Lancome Vernis in Love 441N Midnight Rose + zakupy

6/02/2012 Marta Gałuszka 15 Comments


Cześć!

W ubiegłym tygodniu otrzymałam przesyłkę od Lamode.info z nagrodą za konkurs Lancome. Szkoda tylko, że nie zastosowali się do mojej prośby o najjaśniejszy odcień podkładu. Reszta mnie bardzo ucieszyła. Otrzymałam podkład, paletę 4 cieni, tusz do rzęs, lakier do paznokci oraz szminkę z najnowszej kolekcji Rouge in Love. Dzisiaj mam dla Was recenzję lakieru do paznokci Vernis in Love.

Lancome Vernis in Love 441N Midnight Rose


Lakier zamknięty jest w bardzo przyjemnym dla oka opakowaniu. Dbałość o detale w tym przypadku jest świetna. No cóż, w przypadku marek luksusowych płacimy nie tyle za jakość samego produktu, jak i jego wyszukane opakowanie. Cała seria produktów z gamy Rouge in Love jest zapakowana w tekturowe pudełeczka pokryte metalizowaną, srebrną folią z wytłoczonym wzorem róży. Ja otrzymałam odcień 441N Midnight Rose, który jest typową oberżyną. Kolor ciekawy, klasyczny i zarazem wyrafinowany. Na paznokciach wygląda identycznie jak w buteleczce. Pędzelek nie należy do standardowych, jest dosyć szeroki (dorzucę jeszcze zdjęcie) i łatwo się nim maluje, chociaż przez kwadratowe zamknięcie trudno obracać go w dłoni. Ale za to wystarcza tylko jedna warstwa aby pokryć paznokcie jednolitym kolorem, bez żadnych smug i prześwitów. W dodatku sam lakier szybko schnie (po 30 min można już normalnie funkcjonować bez obaw o zepsucie świeżo pomalowanych paznokci). Pod koniec 2 dnia zaczyna się delikatnie ścierać z końcówek, ale nie jest to aż tak bardzo widoczne. W 4 dniu już niestety tak. Ale za to nie odpryskuje, chociaż łatwo go uszkodzić uderzając w jakiś tępy i twardy przedmiot (np. kant stołu). Śmierdzi jak typowy lakier. W sumie, jak dla mnie to zwykły lakier, bo nie odbiega jakością i funkcjonalnością od lakierów z niższej półki cenowej. Czy kupiłabym ten, albo inny kolor sama? Nie sądzę.



Cena: ok. 60zł/6ml
Moja ocena: 6/10


W najbliższych dniach możecie spodziewać się recenzji kolejnych produktów Lancome. A póki co, mały "sneak peak" tego, co otrzymałam:



Natomiast dzisiaj wybrałam się do Natury, ponieważ chciałam kupić sobie eyeliner z Rimmela, który uwielbiam, a aktualnie mi się kończy. Zwłaszcza, że jest na niego teraz promocja. I co? I oczywiście w mojej Naturze go nie ma! Zresztą, w wielu Naturach go nie ma. Ostatnim razem udało mi się go upolować w Bonarce, ale bez przesady, żebym za eyelinerem jeździła przez pół Krakowa... No nic, na pocieszenie sprawiłam sobie 4 pigmenty z KOBO, bo akurat w promocji kosztują 9,99zł (czyli praktycznie 2 w cenie 1). Nawet sobie nie wyobrażacie, jakie było moje zdziwienie, kiedy przyjechałam do domu, otwieram słoiczki i w jednym była reszta pigmentu! Zwłaszcza, że specjalnie brałam pigmenty z samego tyłu, że niby nie będą otwarte bo przecież są testery... Czym prędzej wsiadłam w samochód, wróciłam się do Natury i na szczęście mi wymienili ten jeden pigment na nowy. Hmm..., KOBO powinno pomyśleć o zaklejaniu naklejką swoich produktów, aby nikt w nich nie grzebał.



Zdecydowałam się na kobaltowy, czerwony pomarańcz, czerwień i taki błyszczący miedziany odcień. Myślałam jeszcze o żółci i zieleni, ale żółty mi się nie widział, a za zielenią jednak nie przepadam. Już dumam, jaki makijaż mogłabym za ich pomocą stworzyć... ;)

15 komentarzy:

  1. Same rarytasy z tego Lancome otrzymalas :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, poza odcieniem podkładu to jestem bardzo zadowolona :) Paletka będzie idealna do delikatnych makijażów dziennych :)

      Usuń
  2. Lakier bardzo ładny, ale cena jest jednak wysoka. A pigmenty wyglądają przepięknie <3 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, cena lakieru powala, ale jakość nie. Pigmenty o tak, są boskie <3

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Te pipko a ta wersja kobo duraline ok jest w tygodniu chcę jechać po pigmenty i myślałam o tym. i mają może pomarańczowy pigment bo nie zaglądałam dawno do natury i nie pamiętam

      Usuń
  4. pigmenty bardziej zaciekawiły mnie niż Lancome :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lancome - smakołyki, ale nieładnie z ich strony, że mimo prośby nie dali Ci jaśniejszego podkładu... PR kiepawy mają :P Ciekawa jestem cieni oczywiście ;>
    Te pigmenty KOBO wyglądają bosko!!! ;> Nie mogę się doczekać makijaży z nimi ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. piękne pigmenty! i tak jak koleżankę wyżej, też mnie bardziej zaciekawiły ;)
    trzeba pędzić do Natury ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. kobaltowy świetnie wygląda! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Poszukuję lakieru w takim kolorze (śliczny!), ale nie za tą cenę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. matko to kobo ma taką pigmentację ? rany, ale cieszą oczy!;o cudowna współpraca:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziś też dokupiłam 4 pigmenty, a w domku miałam jeden. Są problematyczne, ale mają takie kolory, że żal ich nie mieć ;)

    Podejrzewam, że kobitki w drogerii same przesypują z pigmentów oryginalnych do testerów. Bo naprawdę widać różnice w ilościach.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)