lekko wydłużonych i przyciemnionych rzęs. Dwie warstwy pozwalają uzyskać jeszcze większe wydłużenie i pogrubienie rzęs, a przez to wrażenie, że jest ich nieco więcej niż w rzeczywistości. Jeśli chodzi o zachowanie tego tuszu na rzęsach. Bliżej końca dnia lubi się coś pokruszyć, jeśli mamy tendencję do pocierania okolic oczu. Nie jest wodoodporna, więc uważamy z deszczem i łzami, ale za to bardzo łatwo ją zmyć nawet płynem micelarnym. Zastanawiam się tylko jak z wydajnością. Od 3 tygodni używam jej codziennie, nie zauważyłam zmiany konsystencji na bardziej tępą, cały czas dobrze mi się nią maluje, nie skleja rzęs, łatwo też ją zmyć ze skóry jeśli szczoteczka nam się "omsknie". Pewnie posłuży mi jeszcze przez najbliższy miesiąc :-) Zapomniałabym wspomnieć, jako niesamowita "sroka", która lubi błyskotki, opakowanie jest bardzo w moim stylu - futurystyczne, ekskluzywne i błyszczące. A podobno nie ocenia się książki po okładce... ;)

A na dowód tego, jak sobie radzi maskara załączam zdjęcie poniżej. Ciężko uzyskać efekt widocznych rzęs na moich oczach, bo mam bardzo dużą ruchomą powiekę górną, a jednak się udało. A co za tym idzie, oko wydaje się większe, bardziej "żywe" i wyraźniejsze :) Pozostaje tylko kwestia moich umiejętności nakładania tuszu - czyli zawsze sobie upaćkam powiekę i nos :D


Czy polecam tę maskarę? 
Tak, mogę ją z czystym sercem polecić osobom, które potrzebują wydłużenia i przyciemnienia swoich rzęs.

Czy kupię ją ponownie?
Niekoniecznie, lubię testować nowości, więc nie przywiązuję się do tuszów do rzęs. Wyjątkiem była tylko maskara Colossal of Maybelline.

W skali od 1 do 10 jak ją oceniam?
Na taką mocną 8.

Ile kosztuje?
Około 50 zł za 10 ml produktu.

Gdzie można ją znaleźć?
W każdej drogerii, która ma szafę L'Oreal.


34 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Czego nie wiecie o mnie? 50 przypadkowych faktów o trustmyself

8/10/2013 Marta Gałuszka 55 Comments


Na większości znanych mi blogów pojawił się, albo dopiero pojawi się tag
50 przypadkowych faktów o mnie. Na początku podchodziłam sceptycznie do jego fenomenu, ale czytałam wszystkie wpisy i jakoś tak, sama zapragnęłam stworzyć taką listę i się nią podzielić. Samo pisanie poszło mi bardzo szybko, byłam w szoku, że ot tak jestem w stanie napisać 50 różnych faktów z mojego życia, cóż, mogłabym ich napisać i 70, ale to byłoby pewnie już niezdrowe :) Nie przedłużając, zapraszam do lektury!








1. Mam na imię Marta i niekoniecznie lubię swoje imię, choć pasuje do mojej osobowości. Marta faktycznie bywa dożarta.
2. Za tydzień stuknie mi ćwierćwiecze. W chwili refleksji stwierdziłam, że stara już jestem, ale szybko odgoniłam od siebie te myśli. 
3. Z moim bratem dzieli mnie prawie dekada, ja jestem młodsza. Dlatego zawsze chwaliłam się koleżankom, że mam takich dorosłych kolegów (a to byli koledzy brata, nie moi). Z bratem zaczęłam się dogadywać dopiero jak się wyprowadził z domu :)
4. Pierwszy raz na prawdziwą imprezę poszłam chwilę po tym jak odebrałam dowód osobisty, wcześniej rodzice woleli mnie trzymać pod kloszem ;)
5. W swoim życiu papierosa miałam w ustach 3 razy i nigdy więcej. Zastanawiam się co palacze w nich widzą? Bo ja tylko obrzydliwy smak. 
6. Sztukę makijażu rozwijałam od dziecka. Obiektami eksperymentalnymi byli moi rodzice, a później koleżanki.
7. W ramach takich eksperymentów, na jedną z "dyskotek" szkolnych w podstawówce poszłam pomalowana jasnoniebieskimi cieniami. Musiałam naprawdę strasznie wyglądać...
8. Za to w liceum pewnego pięknego dnia wysmarowałam całą twarz kulkami brązującymi. Jeden kolega postanowił się nade mną zlitować i powiedział, żebym poszła się umyć, bo straszę.
9. Od gimnazjum do pierwszego roku studiów włącznie, nadużywałam czarnej kredki. Smoliłam nią solennie linię wodną oka, bo przecież inaczej wyglądałam mdło. A, tuszu do rzęs wcale nie używałam!
10. Od zawsze byłam chłopczycą, grałam w piłkę nożną i baseball z chłopakami, chodziłam po drzewach. Mając 5 lat zdarzyło mi się uciec od mamy i zniknąć na kilka godzin. Koszmar każdej matki. 
11. Na rowerze nauczyłam się jeździć mając dopiero 12 lat, głupio mi było być jedyną, która tego nie potrafi. Co nie zmienia faktu, że teraz pewnie musiałabym się uczyć na nowo.
12. Umiem pływać, ale boję się głębokiej wody. Na basenie ZAWSZE muszę pływać przy krawędzi, żeby w razie W móc się czegoś chwycić.
13. Podobnież mam lęk wysokości w połączeniu z lękiem przestrzeni - nie wyjdę na balkon na 4 piętrze (nie wspominając o piętrach wyższych), po prostu. 
14. Mam niespełna 8% tłuszczu w organizmie (norma dla kobiety to 16%) i w zimie doskwiera mi chłód. Myślicie, że to fajne? Mogę się zamienić!
15. Cierpię na umiarkowany zakupoholizm, który ostatnio się pogłębia z uwagi na moją pracę i jej specyfikę.
16. Mam trzy różne fakultety, bo jeden to przecież za mało.
17. Jestem grafikiem komputerowym z zamiłowania, uwielbiam grafikę wektorową i chcę się nauczyć digital paintingu. A dodatkowo jeszcze CSS i HTML5 :)
18. Charakteryzuje mnie słomiany zapał i lenistwo, z czym walczę. A dodatkowo jestem bałaganiarą. Nie umiem się skupić, jeśli wokół mnie panuje nienaganny porządek.
19. Denerwuje mnie tykanie zegarków, zwłaszcza w nocy, kiedy próbuję zasnąć.
20. Uwielbiam szybką jazdę samochodem (jako kierowca). Prawo jazdy zdałam za pierwszym razem, bo sobie powiedziałam, że drugi raz do egzaminu nie podejdę ;-) A ja jestem wybitnie uparta.
21. Prawie za każdym razem, jak wracam do domu różnymi środkami transportu, miewam "przygody", niekoniecznie przyjemne. Ostatnio zabrakło nam paliwa.
22. Mam pełno blizn na ciele (patrz bycie chłopczycą), w tym jedną nad ustami jako pamiątkę z przedszkola.
23. Apropo przedszkola, 2 lata spędziłam w zerówce, bo nie chciałam się bawić z młodszymi dziećmi.
24. W dzieciństwie miałam fryzurę jak od garnka z grzywką, cieszę się, że te czasy już za mną! Nie wiem, gdzie moi rodzice mieli oczy :)
25. Tak naprawdę nigdy nie musiałam się uczyć, a jeśli już to robiłam, to przy włączonym telewizorze - w innym przypadku nic nie chciało mi wejść do głowy. 
26. Jedynym przedmiotem, który nigdy nie chciał mi wejść do głowy była historia i tak już pozostało do dnia dzisiejszego.
27. Uwielbiam słodycze w każdej postaci, choć czekolady raczej jeść nie powinnam. 
28. Lubię gotować kiedy mam wenę, zazwyczaj są to wszelkiego rodzaju pasty. Po mamie odziedziczyłam też zapał do wypieków.
29. Nienawidzę za to sprzątać, robię to tylko z przymusu. Kiedyś, jak będę mieć swoje mieszkanie, pewnie zatrudnię gosposię. 
30. Co najśmieszniejsze, będąc w hotelach w pokoju zazwyczaj sprzątam ja, a nie pokojówka, która jest właśnie od tego...
31. Zabijam komary i inne owady z zimną krwią, za to panicznie boję się os. Groteskowo muszę wyglądać, kiedy jakaś wpadnie mi do mieszkania, a ja odstawiam w panice swoisty taniec.
32. Mam fioła na punkcie ortografii. Osoby robiące błędy w słowie pisanym, a również mówionym, mają u mnie dużego minusa.
33. Jestem niesamowitą sklerotyczką, albo inaczej, mam bardzo krótką pamięć (to po tacie). Kiedy ktoś mi się po raz pierwszy przedstawia, absolutnie nigdy nie zapamiętuję jego imienia i potem mam problem, kiedy mam się do tej osoby odezwać (bo tak bezosobowo?)... Gdybym mogła, to pewnie i głowy bym zapomniała.
34. Jak na kobietę, mam mało kobiece pismo - czytelne, ale trochę bazgrzę. Mam niewielki kompleks na tym punkcie.
35. W dodatku jestem leworęczna. Aczkolwiek lewą ręką tylko piszę i jem, wszystkie inne czynności mogę wykonywać prawą ręką.
36. Jestem filmo- i serialomaniaczką. Oglądam aktualnie kilkanaście serialów (chyba, że mają przerwę). Zrobiłam się też nad wyraz emocjonalna, kiedyś ckliwe sceny nie robiły na mnie wrażenia, teraz trudno mi powstrzymywać łzy.
37. Natomiast nie potrafię obejrzeć filmu za jednym zamachem, zawsze robię kilka przerw. Władcę pierścieni oglądałam przez 6-7 godzin.
38. Okropna ze mnie gaduła, mogę gadać i gadać, nie znoszę ciszy. Wiem, że mówię za dużo, ale tak już mam. Natomiast słuchać też potrafię.
39. A ponieważ tak bardzo lubię gadać, gadam też sama do siebie. Zazwyczaj coś w stylu "Ale ty głupia jesteś!" ;)
40. Bywam wredna i złośliwa, taki mam charakter. Jestem zodiakalnym lwem, 90% tego, co piszą o tym znaku w horoskopach, pokrywa się z rzeczywistością.
41. Tuszując rzęsy zawsze upaćkam górną powiekę, kawałek brwi i nos. Zawsze!
42. Nie umiem dbać o rośliny, nawet kaktus jest ze mną skazany na śmierć.
43. Jestem przewrażliwiona na punkcie stanu swojej cery. Na tyle, że do mycia twarzy używam wody mineralnej, bo ta krakowska zdecydowanie mi szkodzi.
44. I dlatego trudno mi wyjść z domu bez makijażu, chociażby korektora.
45. Nie mam smartfona i Instagramu, czy to znaczy, że jestem gorsza i nie zasługuje na miano bycia blogerę?
46. Nie do końca lubię dzieci, za to one wręcz za mną przepadają. Zastanawiam się skąd ten fenomen się bierze.
47. Jestem bardzo ekonomiczna w piciu alkoholu, już po jednym piwie zaczyna mi się kręcić w głowie, dlatego tak rzadko pijam alkohol.
48. Kiedyś aspirowałam do bycia modelką, cóż, życie zweryfikowało moje zamiary.
49. Cenię sobie szczerość u innych, dlatego, że sama jestem szczera, czasami do bólu.
50. Jestem jak kot, lubię chodzić swoimi ścieżkami, ale czasami potrzebuję trochę przytulania :)

Ktoś utożsamia się choć w części ze mną? :)

55 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Summer sunset makeup tutorial

8/08/2013 Marta Gałuszka 19 Comments

Cześć!

Już jakiś czas temu zmalowałam poniższy makijaż, więc dzisiaj postanowiłam go opublikować. Soczysty, kolorowy, nazwałam go Summer sunset, bo kojarzy mi się z zachodem słońca w pogodny, letni dzień. Niewiele ostatnio maluję, ale ten konkretny makijaż bardzo mi przypadł do gustu, to chyba przez wariację kolorystyczną. Jednak pomimo to, jest to całkiem fajny makijaż na co dzień, o ile ktoś gustuje w nieco bardziej wyraźnych, niż mdłych makijażach. Mam nadzieję, że się Wam spodoba :)

Przygotuj powieki nakładając bazę pod cienie.
Następnie nałóż cień w odcieniu czerwonej pomarańczy na większą część ruchomej powieki pomijając wewnętrzny kącik oka.

Na uprzednio dodany pomarańcz dodaj inny, w nieco bardziej złocistym odcieniu, aby go złagodzić.

Wewnętrzny kącik oka zaakcentuj złotym pyłkiem i połącz go z pomarańczem.
Granice koloru powinny się płynnie przenikać.

Wzdłuż załamania ruchomej powieki rozetrzyj soczysty fiolet, pozostawiając chmurkę koloru.

Linię wodną najpierw pomaluj białą kredką, a następnie tym samym fioletowym cieniem, co załamanie powieki.

Wzdłuż dolnej linii rzęs poprowadź grubszą kreskę malinowym cieniem.

Malinowy cień rozetrzyj nieco fioletem, którego użyłaś w załamaniu powieki.

Poprowadź kreskę czarnym eyelinerem wzdłuż górnej linii rzęs.
Taki zabieg otworzy nieco oko.

Sam wewnętrzny kącik oka rozświetl cieniem w odcieniu szampana.
Doda to spojrzeniu więcej świeżości.

Dokładnie wytuszuj swoje rzęsy, możesz też dokleić sztuczne.

A do makijażu użyłam:
Catrice - BB Cream (010 Light Beige)
Annabelle Minerals - Mineral Foundation (Golden Fairest)
KOBO - Modelling Illuminator
Lily Lolo - Mineral Finishing Powder (Flawless Silk)
Oriflame - Brow Kit
Lime Crime - Eyeshadow Helper
BH Cosmetics - 10 Professional Blush Palette (pomarańcz jako cień)
Coastal Scents - Smokey Palette (pomarańcz, fiolet)
Glazel Visage - Sypkie cienie (złoty i malinowy)
Catrice Cosmetics - Kohl Kajal Pencil (040 White)
L'Oreal Paris - Volume Million Lashes Noir Excess
Lily Lolo - Mineral Blusher (Rosebud)
Obsessive Compulsive Cosmetics - Lip Tar (Grandma)

19 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Hello sunshine, hello Firmoo

8/07/2013 Marta Gałuszka 10 Comments

Hej!

Nie wiem, czy pamiętacie, ale przy poprzednim tego typu wpisie napisałam: "Co bym zrobiła, gdyby Antonio z Firmoo zaproponował mi kolejną parę okularów? Oczywiście zgodziłabym się!". Co właśnie niedawno miało miejsce i już od jakiegoś czasu jestem właścicielką kolejnej pary okularów tejże firmy, a tym razem padło na okulary przeciwsłoneczne.




Znowu skorzystałam z opcji wirtualnej przymierzalni (Virtual Try-On) i tym razem... trochę się zawiodłam. Dlaczego? Zazwyczaj okulary, które "wirtualnie mierzyłam" w rzeczywistości okazywały się większe, niż na zdjęciu. Tym razem sytuacja była odwrotna, okulary okazały się nieco mniejsze, co nie znaczy, że gorsze. Ja po prostu jestem przyzwyczajona do wszelkiego rodzaju "much" i w takich czuję się najlepiej. Cóż, przyzwyczajam się i do tych... A muszę powiedzieć, że to nie są zwykłe okulary przeciwsłoneczne. Te zostały szczególnie dobrane do mojej wady wzroku (-0.5), a dodatkowo pokryte powłoką antyrefleksyjną (dlatego lampa odbija się w nich na zielono), więc w końcu mogę jeździć samochodem i mieć na nosie okulary przeciwsłoneczne, a nie zwykłe! Dodajmy do tego dosyć specyficzny kształt i niecodzienną kolorystykę (każde "uszko" w innym kolorze, a wewnętrzna strona w różu) i mamy okulary, których nigdzie indziej się nie spotka!




Standardowo Firmoo zadbało o szczegóły. Jest etui twarde, etui miękkie (woreczek), ściereczka, śrubokręt i zapasowe śrubki (przepraszam za brak zdjęć). Jest perfekcyjna jakość wykonania, jak zawsze zresztą. Za takie pieniądze warto :)

Dodatkowo, cały czas istnieje możliwość zamówienia darmowych okularów na Firmoo (opłacacie tylko przesyłkę, a za same okulary z soczewkami nic nie płacicie!), poprzez ich program: http://www.firmoo.com/free-glasses.html
Przesyłka do Polski to koszt 18,75$

10 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Cellulicie a kysz! Czytelniczki radzą!

8/05/2013 Marta Gałuszka 6 Comments

Cześć!

Obiecałam posta z poradami dziewczyn, które brały udział w konkursie Cellulit ulotny jak bańka. Podsumowując, wyszło 15 wartościowych porad, więc mam nadzieję, że każda z Was znajdzie coś dla siebie, a same rady weźmie sobie do serca, bo ja zdecydowanie mam taki zamiar. Niby szczupła, ale cellulit mam, albo raczej już tylko jego resztki, bo intensywne masaże bańką zdecydowanie dają efekty :) 

nie wierz w diety cud. Szybka utrata masy ciała osłabia włókna kolagenowe i elastynowe, które trzymają w ryzach naszą tkankę tłuszczową. Jeśli szybko tracisz na wadze, Twój cellulit jest bardziej widoczny. Jedz dużo warzyw, produktów pełnoziarnistych i chudego białka - przyspieszą regenerację skóry i jednocześnie ograniczą gromadzenie się toksyn, które zaburzają poprawne krążenie krwiOgranicz kawę, mocną herbatę i słodkie napoje, również te energetyczne, a także alkohol - powodują odwodnienie organizmu. Organizm broni się gromadząc wodę w tkankach, co pogarsza stan cellulitu. Czarną herbatę zamień na zieloną, zawiera duże ilości polifenoli, które wzmacniają włókna kolagenu i elastyny pomagając ujędrnić skórę. Ogranicz również sól, pozbędziesz się obrzęków, używaj za to ziół, w każdej ilości!

Zapomnij o fast foodzie. Wysokoprzetworzona żywność to ogromne ilości konserwantów. Nie są groźne, jeśli spożywamy je rzadko. W innym przypadku kumulują się w organizmie, w tkance tłuszczowej. Zwiększ za to ilość błonnika. Ogranicza wchłanianie toksyn, dlatego są szybciej usuwane z organizmu i nie mają szans, aby dotrzeć do tkanki tłuszczowej.Do każdego posiłku włącz owoc lub warzywo, na stałe zmień białe pieczywo na razowe. Polub nabiał, wapń w nim zawarty ma wpływ na metabolizm tłuszczu. Obniża intensywność syntezy tkanki tłuszczowej i utrudnia wchłanianie tłuszczu z pożywienia w jelitach. Jedz również czerwone mięso, jest świetnym źródłem żelaza, głównego składnika hemoglobiny, odpowiedzialnej za transport tlenu do tkanek, w tym skóry. A dotleniona skóra lepiej radzi sobie z cellulitem.

Body wrapping - nałóż maskę algową na skórę dotkniętą cellulitem, owiń ciało folią spożywczą i... zrelaksuj się pod kocem czytając ulubioną książkę, bądź oglądając najnowszy odcinek trzymającego w napięciu serialu. Ciepło wspomaga wchłanianie składników odżywczych wgłąb skóry. Maskę algową można zastąpić zieloną glinką lub olejkiem, czy też balsamem antycellulitowym. A wystarczy tylko 30 minut!Cynamon! W każdej ilości! Czyli inna forma body wrappingu. Po prostu zmieszaj cynamon z wodą, aby powstała bardziej babka niż lejąca konsystencja, a następnie nałóż ją na skórę w miejscach dotkniętych cellulitem. Owiń skórę folią spożywczą i ubierz się ciepło, bądź przykryj kocem. Po 30 minutach możesz spłukać papkę prysznicem i cieszyć się gładką skórą!

Połącz 4 żywioły dla pięknego ciała! Ziemia: jedz dary natury: warzywa i owoce, w dużych ilościach! Powietrze: wyjdź i zacznij się ruszać! Spacer, biegi, marszobiegi, rower, rolki... Woda: czyli wypady na basen, dużo pływania, bicze wodne, aqua aerobic. Ogień: stosuj specyfiki antycellulitowe, a potem wygrzewaj się pod kołdrą - ciepło zwiększa przyswajanie składników odżywczych wgłąb skóry.





To co, które porady bierzecie sobie do serca? Bo ja wszystkie bez wyjątku! :) Chyba częściej będę chciała zamieszczać posty, z cyklu "Czytelniczki radzą", bo jesteście niesamowitą skarbnicą wiedzy!


6 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)