Co robiłam, kiedy mnie nie było? Czyli odrobina prywaty :)

7/23/2012 Marta Gałuszka 18 Comments

Cześć!

W końcu dotarłam do domu. 5 dni odcięcia od Internetu i zastałam ponad 250 nieodczytanych maili (część z nich to reklamy) i wiele komentarzy od Was! Za wszystkie bardzo dziękuję i cieszę się, że pomimo tego, iż mnie tu fizycznie nie było, Wy nadal byłyście i jesteście tu obecne :) Gdzie się podziewałam przez ten czas? Wspominałam, że jadę na Węgry. Wybrałam się ze znajomymi na baseny termalne do Hajduszoboszlo. Niewielkiej miejscowości liczącej około 50 000 ludzi oddalonej od Polski o około 400km w kierunku rumuńskiej granicy. Zdjęć wiele sama nie robiłam, bo najzwyczajniej w świecie szkoda mi było targać aparat ze sobą i narażać go na zgubienie/uszkodzenie. Dlatego część zdjęć pochodzi z Internetu. 

Jeśli chodzi o nocleg to my mieliśmy wynajęty cały domek (było nas 10 osób + roczne dziecko), po 11€ za nocleg od osoby. Domek bez jakichś większych wygód, ot łóżka, łazienki, toalety i kuchnia z jadalnią. Wystrój trochę jak w naszym rodzimym PRLu. Ale było czysto, wygodnie i w miarę blisko (jakieś 15 min spacerem na baseny). Co mi się bardzo podobało na Węgrzech to właśnie ich domy - malutkie, głównie parterowe i kwadratowe domki, niektóre piętrowe. Niby biedny kraj, a domki bywały piękne, zapierające dech w piersiach, żałuję, że nie zrobiłam zdjęć. W dodatku wokół niesamowicie czysto (nie do pomyślenia w Polsce), cicho i zielono! Raj na ziemi. I w dodatku te ogromne pola słoneczników, byłam oczarowana tym widokiem.

 Sam kompleks basenów termalnych liczy ich ponad 30 sztuk. Od bardzo gorącej wody, poprzez dosyć chłodną (w sztucznym morzu oraz basenie olimpijskim). Są także baseny pod zadaszeniem, ale ponieważ pogodę mieliśmy przepiękną (codziennie ponad 30 stopni na plusie) korzystaliśmy z tych otwartych. Wstęp całodzienny na baseny kosztuje 1 800 forintów normalny i 1 500 ulgowy (dla studentów). Dodatkowo 500 forintów za wypożyczenie leżaka (a lepiej sobie go wziąć). 100 forintów na "nasze" to około 1,70zł. Za wstęp do auaparku, gdzie znajdują się zjeżdżalnie to koszt dodatkowy w postaci 2 900FT. Na terenie kompleksu można zjeść, wypić, ochłodzić się, skorzystać ze SPA, zrobić sobie tatuaż z henny, itp. Wszystko to sobie kosztuje. Za obiad, na który składa się zupa, drugie danie, surówka oraz napój trzeba sobie liczyć przeciętnie 2 500FT (czyli ponad 40zł). Jest drożej niż w Polsce i niekoniecznie tak smacznie jakby się mogło wydawać. Również przelicznik w normalnym sklepie spożywczym wychodzi na naszą niekorzyść. Ale pieczywo mają smaczne, a arbuzy są niesamowicie tanie i przepyszne. Ja wróciłam do domu z tokajem z 2007 roku, brandy i 3 różnymi piwami. Alkohole nie są aż tak drogie.

Co się tyczy samych basenów, to pomimo ich ilości, przemiał ludzi jest niesamowity. Jednego dnia to pewnie i 100 000 się przewinie. Narodowościowo wybijają się głównie Polacy i w naszym języku dosyć łatwo jest porozumieć się z Węgrami (a oni sami mają śmieszny i bardzo trudny do zrozumienia język). Dużo turystów jest także z Ukrainy, Rumunii, Włoch, Niemiec i Anglii. Jednak najłatwiej spotkać Polaka. Ze znajomymi zrobiliśmy sobie zabawę i liczyliśmy ilość przystojnych facetów i ładnych dziewczyn (tak, mamy fajne zabawy) i niestety, ale fajnych facetów można było policzyć na palcach jednej ręki i to i tak głównie wśród (uwaga!) węgierskich ratowników... ;) Za to pięknych dziewczyn było od groma! Trzeba także uważać na swoje leżaki, bo lubią je tam podkradać gdy się zostawi je bez opieki (tak, byliśmy tego świadkami i prawie sami zostalibyśmy okradzeni). 

Z atrakcji godna wyróżnienia jest sztuczna fala, która była uruchamiana o pełnych godzinach 5-6 dziennie. W basenie, który jest wybudowany "pod skos" uruchamiano silniki tworzące fale jak w prawdziwym morzu i przy sztormie. Osoby znajdujące się w wodzie musiały wraz z tymi falami podskakiwać. Bardzo fajna zabawa i niesamowicie męcząca. Trwa przeciętnie 7-8 minut. W sztucznym morzu woda jest lazurowo niebieska, a podłoże chropowate i działające jak najlepszy peeling do stóp. Woda jest chłodna, ale przy wysokiej temperaturze niesamowicie orzeźwiająca. Na przeciwległym końcu "leży" wrak statku, w którym znajduje się kawiarnia. Słonko bardzo mocno operuje, ale dzięki letniemu wietrzykowi w ogóle nie czuć temperatury i co za tym idzie, bardzo łatwo o oparzenia. Ja pomimo stosowania filtru 30-tki dorobiłam się delikatnego oparzenia pleców, a ogółem "wyhodowałam" całkiem fajną jak na siebie opaleniznę (opalam się na delikatną oliwkę). 

Na samych basenach jest w miarę czysto, chociaż uświadczyć papier toaletowy w toaletach to wręcz cud. Nie wszyscy są mocno komunikatywni w języku polskim, a o angielskim to już wręcz mowy nie ma. Łatwiej jest porozumieć się po niemiecku. Niestety, można łatwo się uszkodzić. Mój kuzyn uszkodził sobie stopę wchodząc do basenu, a drugi kolega skacząc do basenu olimpijskiego nadział się na jakąś wystającą blachę i głęboko rozciął sobie goleń. Zjeżdżalnie są ok, ale bez żadnego wow. Podobały mi się 2, gdzie zjeżdża się na pontonach. Jedna zwana Niagarą, jednoosobowa, gdzie wręcz frunie się w powietrzu, a druga dwuosobowa, gdzie wnętrze rury jest całkiem czarne - wrażenia gwarantowane! Dla osób z dziećmi też są atrakcje!

Wieczorami wokół basenów odbywają się koncerty, więc jest gdzie się wybrać. Ale jak już wspominałam, wszystko sobie kosztuje. Ja za 5 dni wydałam wraz z kosztami paliwa i wyżywienia z Polski około 700zł. Moi znajomi po około 1500-1700 zł na 2 osoby. Pomimo, że okolice piękne, to jednak dużo bardziej wolę Tatralandię na Słowacji. Tam płacę raz i od razu mogę korzystać ze zjeżdżalni, chociaż kompleks jest nieco mniejszy. Ale coś za coś. Słowacja jest też bliżej. 

A teraz już więcej nie przynudzam, bo i tak się za bardzo rozpisałam. Zostawię Was ze zdjęciami :)

http://www.wegry.travel.pl

http://www.hungarospa.hu
http://www.aquaparks.com
http://www.goracewegry.pl
http://coachhirebudapest.co.uk
Sztuczna fala:
http://www.wycieczka.pl
http://www.hajduszoboszlo.xutazas.hu
A podobno w Rawie Mazowieckiej na 230ha budują największy we wschodniej Europie kompleks basenów termalnych wraz z atrakcjami. Wystarczy poczekać do 2015 roku :)

PS. Dzisiaj kończy się termin przyjmowania zgłoszeń do konkursu "Zaprojektuj makijaż". Dostałam wiele pięknych prac. Jutro zostaną opublikowane na blogu i poddane głosowaniu :) Za wszystkie zgłoszenia dziękuję i czekam jeszcze dzisiaj do 23:59! I przy okazji zapraszam do udziału w Rozdaniu z Wibo, w którym do wygrania są lakiery, magnesy i paleta cieni z kolekcji Magnetic You Lovely :)

18 komentarzy:

  1. Piękne widoki i atrakcje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju, musiałaś się świetnie bawić! 700zł to w sumie nie tak dużo, ja rok temu za sam przejazd do Włoch w tę i z powrotem dałam ponad 600, ale jechałąm do rodziny więc nie było tak źle. Szkoda, że nie porobiłąś zdjęć, z chęcią bym pooglądała ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciesze sie, ze mialas udany wypad :) Musialo byc super! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej wczasowicz, masz swoją opaleniznę, mojej nie oddam :D A raczej..ykhym sprayu nie oddam :P


    Ja byłam na Węgrzech wieki temu właśnie na termalnych, teraz jeżdzę do Białki bo bliżej i już znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oddaj! :D

      My mieliśmy jeszcze jechać do Miskolca, ale w sumie późno już było. A byłaś w Bukowinie Tatrzańskiej? Tam też jest fajnie :)

      Usuń
    2. Byłam Byłam, jest naprawdę fajnie, ale ja jednak lubię jeździć na termale w zimie, tutaj śnieg, a Ty się moczysz w samym stroju kąpielowym :D

      Usuń
  5. Miło się czytało Twoją relację :) Naprawdę tak mało było przystojniaków, a laseczek pełno? Nie jadę ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. W tamtym roku tam byłam i zakochałam się w tym miejscu :D! Tyle, że z rodzicami pod namiotami byliśmy razem z psami (rodzice jeżdżą na wystawy po Europie ;), a padło na Węgry, bo psy więgierkie: Pumi :D!). I co tu mówić, zakochałam się w tamtym mieście i miejscu! A ludzie? Przecudni!
    I też zajadaliśmy się arbuzami :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam tam kiedyś i z tego co piszesz niewiele się zmieniło... ;) Pamiętam, że jak byłam ja to też miałam rozciętą nogę przez popękane ostre kafle, baseny oblegali starsi Niemcy w ilościach bez ograniczeń i zatrułam się plackiem węgierskim... ale sztuczną falę i pierwsze zauroczenie zapamiętam na zawsze... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witamy :) Swoją drogą to zazdroszczę Ci takiego wypoczynku :) wymoczyłaś się w tych basenach za wszystkie czasy i nabrałaś energii więc powinnam się spodziewać mega dawki postów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem ci że jak byłam mała byłam na Węgrzech z 8 razy, w Hajduszoboszlo na basenach itd. I to świetne wakacje były. Aż zazdroszczę Ci :) sama bym tam pojechała z chęcią...

    OdpowiedzUsuń
  10. super zazdroszczę,dawno temu też tam byłam i miło wspominam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na fotkach wygląda fantastycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oooooooo ale świetny wypad:D ja byłam kiedyś z Narzeczonym na Słowacji w Tatralandii:) Wybawiliśmy się jak nie wiem:) tak, że aż nogę sobie po wyjściu z jednej zjeżdżalni rozcięłam trochę:p ale nie ma to jak odpoczynek w termach;) Bukowina jest jednym z moich ulubionych miejsc:) Byłam tam chyba z 30 razy:)
    Fajnie, ze wróciłaś:)
    Pozdrawiam!!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale fajno :D
    Nigdy nie byłam w takich termalnych basenach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wooow, świetnie to wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Miskolca nie polecam, no chyba, ze na jednodniowy wypad bo tam jest dosc nudno. Poza basenami w grotach nic sie nie dzieje, w Hajduszoboszlo wieczorem sa koncerty, potancowki itd :)
    A i nie zgadzam, sie ze posrod Wegrow jest malo przystojniakow!
    Pozdrawiam z okolic Budapesztu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja nigdzie nie napisałam, że wśród Węgrów jest mało przystojniaków, wręcz przeciwnie! Tylko na Węgrów można było zawiesić oko :P
      W Miskolcu nie byłam, ale widziałam zdjęcia znajomych stamtąd (byli na parę godzin), w sumie poza grotą to nic ciekawego :)

      Usuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)