Cera bez niedoskonałości? TAK!

2/08/2013 Marta Gałuszka 28 Comments


Hej!

Zbierałam się do tego posta od bardzo długiego czasu. Wojna, którą wytoczyłam trądzikowi (zaskórnikowemu), z którym się borykałam, trwała od wakacji zeszłego roku. Już sama nie wiedziałam, co powinnam robić... W październiku postawiłam na zintensyfikowaną pielęgnację skóry oraz dołączyłam do tej walki hormony, które zażywałam przez 4 miesiące. Jednak to nie o hormonach będzie dzisiaj mowa, a o preparatach pielęgnacyjnych, które pozwoliły mi w końcu cieszyć się gładką skórą bez niedoskonałości.


W październiku, wraz z pierwszym opakowaniem pigułek do pielęgnacji włączyłam kremy Pharmaceris: krem emolientowy na dzień oraz krem z kwasem migdałowym (5%) na noc. Dodatkowo po każdym demakijażu skóry stosowałam piankę oczyszczająca (również Pharmaceris, teraz jest to Decubal). Skóra powoli się oczyszczała, zaskórników było coraz mniej, coraz mniej wyskakiwało również nowych niedoskonałości. Bywały gorsze dni, kiedy skóra twarzy zaczynała się mocno łuszczyć (zwłaszcza na brodzie), choć krem z kwasami nie ma wyjątkowo silnego stężenia. Wtedy stawiałam na nawilżanie. Przy wyjątkowo opornych niedoskonałościach na noc traktowałam je Zinerytem, który pomagał je zasuszyć, ale za to również powodował przesuszenie skóry. W grudniu do pielęgnacji dołączyłam kosmetyki od Clareny: Serum Normalizujące oraz Peeling z kwasami AHA z linii Dermasebum. Serum stosowałam codziennie na noc, nadal je stosuję. A peeling używam 2 razy w tygodniu. Choć miałam około 2 tygodniową przerwę w stosowaniu kosmetyków spowodowaną ospą. Przez te 4 miesiące intensywnej walki z trądzikiem mogę powiedzieć, że (chyba) się go pozbyłam. Nie pamiętam już, kiedy wyskoczył mi bolący pryszcz, zaskórniki się oczyściły, choć kilka jeszcze siedzi w skórze brody. Moja skóra jest nawilżona, koloryt zaczął się wyrównywać, wągry na nosie również się sukcesywnie zmniejszają. W końcu z uśmiechem mogę patrzeć w lustro! Wiem, że to również zasługa hormonów, ale bez odpowiedniej pielęgnacji moja skóra nigdy nie doszłaby do ładu. A teraz ten efekt się utrzymuje, choć hormonów już nie przyjmuję.


Pharmaceris - Emolientowy krem na dzień
Pharmaceris - Krem peelingujący z kwasem migdałowym 5%
Pharmaceris - Pianka oczyszczająca do twarzy


To trio pomogło mi cieszyć się z pierwszych efektów kuracji. Najważniejszym punktem dnia jest dla mnie demakijaż twarzy, do którego się solennie przykładam. Nie używam płynów micelarnych, ponieważ nie dają sobie rady z makijażem i nie usuwają go w całości. Używam mleczek do demakijażu, a później właśnie pianki oczyszczającej. Pianka Pharmaceris świetnie oczyszczała moją skórę, pozostawiała ją wręcz "tępą" w dotyku, co mi bardzo odpowiadało. W dodatku była piekielnie wydajna, skończyła mi się dopiero niedawno, po 5 miesiącach codziennego użytkowania! Świetnie się pieniła i miała przyjemny, delikatny zapach. Co najważniejsze, nie podrażniała mojej skóry, nie przesuszała jej i pomagała odblokowywać pory.

Ponieważ codziennie nawilżenie mojej skóry to dla mnie absolutny priorytet - na dzień stosowałam i nadal stosuję krem emolientowy z Pharmaceris. Daje mi optymalne nawilżenie, które świetnie zgrywa się z makijażem (pracuje świetnie zarówno z normalnymi podkładami płynnymi, jak i podkładami mineralnymi - Annabelle Minerals w moim przypadku). Szybko się wchłania, nie zapycha skóry, pachnie delikatnie i przyjemnie. Podoba mi się opakowanie typu air-less, które jest higieniczne, wygodne i można w łatwy sposób sprawdzić ile jeszcze produktu znajduje się w środku. 

W związku z faktem, że w okresie, kiedy stosowałam krem peelingujący była jesień, a zbliżała się zima, postanowiłam się nieco pozłuszczać. Wcześniej stosowałam Brevoxyl, który radził sobie tylko na krótką metę, złuszczał istniejące niedoskonałości, ale za to pojawiało się mnóstwo nowych, które zapewne wyciągał ze środka, ale które dużo trudniej i dłużej się goiły. Krem peelingujący z Pharmaceris stosowałam na noc, przeważnie codziennie, z małymi przerwami, kiedy zbyt mocno przesuszył moją skórę. Działał dosyć delikatnie, acz po pierwszych dwóch tygodniach zaczęłam zauważać pierwsze efekty. Skóra zaczęła się oczyszczać, zwłaszcza na brodzie, która była w najgorszej kondycji. Zaskórników z czoła pozbyłam się dzięki niemu całkowicie, natomiast broda nadal nie wyglądała najlepiej. Zwłaszcza przy myciu twarzy czułam te wszystkie krostki, choć z dnia na dzień było ich coraz mniej. Niestety, ale krem przestał działać po 3 miesiącach, albo inaczej - moja skóra przyzwyczaiła się do jego działania i przestała na niego reagować. Na szczęście wtedy z pomocą przyszła mi Clarena i ich produkty z linii Dermasebum. W przypadku kremu peelingującego również mamy do czynienia z opakowaniem typu air-less, a sam zapach kremu jest delikatny i równie przyjemny jak pozostałe produkty, które miałam okazję używać.

Clarena Dermasebum Line - Anti-Acne Serum
Clarena Dermasebum Line - AHA Forte Peeling



Nie sądziłam, że aż tak bardzo polubię się z produktami Clareny, a jednak. Zwłaszcza z serum normalizującym, zamkniętym w szklanej buteleczce z matowego szkła, z pompką. Serum ma nieco kremowy kolor, gęstą konsystencję i bardzo specyficzny zapach, który już zawsze będzie mi się kojarzył z zapachem rozkwitającej róży jerychońskiej - czyli mentolem. Szczerze? Na początku ogromnie mi przeszkadzał, ale stwierdziłam, że skoro produkt ma działać, to muszę go używać bez względu na jego walory zapachowe. Toteż używałam codziennie na noc i absolutnie nie żałuję! Efekty zauważyłam już po pierwszym użyciu, kiedy obudziłam się nazajutrz rano. Moja skóra była gładka, miękka w dotyku, a pryszcz, który miał zamiar się rozszaleć, nagle przygasł i zaczął się wchłaniać. Pamiętam jak wyraziłam niemy zachwyt w kierunku lustra i byłam ciekawa, co będzie dalej! Samo serum dosyć szybko wchłania się w skórę, choć cały czas jest wyczuwalne na skórze, dlatego najlepiej stosować je na noc. Rankiem, kiedy odbywam poranną toaletę czuję je nadal na skórze, ale czuję też, że moja skóra jest niesamowicie nawilżona i miękka w dotyku. Serum pomimo swej gęstej konsystencji absolutnie NIE zapycha, a wręcz oczyszcza skórę, goi wypryski, oczyszcza pory, zmniejsza zaskórniki i zapobiega powstawaniu nowych. A ja w końcu nie mam pryszczy! Nie wyobrażam sobie już życia bez niego i teraz, kiedy buteleczka jest już na wykończeniu (po 2,5 miesiącach użytkowania) planuję zakup kolejnej, choć wiem, że i w tym przypadku moja skóra może się przyzwyczaić do jego działania i zbuntować. Jednak mam nadzieję, że tak się nie stanie...

Genialnym wspomagaczem powyższego serum jest peeling z tej samej serii. Całkiem ciekawy ten peeling, inny od tych, z jakimi miałam do tej pory do czynienia. Dlaczego? Nakłada się go na oczyszczoną, suchą skórę, zostawia na 15 minut, w czasie których możemy odczuwać lekkie swędzenie/pieczenie (czyli działa!), a następnie zwilżonymi palcami masuje się dokładnie skórę twarzy i go zmywa. Pomimo tego, że pojawia się to swędzenie/pieczenie, peeling nie podrażnia skóry - nie zauważyłam, żeby była w jakiś sposób zaczerwieniona. Za to przy nakładaniu świetnie koi nasze zmysły, bo pięknie pachnie owocami. No i te granulki jojoba, które w sobie zawiera, świetnie masują skórę i ścierają martwy naskórek. Efektem jest oczyszczona skóra, a oczyszczona skóra to brak problemów z zaskórnikami! Peeling staram się stosować dwa razy w tygodniu, choć z moim zapominalstwem i lenistwem czasami zamienia się w raz na 2 tygodnie ;)

Zdecydowanie powyższe produkty pozwoliły mi w końcu cieszyć się cerą bez niedoskonałości. I choć batalia była długa i żmudna, to nie żałuję, że się na nią zdecydowałam! Teraz bez wstydu patrzę w lustro i wychodzę do ludzi bez ukrywania brody przy pomocy różnych szali i apaszek. 

Kremy Pharmaceris (35zł emolientowy, 37zł peelingujący) oraz Serum Normalizujące (42zł) od Clareny występują w pojemności 30ml. Peeling z kwasami (34zł) to pojemność 100ml. Natomiast Pianka Oczyszczająca (24zł) to pojemność 150ml.

28 komentarzy:

  1. ojj duzo tego... ciekawe ile to kosztuje wszystko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisałam ceny produktów :)

      Usuń
    2. 172zl - oj nie kazdego stac zeby szarpnac sie na taki zestaw;p

      Usuń
  2. Jak na dobre działanie nie mają wygórowanej ceny :) Gratuluje wygranej walki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę się w końcu skusić na te produkty z kwasem migdałowym z Pharmaceris, kuszą mnie od dłuższego czasu, a na razie tylko koło nich chodzę ;).
    Muszę zbadać ten peeling Clareny.

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie ten krem peelingujący chyba nie działa,ponad połowa kremu zużyta a zaskórniki na brodzie i nosie dalej są,a mam skórę bardzo suchą i ani razu mnie nie złuszczył;/dziwne dość,ale fajny post coś dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. oo a ja rano dziś pod jednym z moich postów pisałam, że muszę zrobić post o mojej pielęgnacji
    Decubal piankę pokochałam ;) porzuciłam żele do mieszanej/tłustej cery, które ją wysuszały...
    zaskórników już dawno się pozbyłam, dzięki kremie Bandi z kwasem migdałowym
    teraz walczę z plamami, ale odkryłam cudo i walkę wygrywam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie znów wywaliło i co tym razem czoło to dziwne w moim wypadku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na czole to 'żywnościowe' głównie
      może pojadłaś czegoś ostrego? albo czekoladę... itp ;)

      Usuń
    2. Istnieją takie powiązania? Wiesz skąd biorą się nagłe niedoskonałości na dekolcie? :)
      Pozdrawiam
      M

      Usuń
    3. Rogaczki-kosmetyczne tak ;)
      na dekolcie to nie wiem akurat, ale jeśli jest powiązane z szyją to może masz przemęczony organizm? niewyspana, niedotleniona bądź mało nawodniona?
      hormonalne np. wyskakują głównie na brodzie i linii żuchwy ;)

      Usuń
  7. Myślę, że do poprawy stanu skóry przyczyniły się głównie tabletki, które regulują poziom hormonów. Po ich odstawieniu po pewnym czasie problem może wrócić.


    Ja zażywałam tabletki dosyć długo, prawie 3 lata i jak wcześniej nie miałam problemów z cerów, tak po odstawieniu tabletek po ok pół roku zaczeła wariować - zaczęła się przetłuszczać, codziennie budziłam się z nowym pryszczem. Koszmar trwał ok 2 lata - tyle skóra potrzebowała żeby znowu dojść do siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to może mieć z tym związek, aczkolwiek u mnie poziom hormonów był w porządku. Do problemów przyczyniła się dieta bogata w węglowodany i cukry, które nie służą mojej cerze. Już raz przechodziłam podobną kurację i na 2 lata miałam spokój, mam nadzieję, że i tym razem tak będzie ;)

      Usuń
  8. Bardzo przydatny post. Ma podobny problem, czy to trądzik to nie wiem, w każdym razie zaskórników i wyprysków to u mnie pełno. Niedawno kupiłam Acne Derm i będę się nim złuszczać, jednak teraz muszę kupić jakąś batalię nawilżającą.
    Miałam ochotę na ten krem nawilżający z Pharmaceris, jednak przed zakupem coś mi w głowie zaświeciło, żebym nie brała, sama nie wiem czemu. Kiedyś może poproszę o próbki i zobaczę, czy słusznie zrobiłam. ;) Gratulacje efektów!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja niestety mam bardzo wrażliwą skórę i muszę uważać, żeby nie zrobić jej krzywdy przy oczyszczaniu... Staram się stosować maseczki z zielonej glinki, peelingi, dobrze oczyszczać skórę przy demakijażu, gorzej jak coś mnie "zapacha" albo uczuli, wtedy muszę mocno kombinować, żeby odratować buzię...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też nie miałam problemów z hormonami, a gdy zaczęłam brać hormony w celach antykoncepcyjnych trądzik znikł praktycznie w miesiąc. Skóra była praktycznie idealna. Po roku je odstawiłam i od tamtego czasu mam na twarzy katastrofę. kosmetyki praktycznie trochę goją skórę, wysuszą zmiany ale nie wyleczą trądziku. Dlatego sądzę jednak, że ładną buźkę zawdzięczasz hormonom :]

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam tą piankę z Pharmaceris i bardzo ją lubiłam. Myślę, że zaopatrzę się w nią niedługo ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ciekawa jestem serum z clareny. Odkąd pamiętam - toczę walkę z niedoskonałościami cery. teraz stosuje effaclar duo, ale większej poprawy nie zauważyłam. Chyba nastepne bedzie to serum. Bo już naprawdę jestem zdesperowana..

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej pewnie nieźle się namęczyłaś :( dobrze że te wszystkie specyfiki przyniosły efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zachęciłaś mnie :) Cena wcale nie jest wygórowana.

    OdpowiedzUsuń
  15. Super! Tylko tak naprawdę ja mam problem z wagrami sa na calej twarzy u mnie i nei iwem jak osbei z nimi radzic. Peelengi sotsuje caly czas i zele oczyszczajace i nic to nei daje. Zastanawiam sie nad hormonami , jakei stosowalas?

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie produkty Pharmaceris się nie sprawdziły,a miałam kilka produktów z seri sebostatic. Obietnice producenta nie były spełnione nawet w najmniejszym stopniu, wszystkie produkty mnie zapychały, przesuszały i to bardzo ;(

    OdpowiedzUsuń
  17. to dzięki pharmaceris stan mojej skóry tej zimy się zmienił i to na plus! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. witam,
    a mogłabyś mi powiedzieć jakie hormony sobie badałaś??? ciekawa jestem, bo może i ja bym zasugerowała to swojemu lekarzowi:)

    proszeeeeeeę o odpowiedź:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie badałam hormonów :) Badałam bodaj 2 lata temu, ale już nie pamiętam co... Wiem, że coś bez obciążenia i z obciążeniem :)

      Usuń
    2. aha, w każdym razie dziękuję za odpowiedź. Ech muszę się wybrać do endokrynologa... albo dermatologa:):)

      Usuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)