Zapowiedź sesji

11/30/2012 Marta Gałuszka 29 Comments

Cześć!

Miałam dzisiaj niesamowitą przyjemność malować (i czesać, choć fryzjerką nie jestem :D) do pięknej sesji beauty, której zapowiedź chcę Wam dzisiaj pokazać :) Pozowała przepiękna Agata z agencji 8fimodels, a zdjęcia robiła utalentowana i moja ulubiona Anna Maria Jamróz.

A w zdjęciach jestem absolutnie zakochana, podobnież jak w urodzie Agaty <3

29 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Już jest!

11/29/2012 Marta Gałuszka 31 Comments

Moje "maleństwo" już u mnie wraz z całym wyposażeniem (torbą i statywami) :) Póki co zrobiłam kilka testowych zdjęć i jestem zachwycona - świetne makro i odwzorowanie kolorów! Mogę nawet  podglądać sąsiadów z bloków obok, haha :D Jutro maluję do sesji zdjęciowej, więc nie omieszkam zrobić kilka zdjęć z backstage'u :)



31 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Co mnie frustruje w byciu kobietą?

11/28/2012 Marta Gałuszka 54 Comments

O razu uprzedzam - post jest napisany z dużą dozą humoru, więc proszę o traktowanie go z przymrużeniem oka. Jest obfity w tekst, więc jego czytanie polecam tylko zdeterminowanym :) Temat narodził się w mojej głowie przypadkiem i stwierdziłam, że będzie świetnym pretekstem do analizy nie tylko mojej psychiki, ale i psychiki większości kobiet, które pewnie się ze mną w tym aspekcie utożsamiają. A to taki mój upust "frustracji" ;)



Co mnie frustruje w byciu kobietą?

Nie, żebym miała coś przeciwko temu, że jestem kobietą, a nie mężczyzną. Chwalę sobie przynależność do płci pięknej, jednak przez dużą część czasu te podstawowe czynności, których wcale nie muszę wykonywać, a jednak dziwnym trafem odczuwam taką potrzebę by to robić, po prostu mnie frustrują. Jakie czynności mam na myśli? 

Na gładko proszę
Przede wszystkim depilacja - dlaczego ewolucja nie doszła jeszcze do tego etapu, że współczesnym kobietom poza głową, brwiami i rzęsami (a także nosem, ale w tym temacie nie będę się raczej rozwijać) włosy nie są potrzebne?! No dobra, są - bo występują w tych strategicznych miejscach jako ochrona przed czynnikami środowiska zewnętrznego - ale i tak je usuwamy. Nic nie frustruje mnie bardziej jak przymus ich depilacji. Najwygodniej maszynką, tylko znowuż włoski odrastają wręcz w zastraszającym tempie, w dodatku to tak okropnie swędzi! A depilowanie co dzień przyprawia o nieprzyjemne podrażnienie skóry... Wydawałoby się, że depilacja woskiem lub depilatorem będzie lepsza - nic bardziej mylnego! Te wrastające włoski są jeszcze gorsze od swędzenia, a jak nie daj Boże jeszcze zrobi się stan zapalny to... Rzekłoby się: "Idź kobieto na depilację laserową", ano byłam i do tej pory noszę piękną pamiątkę pod postacią blizny (ale nie powiem Wam gdzie), chociaż i tak pewnie wrócę do tych zabiegów, i tak. No i depilacja to taka strata czasu... A cóż, depilować trzeba, bo higieniczniej, bo nie wypada tego nie robić, bo tak trzeba - bo ja tak się lepiej czuję. I zrozum tu kobietę?

Skoro było o depilacji ciała, to tym razem o depilacji brwi. Macie już ten piękny, idealny łuk, chciałybyście mieć go zawsze, a tu te dranie (w sensie włoski spoza tego idealnego łuku) odrastają! I to stanowczo zbyt szybko! A wyrywanie boli, czasami nawet bardzo, jak się jest ślepym i nie widzi, czy chwyta się włosek, czy skórę (a wtedy odczuwamy to mocno) - tutaj też noszę pamiątkę pod postacią blizny - na szczęście jest malutka i hm..., uważam ją za nieco urokliwą. Jednak rytuał "skubania brwi" zdecydowanie nie należy do moich ulubionych, ale skubię, coby znowu nie wyglądać jak Frida Cahlo (choć do niej absolutnie nic nie mam, kobieta miała swój styl ;)). Nie wspominając o depilowaniu wąsika! Tak (tu zwracam się do mężczyzn, jeśli takowi to czytają), kobiety też depilują wąsik! Czy mają jasne włoski, czy ciemne - to coś potrafi zepsuć nawet najpiękniejsze ujęcie (a zdecydowanie zbliżenie) twarzy, w sensie zdjęcie. A tutaj też łatwo o podrażnienia, a o ile nogi można jeszcze ukryć, tak z twarzą jest nieco gorzej... No, a która chce wyglądać jak kobieta z wąsem (ja nie)? No to depiluję... I cierpię po cichu. 

A może trochę nawilżenia?
Wiadomo, że po depilacji skóra to raczej sucha jest, zdecydowanie potrzebuje nawilżenia... I tu pojawia się problem - jako leń patentowy, notorycznie zapominam o tym, żeby smarować swoje ciało balsamem. Przypominam sobie o tym dopiero, jak mnie skóra swędzi i widzę, że robi się "biała" i zaczyna się "sypać" (no cóż, starość nie radość), czyli przesuszona. Wiem, powinnam stosować balsam na co dzień, a chociaż co drugi dzień, ale to silniejsze ode mnie! No jestem leń i już, nie wypieram się tego. A dodatkowo niektóre balsamy tak długo się wchłaniają, albo są kleiste, albo tłuste, znaleźć ideał to trudna sprawa! 

Cholera, znowu nie równo!
Sam fakt robienia makijażu mnie absolutnie nie frustruje, uwielbiam wręcz widzieć tę cudowną przemianę z potwory prawie w księżniczkę ;) To, co mnie frustruje, to to, że moje kreski nigdy nie są symetryczne, a czasami wręcz zdarza się, że w ogóle nie wyglądają, no i tak je mażę, maluję znowu, znowu mażę i tak w kółko. Po kilku próbach wyglądają ewentualnie tak, jak powinny. No, ale tutaj jeszcze czeka mnie potyczka z maskarą - niby rzęsy mam, niby nie są krótkie, a jednak te france nie potrafią wyglądać! No i żaden tusz nie potrafi ich pokazać... Nie wspominając o malowaniu ust - ja wiem, że wiele kobiet mi ich zazdrości, też je lubię, ale ich malowanie to jakaś droga przez mękę. Toż to asymetryczne takie, że przy ciemnych kolorach to i 30 min na malowanie schodzi. No, ale w gwoli powiedzenia - cierp ciało, jak żeś chciało. 

Cykl 28 dniowy
No cóż, jednym z najbardziej frustrujących objawów bycia kobietą jest oczywiście comiesięczna przypadłość. Ja wiem, że to znaczy, że nasz organizm jest zdrowy i w ogóle, ale w te dni w ogóle się "nie czuję". Nie jestem jakoś wybitnie chwiejna emocjonalnie, aczkolwiek samo ganianie do toalety 3x częściej niż normalnie jest wyjątkowo męczące. No cóż, same mnie najlepiej rozumiecie - życzyłabym sobie, aby sam okres trwał maksymalnie 2-3 dni i był tak skąpy jak tylko się da - ale cóż, to raczej pobożne życzenie, bo wszystko zależy od organizmu... Niemniej, to co frustruje najbardziej to pobudzony apetyt tuż przed i to na to, co nam najbardziej szkodzi (w sensie naszej cerze i figurze) - słodkości! A później przymus chodzenia z kolejną czerwoną miną na twarzy, której nie idzie niczym zakamuflować... A podobno wystarczy tylko nie jeść - no cholera, nie da się, nie podczas burzy hormonalnej ;)

Starość, nie radość...
Będąc przy temacie twarzy, to niestety nieustannym problemem dręczącym kobiety od pewnego wieku (umownego rzecz jasna) są zmarszczki... Faceci mi powtarzają (D., tutaj ukłon w Twoją stronę :)), że te mimiczne są dla nich atrakcyjne, ale ja w nich ani grama atrakcyjności nie widzę, a im jestem starsza tym jest ich więcej. Wypadałoby się zabotoksować na amen, chociaż nie tędy droga. No to stosuję różne kremy i udaję, że jest lepiej, choć wcale nie jest. I jak to jest, że jak facet ma zmarszczki to od razu wydaje się atrakcyjniejszy i taki "doświadczony życiem", a ten schemat nie działa w przypadku kobiet?! No w końcu mamy równouprawnienie, prawda? 

Suszarka, lakier do włosów i prostownica?
Pozostańmy jeszcze w sferze urody - włosy! Toż to istna zmora każdej kobiety! Mamy ważne spotkanie, a one jak na złość nie chcą się układać. Albo inaczej, udało nam się je ułożyć w sposób idealny, a tutaj na zewnątrz wilgoć i wyglądamy, jak nastroszona (i zmokła przy okazji) kura. No i w dodatku tak szybko się przetłuszczają... Jak już wcześniej wspominałam - jestem leniem patentowym, więc staram się myć włosy jak najrzadziej, ale oczywiście w granicach rozsądku (i tak, coby nie straszyć innych ludzi). No, ale co tam mycie, jak wybór fryzury jest jednym z najpoważniejszych dylematów, z jakimi boryka się na co dzień kobieta. Mamy długie włosy to narzekamy, że są za długie, zetniemy je na krótko, to po chwili lamentujemy, że "to nie tak miało być!"... 

Przecież to jest takie wzruszające!
Ale bycie kobietą nie jest związane tylko z fizycznością, przecież każda z nas jest inna, inaczej odczuwa. Ale to, co nas łączy to nasza emocjonalność. Nie wiem, jak u Was, ale u mnie to już do przesady - patrząc jeszcze kilka lat wstecz nigdy nie rozpłakałabym się na filmie, choćby nie wiem jak wzruszający by był, a teraz? Ryczę jak bóbr jak widzę jakiś smutny wątek (żeby tylko smutny, na radosnym też potrafię uronić łezkę!)... Ostatnio tak się rozryczałam na filmie Marley i ja, nie mogłam się w ogóle uspokoić, żenujące... Dodatkowo płaczę, jak mi ktoś powie coś nie po mojej myśli - często z bezsilności...  Nie wspominając o tym, że jestem wybitnie niezdecydowaną osobą, a raczej najpierw jestem zdecydowana, a nagle później znajduję nowe opcje i robię sobie dylemat (życiowy często), a potem i tak wracam do tej pierwotnie wybranej opcji - kobieto, po co tyle kombinować?!

No dobrze, wylałam swoje gorzkie żale. Bycie kobietą związane jest z wieloma codziennymi wyrzeczeniami, ale wiecie co? Nigdy bym się nie zamieniła! Owszem, jesteśmy skomplikowane, za dużo kombinujemy (faceci naprawdę są prości!), za dużo myślimy i analizujemy, ale chyba w tym już nasz urok tkwi. Czasami nie mamy pojęcia na różne tematy, udajemy bezbronne, choć wcale takie nie jesteśmy. No bo przecież tak jest wygodniej (dla nas rzecz jasna). No i tak zostałyśmy już skonstruowane...:)

A Was, dziewczyny, co najbardziej frustruje w byciu kobietą?

PS. Mam nadzieję, że Was nie przynudziłam i jeśli będziecie miały ochotę, podobne posty mogą się pojawiać na blogu co jakiś czas (czasami mam różne rozkminy natury filozoficznej) ;)


54 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Nudno mi...

11/27/2012 Marta Gałuszka 44 Comments

Hej!

Idąc za ciosem, dzisiaj o kolejnym lakierze, który pojawił się na moich paznokciach nie bez powodu - w końcu na obronie trzeba się prezentować schludnie i klasycznie (dla zainteresowanych, zdałam i jestem panią magister ;)). Tym razem na tapecie Nudziaq od Colour Alike, czyli numerek 106. 




Jak z nazwy wynika to taki typowy nudziak, choć ma w sobie nieco różowatości. Nie jest to też jednolity kolor, a zawiera w sobie delikatny złoty shimmer, który IMHO dodaje mu tylko uroku. O ile kolor bardzo mi się podoba, tak aplikacja sprawiała mi niemałe problemy, przynajmniej na początku. Lakier ma solidną konsystencję, jest bardziej gęsty niż rzadki i naprawdę trzeba go nakładać cienkimi warstwami (dwie wystarczą do pełnego krycia), żeby wyglądało to w porządku. Jeśli przesadzimy z jego ilością, to nie dość, że rozleje się po skórkach to nawet po 3h nadal można go uszkodzić. W przypadku dwóch cienkich warstw schnął około godziny, z przyspieszaczem, co nie jest fenomenalnym wynikiem, ale jest do zaakceptowania. Na pewno nie jest tak wytrzymały jak lakier Virtual Fashionmania, na trzeci dzień widać już bardzo delikatnie starte końcówki, ale za to nie odpryskuje. Sam pędzelek jest standardowy - dosyć cienki i trzeba się trochę nim namachać ;) Nudziaq jest dla mnie idealnym lakierem na większe i ważne wyjścia, np. rozmowę kwalifikacyjną, czy też jako uzupełnienie stylizacji wieczorowej, ale świetnie sprawdza się również na co dzień. 

Cena: ok. 11zł/8ml
Moja ocena: 7/10

44 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Prawie niezniszczalny lakier - Virtual Fashionmania

11/25/2012 Marta Gałuszka 34 Comments

Cześć!

Zrobiłam sobie mini przerywnik od nauki (jutro obrona!), aby napisać dla Was tego posta. Tym razem na tapecie lakier do paznokci od Virtual z serii Fashionmania. Posiadam odcień 195 Wonder Woman, który jest taką czerwoną pomarańczą, absolutnie perfekcyjny i optymistyczny kolor. Ogółem nie jestem jakąś wielką fanką malowania paznokci, ale zawsze mam jakiś kolor na nich - od lakierów oczekuję przede wszystkim trwałości, gdyż jako leń patentowy maluję paznokcie jak najrzadziej się da...



Virtual Fashionmania - 195 Wonder Woman
Lakier z winylem do paznokci. Intensywne, lśniące kolory. Szybkoschnąca, elastyczna formuła lakieru. Nie zawiera toluenu 
i formaldehydu.

Podobnie jak do wszystkich lakierów do paznokci, tak i do tego podchodziłam dosyć sceptycznie. Byłam nastawiona na odpryskiwanie, a co najmniej ścieranie się końcówek. Nie wyobrażacie sobie nawet mojej miny, kiedy każdego kolejnego dnia z paznokciami nie działo się NIC! Lakier zmyłam z paznokci dopiero dzisiaj po 6 dniach, w żadnym miejscu nie odprysnął, nie starł się nawet milimetr z końcówek (a dłoni wcale nie oszczędzałam). Lakiery Virtual Fashionmania mają pojemność 10 ml i bardzo wygodny, nieco szerszy od standardowego pędzelek, który znacznie ułatwia malowanie. Nawet jeśli wyjedziemy lakierem nieco na skórki, wystarczy poczekać aż wyschnie (a z przyspieszaczem wysuszania 2 warstwy schną wręcz błyskawicznie), a potem umyć ręce i pod wodą spróbować pozbyć się zacieków na skórkach. Do pełnego krycia potrzebujemy dwóch warstw. Sam lakier ma nieco rzadszą konsystencję, więc trzeba uważać, żeby nie przesadzić z jego ilością na pędzelku. Ze zmywaniem też większych problemów brak. Uwielbiam go za ten kolor i już planuję zakup kolejnych, tylko akurat do kosmetyków Virtual mam nieco ograniczony dostęp...

Cena: 8zł/10ml
Moja ocena: 10/10!

34 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Portal KOBIETYKA

11/23/2012 Marta Gałuszka 27 Comments

Cześć!

Niezmiernie miło mi jest ogłosić, że w dniu dzisiejszym wystartował portal KOBIETYKA.pl, a ja mam przyjemność mieć udział w jego współtworzeniu :) Znajdziecie tam wiele przydatnych artykułów, a także tutoriale makijaży - część z nich jest również mojego autorstwa, więc poniekąd czuję się dumna, że mam w tym przedsięwzięciu swój mały wkład. 

Tym samym serdecznie zachęcam Was do częstych odwiedzin, a moje makijaże i artykuły będą systematycznie pojawiać się na łamach Kobietyki :)

A już dzisiaj zapraszam Was do tutoriali:

Artykuły:


PS. Dajcie znać co sądzicie o portalu!

27 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Pigmenty Essence

11/22/2012 Marta Gałuszka 33 Comments

Cześć!

Kusiłam już nimi wczoraj na fanpage'u bloga na facebooku, a dzisiaj coś więcej na ten temat. Oczywiście mowa o pigmentach Essence z najnowszej limitki wampirzej :) 

W moje łapki wpadły dwa odcienie z czterech, której najbardziej do mnie przemawiały podczas testów na wierzchu dłoni. Wybrałam metaliczny grafitowy fiolet 02 Alice had a vision - again oraz metaliczny grafit 01 Jacob's protection. Fiolet tak mi się spodobał, że wykonałam dzisiaj z jego użyciem makijaż, a póki co zapraszam do zdjęć :)




Same pigmenty mają świetną pigmentację, jednak nie trzymają się na skórze bez bazy. Jeśli zastosujemy bazę i pigmenty będziemy "dociskać" pędzelkiem do powieki otrzymamy głęboki i intensywny kolor :) Nie wchodzą w załamania!



Do makijażu użyłam:
Skin79 - Intense Classic Balm + Mineral Hygienics - Mineral Foundation
KOBO - Modelling Illuminator
Skin79 - All Day Sun Powder
Oriflame - Brow Kit
Lime Crime - Eyeshadow Helper
Lime Crime - Chinadoll Palette (Goldfish)
Essence The Twilight Saga Breaking Down Part 2 LE - Pigment (02 Alice had a vision - again)
Lime Crime - Uniliner (Rhyme)
L'Oreal - False Lashes Telescopic Mascara
BH Cosmetics - 10 Colors Professional Blush Palette
Astor - Color Last VIP Lipstick (313 Nude Kiss)
Astor - Soft Sensation Liquid Care Lip Gloss (300 Gold Sand)

33 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Wyniki konkursu Astor

11/20/2012 Marta Gałuszka 16 Comments

Cześć!

Dzisiaj na szybko chciałam ogłosić wyniki konkursu Astor :)



A zestawy Astor wygrywają?

dzolls
Marzena Próchniak
Arsenic
xkeylimex
srebrnaLENTI

Dziewczyny, proszę o przesłanie mi swoich adresów do wysyłki na maila: trustmyself@o2.pl

No i serdecznie Wam gratuluję!

16 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Trochu nowości

11/18/2012 Marta Gałuszka 28 Comments

Cześć!

Ostatnio szczęśliwym trafem udało mi się wygrać na profilu Virtual zestaw kosmetyków. Żałuję tylko, że w paczuszce nie znalazłam szminek, których de facto dotyczył ten konkurs, ale nie będę narzekać, bo jest fajnie :) A co dostałam?


Cienie to nie do końca moje kolory, toteż fiolety powędrowały do mojej mamy - miłośniczki fioletów maści wszelkiej, a te ciekawie skomponowane brązy czekają na lepsze dni :) Póki co jestem zachwycona błyszczykiem (ten zapach i... smak!), a lakier i tusz do rzęs przejdą chrzest bojowy wkrótce :)



Odkopałam też na dysku makijaż, który jest moim standardowym makijażem "imprezowym". Mogłoby się wydawać, że króluje u mnie zawsze przy takiej okazji smokey eyes, albo coś innego bardziej "przykuwającego wzrok", ale w takich sytuacjach stawiam raczej na minimalizm i wygodę. Uwielbiam przykuwać uwagę ustami, więc to one grają pierwsze skrzypce w tym przypadku. Makijaż oczu wykonałam przy pomocy zapomnianej na jakiś czas przeze mnie palety Naked 2 od Urban Decay, a na ustach możecie zobaczyć Captivating od Makeup Geek :)



Nie myślcie sobie, że się lenię. Wracam do Was za niedługo, bo pomysłów na notki mam mnóstwo, tylko kurcze godzin w dobie trochę za mało... ;)

28 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Karuzela

11/15/2012 Marta Gałuszka 29 Comments

Cześć!

Przede wszystkim chciałam podziękować za to, że jest Was tu już ponad 1000! W styczniu mijają dwa lata odkąd blog istnieje, a liczba obserwatorów ciągle wzrasta i stale mnie uskrzydla, sprawia, że chce mi się tworzyć, bo są osoby, którym chce się czytać i oglądać moje wypociny :) Jednocześnie chciałam przeprosić za tę dosyć długą nieobecność spowodowaną moją chorobą, ale też i przejściowym wypaleniem się. W dodatku ustalili mi termin obrony (26 listopada), więc zaczęłam się stresować i uczyć pytań do obrony (niektóre są okropne!). Mam nadzieję, że po tym terminie wszystko wróci do normy :)

A dzisiaj zmalowałam makijaż, który kojarzy mi się z karuzelą, taką prawdziwą, z konikami - dlatego na powiece są dwukolorowe paski. Do makijażu użyłam palety Lime Crime Alchemy, którą bardzo polubiłam. A fiolet przepięknie mieni się na miętową zieleń! Nie przedłużając, zostawiam Was ze zdjęciami :)


PS. Czy będzie to bardzo dziwne, jak zamieszczę jutro post o denkach z... kwartału? :P Wiem, że jest połowa listopada, ale głupio mi będzie zamieszczać posta po 4 miesiącach... ;)



Do makijażu użyłam:
Skin79 - Intense Classic Balm
Vichy - Dermablend Stick (Opal)
KOBO - Modelling Illuminator
Skin79 - All Day Sun Powder
Oriflame - Brow Kit
Lime Crime - Eyeshadow Helper
Lime Crime - Alchemy Palette (Incantation, Love Potion, Spellbound)
Lime Crime - Chinadoll Palette (Goldfish)
Lime Crime - Uniliner (Orchid-Aceous)
L'Oreal - False Lashes Telescopic Mascara
Benefit - Cha Cha Tint
Obsessive Compulsive Cosmetics - Lip Tar (NSFW)

29 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Dungeons and dragons

11/08/2012 Marta Gałuszka 49 Comments

Hej!

Nienawidzę takiej pogody. Czuję, jak z godziny na godzinę mój nos coraz bardziej się zatyka, kichaniu nie ma końca, dodatkowo mam dreszcze i ciężką głową. Chciałoby się rzecz: "Chorobo, a kysz!", a ona jest jednak bardziej cwana. Ale walczę, wszelkimi możliwymi środkami. Co nie zmienia faktu, że blog sam pisał się nie będzie :) 

Dzisiejszy makijaż wykonałam przy użyciu najnowszej palety Alchemy od Lime Crime. Przypomina mi nieco smoka, więc stąd i smoczy tytuł makijażu. Dopiero na powiece zauważyłam, że fiolet przepięknie mieni się na miętową zieleń, a ten morski granatowy cień jest jeszcze piękniejszy na skórze, niż mogłoby się wydawać. Już myślę nad kolejnym makijażem z jego użyciem :)



Do makijażu użyłam:
Skin79 - Intense Classic Balm 
KOBO - Modelling Illuminator
Vichy - Dermablend Stick (13 Opal)
Skin79 - All Day Sun Powder
Oriflame - Brow Kit
Lime Crime - Eyeshadow Helper
Lime Crime - Alchemy Palette
Lime Crime - Uniliner (Quill)
L'Oreal - False Lash Telescopic Mascara
BH Cosmetics - 10 Color Professional Blush Palette
Lime Crime - Opaque Lipstick (Poisonberry)

49 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)

Wyniki konkursu Lime Crime!

11/07/2012 Marta Gałuszka 42 Comments

Długo wyczekiwane wyniki konkursu, w którym do wygrania był zestaw kosmetyków Lime Crime. Miałam nie lada problem, żeby wybrać zwycięskie prace... Ale w porozumieniu z Lime Crime udało nam się wybrać dwie zwyciężczynie konkursów tematycznych, a maszyna losująca wybrała trzecią spośród wszystkich zgłoszeń :) Wśród prac szukałam czegoś, czego jeszcze nie widziałam, nowatorskiego podejścia  do wykonania makijażu, zdecydowanej inwencji, elementów zaskoczenia. Chciałam czegoś nowego i niecodziennego! Zwycięskie prace zdecydowanie mi to zapewniły :)


KATEGORIA: WRÓŻKI

Chico

Za przepiękne przedstawienie tematu wróżek. Zdecydowanie widać inspirację różnymi wróżkami, głównie wodnymi. A wykonanie to klasa sama w sobie. Charakteryzacja obejmuje całą powierzchnię twarzy, w dodatku ta dbałość o najmniejsze detale. Jestem oczarowana!

Prace pozostałych uczestniczek w tej kategorii:








KATEGORIA: HALLOWEEN

ilovemyaddiction

Za zupełnie niecodzienne podejście do tematyki Halloween: połączenie elementów glamour z tym, co kojarzy się przede wszystkim myśląc o Halloween - ranach. Natalia stworzyła seksowną, acz nieco "uszkodzoną" wróżkę, czym wpisała się w ramy tej kategorii. A samo wykonanie makijażu, jego niesamowity realizm (szczerze to pierwszy raz jak zobaczyłam tę pracę aż mnie oko zabolało!), a także jakość i pomysł na zdjęcie były decydujące w tym przypadku. 

Prace pozostałych uczestniczek w tej kategorii:








A w losowaniu zwyciężczynią jest?


Alieneczko, serdecznie gratuluję!

Wszystkim uczestniczkom dziękuję za przesłane prace, a zwyciężczyniom jeszcze raz serdecznie gratuluję! Dziewczyny, namyślcie się jaką paletę cieni i jakie Unilinery chcecie otrzymać (do wglądu TUTAJ), a ja się dzisiaj do Was odezwę na maila po Wasze adresy wysyłki i listę produktów :)

A dodatkowo mam do Was wielką prośbę. Kolejny raz udało mi się zakwalifikować do konkursu BH Cosmetics, tym razem edycja Halloweenowa :) Znowu jest głosowanie, które trwa do 12 listopada. Głosować można w skali od 1 (najgorzej) do 10 (najlepiej). Głosy zlicza z różnych przeglądarek/komputerów/telefonów/tabletów, etc. Gdyby znowu udało mi się coś wygrać przeznaczyłabym znowu część nagrody dla Was, dlatego, że sama mam już sporo produktów BH Cosmetics i bardzo je lubię :) Niestety, pozostałe uczestniczki już na starcie obniżyły moją średnią jedynkami i startowałam z poziomu 4,2 (miejsce 9)...

Tutaj jest link do konkursu: http://www.bhcosmetics.com/contest/
A moja praca wygląda tak (pewnie ją kojarzycie ;)):


Z góry dziękuję za pomoc!

42 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)