Decubal, a moja skóra?

4/02/2013 Marta Gałuszka 7 Comments

Cześć!

Wow, nie poznaję siebie, środek tygodnia, a ja dodaję notkę :) Korzystam z faktu, że akurat mam dostęp do Internetu i też ochotę, żeby coś Wam tu naskrobać :) Dzisiejszy temat będzie dotyczył dermokosmetyków Decubal, o których chciałam napisać już wieki temu, ale z wiadomych powodów, nie było ku temu okazji. 

Nieco informacji o marce Decubal:
Preparaty Decubal zostały opracowane przez skandynawskie laboratorium Actavis zgodnie z najwyższymi standardami farmaceutycznymi, w ścisłej współpracy z niezależnymi dermatologami i poddane długoterminowym testom klinicznym.

Specjalistyczne dermokosmetyki są przeznaczone do pielęgnacji skóry suchej, bardzo suchej i atopowej. Przywracają skórze właściwy poziom nawilżenia, odbudowują jej barierę ochronną i eliminują świąd dzięki odpowiednio dobranym składnikom – lipidom, ceramidom, witaminie E, lanolinie, kwasowi hialuronowemu. Produkty Decubal nie zawierają substancji zapachowych ani konserwantów. Skutecznie nawilżają, zmiękczają oraz regenerują skórę szorstką i podrażnioną. Działanie emolientów potwierdzają wyniki przeprowadzonych przez firmę badań klinicznych.

Marka ma charakter rodzinny – kosmetyki są przeznaczone do pielęgnowania skóry kobiet i mężczyzn. Seria do pielęgnacji twarzy i do pielęgnacji ciała polecana jest do skóry suchej i bardzo suchej. Specjalna seria przeznaczona jest do pielęgnacji skóry atopowej (AZS).

Dermokosmetyki Decubal są znane od 30 lat i cenione w wielu krajach Europy. Skandynawscy eksperci stworzyli kosmetyki odpowiednie do ochrony skóry suchej w specyficznym klimacie, który charakteryzuje się silnym wiatrem, dużymi różnicami temperatury i suchym powietrzem.

Decubal to duńska marka, która niedawno pojawiła się na polskim rynku. W gamie ich produktów znajdziemy 11 dermokosmetyków w trosce o każdy skrawek naszego ciała. Kosmetyki te przeznaczone są do pielęgnacji skóry suchej, bardzo suchej i atopowej. Rzekomo są to produkty bezzapachowe, cóż... "Parfum" w składzie nie ma, natomiast niedopowiedzeniem jest, iż nie posiadają żadnego zapachu. Sądzę, że za sprawą tego naturalnego "zapaszku" stoi gliceryna, która widnieje wysoko w składzie. Dostępność tylko w aptekach, a ceny zróżnicowane, natomiast całkiem przystępne. A zdecydowałam się na ich używanie, gdyż moja skóra po zimie wykazywała zaawansowane objawy przesuszenia. Innymi słowy, po prostu się ze mnie sypał złuszczony naskórek! Miarka się przebrała, więc pomimo "zapaszku", używałam i nadal używam produktów Decubal. A jak reaguje na nie moja wymagająca skóra?


Post będzie dotyczył kremu do ciała, olejku pod prysznic, kremu do rąk i balsamu do ust (i nie tylko). 

Decubal - Body Cream: Odżywczy i silnie nawilżający krem do ciała (skóra sucha i bardzo sucha)


Kilka słów od producenta:
Chroni suchą i bardzo sucha skórę dzięki zawartości witaminy E i olejków roślinnych. Odbudowuje naturalną barierę ochronną skóry. Nie pozostawia tłustych śladów. Bezzapachowy. Nie zawiera parabenów. Zawartość substancji tłuszczowych 40%. W składzie zawiera m.in. glicerynę, witaminę E, Caprylic/Capric Triglyceride, lanolinę, petrolatum.

INCI:
Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Isopropyl Myristate, Lanolin, Petrolatum, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Glyceryl Stearate, Tocopheryl Acetate, Cetearyl Alcohol, Tocopherol, Ceteareth-20, Sodium Cetearyl Sulfate, Dimethicone, Citric Acid, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate.

Moja opinia?
Powiem szczerze, że był to pierwszy produkt z gamy Decubal, który zaczęłam używać. Krem zamknięty jest w poręcznej tubie o pojemności 250ml. Konsystencja jest gęsta, acz dosyć śliska. Łatwo rozprowadzić go na skórze, choć nieco bieli nałożony w dużej ilości (ale po chwili się ładnie wchłania w skórę). Zostawia dosyć lepką i wyczuwalną (również nosem) warstwę, więc stosowałam go tylko na noc. Nawilża na długo, trzeba mu to przyznać. Dwa dni po aplikacji nadal czułam to nawilżenie, a podczas kąpieli czułam również jak pozbywam się tej warstewki balsamu. Zapachu niby nie ma, ale jednak jest, specyficzny mocno i raczej nieprzyjemny dla moich delikatnych nozdrzy. Jednak postanowiłam przetrzymać i wytrwać ponad wszystko. Efekt? Moja skóra wróciła do stanu normalności, przestałam się łuszczyć, skóra przestała mnie również piec i swędzieć. Co się tyczy wydajności, starczył na całkiem długo, około miesiąca systematycznego stosowania. Opierając się na jego cenie (ok. 25zł/250ml) i wydajności, wychodzi całkiem pozytywny stosunek. Polecam osobom, które borykają się z problemem suchej skóry.


Decubal Shower & Bath Oil: Olejek pod prysznic i do kąpieli


Kilka słów od producenta:
Jest to delikatnie oczyszczający olejek z naturalnym olejkiem jojoba do częstego stosowania pod prysznicem i do kąpieli, odpowiedni dla suchej i bardzo suchej skóry. Łagodzi podrażnienia, zmiękcza skórę, zapobiega wysuszaniu skóry podczas kąpieli dzięki zawartości naturalnych olejków roślinnych, witaminy E i rumianku. Bezzapachowy. Nie zawiera konserwantów. Zawartość substancji tłuszczowych 66%. Zawiera w składzie m.in. Caprylic/Capric Triglyceride (trójgliceryd kaprylowo kaprynowy), Simmondsia Chinensis - olej z jojoby oraz Castor Oil (też Ricinus Communis).

INCI:
MIPA-Laureth Sulfate, Caprylic/Capric Triglyceride, Cocamide DEA, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Ethylhexyl Stearate, Ricinus Communis Seed Oil, Laureth-4, Propylene Glycol, Polyglyceryl-3 Caprylate, Aqua, Tocopherol, Bisabolol, Tocopheryl Acetate, Citric Acid.

Moja opinia?
Wpierw muszę nadmienić, że do opakowania była dołączona saszetka zapachowa o zapachu grejfruta. W mojej opinii, Decubal dobrze by zrobił, gdyby jako alternatywę wyprodukował serię dermokosmetyków o tym zapachu. Saszetka okazała się strzałem w dziesiątkę! Sam rytuał kąpieli i "namaszczania" ciała tym olejkiem był genialnym przeżyciem za każdym razem. Zapach był delikatny, absolutnie nienachalny, a przy tym absorbujący i wyjątkowo pobudzający zmysły i organizm do działania. Sam olejek również świetnie się spisał i został jednym z moich ulubionych produktów od Decubal. Poręczne opakowanie, które łatwo otworzyć i zamknąć tylko naciskając palcem, konsystencja, nieco "tępa" w dotyku, a po nałożeniu na mokrą skórę delikatnie się mydląca i świetnie oczyszczająca, a także nawilżająca. Czego chcieć więcej? Może tego, żeby się nigdy nie skończył? Zdecydowanie :) Wydajność przy 200ml jest całkiem niezła, zwłaszcza, że nie trzeba wiele olejku, aby umyć całe ciało. Koszt to około 31zł, dużo, może trochę za dużo, ale czasami można zaszaleć ;)

Decubal - Hand Cream: Nawilżający, zmiękczający i ochronny krem do rąk



Kilka słów od producenta:
Nawilżający i zmiękczający krem do codziennej pielęgnacji suchej, szorstkiej lub popękanej skóry rak. Łagodzi podrażnienia i zmiękcza skórę dzięki zawartości lanoliny i naturalnych olejków. Wygładza, nawilża i chroni skórę dzięki zawartości gliceryny, witaminy E, kwasu hialuronowego. Zawiera filtry przeciwsłoneczne. Szybko się wchłania. Zawartość substancji tłuszczowych 36%. Zawiera w składzie m.in. glicerynę, witaminę E, lanolinę, Cocos Nucifera (Oil), Persea Gratissima (Kernel Oil), petrolatum, kwas hialuronowy.

INCI:
Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Lanolin, Isopropyl Myristate, Petrolatum, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Glyceryl Stearate, Tocopheryl Acetate, Pentylene Glycol, Dimethicone, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Persea Gratissima Oil, Sodium Cetearyl Sulfate, Citric Acid, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate.

Moja opinia?
Tego kremu używam w sumie do tej pory. Miałam taki okres jeszcze niedawno, iż moje dłonie były jedną, okropną tarką. Inaczej tego nazwać nie można było. Widocznie popękana skóra na kostkach, szorstkość, przesuszone skórki wokół paznokci - no ogólny dramat. Do jako takiego ładu doprowadził moje dłonie wpierw olejek z Nuxe, a potem sięgnęłam po niniejszy krem z Decubal dedykowany dłoniom. Stosuję go również na noc, gdyż jego zapach trochę mnie "zabija". Kiedy się kładę do spania, staram się nie trzymać rąk w pobliżu głowy ;) Działa podobnie jak krem do ciała, w sensie również pozostawia wyczuwalną warstewkę nawilżenia i ochrony na skórze dłoni, aczkolwiek szybciej się ściera - w końcu to dłonie, więc powinno się je nawilżać bardzo często w ciągu dnia. Jednak muszę przyznać, że ten krem w jakiś sposób mi pomaga. Nie jest może jakiś wybitnym nawilżaczem do dłoni, ale robotę robi. Nawilża i zapobiega przesuszeniu dłoni. W tym przypadku muszę przyznać, że to "maleństwo" jest naprawdę wydajne. Używam tego kremu pewnie już od 2 miesięcy, a w opakowaniu ciągle jest go jeszcze dużo. Naprawdę mocno skoncentrowane 100ml ;) A cena? Około 15zł. Polecam? Niekoniecznie, na pewno ma na to wpływ ten zapach, jest jeszcze mocniejszy niż w kremie do ciała, albo po prostu sobie to wmawiam, gdyż dłonie częściej wędrują w pobliże nosa.

Decubal - Lips & Dry Spots Balm: Balsam do ust i miejscowo zmienionej i popękanej suchej skóry




Kilka słów od producenta:
Intensywnie regeneruje spierzchnięte i popękane usta. Intensywnie pielęgnuje sucha, łuszczącą się i miejscowo zmienioną skórę. Nawilża, łagodzi i regeneruje dzięki zawartości lanoliny, witaminy E i wosku pszczelego. Zawartość substancji tłuszczowych 100%. Zawiera w składzie m.in. lanolinę, petrolatum, cera alba, castor oil, paraffinum liquidum.

INCI:
Petrolatum, Lanolin, Paraffinum liquidum, Cera Alba, Ricinus Communis, Seed Oil, Salicylic Acid, Tocopherol.

Moja opinia?
Cóż, wiele o tym produkcie powiedzieć nie będę mogła, gdyż stosowałam go tylko w dwóch miejscach. Stosowałam, bo z jednego zrezygnowałam, a stosuję nadal na inne miejsce. O jakich miejscach myślę? Na początku starałam się go używać zgodnie z przeznaczeniem, czyli na usta. Zwłaszcza, że mój niezastąpiony Carmex akurat się skończył. Przez pierwsze dni było ok (nawet pomimo tego specyficznego zapachu), ale potem moje usta nagle zaczęły pierzchnąć, łuszczyć się, ogółem były w beznadziejnym stanie. Toteż szybko porzuciłam pomysł smarowania ich tymże "balsamem". Aczkolwiek znalazłam dla niego nieco inne zastosowanie. Pomimo posiadania mieszanej cery i przetłuszczającej się partii T, moim odwiecznym problemem jest łuszcząca się skóra na nosie. Stwierdziłam, że co mi szkodzi, zobaczę, jak ten balsam poradzi sobie właśnie z tym problem. No i radzi sobie, wręcz śpiewająco. Odkąd go używam (w naprawdę niewielkich ilościach, dosłownie ociupinę), nie pamiętam już co to łuszczący się nos, tak jak i nie denerwuję się rano nakładając makijaż, ani nie denerwuję się w trakcie dnia patrząc w lustro i widząc właśnie nieestetycznie łuszczący się naskórek na nosie. W odróżnieniu od uprzednio przeze mnie zrecenzowanych specyfików, balsam ten pakowany jest w tubkę z nakrętką. Sama konsystencja balsamu przypomina bardziej treściwy, przezroczysty żel, który również zostawia wyczuwalną warstewkę na skórze. Najważniejsze, że nie zapycha, więc wągry (których u mnie niestety nie brak) się nie mnożą na potęgę. Wcześniej używałam do tego celu maści Oxycort A, albo maści z witaminą A, też działały, ale skoro mam ten balsam, a będę go mieć pewnie jeszcze na długo, to przynajmniej mogę zapomnieć o jednym z moich problemów ;) Koszt to ok. 21zł/30ml. Jeśli borykacie się z problemami miejscowo zmienionej skóry, mogę Wam polecić ten produkt. Jeśli nie, myślę, że to strata pieniędzy.


Ufff, powiem Wam szczerze, że już nie pamiętam kiedy ostatnio pisałam tak wyczerpującą zbiorczą recenzję kosmetyków. A to jeszcze nie koniec przygody z Decubal, gdyż jak nadmieniałam wcześniej w gamie jest 11 kosmetyków, a powyżej opisałam tylko 4 z nich. Reszta czeka na swoją kolej do użycia, albo jest w trakcie używania i wyrabiania sobie o nich opinii. Na pewno nie omieszkam napisać o moim Decubalowym ulubieńcu pod postacią pianki do mycia twarzy :) 

7 komentarzy:

  1. a coś dla tłustej się nie znajdzie? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Decubal akurat oferuje kosmetyki dedykowane skórze suchej i bardzo suchej... :) Co nie zmienia faktu, że możesz mieć tłustą skórę twarzy, natomiast reszta ciała może być przesuszona :>

      Usuń
  2. Balsam do ust mnei ciekawi chociazby swoja forma :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo żałuję, że nie miałam okazji brać udziału w testowaniu tych kosmetyków - mam suchą skórę i chętnie bym się przekonała czy są dobre kosmetyki Decubal.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow poczytałam trochę i mogę stwierdzić, że te kosmetyki muszą być dobre!! jestem ich bardzo ciekawa....

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie słyszałam o tej firmie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)