Parę słów o utrwalaczach do makijażu

5/18/2012 Marta Gałuszka 21 Comments

Cześć,

Chciałam Was nieco zainteresować tematem, który jest dosyć na czasie, a mianowicie chodzi o utrwalanie makijażu. W tym celu służy nam cały sztab specyfików, jak: bazy pod cienie, bazy pod makijaż, bazy pod tusz do rzęs, bazy pod szminkę oraz utrwalacze całego makijażu - tak zwane fixing powders lub mists. I o tych ostatnich chciałabym dzisiaj porozmawiać. W moim kufrze znajdują się 2 takie specyfiki, jeden w pudrze (wersja a'la solniczka) oraz drugi do rozpylania na twarzy w formie mgiełki. Wersja w solniczce to fixer z Artdeco, natomiast wersja z atomizerem to utrwalacz z E.L.F. (Eyes Lips Face). 

Tak naprawdę po utrwalacze sięgam stosunkowo rzadko, tylko kiedy planuję wyjście na jakąś ważną imprezę i nie chcę, aby mój makijaż w połowie spłynął z twarzy. Mogłabym ich używać na co dzień, ale na co dzień aż takie utrwalenie nie jest mi potrzebne. W końcu nadmiar sebum mogę ściągnąć za pomocą bibułek i przymatowić się pudrem w kompakcie. Niemniej, utrwalacze są idealne do makijażów okazjonalnych. Używałam ich przy makijażu panien młodych oraz gości weselnych i ich makijaż trzymał się praktycznie w stanie nienaruszonym do samego rana!

E.L.F. Studio Makeup Mist & Set


Co o produkcie pisze producent?
Makeup Mist & Set to mgiełka do utrwalania efektu końcowego makijażu, która sprawia, że makijaż nie znika w ciągu dnia, a jego kolory są żywe i nie blakną.
Wzbogacona w witaminy A, C i E odżywia, a dzięki wyciągowi z aloesu, ogórka i zielonej herbaty nawilża skórę twarzy.
Zamknięta w wygodnym opakowaniu z atomizerem (w sprayu) mgiełka nie tylko utrwala, może być także stosowana w ciągu dnia zawsze kiedy potrzebujesz odświeżenia. 



Co o produkcie sądzę ja?
Był to pierwszy tego typu produkt, który zagościł na dobre w moim kuferku kosmetycznym. Kupiłam go w czasie, kiedy jeszcze E.L.F. wysyłał zamówienia do Polski, czyli daaaaaaaaaaaaawno temu. A zakupiłam go w sumie bez sprecyzowanego celu, ot, żeby sprawdzić, czy faktycznie coś utrwala. I faktycznie to robi. Niemniej, odkąd mam również fixer w solniczce z Artdeco używam obu na raz, aby mój makijaż był wręcz niezniszczalny ;) A co mogę powiedzieć o tej mgiełce? Na pewno to, że nie pachnie i nie smakuje przyjemnie (wręcz śmierdzi), ale zapach szybko się ulatnia. Nie wystarczy również jedno psiknięcie dla pokrycia całej twarzy (rozbryzg jest stosunkowo słaby), ale za to jest mega wydajna. Mam ją od ponad roku i zużycie jest takie, jak widzicie na zdjęciu. Ale też nie używam jej na co dzień. Przy wysychaniu ma się uczucie względnej lepkości. Mgiełka ta niweluje matowość twarzy po nałożonym pudrze (bo oczywiście spryskuje się nią już skończony w całości makijaż) i nadaje satynowy efekt - bardzo naturalny. Skóra wygląda promiennie i świeżo, a makijaż o wiele dłużej trzyma się na naszej twarzy. Bez plam, bez nadmiernego świecenia się i bez poprawek. Bardzo dobra jakość za korzystną cenę.


Cena: 3,5GBP/60ml
Moja ocena: 9/10




Artdeco Fixing Powder






Co o produkcie pisze producent?
Transparentny puder utrwalający makijaż. Szczególnie polecany do utrwalania korektora-kamuflażu w kremie Artdeco, który staje się wtedy całkowicie wodoodporny i nieścieralny. Może być stosowany do każdego podkładu, szczególnie przy skórze tłustej i mieszanej. Przedłuża również trwałość pomadek do ust.
Ważny jest sposób aplikacji `Fixing Powder`: po nałożeniu grubą warstwą na korektor, należy doczekać co najmniej 5-10 minut i strzepnąć nadmiar miękkim pędzlem do pudru.


INCI:
Talc, Zinc Stearate, Isopropyl Lanolate, Acetylated Lanolin Alcohol, Hydroxylated Lanolin, Lanolin Alcohol, Kaolin, Magnesium Carbonate, Parfum, Metnylparaben, Prophylparaben, CI 77492, CI 77491, CI 77499



Co o produkcie sądzę ja?
Fixer ten zakupiłam też już jakiś czas temu na nie-pamiętam-już-jakiej-promocji, która była organizowana przez sklep online Douglas. Mniejsza o to, kupiłam, bo chciałam sprawdzić. Wybrałam wersję w solniczce, bo była dużo tańsza od wersji kompaktowej. Miała niby być mniej wygodna w użyciu, ale jak dla mnie jest całkiem poręczna i nie mam z nią większych problemów. Oczywiście nie stosuję się do zaleceń producenta i nie nakładam grubej warstwy produktu na twarz, nie trzymam jej na niej przez 5 minut i nadmiaru również nie strzepuję. Po prostu mi szkoda. Po skończonym makijażu (łącznie z makijażem oczu) biorę jakąś przykrywkę z innego pudru, nasypuję naprawdę niewielką ilość fixera i nakładam na całą twarz (łącznie z oczami) puchatym pędzlem delikatnie go dociskając do skóry. Pomimo, że fixer wygląda jak mąka, wcale nie bieli skóry, a pozwala makijażowi się scalić ze sobą i ze skórą. Niweluje brzydkie granice pomiędzy odcieniami (na przykład wyraźny kontrast pomiędzy podkładem a nałożonym różem do policzków). Używam go zawsze przed mgiełką, chwilę czekam, aż się wchłonie i psikam fixerem w mgiełce. Tak utrwalony makijaż jest wręcz niezniszczalny. Moja skóra lubi się świecić po stosunkowo krótkim czasie, a tak utrwalona wytrzymuje bez świecenia 8-10h. Imponujące, prawda? I w taki sposób mamy przez długi czas satynową, świeżo wyglądającą skórę, jakbyśmy dopiero co wykonały makijaż :) Wydajność jest również świetna. Wydaje mi się, że w opakowaniu mam jeszcze jakieś 9/10 produktu. Czyli będę go dłuuuuugo zużywać.

Cena: ok. 32zł/10g
Moja ocena: 9/10


Jeśli nigdy nie używałyście fixerów do makijażu, to może pora do któregoś się przekonać? Przyda się z pewnością przy makijażach okolicznościowych, ale także w wyjątkowo upalne dni, kiedy chcemy, aby nasz makijaż był perfekcyjny. Ja nie żałuję swoich zakupów :)

21 komentarzy:

  1. Obydwa prezentują się świetnie, czuje się skuszona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten elf mnie zainteresował, myślisz że nadałby się także do makijażu ślubnego? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak - ale ja do makijażu ślubnego wolałabym zastosować ze 2 produkty, żeby być na 100% pewną :)

      Usuń
  3. Robiąc makijaż u kosmetyczki miałam zastosowaną mgiełkę utrwalająca i bardzo dobrze się wszystko trzymało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze z fixerem w pudrze to już uuuuu... :)

      Usuń
  4. nie używałam nigdy takich specyfików ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam oba i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mam ten z elfa i też kupiłam go dawno temu, mało używam, ale śmierdzi okrutnie! Jest wygodny w aplikacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmierdzi, ale zapach szybko się ulatnia :)

      Usuń
  7. nigdy nie używałam tego typu kosmetyków, ale może warto wypróbować. Latem czeka mnie wesele więc byłaby okazja wypróbować. Chyba bardziej jestem za Artdeco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto! Nie pożałujesz :) Ja na weselu zaczęłam się "świecić" (a był to minimalny błysk) dopiero po północy, a makijaż wykonywałam koło południa. Czyli 12h bez świecenia!

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Z Kryolanu byłam malowana na sesjach - też daje radę, ale moja skóra się po nim błyszczała (ale może to kwestia, że było mi gorąco od lamp ;)).

      Usuń
  9. hmm, ostatnio widzialam w jakiejs hurtowni int. fixer do ust, ciekawa jestem jak to by sie sprawdzalo.

    a z utrwalaczy mam ten kryolana wlasnie - jak uzyje sie go malo to ok, choc i tak ma sie uczucie nakladania lakieru na twarz :P w duzej ilosci rzeczywiscie sie swieci jak spu wiadomo co ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam fixer do ust z Constance Carol i w sumie jest jak lakier do ust. Trochę piecze, bo ma w sobie alkohol, ale nie zauważyłam, żeby utrwalał jakoś specjalnie. Właśnie muszę zrobić jego recenzję :)

      Usuń
  10. Nie posiadam ani jednego, ale na większe wyjścia by się przydały :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja miałam fixer Kryolan :) Lubiłam go, bo był bardzo wydajny, ale ostatecznie wyrzuciłam, bo się dziad przeterminował. Używałam go tylko na jakieś okazje, więc pół butelki musiałam niestety wyrzucić...

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki za tą recenzję :) Zastanawiałam się nad tą mgiełką z Elfa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaciekawił mnie ten elf, obecnie mój kryolan jest na wykonczeniu - którego jestem zresztą bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  14. O fikserze Artdeco słyszałam same dobre rzeczy jak dotad, chyba pora wyprobowac.

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba będę musiała wypróbować fixing powder z Artdeco, bo bardzo mnie zaciekawił :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)