Beautyblender - Recenzja porównawcza

6/01/2012 Marta Gałuszka 16 Comments

Cześć!

W dniu dzisiejszym mam dla Was recenzję osławionej już gąbki do makijażu w kształcie jajka - beautyblendera. Mój otrzymałam od beautyblender.net.pl. W zestawie dostałam 2x10ml płynu do czyszczenia. 


Jak już wspominałam w jednym z wcześniejszych postów, posiadam również "odpowiednik" beautyblendera, który zakupiłam w Chinach, z ciekawości. Wcześniej też nie miałam do czynienia z tym właściwym. Instrukcji obsługi raczej nie muszę przytaczać, bo chyba każda z nas wie, że przed użyciem takie "jajo" należy zamoczyć w wodzie i jej nadmiar wycisnąć, prawda? :) Pamiętam, jaka byłam zadowolona używając tamtej gąbki, chociaż ciągle coś mi nie pasowało. I teraz wiem już co to było! Tamta gąbka jest twarda, zbita, ale za to lepiej "wyrzeźbiona" i dokładna. Beautyblender natomiast jest bardzo miękki, jego "pory" są szersze, po namoczeniu wodą robi się ogromny, przez jego opływowy kształt trudniej nim operować w zakamarkach twarzy, jak okolice oczu, czy nosa. Niemniej, testując oba produkty zauważyłam, że o ile przy chińskim bb łatwo o smugi i nasz makijaż niekoniecznie wygląda lepiej niż wklepany palcami, tak w przypadku polskiego beautyblendera wszystko ładnie się wtapia w skórę, ale działa różnie w zależności od tego, co nakładamy na naszą twarz. Ja przetestowałam go na 3 podkładach z różnych półek cenowych. Użyłam zwykłego, drogeryjnego podkładu (KOBO), bb cream'u (Intense Classic Balm) oraz wysokopółkowego podkładu (Lancome Idole Ultra 24H). Używałam go również do nakładania korektora (Kryolan oraz KOBO).

Po lewej: chińska wersja, po prawej: polska


Beautyblender: Polska vs Chiny
Na "sucho" obie gąbki są jednakowej wielkości. Różnią się kolorem - jedna jest bladoróżowa, druga intensywnie różowa. Kształtem są podobne, choć chiński bb jest lepiej "wyrzeźbiony" w obrębie czubka. Polski jest bardziej opływowy. Ciężko go ustawić, aby stał prosto na płaskiej powierzchni. Chiński jest wykonany z bardzo sztywnej gąbki, które nie poddaje się wodzie i nie jest bardziej miękka po namoczeniu. Ale za to jest podatny na nieestetyczne odkształcenia, kiedy źle się nim będziemy posługiwać. Polski jest bardzo miękki, bardzo różowy, a po namoczeniu w wodzie robi się OGROMNY. Łatwo jest z niego wycisnąć nadmiar wody (co jest trudne w chińskim) i nie odkształca się w żaden sposób. Niestety, łatwo go uszkodzić, zwłaszcza przy jego czyszczeniu. Obie gąbki całkiem łatwo się czyści. Chiński czyściłam zwykłym żelem dla dzieci, polski dołączonymi do niego próbkami płynu, który śmierdzi tak bardzo, że wolę o nim nawet nie myśleć. Polski bb traci również kolor podczas czyszczenia, więc pewnie za niedługo nieco wyblaknie. Niestety, łatwo uszkodzić obie gąbki przy czyszczeniu, jeśli za bardzo będziemy pocierać paznokciami po ich powierzchni (a trzeba pocierać, bo inaczej brud nie zejdzie). Co się tyczy schnięcia - zajmuje to kilka godzin w obu przypadkach. 
Chiński bb jest bardziej dokładny jeśli chodzi o nakładanie wokół oczu i nosa, ale ogółem dużo bardziej smuży podkład na naszej twarzy, a sam podkład trudniej się z nią stapia. Polska wersja przez to, że łatwo absorbuje w siebie podkład i łatwo go "oddaje" powoduje, że nie tworzą się smugi, a podkład szybko stapia się z naszą skórą. Wydaje mi się, że to przez to, iż jest dużo bardziej miękki. Łatwiej też nim poruszać się po twarzy, bo przez swoją strukturę i wielkość lepiej do niej przylega.


Beautyblender vs drogeryjny podkład:
Do testów wykorzystałam KOBO Smoothing Make-Up. Podkład nałożony palcami czasami smuży, dlatego stwierdziłam, że będzie wyzwaniem dla beautyblendera. Standardowo zamoczyłam gąbkę w wodzie, odcisnęłam, wycisnęłam trochę podkładu na wierzch dłoni i zaczęłam zabawę. Oczywiście na twarzy uprzednio znalazły się krem na dzień oraz krem pod oczy. Dzięki gąbce podkład rozprowadził się równomiernie bez smug, kolor był jednolity w każdym miejscu, a sam podkład szybko scalił się z moją skórą wyglądając bardzo naturalnie. Nie zwiększyło się przez to jego krycie, ale ogółem skóra wyglądała promiennie i świeżo. Nie miałam też problemów z wyczyszczeniem gąbki po użyciu.

Beautyblender vs bb cream:
Do testów wykorzystałam Skin79 Intense Classic Balm. Kto go używał, ten wie, że jest bardzo gęsty, kremowy i mocno kryjący. Raczej nie smuży, ale trzeba go w skórę dobrze wklepać, aby wyglądał idealnie bez efektu maski. Byłam dosyć zdziwiona, kiedy przy nakładaniu go gąbką zauważyłam, że krycie jest jeszcze większe niż zazwyczaj. Nie, żeby to był jakiś minus, broń Boże. Po prostu się zdziwiłam, pozytywnie. BB cream scalił się ze skórą bardzo szybko. Nie było smug, chociaż miałam wrażenie, że jest go trochę za dużo na twarzy. Ale po jakichś 15 minutach wszystko się wyrównało i twarz wyglądała ok. Również nie miałam problemów z wyczyszczeniem gąbki po użyciu.

Beautyblender vs wysokopółkowy podkład:
Do testów wykorzystałam Lancome Teint Idole Ultra 24H. Tak naprawdę ten podkład sam w sobie to mistrzostwo świata. Nawet nałożony palcami wygląda jak nasza druga skóra. Ale stwierdziłam, że chciałabym zobaczyć, jak będzie wyglądał nałożony przy użyciu wilgotnego beautyblendera. Ogółem jest trochę zbyt ciemny dla mojej skóry, ale co tam. Nawet sobie nie wyobrażacie, jaka byłam zadowolona, kiedy po nałożeniu go na skórę tą, że gąbeczką był całkiem jasny! Rozprowadził się tak cienką warstwą po mojej skórze, że pigment nie był tak intensywny, moja skóra miała wyrównany koloryt, a brzydkie niespodzianki pozostały zakryte. W dodatku pierwszy raz zdarzyło mi się, że podkład nie powłaził mi w zmarszczki mimiczne wokół ust (co zdarza się nagminnie z każdym podkładem). Co prawda musiałam się utrwalić bardzo jasnym pudrem, ale ogółem było dobrze. W tym przypadku, miałam trochę trudności z doczyszczeniem gąbki.

Beautyblender vs korektor:
W tym celu wykorzystałam korektor-kamuflaż Kryolanu oraz coś nieco lżejszego jak KOBO Modelling Illuminator, który nakładam pod oczy. Fantastycznie poradził sobie z kamuflażem Kryolanu, który nakładam na przebarwienia. Kamuflaż scalił się w jedność z podkładem bez odcinania się kolorystycznie i "formułowo" od reszty makijażu. Pod oczami pozostawił delikatną warstewkę rozświetlającą i kryjącą. Całość wyglądała bardzo naturalnie. I przede wszystkim nie miałam poczucia, że jest mi "ciężko" na twarzy.

Dysproporcja pomiędzy mokrym polskim i chińskim beautyblenderem.
Wybaczcie proszę, że jeden z nich jest brudny od podkładu ;)
Ogółem bardzo się cieszę, że miałam okazje przetestować namacalnie i porównać obie gąbki. Pewnie sama nie zdecydowałabym się na zakup polskiej wersji z racji na jej cenę, ale teraz już wiem, że wiele bym straciła. Bo choć chiński bb jest piekielnie tani to jednak nie daje sobie rady w porównaniu z polską gąbką. Polecam polować na rabaty na fanpage beautyblendera. Często organizują promocje i można kupić gąbkę w całkiem korzystnej cenie.

Cena: 79zł/wersja polska
            6zł/wersja chińska
Moja ocena: 8/10 wersja polska
                          6/10 wersja chińska

Używałyście może takich gąbeczek? Jakie są Wasze wrażenia? Według Was warto? :)

16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy, bo trochę zajęło mi jej pisanie :)

      Usuń
  2. Bardzo dobra recenzja, ja jeszcze nie mialam przyjemnosci uzywac BB, zal mi po prostu wydac tyle kasy, jednak bardzo ale to bardzo jestem ciekawa tego jaja - pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, żal bo to spora kasa, ale w sumie warto :)

      Usuń
  3. ja również posiadam BB i mam czasami problem z domyciem go po Dermacolu ;p ale bardzo lubię tą gąbeczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dermacol niestety jest piekielnie gęsty i tłusty ;)

      Usuń
    2. Jeżeli chodzi o Dermacol, to schodzi bez tarcia paznokciami pod wpływem szarego mydła biały jeleń :) BigBeautifulLulu

      Usuń
  4. ale roznica w cenie he he;))

    zapraszam do mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajna recenzja/porównanie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo przydatna recenzja :) Ale mnie jakoś to jajo nie kręci :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Recenzja bardzo przydatna :) Jednak takie jajo chyba na razie nie jest mi potrzebne ;]

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobra recenzja porównawcza, na szczęście BB mnie nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja nie używałam, ale chyba nie wydałabym na beautyblender takich pieniedzy :)) moze kiedys...

    OdpowiedzUsuń
  10. ojej, faktycznie - gratuluje cierpliwosci na pisanie :p Dlatego ja pisze rzadko recenzje (blog prowadze w dwoch jezykach) i zawsze zajmuje mi to polowe dnia :p
    A tak co do samego BB, widać kolosalną różnicę miedzy chinskim a polskim :) oby jednak oba sie dobrze sprawowaly :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak czy siak wole swoje paluszki (a właściwie to pędzle, bo większość podkładów to minerały):)
    Niemniej post bardzo pomocny, fajnie, że przetestowałaś jajka na rożnych podkładach i pokusiłaś się jeszcze o korektor.
    A nie korci Cię wypróbowanie jajka do podkładu mineralnego?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)