Makeup Geek Z-palette & eyeshadows + gel liners

5/01/2013 Marta Gałuszka 27 Comments

 Cześć!

Robiłam dla Was już dzisiaj zajawkę tegoż oto posta na fanpage'u bloga na FB. Wabiłam cudnymi kolorami cieni, pytałam, czy wiecie z jakiej są firmy. Padały różne odpowiedzi, ale padła również jedna poprawna, a mianowicie... Makeup Geek! Tak, tak, Makeup Geek mnie absolutnie zaskoczyło i jednocześnie rozpieściło, dosłownie i w przenośni. Do tej pory miałam od nich 8 cieni, które pokazywałam Wam już TUTAJ łącznie ze szminkami. Tym razem pora przyszła na wypełnioną po brzegi magnetyczną Z-Palette w odcieniu maliny z 27 cieniami niesamowitej barwy i pigmentacji. A dodatkowo 3 żelowe linery, w tym 2 w niecodziennych odcieniach ;)

Całość po wysypaniu na stół prezentowała się właśnie tak: Imponująco, prawda? :) Z-Palette ma świetny wzór, w dodatku jest porządnie wykonana. Magnes, który w sobie zawiera świetnie trzyma w ryzach cienie, a samo zapięcie palety nie pozwoli jej się niepostrzeżenie otworzyć i jednocześnie zapobiegniemy uszkodzeniu cieni.



Z-Palette mieści 27 cieni. Cienie MUG są tej samej wielkości, co cienie-kółka z Inglota, czy też KOBO. Jak widać poniżej, posegregowałam je w miarę według kolorów, łatwiej jest w taki sposób komponować zestawienia kolorystyczne. 



Aby nie przesadzać z długością notki (w całej notce zostało zamieszczone 70 zdjęć), zainteresowane zapraszam do kliknięcia "Czytaj dalej" :)

Tym samym chciałam przejść do sedna dzisiejszego posta, czyli do zawartości. Zacznę od cieni. Jak już wspominałam wcześniej, cienie MUG są tej samej wielkości co cienie Inglot oraz KOBO, czy też MIYO. Są też tańszą alternatywą dla cieni MAC, ponieważ jakością zdecydowanie im nie odstają. A po co przepłacać, skoro mamy świetnej jakości produkt za dużo niższą cenę? Myślę, że wprowadzenia wystarczy, oto cuda z bliska:


Vanilla Bean - neutralny, cielisty odcień o matowym wykończeniu. Świetnie nadaje się do rozcierania innych cieni i zacierania ich ostrych granic.



Shimma Shimma - odcień szampana o metalicznym, acz subtelnym wykończeniu.



Gold Digger - złoto w najszczerszym wydaniu o metalicznym, acz szlachetnym wykończeniu. Bardzo się polubiliśmy :)



Glamorous - "opalone" złoto, a raczej bardzo przyjemny dla oka brąz o metalicznym wykończeniu. Świetnie będzie się komponował z letnią opalenizną.



Bleached Blonde - złoto w chłodnym odcieniu o metalicznym wykończeniu.



Moondust - niczym pył księżycowy, szarość zmieszana z odrobiną brązu o wykończeniu metalicznym. Cudny, zwłaszcza do delikatniejszego w swoim wyrazie smokey eyes.



Galaxy - głęboki, grafitowy odcień z mnóstwem odbijających światło metalicznych drobinek.



Lemon Drop - cytrynę widział chyba każdy? Prawdziwy, żółty optymizm  metalicznym wykończeniu.



Pixie Dust - dla mnie to w sumie typowa limonka, błyszcząca limonka. Genialnie sprawdza się przy niebieskich tęczówkach - sprawdzone!



Poison Ivy - przywodzi mi na myśl trujący bluszcz, acz tylko kolorem, nie swoimi trującymi właściwościami :) Moje brązowo-zielone oczy z pewnością polubią się z tym zgniłozielonym odcieniem o metalicznym wykończeniu.



Appletini - zielone jabłuszko z domieszką niebieskości, w którym zatopione jest mnóstwo złotych drobinek. Cudny i bardzo optymistyczny kolor.



Sea Mist - mgła to może nie jest, ale mając na myśli morski kolor wyobrażam go sobie dokładnie tak, jak na zdjęciu poniżej. Zieleń złamana odrobiną niebieskości.



Ocean Breeze - granatowy odcień przełamany odrobiną zieleni i grafitu, z zatopionymi w środku odbijającymi światło maleńkimi drobinkami.



Unicorn - jednorożce kojarzą mi się teraz tylko z Lime Crime, a Lime Crime z kolorem fioletowym. Tutaj mamy cudny fiolet, którego nie sposób opisać. Choć na zdjęciach wychodzi bardziej niebieski niż jest w rzeczywistości. Tutaj również mamy mnóstwo drobinek!



Duchess - jak sama nazwa wskazuje, sam odcień jest równie szlachecki. Chłodny odcień purpury o matowym wykończeniu, choć na moich zdjęciach wygląda na granatowy ;)



Purple Rain - typowa purpura o matowym wykończeniu. Bardzo głęboka, przywodzi na myśl piosenkę Prince o tymże tytule ;)



Drama Queen - królowa dramatu? Na pewno nie z tym odcieniem na powiekach! Bardzo głęboka purpura przełamana szarością o satynowym wykończeniu.



Neptune - Tak iście niebieskiego, a wręcz szafirowego odcienia jeszcze chyba nie widziałam. Jego intensywność aż razi w oczy. Świetna pigmentacja i matowe wykończenie.



Boo Berry - tutaj na myśl od razu przychodzą mi Gumisie i właśnie z nimi przede wszystkim kojarzy mi się ten odcień. Ciemnoniebieski odcień o półmatowym wykończeniu.



Nautica - iście granatowy odcień z milionem cudnych drobinek, przełamany odrobiną grafitu o wykończeniu metalicznym.




Chickadee - ciężko mi opisać ten odcień, ale najbliżej mu do takiej pomarańczy, niemniej bardziej kremowej, ponieważ aż tak bardzo soczysta. Wykończenie matowe.



Mango Tango - taka brzoskwinia przełamana różem ze złotymi drobinkami o wykończeniu satynowym. Brunetki w tym odcieniu wyglądają oszałamiająco!



Goddess - typowy miedziany odcień o metalicznym wykończeniu jak przystało na szanującą się boginię piękna.



Last Dance - dla mnie to odcień śliwki przełamany odrobiną ciepłego brązu o wykończeniu satynowym.



Sensuous - prawdziwa śliwka w czekoladzie ze srebrnymi drobinkami. Wykończenie metaliczne.



Burlesque - typowy burgund, choć na zdjęciu poniżej wygląda bardziej na brąz. Może dlatego, że trochę tego brązu w sobie jednak zawiera :) Wykończenie metaliczne.



Mocha - istna czekolada, albo kakao jak kto woli. Typowy mat, który zamierzam wykorzystywać przede wszystkim do podkreślania moich niesfornych brwi :)



I jeszcze takie zbiorcze podsumowanie kolorystyczne:







Na sam koniec zostały eyelinery żelowe w ilości sztuk trzech. Wybrałam odcienie Immortal, Fame oraz Amethyst. Na co mi kolejny czarny? Mój czarny, żelowy eyeliner z Inglota w końcu wysechł na wiór, więc potrzebował jakiegoś godnego zastępcy, toteż padło na MUG i sądzę, że to była dobra decyzja. Zarówno Fame (absolutnie się w nim zakochałam!!!) jak i Amethyst będą miłą odmianą kreski na co dzień. Żebym tylko jeszcze zwalczyła swoją niechęć do malowania kresek pędzelkami do eyelinera, to wszystko będzie grać ;)



Makijaży dzisiaj co prawda nie ma, nie będzie też ich w najbliższym czasie, ale obiecuję poprawę. Zwłaszcza, że powyższe cienie są w użyciu prawie na co dzień, acz nie maluję raczej siebie, tylko wszystkich wokół mnie :) A jak Wam się podobają te cuda od Makeup Geek?

27 komentarzy:

  1. Przepiękne cienie :) Jestem zachwycona :) Sama też czekam na paczkę od MUG już dwa tygodnie i nie mogę się już doczekać ile ona będzie do mnie szła :) Będę wyczekiwać na Twoje nowe makijaże z tymi cieniami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się podobają! Mam kilka z powyższych cieni i właśnie skończyłam je układać w paletce. Kolorki są obłędne!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. o matko, przepiękne kolory ;) ale trafiły w dobre ręce, na pewno cudne makijaże nimi wykonasz :)
    super!! miłego testowania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. The colors and pigmentations are to die for!

    OdpowiedzUsuń
  5. cienie zdecydowanie zachecaja:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne kolory, Neptune po prostu obłędny!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. super , nic tylko pozazdroscic :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. piękne masz kolorki :D ja bym tego w życiu nie zużyła ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne wszystkie po kolei! Choć jest parę takich, od których nie mogę oderwać oczu. Ależ artyleria :D

    OdpowiedzUsuń
  10. można dostać oczopląsu! zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakie piekne cienie! Zazdroszcze :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne kolorki cieni masz:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kolory jak marzenie;) Piękne;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ahhh ah ile dobroci! Pixie Dust jest absolutnie przepiękny i absolutnie w moim guście:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wooow ile cieni! Są cudowne *.* Przepiękne kolory, pozazdrościć <3

    OdpowiedzUsuń
  16. wow piękne kolory, choć jestem wierna Inglotowi to naprawdę kuszą niesamowicie !

    OdpowiedzUsuń
  17. Będą mi się teraz śniły po nocach te piękne cienie... :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Liner Fame cudowny. Dziwie sie sobie, poniewaz jak ogladam fotki to podobaja mi sie niebieskawe kolory a w zyciu osobistym ich nienawidze :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Omatkojedyna, ale cuda!!! <3 Rany, liner Fame wymiata - przepiękny! Ale i fiolet jest ekstra. Przepadłam :P

    OdpowiedzUsuń
  20. :) Cudne cienie! Unicorn wymiata.
    Zapraszam: www.versos-inspiringmakeup.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. eyelinery mają świetne kolory! nie są może jakoś super oryginalne, ale na dłoni wyglądają bardzo zachęcająco. co do cieni - paleta w całości prezentuje się ciekawie, chociaż nie wiedziałabym co zrobić z połową kolorów :D niemniej do bardziej fantazyjnych makijaży będzie w sam raz.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)