Zużycia czerwcowo-lipcowe

8/06/2012 Marta Gałuszka 17 Comments

Ufff, nowy tydzień, nowe obowiązki i upał! Rozleniwiłam się już totalnie, a tym bardziej w taki gorąc. Wczoraj byłam z tatą na zawodach wędkarskich (tak, pierwszy raz w życiu brałam udział i zajęłam całkiem wysokie miejsce wśród zawodowców!), a dzisiaj uch... Czy Wam też nie chce się ruszać tyłka nigdzie? Zmobilizowałam się jednak rankiem do zrobienia zdjęć moich czerwcowo-lipcowych denek. Nie ma tego bardzo dużo jak na 2 miesiące, ale nie ma też źle. Powzięłam sobie postanowienie, że zacznę intensywnie zużywać to, co mam w zapasach, a jest tego aż za dużo. Tylko szkoda, że skóra mojej twarzy aż tak ostatnio się buntuje... Chyba będę musiała zmienić dietę. Do rzeczy, przedstawiam dzisiejszych bohaterów:



Yves Rocher - Pure Calmille Lait (Mleczko do demakijażu z wyciągiem z rumianku)


 Jedno z moich ulubionych mleczek do demakijażu. Trudno mi powiedzieć, ile już zużyłam jego sztuk, ale było tego naprawdę sporo. Jeśli jesteście ciekawe jego recenzji zapraszam do poczytania TUTAJ.


Johnson's Baby - Szampon z rumiankiem


Szampony dla dzieci kupuję nie ze względu na ich świetne właściwości zmywające oleje i silikony z naszych włosów (bo olejowanie już mnie znudziło), a ze względu na ich idealne radzenie sobie z zabrudzeniami pędzli do makijażu. Świetnie zmywał nawet najodporniejsze cienie, które lubią farbować syntetyczne włosie. No i pięknie pachnie. Wydajność w tym przypadku bardzo średnia, ale cena niezbyt wygórowana.


Yves Rocher - Tradition du Hammam (Orientalny żel pod prysznic z olejkiem arganowym)


Ten żel pod prysznic dostałam gratis do swoich zakupów w Yves Rocher. W normalnej cenie ten żel kosztuje 29zł, czyli całkiem niemało jak na pojemność 200ml. Ale za to jest wydajny, pachnie naprawdę przyjemnie, może nie orientalnie, ale dosyć słodko i nie mdło zarazem. Świetnie myje ciało, a przy zmywaniu go przekształca się w białe mleko. Jeśli kiedyś znowu będzie w promocji lub będzie dodawany gratis do zakupów nie omieszkam się w niego zaopatrzyć.


Labell - Kremowy Żel pod Prysznic z brzoskwinią


Labell to marka produkowana specjalnie dla supermarketów Inter Marche. W swojej ofercie posiada głównie kosmetyki pielęgnacyjne, typu żele pod prysznic i mydła w płynie (nie jestem jednak pewna co do balsamów), a także artykuły higieniczne. Marka należy do tanich i naprawdę niezłej jakości. Żele pod prysznic kosztują w granicach 7zł, a zapachy mają wręcz obłędne. Tak jak i ten brzoskwiniowy. Świetnie mydlił ciało, zostawiał po sobie piękny i świeży zapach brzoskwini i był wydajny. Choć ja akurat jestem fanką żeli Labell z drobinkami owoców w środku - malina jest wręcz uzależniająca!


Oriflame - Pure Nature Soothing Toner (Tonik z wyciągiem z aloesu i arniki)


Mój pierwszy tonik, jaki kiedykolwiek dane mi było używać. Nie chciałam go nawet zmieniać na inny, aż w końcu dostałam tonik z Eucerin i Oriflame został zdegradowany. Ostatnio znowu do niego powróciłam. Jest delikatny, orzeźwiająco pachnie i odświeża skórę. Traktuje ją bardzo delikatnie, nie ściąga jej, delikatnie nawilża. Nie szkodzi, nie powoduje zapychania i wyprysków. Jest ok, ale dla mnie to jednak wciąż za mało... Ale jego wydajność jest godna pochwały, zużywałam go chyba 2-3 miesiące :)


Nivea Baby - Delikatny Żel do Mycia Ciała i Włosów


Kolejny produkt z gamy tych używanych "niezgodnie" z przeznaczeniem. Tym  razem ten żel był pozostałością po wizycie mojej 4 letniej bratanicy. Żal go było wyrzucić, więc prałam w nim również swoje pędzle i beautyblendera. Naprawdę nieźle sobie radził z zabrudzeniami! Byłam wręcz pod wrażeniem. Tylko mało wydajne to to...


Oriflame Nature - Coconut & Ricemilk Hand & Nail Cream (Krem do rąk z kokosem i ryżem)


Kremów do rąk z firmy Oriflame miałam mnóstwo. Żaden z nich nie był na tyle nawilżający i treściwy, żeby zasłużyć na dobrą opinię. Przykro mi pisać, że również i tym razem nie mam na jego temat nic dobrego do powiedzenia. No może poza przyjemnym zapachem, choć za kokosem szczególnie nie przepadam. Słabo nawilżał, konsystencja może i ok, ale dla mnie był za mało treściwy. Większość osób może nie lubi filmu na skórze dłoni, ale ja wtedy wiem, że one są odżywione i odpowiednio natłuszczone. Tutaj tego brak.


Skin79 - Intense Classic Balm BB Cream


Mój ulubiony bb cream ever! Nie znalazłam lepszego, ale może to dlatego, że po przetestowaniu tego przestałam szukać jakichkolwiek innych. Ten daje mi wszystko, czego oczekuję - krycie, kolor, konsystencję. Jeśli jesteście ciekawe jego recenzji zapraszam TUTAJ.


Ikarov - Woda Różana


Wodę różaną zakupiłam z myślą o sobie i skórze swojej twarzy. Ostatnimi czasy jest naprawdę problemowa i mam jej już dość (i dlatego wybieram się do dermatologa), a woda różana miała pomóc ją ukoić. Cóż... Zamiast ukojenia doznałam wysypu podskórnych pryszczy, więc szybko pożegnałam się z tym produktem na rzecz mojej mamy. Woda różana jest idealna również dla dojrzałych cer, więc mama była zachwycona. Pachnie dosyć mdło, mnie ten zapach trochę przeszkadzał, ale mama lubi takie zapachy. Cóż, w tym przypadku sprawdziło się powiedzenie, że co dla jednego jest dobre, dla innego wcale być nie musi.


The Secret Soap Store - Żel pod prysznic z pomarańczą i kurkumą


Miniatura żelu, którą kiedyś dostałam od portalu Uroda i Zdrowie. W końcu udało mi się ją do końca wykończyć. Polubiłam ten żel za zapach! A jego recenzję możecie poczytać TUTAJ.


Flos-Lek - beEco Biocertyfikowany Krem na Dzień


W zeszłym roku postanowiłam zadbać o skórę swojej twarzy jeszcze bardziej. Włączyłam do swojej codziennej pielęgnacji kremy do twarzy używane pod makijaż i na noc oraz kremy pod oczy. Moim wyborem był właśnie krem z Flos-Leku po przeczytaniu opinii na KWC. Krem bardzo silnie matuje, co z początku mi odpowiadało, ale chyba niekoniecznie polubił się z moim podkładem i po krótkim czasie zaczynałam się świecić. Pachniał również specyficznie. Ale za to ma naprawdę bogaty skład z ekologicznymi produktami. Polecam dla naprawdę tłustych cer.


Amargan - Hair Therapy Oil (Olejek arganowy do włosów)


Olejek znalazł się w jedynym pudełku KissBox, które było warto kupienia (jak dobrze, że tej firmy już nie ma!). Szkoda tylko, że olejek arganowy ma w sobie tak mało oleju arganowego. Używałam go do natłuszczania końcówek, bo na resztę włosów się nie nadawał, przetłuszczał je okrutnie. Zużywanie szło mi więc jak krew z nosa.


Sanoflore - Miodowy krem na dzień


Próbka tego kremu znalazła się w jednym z pudełek GlossyBox. Ślicznie pachnie, ma jeszcze fajniejszą konsystencję, świetnie współgra z makijażem (przede wszystkim tym mineralnym!), ale mam wrażenie, że mnie zapchał? Choć może to tylko wrażenie, bo teraz czego bym nie używała to wychodzą mi zaskórniki, które potem przekształcają się w ropniaki ;/ Niemniej, jeśli stan mojej skóry w końcu się unormuje to na pewno do niego wrócę.


L'Occitane - Foot Cream (Krem do suchych stóp)


Miniaturka tego kremu do stóp również znalazła się w jednym z pudełek GlossyBox. Dzięki temu miałam okazję poznać markę L'Occitane. O ile krem do rąk przypadł mi do gustu bardzo, tak krem do stóp niekoniecznie. I to głównie za sprawą jego specyficznego i dla mnie nie do zniesienia, zapachu. Ale w końcu udało mi się go zużyć. Nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego nawilżenia i poprawy stanu skóry na stopach. Także już wiem, że to krem nie dla mnie.


Ufff, troszkę tego było. Używałyście czegoś z powyższych produktów? Macie podobne odczucia co i ja? A może zainteresowało Was coś szczególnie, że chciałybyście o tym produkcie więcej poczytać (konkretniejsza recenzja)?

17 komentarzy:

  1. Mi camilla z YR nie przypadła do gustu, strasznie się męczyłam używając żelu i mleczka. Za to ich olejku jestem ciekawa, miałam wziąć ale odpuściłam bo znalazłam wiele złych recenzji. I Locantine kusi oj kusi swoimi produktami.

    OdpowiedzUsuń
  2. ładne denko:) uwielbiam kokosowe zapachy:) tego z oriflame jeszcze nie znam..

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja się z kremem do rąk l occitane nie polubiłam :P dostałam kiedys w prezencie dużą tubkę i dałam chyba mamie. Jakiś czas później kupiłam wersję różaną, ale poza lepszym ciut zapachem, nie robił nic inaczej poza wersją z masłem, więc też poleciał w świat. Natomiast tonik brzmi interesująco...

    OdpowiedzUsuń
  4. Oby mi tak poszło zużycie sierpniowe, gratulacje :D

    OdpowiedzUsuń
  5. gratuluję zużyć ;) ja muszę chyba zrobić listę kosmetyków do zużycia, bo idzie mi to co najmniej opornie :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Również dosyć często używam mleczka do demakijażu z Yves Rocher, jest naprawdę super! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie w kosmetyczce na zużycie czeka taki sam tonik z Oriflame, mam nadzieję, że się z nim polubię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. znam i używam z tych produktów tylko szamponów Johnson's Baby czasem do mycia włosów i głównie do pędzli :)

    OdpowiedzUsuń
  9. lubię żel z YR, myję pędzle w NIVEA baby lub BabyDream, krem z L'occitane się klei i nie lubię go za to.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z oriflame bardzo dobre sa kremy do rąk z serii Handcare. Uzywam ich od ho ho ho czasu i jestem bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba tylko ja,sierota, nie mogę prawie nic zdenkować poza rzeczami stricte kąpielowymi;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Poczytam o tym BB kremie, bo mnie zaciekawił. Miałam kilka i średnio mi pasowały. Może Lioele TS, ale za jasny. Moja cera też ostatnio szaleje, zwaliłam na oczyszczanie po Merz Spezial... bo nie wiem już co to może być, a może ta woda różana? Już sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam L'occitane - szczególnie wszystko z serii kwiat wiśni. Tylko te ich ceny...

    OdpowiedzUsuń
  14. szkoda, że w "preparatach z olejkiem arganowym" są jego małe ilości. Podobne rzeczy robi Avon, dodając do swoich super-kosmetyków do włosów minimalne ilości ol. argan. a chwaląc się jego obecnością

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)