Kuszę najnowszą kolekcją TRUE marki KOBO Professional

4/13/2012 Marta Gałuszka 27 Comments

Hej!

Wspominałam Wam o tym, że dostałam od firmy KOBO do testów 3 produkty z ich najnowszej kolekcji TRUE Spring/Summer 2012. Otrzymałam podkład, puder mineralny i korektor rozświetlający. Od tamtego czasu zdążyłam je poużywać i wyrobić sobie o nich opinię. Zatem przejdźmy do rzeczy!


Kilka słów o kolekcji od producenta:
Nazwa kolekcji nawiązuje do prawdziwego, naturalnego, kobiecego piękna. Piękna, które dzięki delikatnemu makijażowi zostaje uwydatnione i lśni pełnym blaskiem. Makijaż może bowiem być zarówno naturalny, jak i bardzo kobiecy.
Inspiracją do stworzenia kolekcji TRUE Spring/Summer 2012 był wygląd kobiety delikatnej, subtelnej, o pięknej zdrowej cerze, a jednocześnie mającej błysk i drapieżność w spojrzeniu. Stworzyliśmy wizerunek oparty na makijażu no make-up i makijażu glamour, który każda kobieta, niezależnie od tego, czym zajmuje się na co dzień - może z łatwością przenieść do swojego życia. Twarzą kampanii została Beata Ścibakówna.
W skład kolekcji wchodzą:
- Podkład, skomponowany tak, aby podkreślał naturalny koloryt cery, ale także odżywiał ją i delikatnie chronił. Dzięki niemu cera będzie gładka i lekko rozświetlona.
- Puder mineralny, lekki jak mgiełka, który nadaje transparentne wykończenie i pielęgnuje skórę.
- Tusz do rzęs, zawierający składnik Widelash, który wzmacnia strukturę rzęs i stymuluje ich wzrost.
- Rozświetlacz modelujący, który niweluje cienie pod oczami oraz rozświetla skórę sprawiając, że wygląda świeżo i promiennie.

KOBO Smoothing Make-Up - Wygładzający podkład z ochroną SPF 10


Co o produkcie pisze producent?
Wygładzający podkład z ochroną SPF 10:
- wyrównuje naturalny koloryt, przywraca skórze blask i witalność.
- delikatnie napina skórę, wygładzając zmarszczki.
- pozostawia skórę satynową.
- nie tworzy efektu maski, nie blokuje porów i pozwala oddychać skórze.
- nie tworzy na skórze smug.
Składniki aktywne zawarte w podkładzie:
Tens'up - substancja naturalna pochodząca z korzenia cykorii o natychmiastowym delikatnym działaniu napinającym, która wizualnie wygładza zmarszczki oraz  działa przeciwstarzeniowo poprzez zwiększenie syntezy kolagenu w skórze w dłuższym czasie. Usuwa oznaki zmęczenia i przywraca skórze blask i witalność.
Oliwa z oliwek - bogata w fosfor, potas i żelazo, a także witaminy z grupy B, prowitaminę A oraz witaminę C i E, jak również w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe. Na skórę działa odmładzająco, nawilżająco i ochronnie. Ma również działanie kojące, przeciwzapalne i wygładzające. Tworzy na skórze delikatny film chroniący przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych. Ma nieocenione działanie na skórę suchą, delikatną, naczynkową, starzejącą się, skłonną do wiotczenia.
Proteiny pszeniczne - substancja bogata w aminokwasy, nawilża i odżywia skórę. Zwiększa wyczuwalne powierzchniowo napięcie skóry. Ma działanie wygładzające.
Kwas hialuronowy - wiąże wodę, chroni przed wysuszeniem, wygładza naskórek, wspiera właściwości ochronne.
Występuje w 4 różnych odcieniach.

Co o nim myślę ja?
Przede wszystkim zacznę od odcienia, który posiadam. Jest to numer 502, czyli drugi w kolejności. Wizualnie patrząc na butelkę wydaje się, że to idealna porcelanka, ale po wyciśnięciu jest to raczej taki ciepły beżyk. Wydaje się dosyć ciemny jak na mój odcień karnacji, ale o dziwo po rozsmarowaniu na buźce idealnie wtapia się w mój naturalny kolor, lekko koloruje buzię nadając jej zdrowy odcień i przede wszystkim, ani trochę nie odznacza się na szyi! Podkład ma konsystencję płynną, nieco wodnistą, absolutnie nie jest gęsty i kremowy. Pięknie pachnie takim hm... kremem do twarzy. Zapach dla mnie jest wielkim plusem. Jest dosyć intensywny, a przy tym wcale nie nachalny. Po rozsmarowaniu, otula skórę kołderką koloru i nawilżenia. Daje efekt subtelnego matu z odrobiną naturalnego błysku. Kryje bardzo zadowalająco, wyrównuje nierówności w kolorycie skóry, pokrywa mniejsze niedoskonałości. Na większe niespodzianki konieczny jest korektor. Nie zauważyłam efektu napinania skóry, ale podkład na pewno nie wchodzi w zmarszczki mimiczne i lekko wygładza buzię. Skóra wygląda naturalnie i promiennie. Świetnie współgra z kremem do twarzy, nie roluje się i nie tworzy nieestetycznych plam. Ja zazwyczaj utrwalam go jeszcze pudrem rozświetlającym - wtedy efekt naturalnie świeżej i rozpromienionej cery gwarantowany! Trwałość ma bardzo zadowalającą, zaczynam się błyszczeć w sferze T po około 5-6h. Nie utlenia się w ciągu dnia. W dodatku jest wydajny, niewielka ilość wystarcza do pokrycia całej twarzy i szyi.
Co się tyczy samego opakowania, tutaj było moje największe zdziwienie. Jest to zakręcana, plastikowa, miękka butelka z szyjką z malutką dziurką, przez którą wydostaje się po naciśnięciu butelki podkład. Bez obaw, nie ma problemu z wylewaniem się podkładu z opakowania, które np. nosimy w torebce. W zakrętce znajduje się zabezpieczenie, pod postacią dzióbka, który zatyka dziurkę i zapobiega przypadkowemu rozlaniu się podkładu. Powiem szczerze, że nawet wygodnie mi się posługuje tym wynalazkiem. Dozowanie jest również w dobry sposób przemyślane - w zależności od nacisku, tyle nam wyjdzie z niego podkładu. Przy czym opakowanie wygląda estetycznie i przypomina mi profesjonalne produkty, którymi posługują się na co dzień wizażyści. Koszt podkładu to 25zł za 40 (!) ml, gdzie standardowo podkłady mają pojemność 30ml. Za tę cenę naprawdę warto! Coś w tym musi być, bo dla niego rzuciłam tymczasowo mój ulubiony Skin79 Intense Classic Balm... ;) 



Cena: 25zł/40ml
Moja ocena: 9/10




KOBO Modelling Illuminator - Rozświetlacz


Co o produkcie pisze producent?
Pozwala na idealne wymodelowanie i podkreślenie wybranych partii twarzy. Rozświetla skórę sprawiając, że wygląda ona świeżo i promiennie. Perfekcyjnie maskuje oznaki zmęczenia, cienie pod oczami oraz drobne zmarszczki i linie. Zapewnia szybką i łatwą aplikację.
Składniki aktywne zawarte w rozświetlaczu:
Mikrosfery - odpowiedzialne za odczucie aksamitności, jedwabistości na skórze. Przedłużają czas utrzymywania się korektora na skórze.
Proteiny pszeniczne - substancja bogata w aminokwasy, nawilża i odżywia skórę. Zwiększa wyczuwalne powierzchniowo napięcie skóry. Ma działanie wygładzające.
Wyciąg z zielonej herbaty - łagodzi podrażnienia, zmniejsza poranną opuchliznę i zamyka pory. Kofeina pobudza mikrokrążenie krwi, co sprawia, że skóra jest lepiej dotleniona, a także stymuluje odnowę komórkową. Polifenole walczą z wolnymi rodnikami, odpowiedzialnymi za starzenie się skóry.
Występuje w dwóch odcieniach.

Co o nim myślę ja?
Na wstępie muszę nadmienić, że nie polubiłam się z tym rozświetlaczem na samym początku. Bardzo się ucieszyłam, że go dostałam a tu nagle zawód. A dlaczego? No bo spróbowałam go nałożyć pod oczy i co? I się nieładnie zrolował... A nakładałam de facto na twarz pokrytą kremem i podkładem Smoothing Make-Up z KOBO. Odłożyłam go na jakiś czas, żeby przemyśleć jego stosowanie. Potem wymyśliłam sobie, że skoro jest to korektor rozświetlający, to zacznę go używać tam, gdzie przyda się nieco rozświetlenia, czyli w bruzdy nosowo-wargowe. I to był strzał w dziesiątkę! Świetnie rozświetla te okolice i nie włazi w zmarszczki mimiczne. Dotychczas po jakimś czasie podkład zawsze się w nich zbierał i nieestetycznie je podkreślał, a teraz nie mam już tego problemu. Dzisiaj widząc w lustrze pogorszenie się stanu mojej skóry (te dni nadchodzą...), postanowiłam zaaplikować cieniutką warstwę Intense Classic, żeby tylko wyrównać kolor buźki i nałożyłam na próbę Illuminator pod oczy (nie chciałam nakładać nic ciężkiego)... Nawet sobie nie wyobrażacie mojego szoku, kiedy korektor idealnie stopił się z moją skórą i moje odwieczne cienie pod oczami praktycznie... znikły! Zero rolowania! No, ale dzisiaj akurat nie miałam na sobie ani kremu na twarzy, ani pod oczami, więc może dlatego ;) Niemniej, jestem pod mega wrażeniem, bo do tej pory z moimi cieniami radziły sobie w mniejszym i większym stopniu tylko gęste korektory lub kamuflaże. A tu takie zaskoczenie, zwłaszcza, że Illuminator ma kremową konsystencję, która nie jest nawet ciężka. Kolorem przypomina tym razem taką prawdziwą porcelankę (posiadam odcień 101), ale sam w sobie nie pachnie. Bardzo łatwo się wklepuje w skórę i tworzy niewidoczną warstewkę odbijającą światło i jednocześnie rozświetlającą skórę w miejscu gdzie został nałożony. Podobnie jak i podkład, nie wchodzi w zmarszczki mimiczne i nie waży się w ciągu dnia.
Opakowanie przypomina mi opakowania błyszczyków. Podłużna "buteleczka" z aplikatorem w formie mięciutkiego pędzelka, który idealnie pozwala nam dozować porcję produktu. Jedyne, co mi się nie podoba to to, że napisy na opakowaniu bardzo szybko się ścierają (korektor trzymam z innymi codziennymi kosmetykami w podręcznej kosmetyczce). Jego koszt to 20zł/9ml produktu i hm... w sumie to polecam, po dzisiejszym pozytywnym szoku nie mam innego wyjścia :) Zobaczcie zresztą same:



Cena: 20zł/9ml
Moja ocena: 8/10


KOBO Mineral Loose Powder - Puder mineralny matujący


Co o produkcie pisze producent?
Puder przeznaczony dla każdego rodzaju cery. Doskonale sprawdza się przy cerze z niedoskonałościami. Znakomicie się nakłada i jest bardzo wydajny. Łatwo przylega do skóry, nadając jej delikatny kolor bez efektu maski.
Składniki aktywne zawarte w pudrze:
Bambus - daje transparentne wykończenie bez efektu bielenia skóry, przez co zwiększa właściwości matujące pudru. Ze względu na strukturę cząsteczek wykazuje wysokie zdolności do absorbowania nadmiaru sebum, nadając cerze matowy wygląd i odczuwalną gładkość. Wykazuje właściwości pielęgnujące skórę. Działa antybakteryjnie, łagodząco i reguluje aktywność gruczołów łojowych.
Biała glinka amazońska - bogata w sole mineralne, takie jak wapń, żelazo i potas.
Węglan wapnia - silnie absorbuje sebum.
Masło z nasion drzewa Cupuacu pochodzącego z lasów Amazonii - nadaje skórze elastyczność i gładkość dzięki zawartym w nim sterolom.
Zawiera również tlenek cynku, który działa antybakteryjnie, a w połączeniu z bielą tytanową tworzą naturalny filtr UVA i UVB.
Nieperfumowany, wolny od parabenów. Występuje w dwóch odcieniach.

Co o nim myślę ja?
Niestety nie podejmę się oceny produktu w dniu dzisiejszym. Kolor, który otrzymałam, czyli nr 202 jest w tym momencie zbyt ciemny dla mnie. Myślę, że będzie idealny na letnią porę, zwłaszcza, że to puder mineralny. Z tego, co zauważyłam, kiedy testowałam ten puder na dłoni, jest silnie matujący, więc powinien sprawdzić się przy cerach tłustych i u osób z problemem mieszanej cery w kierunku tłustej (ja mam cerę mieszaną, ale w kierunku suchej). Jednocześnie efekt, jaki nim możemy uzyskać jest satynowy. Testując go na całej dłoni (jej wierzchu) zauważyłam, że świetnie pokrywa moje widoczne, niebieskie żyłki, ale zmiana koloru jest nieco bardziej widoczna niż w przypadku podkładu płynnego, w dodatku wydaje mi się, że widzę w nim różowe tony. Stąd pełne testy przeprowadzę dopiero, kiedy zdołam się lekko opalić (o ile mi się to w ogóle uda ;))). No i skoro to podkład mineralny, nie powinien zapychać, a powinien wręcz pielęgnować naszą delikatną skórę twarzy.
Opakowanie to solidny, plastikowy słoiczek z sitkiem zabezpieczonym przezroczystą naklejką, z czarną nakrętką. Wygląda równie profesjonalnie, jak pozostałe produkty z tej kolekcji. A jego cena to 23zł za 8g produktu. Jak na puder mineralny, który całkiem nieźle się zapowiada to raczej mało, prawda? Nie jestem ekspertką w tej dziedzinie, bo podkładów mineralnych po prostu nie używam, ale może w końcu się przełamię ;)



Miałyście do czynienia z produktami KOBO z kolekcji TRUE Spring/Summer 2012? A może któryś produkt Was szczególnie zaciekawił?

27 komentarzy:

  1. mogłabyś wkleić cały skład tego pudru mineralnego?
    zainteresował mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie posiadam go. Nie ma go ani na opakowaniu, ani w materiałach handlowych dotyczących kolekcji. Chyba trzeba będzie zapytać firmy KOBO...

      Usuń
    2. Napisałam maila do Kobo z prośbą o skład w zeszłym tygodniu i nie odpisali do tej pory, nieładnie.

      Usuń
    3. Zapytaj o skład na ich fanpage'u na Facebook'u. Będą musieli udzielić odpowiedzi ;)

      Usuń
  2. od dawna chcę wypróbować produkty z Kobo jednak w promilu 60 km nie ma żadnego stoiska z ich produktami :)
    chyba muszę poszukać w internecie :)
    skusiłaś mnie na ten podkład :)
    pozdrawiam bardzo fajna recenzja
    kosmetyczkamaggie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkład to naprawdę strzał w dziesiątkę i w dodatku jest tani! No i teraz w Naturach jest promocja na kosmetyki z tej kolekcji :)

      Usuń
  3. Korektorowi się przyglądałam intensywnie, ale do jego zakupu zniechęciła mnie zbyt wysoka cena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ten korektor trzeba mieć patent. I albo się go kocha, albo nienawidzi ;) Niemniej, ewentualny zakup lepiej żeby był przemyślany :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa i wyczerpująca recenzja. Dzięki niej skuszę się na podkład i puder pewnie też:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :)

      Usuń
  5. Zaciekawiła mnie podkład bardzo ładnie wygląda na skórze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ją ożywia, nie jestem już taka blada :)

      Usuń
  6. Hm, chyba czuje sie namowiona na podklad. :D

    Jesli porzucilas dla niego intense classic balm, to musi byc niezly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Intense Classic nadal kocham, tylko chwilowo porzuciłam go dla KOBO ;)

      Usuń
  7. Świetne recenzje:)) Czaje się na kosmetyki kobo:) Podkład zrobił na mnie wrażenie, piękny efekt:)

    OdpowiedzUsuń
  8. uff doczytalam do konca :P podklad do mnie przemowil, ale to nastepnym razem jak wymecze dream satin liquid maybelline'a :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam je wczoraj w Naturze, ale stwierdziłam, że na razie nie potrzebuję żadnego z tych produktów... A podkład i rozświetlaczo-korektor prezentują się świetnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, dawno nie spotkałam się z tak fajnymi produktami i to w dodatku polskiej firmy :)

      Usuń
  10. Hej wlasnei przejrzalam calego Twojego bloga i oswiadczam iz dodaje do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się spodobał :)

      Usuń
  11. ten puder mineralny wygląda na mocno kryjący, mega!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dosyć nieźle kryje, ale jest hm..., deko pomarańczowy ;)

      Usuń
  12. a da się odczytać gdzieś skład tego podkładu?
    bo miałam dzisiaj w ręce i nie widziałam, a jeśli ma na początku talk np czy dimethicone to u mnie odpada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nigdzie nie widziałam jego składu, ani na butelce, ani w materiałach promocyjnych. Sądzę, że w tej sprawie trzeba się kontaktować bezpośrednio z firmą KOBO.

      Usuń
  13. Na pewno kupię ten podkład, jeśli nie sprawdzi się na mnie to będę używać na modelkach ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)