Mini zapowiedzi

3/31/2013 Marta Gałuszka 11 Comments

Cześć :)

Piękną zimę mamy tej wiosny, prawda? Obrazek za oknem bardziej przypomina mi Święta Bożego Narodzenia niż Wielkanoc, ale cóż - klimat się zmienia, więc i pory roku się przesuwają/wydłużają... Jutro też się przeprowadzam. Mam nadzieję, że sprawi to, iż znajdę więcej czasu dla bloga, bo przez ostatni miesiąc ostatnim, o czym myślałam po powrocie do domu, to właśnie blog... Jednak, mam sporo zdjęć w zapasie, mam też sporo tematów, o których chciałabym pisać, a będę też chciała powrócić do tematu metamorfoz, więc powinno się dziać! 

Tymczasem wrzucam te kilka zdjęć, coby pokazać, co nowego u mnie i czego recenzji możecie się spodziewać za jakiś czas. Czekam jeszcze w sumie na 2 przesyłki, więc będzie tego nieco więcej :) W zapowiedziach będzie też na pewno seria dermokosmetyków Decubal, cuda od Farmony, porównanie baz Lime Crime, recenzja kremu pod oczy Revitacell, kremów Baikal Herbals, odżywki do paznokci Trind, moje 4 miesięczne (!) denko (całkiem sporych rozmiarów, no, ale to 4 miesiące ;)), a także makijaże - choć ostatnio naprawdę ograniczam się do minimum (pomimo, że pokochałam kolorowe kreski). 


Osławiona odżywka do rzęs Lashfood. Stosuję od niespełna tygodnia (oczywiście będą zdjęcia przed, w trakcie i po kuracji). Jestem ogromnie ciekawa efektów, bo niby moje rzęsy nie są jakieś wybitnie krótkie, ale za to sztywne i ciężko jest je pomalować tak, aby było je widać.


Niespodzianka od Zajączka, czyli paczka od Astor (Coty Polska) z nowościami: maskarą Big&Beautifull Doll Eyes (moja absolutna ulubienica w tym momencie, zdetronizowała Maybelline The Rocket Volume!) zamkniętą w absolutnie uroczym opakowaniu, które przypomina to, w których są sprzedawane lalki Barbie; a także z błyszczykiem Perfect Stay 8H (choć to raczej nie mój kolor ;)).


Moje zamówienie z ebaya. Chyba już 6 tubka BB Creamu Skin79 Intense Classic Balm, któremu jestem i sądzę, że będę, wierna do cna. Dodatkowo dorzuciłam plasterki na nos z wyciągiem z lawy wulkanicznej, dzięki którym mam nadzieję pozbyć się tych paskudnych wągrów z mojego nosa. Pierwsza kuracja za mną, aczkolwiek, następnym razem przed naklejeniem plastra zrobię sobie porządną parówkę. Dodatkowo od sprzedającego dostałam masę próbek produktów Tony Moly :)


A za niedługo spodziewajcie się postów z:



I nie tylko! :)

11 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

ZAO Essence of Nature Matt Liptstick 464

3/09/2013 Marta Gałuszka 24 Comments

Cześć!

Mało mnie tu ostatnio, znowu - cóż, spowodowane jest to zmianami w mojej sferze prywatnej (oczywiście na plus!). Trochę to jeszcze potrwa, ale mam nadzieję, że w kwietniu znajdę trochę więcej czasu na częstsze zamieszczanie notek. Póki co, będę tutaj tylko tak z doskoku :(

Dzisiaj mam dla Was swatche i mini recenzję szminki ZAO Essence of Nature Matt Lipstick w odcieniu 464. ZAO to firma produkująca organiczne kosmetyki, a takaż jest filozofia tej marki:
"Z szacunkiem dla urody i z dbałością o skórę, ZAO MAKE-UP ORGANIC opracował doskonałe produkty, na bazie w 100% naturalnych i Bio składnikach aktywnych. Piękne kolory i doskonały skład, łączy w sobie komfort używania i długotrwałe efekty. Innowacyjność produktów zawdzięcza również nowoczesnym składnikom roślinnym, takim jak bambus. Z propozycją wymiennych wkładów, stosowanie kosmetyków jest jeszcze łatwiejsze i przyjemniejsze. Można łatwo wymienić zużyty produkt na nowy, bez ponoszenia dodatkowych kosztów związanych z opłatą za opakowania, wystarczy kupić nowy wkład."




Odcień 464 na stronie dystrybutora został nazwany pomarańczową czerwienią. Cóż, do pomarańczowej czerwieni to jednak mu daleko... ;) Ja kolorystycznie przyrównałabym ją do kompotu truskawkowego, jak dla mnie to idealne porównanie. To taki zgaszony, truskawkowy odcień czerwieni, który ma w sobie również nieco ceglastych tonów. Z początku podchodziłam do niej sceptycznie, właśnie z uwagi na kolor, ale na ustach wygląda o dziwo całkiem przyjemnie, zwłaszcza w połączeniu z moim odcieniem karnacji - ożywia ją. Jest bardzo kremowa i łatwo rozprowadzić ją na ustach. Nie wysusza ich, a raczej pokusiłabym się o stwierdzenie, że nawilża i odżywia. Co się tyczy jej trwałości, o ile nie jemy i nie pijemy, to pozostaje na ustach długo, nawet do kilku godzin. Natomiast przy spożywaniu posiłków zjada się w miarę równo, choć i tak polecam kontrolować stan naszych ust w lusterku.

No dobrze, napisałam już o zawartości, a może powinnam była raczej zacząć od opakowania? ZAO znane jest z uroczych, bambusowych opakowań swoich kosmetyków. Dzięki czemu są bardzo żywotne, niektóre produkty mają wymienne wkłady, bardzo ekologiczne podejście, godne naśladowania :) Dzięki temu, że opakowania wykonane są z bambusu, są bardzo lekkie i poręczne, przynajmniej moja szminka. Choć muszę nadmienić, że mechanizm jej wysuwania działa nieco topornie i trzeba użyć trochę siły, aby ją wykręcić i wkręcić z powrotem. Podoba mi się również dodatkowy sposób pakowania kosmetyków przez ZAO, w jutowe woreczki ze ściągaczem, dzięki czemu nasze drogocenne zawiniątko się nie uszkodzi.

Jednak, czy sama wydałabym na tę szminkę 64zł (3,5g)? Nie sądzę, na rynku są podobne w dużo bardziej korzystnej cenie, aczkolwiek opakowanie jest urocze... :)

INCI: 
ricinus communis (castor) seed oil*, cera alba (beeswax)*, hydrogenated olive oil stearyl esters, decyl sunflower esters, prunus armeniaca kernel extract (hydrogenated apricot kernel oil), hydrogenated apricot oil unsaponifiables, prunus armeniaca (apricot) kernel oil unsaponifiables, prunus armeniaca (apricot) kernel oil, lauryl PCA, butyrospermum parkii (shea) butter*, olea europaea (olive) fruit oil*, glycine soja (soybean) oil*, theobroma cacao (cocoa) seed butter*, triticum vulgare (wheat) germ oil*, myristoyl pullulan, prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil*, simmondsia chinensis (jojoba) seed oil*, elaeis guineensis (palm) butter*, punica granatum (pomegranate) fruit extract*, aqua (water), silver (CI 77820), citrus paradisi (grapefruit) fruit extract, alcohol denat., maltodextrin, parfum (fragrance), linalool, limonene. MAY CONTAIN +/-: CI 77891 [titanium dioxide], CI 77491 [iron oxides], CI 77492 [iron oxides], CI 77499 [iron oxides], CI 77019 [mica], alumina, sodium riboflavin phosphate, CI 77718 [talc], CI 77510 [ferric ferrocyanide], CI 77007 [ultramarines].

24 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Firmoo

3/03/2013 Marta Gałuszka 25 Comments

Cześć!

Pamiętacie jeszcze falę recenzji, jaka zalała blogosferę kilka miesięcy temu za sprawą Firmoo? Dokładnie, aż  do przesytu. Byłam jedną z pierwszych polskich blogerek, które dostały okulary od Firmoo właśnie - wtedy wybrałam sobie okulary przeciwsłoneczne (poprzednia recenzja), ponieważ nie do końca wiedziałam, jaką mam wadę wzroku. Ostatnio Antonio skontaktował się ze mną ponownie i zaproponował, abym wybrała sobie jeszcze jedne okulary. Teraz już wiem, jaką mam wadę wzroku, a, że chciałam zmienić swoje dotychczasowe oprawki okularów na nowe, toteż ochoczo przystałam na jego propozycję. Wybrałam naprawdę klasyczny model okularów, w czarnych, bardziej masywnych oprawkach (nauszniki od wewnątrz są białe z czarnymi napisami) - zupełne przeciwieństwo oprawek, które nosiłam do tej pory: wąskich, bez widocznych oprawek, które dodawały mi lat i sprawiały, że wyglądałam jak... sekretarka... 

Oczywiście zanim wybrałam dany model (mogłam wybierać spośród 30 dostępnych modeli oprawek), wgrałam swoje zdjęcie do wirtualnej przymierzalni i w taki sposób dobierałam model do kształtu swojej twarzy. A musicie wiedzieć, że w moim przypadku to nie lada wyzwanie! Mam pociągłą, trójkątną buzię, z bardzo szerokim czołem, a dodatkowo szerokim i długim nosem. Ciężko jest dobrać okulary, które będą korygować te mankamenty, zazwyczaj dodatkowo je uwypuklają. Cóż, postawiłam na model #CP6074 i okazało się, że to był strzał w dziesiątkę! Moje okulary dodatkowo oprócz dostosowania do mojej wady wzroku, mają też szkła z antyrefleksem, z uwagi na to, że dużo czasu spędzam przed komputerem.



Okulary przyszły do mnie w trybie wręcz ekspresowym, kurierem FedEx. W dodatku FedEx w dzień doręczenia telefonował do mnie, ponieważ Firmoo zapomniało na karcie adresu dopisać nazwę mojej miejscowości, ale wszystko się wyjaśniło i po 5h od telefonu (kierowca miał do przejechania naprawdę sporo kilometrów z Ożarowa!), okulary do mnie dotarły! Chyba każda z nas lubi otwierać różne przesyłki, które do nas docierają - zawsze sprawia mi to ogromną frajdę :) W paczuszce znalazłam czarne, porządnie wykonane etui, w którym były okulary, dodatkowo miękkie etui-woreczek, a także śrubokręt z kilkoma śrubkami, na wypadek ewentualnej naprawy (i za to bardzo lubię Firmoo!).





Okulary noszę w sumie nieprzerwanie od kilku dni. Spotkałam już kilka osób, które stwierdziły, że jest mi w nich niesamowicie do twarzy, ja w sumie też tak uważam. Nawet ostatnio miałam śmieszną sytuację, szłam sobie na dworzec, a z naprzeciwka szła grupa turystów (prawdopodobnie z Anglii) - jeden z nich wyciągnął ku mnie ręce i krzyczał: "Give me your Wayfarer!" - dziwne doświadczenie :D Powiem Wam szczerze, że wcześniej wstydziłam się wychodzić w okularach, zakładałam je w sumie tylko jak jechałam gdzieś samochodem, a teraz mogłabym je nosić codziennie! Te szczególne okulary polubiłam przede wszystkim za to, że ich "noski" nie odbijają mi się na nosie, tak, jak miało to miejsce w moich starych okularach. Wiecie jak to jest, ściągacie okulary po całym dniu wytężonej pracy przy komputerze, a na nosie po bokach macie takie 2 głębokie ślady - fuj! Dlatego tutaj z miejsca mają ogromny plus. Dodatkowo są świetnie wykonane, widać, że to jednak jest ten "mocny" plastik i mam nadzieję, że będą mi służyć długie lata :)


I jak wyglądam? :D 

Co bym zrobiła, gdyby Antonio zaproponował mi kolejną parę okularów do wyboru? Nie wahałabym się nawet minuty! :))))) 

Cały czas istnieje możliwość zamówienia darmowych okularów na Firmoo (opłacacie tylko przesyłkę, a za same okulary z soczewkami nic nie płacicie!), poprzez ich program: http://www.firmoo.com/free-glasses.html
Przesyłka do Polski to koszt 18,75$. Niestety aktualna oferta to ograniczona ilość wzorów, ale Firmoo ciągle dokłada coś nowego, więc może się Wam coś spodoba :)

PS. Wiem, że ostatnio znowu jest mnie tu mało, ale zaczęłam nową pracę, gdzie niestety muszę dojeżdżać naprawdę daleko (na szczęście tylko tymczasowo), więc jedyne o czym myślę po powrocie do domu to jedzenie, odpoczynek i sen ;x Ale wrócę! :)

25 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)