O peelingach, które pobudzają apetyt..., na więcej!

5/03/2013 Marta Gałuszka 26 Comments

Cześć :)

Jakaś taka marna ta majówka, prawda? U mnie ciągle leje, w dodatku co chwila grzmi i błyska się. Co to za majówka?! A podobno miało być 30 stopni, a podobno miałam się opalać i nawet do tego opalania się solennie przykładałam przez ostatnie tygodnie... W jaki sposób? Ano, słonko lubi wypielęgnowaną, gładką skórę, więc systematycznie robiłam sobie peelingi pod prysznicem. A muszę powiedzieć, że to nie były byle jakie peelingi! Za każdym razem rozbudzały mój apetyt na więcej i bynajmniej nie na więcej ścierania, ale na słodkości! Tak absolutnie smakowitych peelingów jeśli chodzi o walory zapachowe to ja jeszcze nie widziałam. O jakiś konkretnie peelingach mowa? O Orzechowym scrubie do ciała oraz Szarlotkowym peelingu do mycia ciała od Farmony.


Muszę nadmienić, że od peelingów wymagam naprawdę wiele, ponieważ stan mojej skóry pozostawia wiele do życzenia. Cenię sobie bardzo silne "drapaki", które pozwalają mi pozbyć się martwego i suchego naskórka, a zarazem pozostawiają skórę nawilżoną. Czy peelingi Farmony poradziły sobie z tym zadaniem?


Farmona - Sweet Secret: Orzechowy scrub do mycia ciała: Muffinki orzechowe z karmelem



Co o produkcie pisze producent?
Wyjątkowy kosmetyk o gęstej, kremowej konsystencji i kuszącym zapachu został stworzony do mycia i pielęgnacji ciała, dla osób, które dbają o zdrowy wygląd skóry i lubią pozwalać sobie na chwile przyjemności. Specjalnie opracowana, bogata receptura na bazie orzechów makadamia i karmelu doskonale wygładza ciało i poprawia koloryt skóry, a peelingujące drobinki i łupinki orzechów usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, poprawiając mikrokrążenie i jędrność skóry. Regularne stosowanie Orzechowego scrubu do mycia ciała zapewnia uczucie wypielęgnowanej i jedwabiście gładkiej skóry, a wyjątkowo apetyczny, zniewalająco słodki zapach dodaje energii i pobudza do działania, wyraźnie poprawiając nastrój. 

INCI:
Aqua (Water), Ethylhexyl Stearate, Polyurethane, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Alcohol, Cyclopenthasiloxane, Cyclohexasiloxane, Glyceryl Stearate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Macadamia Ternifolia Shell Powder, Cera Alba (Beeswax),Caramel Colour E150d, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Disodium EDTA, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance), BHA

Co o produkcie sądzę ja?
Przede wszystkim na samym wstępie muszę nadmienić, że ten peeling nie wygląda ani trochę apetycznie, jeśli oceniać tylko jego kolor. Nie powiem z czym mi się raczej kojarzy... ;) Uznajmy, że wygląda jak masa orzechowa, o tak, tak będzie najlepiej! Za to, kiedy pierwszy raz zrywamy sreberko zabezpieczające wieczko, do naszych nozdrzy dociera ten niesamowity zapach orzechów powodujący, że moje kiszki zaczynają grać marsza, ślinianki wydzielają zwiększoną ilość śliny, a mój mózg przestawia się w tryb "chcę to zjeść!". Farmona, co Ty robisz z moim organizmem?! Peeling ten pachnie jak Góralki Nugatowe, to najbliższe mojemu sercu i nosowi skojarzenie. Jednak peeling to nie tylko sam zapach, co ze zdzieraniem? A no zdzieranie jest i to naprawdę porządne. Możemy je stopniować w zależności od ilości produktu, który nałożymy na ciało, ale zdziera tak, że aż miło. Skóra po peelingu jest zdrowo zaczerwieniona, gładka, czysta i nawilżona. Do tej pory przyzwyczajona byłam do peelingów cukrowych, ale ten robi z moją skórą cuda. Świetnym pomysłem było dodanie zmielonych łupinek orzechów do peelingu, to one odpowiadają za to mocne zdzieranie. Minusem jest jego wydajność i dosyć lejąca konsystencja, przez co produkt częściej ląduje wszędzie poza miejscem docelowym - skórą. Natomiast za tę cenę, kto by się przejmował aż tak wydajnością?! Wiem na pewno, że to nie ostatni peeling od Farmony w moich zbiorach, chcę zobaczyć, jak radzą sobie inne "smaki", ale do orzechowego wracać będę na pewno :)

Cena: ok. 12,50zł/225ml
Moja ocena: 9/10


Farmona - Sweet Secret: Szarlotkowy peeling do mycia ciała: Szarlotka z bitą śmietaną i cynamonem



Co o produkcie pisze producent?
Wyjątkowy kosmetyk o gęstej konsystencji i kuszącym zapachu słodkiej szarlotki z bitą śmietaną i zmysłowym cynamonem został stworzony do codziennej pielęgnacji i mycia ciała, dla osób, które dbają o zdrowy wygląd skóry i lubią pozwalać sobie na chwile przyjemności. Specjalnie opracowana, bogata receptura doskonale myje i odświeża skórę, nie powodując jej wysuszenia. Drobinki peelingujące usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, a delikatna piana o zniewalająco słodkim zapachu rajskiego deseru dodaje energii, uwodzi i inspiruje, wyraźnie poprawiając nastrój. 
Regularne stosowanie szarlotkowego peelingu do mycia ciała doskonale odżywia skórę i poprawia jej sprężystość oraz pozostawia długotrwały, uwodzicielsko słodki zapach i aksamitnie gładką skórę. 

INCI:
Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Acrylates Copolymer, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Polyethylene, Polyurethane, Parfum (Fragrance), Polysorbate 20, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Powder, Propylene Glycol, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Hydrolyzed Milk Protein, Lactose, Panthenol, Inulin, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Bark Oil, Styrene/Acrylates Copolymer, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Caramel Colour E150d, Cinnamal. 

Co o produkcie sądzę ja?
Peelingi myjące do tej pory kojarzyły mi się po prostu z żelami pod prysznic, które zawierając jakieś mikro drobinki szumnie nazywały się peelingami, dzięki którym nasza skóra będzie idealnie gładka i pozbędziemy się martwego naskórka. Aż natrafiłam na peeling myjący Farmony. Przywrócił mi wiarę w to, że nazwa produktu nie jest tylko jego nazwą, ale wskazuje na to, czego możemy się po produkcie spodziewać. Peeling ma postać bardzo gęstej pasty, w której zatopione są miliony "drobinek" peelingujących. Kolorem i zapachem absolutnie przypomina mi jabłecznik, czy też szarlotkę, co również powoduje w moim żołądku ścisk (absolutnie uwielbiam szarlotkę!) i mam ochotę zjeść ten peeling, choć wiem, że jadalny to on nie jest ;) 
O ile orzechowy scrub do ciała używałam głównie do peelingu nóg oraz pośladków, tenże peeling używam na całe ciało, co na początku nie było dla mnie (a raczej dla mojego biustu) przyjemne.Drobiny naprawdę bardzo mocno ścierają, nawet nie wiem, czy nie mocniej od orzechowego scrubu, chociaż tutaj różnica pewnie wynika z tego, że peelinguję całe ciało. Skóra po takim rytuale jest dosyć mocno zaczerwieniona, ale jednocześnie nawilżona. Zauważyłam też, że ten peeling poprawia ukrwienie skóry, z dnia na dzień wygląda lepiej, zdrowiej. Jedynym minusem jest aplikacja, a raczej wydobycie produktu z opakowania. Przez swoją gęstość, trzeba naprawdę mocno kombinować, żeby coś ze środka wypłynęło ;) Ale za to jest ekstremalnie wydajny, bo naprawdę niewielka ilość wystarczy do pokrycia całej nogi, brzucha, etc. Przyznam, że bardzo się polubiliśmy, ale co za dużo, to niezdrowo ;)

Cena: ok. 12,50zł/225ml
Moja ocena: 9/10

PS. Nie polecam tych zdzieraków osobom z wrażliwą skórą! Zdecydowanie są zbyt silne :)

26 komentarzy:

  1. No widzę peeilingoo;) Tez bym musiała zainwestować w jakiś porządny peeling;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mialam/mam oba i wole szarlotkowy ale wylacznie ze wzgledu na zapach ;) Orzechowy wg mnie w lepszym opakowaniu;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ahh kocham! mam z serii truflowej peeling, balsam do ciała i krem do rąk. Są rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe peelingi, nie miałam akurat;)
    zapraszam na rozdanie:
    http://kosmetycznawyspa.blogspot.co.uk/2013/05/rozdanie-chcesz-to-baw-sie-i-bierz.html

    OdpowiedzUsuń
  5. szarlotką bym nie pogardziła :D

    OdpowiedzUsuń
  6. o razu miałabym ochotę biegnąć po łyżkę i wcinać ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten scrub to bym chętnie przygarnęła ;) rozejrzę się za nim .

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno się na coś skuszę. Teraz używam masła czekoladowego Farmony i ma genialny zapach :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię zapachy Farmony, na pewno wypróbuję ten o zapachu muffinków:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też uwielbiam te peelingi Farmony! :) miałam chyba waniliowy a teraz chyba czas zakupić ten orzechowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyjemne:) chciałabym powąchac:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię kosmetyki Farmony ale akurat tych wersji zapachowych jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Farmona to porządna firma. Bardzo lubię jej kosmetyki. Akurat z tymi nie miałam styczności, więc zapewne wypróbuję :D Twoja recenzja bardzo zachęca do tego!

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam wszelkie zapachy Farmony, są słodkie, wyraziste i mocne:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie też się fajnie sprawdza, dobrze ściera i ten zapach :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj!

    Trafiłam na Twojego bloga podczas szukania informacji na temat podkładów Annabelle Minerals.
    I po tym, co zdążyłam wyczytać, wygląda na to, że mamy bardzo zbliżony odcień cery... Żółtawo-Oliwkowo-Jasny. :D
    Zamówiłam właśnie próbki kryjących Golden Fairest oraz Golden Fair.
    Ale tak się zastanawiam... Czy oprócz tego podkładu z Oriflame, o którym pisałaś... Masz może jakieś inne kolorystyczne 'perełki'?
    Przeszukałam już chyba większość stoisk kosmetycznych... I najbliższy mojej 'zielonkawo-ziemistej' skórze wydaje się Shu Uemura z Medium Light Honey i Light Honey albo Benefit z I'm Pure 4 Sure... ALE TO CAŁY CZAS NIE TO!
    Wszystkie ekspedientki myślą, że mam świra. :]
    Przeważnie odcienie w świetle dziennym wyglądają albo zbyt beżowo, albo pomarańczowo, albo też różowo...

    Ratunku! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie!

      Powiem szczerze, że z podkładami od zawsze mam wielki problem. Aktualnie idealnie pasuje mi Golden Fairest z Annabelle Minerals i innego nie używam. Wcześniej używałam bb creamu Skin79 Intense Classic Balm (bardzo ziemisty), który mieszałam właśnie z AM, żeby nadać buzi trochę kolorku. Powiem szczerze, że oprócz podkładów Oriflame w odcieniu Porcelain bardzo trudno jest znaleźć coś dla "naszej" skóry :)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci pięknie za odpowiedź!
      Odezwę się kiedy przetestuję już Annabelle.
      I w razie czego będę się dzielić nowymi odkryciami.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  17. ...a jeśli jeszcze mogę zapytać... To ten Skin79 Intense Classic Balm nazwałaś bardzo ziemistym, bo nie ma żadnych żółtawych tonów, tak?
    Przeglądnęłam swatche i widzę, że to taka oliwka, wydaje się fajny...
    Boję się jednak zapchania - te silikony w składzie...
    Czy miałaś z nim tego typu problemy?
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to ziemisty odcień, nie jest oliwką (oliwka ma jednak nieco żółci), idealny był na zimę :) No cóż, jak się go długo i dużo używa to może powodować zaskórniki (jeśli ma się tendencję, ja mam ;/), dlatego teraz przerzuciłam się na minerały, choć i tak moja skóra szaleje. Chyba jakaś burza hormonów, bo mam całe czoło i brodę usiane w zaskórnikach (+ 3 wielkie "cuda"), ale mydło Savon Noir sobie radzi :)

      Usuń
    2. Oj, znam bol... Rowniez mam sklonnosc do zapychania.
      U mnie za to dobrze sprawuje sie klindamycyna jako zapobieganie i Effaclar Duo jako leczenie juz tych 'wielkich cudow'. :)
      Mydla Savon Noir nie probowalam, bo wszystkie moje podejscia do pielegnacji naturalnej konczyly sie po dluzszym czasie stosowania nieciekawie...

      ...to jeszcze mi tylko powiedz, ze rowniez zmagasz sie ze skora naczynkowa na policzkach i zaczne sie smiac. :D

      Dziekuje pieknie za odpowiedz!

      Usuń
    3. Hm, na mnie jednak LRP nie działało. Teraz w sumie używam serum antrytrądzikowego z Clareny (uwielbiam), na zmianę z Savon Noir (piekielnie przesusza skórę, więc używam co 2-3 dni). Ale odkryłam, że w sumie te "niespodzianki" powstają od nadmiaru chemii, którą w siebie pakuję. Pochłaniam niesamowite ilości serków topionych i innych wyrobów temu podobnych, a to sama chemia. Teraz zrobię sobie taki detox i zobaczę, jak skóra zareaguje. W sumie po części to też wina wody (przeprowadziłam się), ale dieta pewnie przede wszystkim.

      Nie mam cery naczynkowej, chociaż mam naczyniaki na czole, skroni i nosie (chyba wolałabym już mieć po prostu naczynka :)).

      Usuń
  18. Racja. To, co w siebie wrzucamy w postaci jedzenia bardzo wpływa na stan naszej skóry!
    Pamiętam akcję 'Piękna skóra w 3 miesiące' Aliny z Alinarose... :)
    Osobiście staram się wcinać jak najwięcej owoców i warzyw.
    Wiadomo, różnie to wychodzi... :)

    Dzisiaj przyszły moje próbki z Annabelle!
    I wygląda na to, że Golden Fair jest moim kolorem!
    Piękny, żółtkowato-oliwkowy kolor.
    Zobaczymy jak będzie się zachowywał podczas całodniowego noszenia...
    Ale póki co mogę stwierdzić, że jeszcze żaden podkład tak naturalnie nie wyglądał na mojej twarzy!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam ładnie pachnące kosmetyki:) z tej serii jeszcze nic nie miałam, ale może kiedyś;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)