Lily Lolo - swatche produktów (podkłady, bronzery, rozświetlacze, róże, cienie)

7/15/2013 Marta Gałuszka 10 Comments

Cześć dziewczęta (i chłopaki) :)

Idąc za ciosem, dzisiejszym postem postanowiłam "pociągnąć" temat Lily Lolo. Na recenzje zdecydowanie trzeba jeszcze poczekać, bo nie wszystkiego zaczęłam już używać, ale chociaż ponęcę Was cudnymi kolorami :-) Mazidła do ust doczekają się osobnego posta, bo zdecydowanie warto :)


Zaczynamy od róży mineralnych. Posiadam odcienie Rosebud, Clementine oraz Oh La La. Rosebud jest chłodnym różem o wykończeniu metalicznym, który traci swoją metaliczność po roztarciu na skórze. Clementine to taka zgaszona pomarańcza, natomiast Oh La La ma bardziej koralowy odcień z domieszką różu.



Pora na podkłady mineralne (choć na zdjęciu jest tylko jeden, jednak China Doll dostałam próbkę), jedwabny puder sypki, bronzer rozświetlający oraz rozświetlacz. Podkłady mineralne mam w odcieniach Warm Peach (więcej beżowo-żółtych tonów) oraz China Doll (do bardzo jasnej karnacji, bardziej ziemisty i z delikatnymi różowymi tonami). Jedwabny puder sypki Flawless Silk to tak naprawdę rozświetlający puder wykańczający, dający subtelny efekt "Photoshopa". Wybierając bronzer w odcieniu Waikiki nie sądziłam, że z niego aż takie "złotko" i trochę się zdziwiłam maziając palcem po skórze - na lato jak znalazł, będę pewnie go używać zamiast różu, jak trochę opalę buźkę. A Stardust to baaaaardzo chłodny rozświetlacz, będzie idealny do podkreślania szczytów kości jarzmowych.




Cienie mineralne. Jakoś niekoniecznie przepadam za taką formą cieni, ale czego się nie robi dla niecodziennych kolorów. Zwłaszcza, że część z nich to duochromy, a takowe najlepiej wyglądają właśnie w formie sypkiej. Wśród mojej kolekcji znajdą się takie odcienie jak: Pixie Sparkle (cudny turkus opalizujący delikatnie na zieleń), Khaki Sparkle (czyli zgniła zieleń), Orchid (perłowa, opalizująca biel), Deep Purple (śliwka, bo nic innego mi na myśl nie przychodzi), Miami Taupe (beż opalizujący na lekko złoty odcień). Makijaż przy wykorzystaniu poniższych cieni znalazł się w poprzedniej notce, a i również na fanpage'u bloga na Facebooku.


No to na razie tyle, szminki i błyszczyki, tak jak już wspominałam, w kolejnym poście! A błyszczyki pachną o TAAAAAAK... :-)

10 komentarzy:

  1. No Chinka neutralna, ale żółciutki ten Warm. Cienie przepiękne i kto jak kto, ale Ty z nimi robisz cuda. Rosebud mnie uwiódł <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Chinka chyba idealna dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajna kolorówka, cienie piękne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla "bladych twarzy" bez różowych odcieni polecam podkład Blondie. Używam go od około dwóch lat już. Lepszego sypkiego podkładu jeszcze nie znalazłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. china doll mi osobiście bardzo odpowiadał, a warm peach na lato:)

    OdpowiedzUsuń
  6. czytam i czytam te wpisy na blogach i sama nie wiem na co sie zdecydowac, czy wybrać LL czy Erę Minerals...pomożecie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Agnieszka, z wlasnego doswiadczenia polecam minerały od Era Minerals:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)