PARRS - Antybakteryjna maska do twarzy z olejkiem Manuka

7/03/2012 Marta Gałuszka 11 Comments

Cześć!

Aktualnie mamy tydzień z Nową Zelandią. Co prawda ja dzisiaj nie z makijażem, a z recenzją maski rodem z tej pięknej wyspy. Maskę tę kupiła w sklepie zielarskim moja mama. Poleciła ją jej koleżanka, stwierdziła, że będzie idealna także dla cery dojrzałej, ale ja widzę, że ona głównie jest antybakteryjna - czyli idealna dla cer tłustych i mieszanych z niedoskonałościami.

PARRS - Antybakteryjna maska do twarzy z olejkiem Manuka




Co o produkcie pisze producent?
Delikatnie oczyszczająca maska pomaga walczyć z różnego rodzaju kłopotami skóry wywołanymi przez bakterie. Zapobiega lub minimalizuje powstawanie stanów zapalnych. Przeznaczona w szczególności dla cer tłustych oraz ze zmianami trądzikowymi.
Olej Manuka był pierwotnie stosowany w celach terapeutycznych przez rdzenną ludność Nowej Zelandii - Maori. Jest mieszaniną kojących składników stworzoną z różnych części drzewa Manuka. Nowoczesne badania wykazały, że olej Manuka ma świetne właściwości antybakteryjne.
W produktach Parrs olej Manuka ma najwyższy poziom zawartości właściwości antybakteryjnych - pochodzący wyłącznie z drzew Manuka rosnących w regionie East Cape w Nowej Zelandii.

INCI:
Spring Water, Kaolin, Bentonite, Glycerol, Titanium Dioxide, Alcohol, Talc, Aloe Vera, Propylene Glycol, Diazolidinyl Urea, Manuka Oil, Methyl Paraben, Vitamin E.


Co o produkcie myślę ja?
Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tego "cudu natury" za 60zł (tak, tyle kosztuje). Stwierdziłam, że to na pewno wiele szumu o nic i mama pożałuje zbędnego wydatku. Niemniej, postanowiłam to cudo przetestować. Jeśli chodzi o konsystencję, to jest to taka zbita, mulista forma, w którą należy mocno zatopić palce, aby móc w ogóle pomyśleć o jej nałożeniu na twarz. Zapach bardzo przypomina mi olejek herbaciany. Nakłada się ją łatwo, cienką warstwą, ale problem jest z jej intensywnym zapachem - za każdym razem powoduje u mnie łzawienie oczu (tak, bardzo łzawią, wręcz pieką). Jest to chwilowe, ale dla mnie to minus. Niemniej nie taki minus, który sprawiłby, że przestanę ją używać. Po nałożeniu na twarz dosyć szybko zaczyna zasychać tworząc taką "skorupę". Skutecznie unieruchamia nasze mięśnie i jakikolwiek grymas twarzy jest niemożliwy aż do jej zmycia ;) Poniżej załączam zdjęcia zaraz po nałożeniu maseczki i 5 min po:


Po wyschnięciu maseczka zaczyna wchłaniać w siebie nadmiar sebum. Widać to najlepiej tam, gdzie mamy zaskórniki otwarte, czyli wągry. U mnie niezmiennie jest to okolica nosa (widzicie te kropeczki na nosie i wokół na zdjęciu z zaschniętą maską? To właśnie ten nadmiar sebum). Mam to dziadostwo na twarzy odkąd pamiętam i za żadne skarby nie mogłam sobie z nimi poradzić. I jakież było moje zdziwienie, kiedy po jednym razie z maską PARRS zauważyłam, że jest ich mniej, albo inaczej - są prawie niewidoczne! Stwierdziłam, że na pewno majaczę, więc sięgnęłam po maskę za kilka dni i było jeszcze lepiej! Także moje drogie, ta maska to istny terminator przeciwko wągrom. Może nie pozbędziecie się ich w całości i na zawsze, ale skutecznie je zminimalizujecie aż przestaną być widoczne. Z kolejnych rewelacji to maska wysusza świeże niedoskonałości, powoduje ich zmniejszenie i szybsze gojenie. Ogółem to w ogóle wysusza, więc po jej zmyciu należy użyć jakiegoś serum bądź kremu nawilżającego. Po zmyciu jej ciepłą wodą skóra jest odświeżona, ukojona, jaśniejsza i widocznie czysta. Lubię to uczucie. Stosuję ją systematycznie co najmniej 2 razy w tygodniu i moja skóra wygląda o wiele lepiej. Także przypadkowy zakup mamy okazał się wręcz sukcesem. Bo znając życie, pewnie sama bym sobie tej maski nie kupiła, zwłaszcza, że o marce PARRS nigdy nie słyszałam. Tylko jak na tę cenę to pudełko takie mało zachęcające jest, ale to już takie moje czepialstwo ;)

Cena: 60zł/100g
Moja ocena: 8/10

11 komentarzy:

  1. a ja sie zastanawiałam, czemu po maseczce oczyszczającej mam takie same kropki ;p cena mnie przeraża

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana ja się wcale nie dziwię efektom, wyszukałam na necie:) Mają też w ofercie taką maskę z wyciągiem z drzewa herbacianego- mój ulubieniec w walce z niespodziankami. Cena kosmiczna, ale mam przeogromną ochotę się skusić! Super że wrzuciłaś na bloga:)

    "Preparaty zawierające olej z drzewa Manuka mają silne potwierdzone naukowo działanie przeciwgrzybicze, antyseptyczne, łagodzą infekcje skóry wywołane grzybami i zapobiegają im. W dermatologii są stosowane jako środek przeciwzapalny, ułatwiający gojenie się ran i blizn, używany przy leczeniu trądziku, oparzeń również słonecznych, opryszczki, wysypek, kurzajek, grzybic (w tym paznokci)."

    OdpowiedzUsuń
  3. Musi być naprawdę dobra:) ja lubię maseczki, ale przeraża mnie to zmywanie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdyby nie ta cena, zapewne była by moja :D Przydało bi mi się to cudo na moją biedną, problemową cerę :( :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli mam hit, ciekawe czy ją gdzieś dostanę w sklepie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie a gdzie ją można kupic???

    OdpowiedzUsuń
  7. Mów szybko, gdzie to cudo można kupić, bo w mojej aptece na pewno tego nie ma )

    OdpowiedzUsuń
  8. Można ją kupić m.in tutaj no i w sklepach zielarskich (nie aptekach): http://www.parrs.pl/?page=product&ID=98

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafnie określiłaś zapach tej maski, bo manuka to nowozelandzka nazwa rośliny, którą zaś Australijczycy nazywają tea tree, czyli olejek manuka=olejek z drzewa herbacianego. Pozdrawiam, Ewa

      Usuń
    2. Małe sprostowanie olejek manuka to nie to samo co australijski olejek z drzewa herbacianego. Olejek manuka pochodzi z rodziny o nazwie Spetospermum scoparium, natomiast olejek z drzewa herbacianego pozyskiwany jest z rośliny o nazwie łacińskiej Melaleuca Alternifolia. Więc jak sama widzisz Ewo nie jest to to samo.
      A tak poza tym olejek manuka jest 30 krotnie silniejszy od drzewa herbacianego.
      Pozdrawiam Beata

      Usuń
    3. Dzięki Beato za sprostowanie! Też mi coś nie pasowało z tym olejkiem herbacianym :)

      Usuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)