Przygotowuję skórę na lato! Czyli o kosmetykach pielęgnacyjnych Organique słów kilka

3/30/2012 Marta Gałuszka 0 Comments

Hej!

Dzisiejszy post będzie jednym z ostatnich o produktach Organique, które posiadam. Tym razem na tapecie żel pod prysznic oraz balsam do ciała z serii Botanic Garden. Do zrecenzowania pozostanie mi jeszcze peeling cukrowy, ale postanowiłam zrobić notkę porównawczą razem z peelingiem cukrowym Miraculum :) No i maska kolagenowa na biust i dekolt.


Kilka słów od producenta na temat linii Botanic Garden:
Organique wprowadza na rynek ekskluzywną serię produktów BOTANIC GARDEN, pełną naturalnych, soczystych aromatów. Smakowite kosmetyki nasączone są esencjami pozyskanymi z owoców i kwiatów.
W produktach zestawiono:
-        apetyczne owoce granatu z delikatną nasturcją,
-        wonną orchideę z gorzką pomarańczą,
-        słodkie jabłko z kwaśnym rabarbarem
-        oraz egzotyczną marakuję i limonkę.
Harmonijny melanż najpiękniejszych zapachów sadu i ogrodu działa odprężająco na zmysły, a lekkie formuły kosmetyków delikatnie pielęgnują skórę. Surowce zastosowane w produktach wspomagają codzienną walkę z negatywnym wpływem zanieczyszczonego powietrza i doskonale odpowiadają na potrzeby każdej, nawet najbardziej wymagającej skóry. Bezpieczna formuła i lekkie konsystencje w postaci aromatycznego żelu, soczystego peelingu i aksamitnego balsamu są przyjemne w aplikacji i nie powodują obciążenia skóry. Kosmetyki mogą być stosowane przez wegetarian. 

ORGANIQUE - Aromatyczny żel pod prysznic Botanic Garden z marakują i limonką



Co o produkcie pisze producent?
Delikatny, aromatyczny żel do mycia ciała z marakują i limonką. Polecany w szczególności do skóry suchej i naczynkowej. Dzięki zawartości naturalnych wyciągów owocowych doskonale odpręża, odświeża i relaksuje skórę oraz wspomaga ją w walce ze szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Żel posiada neutralne pH i bezpieczną formułę, stworzoną w oparciu o delikatne substancje myjące na bazie pochodnych kokosa (kosmetyk wegański).
Składniki aktywne: 
- marakuja - bogata w karoteny, wapń i żelazo oraz witaminy A, C i PP. Odżywia, wzmacnia i chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi.
- limonka - cenne źródło witaminy C, działa odprężająco i przeciwzapalnie.
- d-pantenol, gliceryna, substancje myjące.

Co o nim myślę ja?
Przede wszystkim muszę wspomnieć o tym, że niesamowicie podobają mi się opakowania Organique. Są bardzo stylowe i pięknie wyglądają na półce w łazience. Dopracowane w każdym, nawet najmniejszym szczególe! Żel pod prysznic zamknięty jest w plastikowej, przezroczystej buteleczce z atomizerem o pojemności 250ml. Buteleczka jest bardzo poręczna i nie ślizga nam się z rąk w trakcie aplikacji produktu. Sam atomizer na jedno psiknięcie wydaje zbyt mało produktu do umycia chociażby całej ręki, więc trzeba wciskać i wciskać (u mnie to minimum 3 dawki ;)). Konsystencja żelu przypomina nieco galaretkę. Sam żel ma odcień limonki, a w środku znajdziemy złoty pył, który nie osiada na skórze, więc nie ma obaw, że będziemy świecić się jak choinka na Boże Narodzenie ;) Ale za to pięknie błyszczy w butelce. Po nałożeniu na mokre ciało delikatnie się pieni i cudownie, odprężająco pachnie marakują zmieszaną z limonką. Ja w ogóle uwielbiam świeże, cytrusowe zapachy. Po kąpieli zapach jeszcze przez jakiś czas utrzymuje się na skórze, a w łazience jeszcze dłużej ;) Skóra po umyciu tym żelem jest zmiękczona i nawilżona. Nic się nie łuszczy, nie występują żadne podrażnienia i reakcje alergiczne. Pomimo problemów z dozowaniem ilości produktu, jest on bardzo wydajny. Używa go cała moja rodzina (czyli 3 osoby) od 2 tygodni i jest jeszcze ponad połowa! Jeśli ktoś lubi organiczne kosmetyki i nie żal mu na nie pieniędzy to mogę polecić ten żel z czystym sumieniem. Spisuje się świetnie, odpręża swoim zapachem i pozwala nam poczuć się choć przez chwilę, jakbyśmy znalazły się na gorących Karaibach ;)

Cena: 34,90zł/250ml
Moja ocena: 8/10




ORGANIQUE - Aksamitny balsam do ciała Botanic Garden z granatem i nasturcją



Co o produkcie pisze producent?
Regenerujący, kwiatowo-owocowy balsam do ciała o lekkiej konsystencji. Polecany w szczególności do skóry suchej, osłabionej, potrzebującej regeneracji (np. po opalaniu). Unikalne połączenie wyciągów z egzotycznego granatu i subtelnej nasturcji dostarcza skórze wielu składników o działaniu przeciwzapalnym i regenerującym. Optymalnie dobrana formuła pozbawiona jest szkodliwych substancji (kosmetyk wegański). Balsam nie obciąża skóry, doskonale ją nawilża i zapewnia jej ochronę oraz długotrwały komfort.
Składniki aktywne:
- granat - bogaty w m.in. substancje odżywcze, antyoksydanty i działający przeciwzapalnie kwas Omega-5. Wzmacnia mechanizmy obronne skóry, hamuje proces starzenia, chroni przed promieniowaniem UV, regeneruje i ujędrnia skórę.
- nasturcja - łagodzi podrażnienia oraz przyspiesza gojenie.
- gliceryna, witaminy C i E, d-pantenol, mocznik, allantoina.

Co o nim myślę ja?
Balsam znajduje się w takiej samej buteleczce (oczywiście z inną naklejką) jak żel pod prysznic. Pojemność to także 250ml. Balsam konsystencją i kolorem przypomina mi budyń waniliowy, ale pachnie raczej kwieciście. Dozowanie wygląda w sposób identyczny jak w przypadku żelu pod prysznic, ale ponieważ balsam ma treściwą konsystencję, potrzeba go o wiele mniej do nasmarowania całego ciała. Podczas smarowania wygląda jak pieniące się mydło, tworzy taką białą warstewkę na skórze - co pewnie dla Was będzie wielkim minusem, ale dla mnie jest plusem, bo zmusza mnie do intensywnego wmasowywania balsamu w skórę kolistymi ruchami, a co za tym idzie - zwiększa ukrwienie mojej skóry i działa antycellulitowo. Po chwili ta biała warstewka znika, a balsam błyskawicznie wchłania się w skórę nie pozostawiając żadnego tłustego filmu, który mógłby pobrudzić nasze ubrania. Z powodzeniem zaraz po aplikacji możemy się ubrać. Skóra w momencie jest ukojona i nawilżona. Balsam błyskawicznie eliminuje objawy nadmiernego przesuszenia skóry (np. przy otarciach od stanika), a w dodatku zostawia niesamowicie przyjemny i jednocześnie bardzo delikatny, nie drażniący nosa zapach, który bardzo długo utrzymuje się na skórze. Czasami z perfumowanymi balsamami jest tak, że zapach jest aż nadto dławiący i po paru godzinach może nas przyprawić o ból głowy - tutaj z takim czymś się nie spotkamy. Przy dłuższym stosowaniu nasza skóra jest dużo bardziej jędrna, ukojona (mam tendencję do zapalenia mieszków włosowych), miękka i nawilżona. Choć balsam do tanich nie należy, ja z przyjemnością go używam i widzę wielką poprawę stanu mojej skóry. A ponieważ chroni przed promieniowaniem UV będzie świetnym produktem do pielęgnacji skóry na lato.

Cena: 59,90zł/250ml
Moja ocena: 9/10



0 komentarze:

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)