Organique - maska algowa na twarz z żurawiną

3/14/2012 Marta Gałuszka 6 Comments

Cześć!

Cyklu walki o piękną skórę z kosmetykami Organique w roli głównej ciąg dalszy ;) Dzisiaj recenzja maski algowej na twarz z żurawiną. W kolejnych dniach pojawią się recenzje maski algowej na biust i dekolt, balsamu do ciała, peelingu cukrowego oraz żelu pod prysznic. Stay tunned!


Dotychczas tylko raz miałam przyjemność zakosztować maski algowej z prawdziwego zdarzenia na swojej twarzy i szyi. A odbyło się to przy okazji peelingu kawitacyjnego. Pani kosmetyczka zapytała mnie, czy nie mam czasem klaustrofobii a na moje "nie" zaczęła nakładać mi maskę na całą twarz, łącznie z oczami i ustami... Brrrr, pomimo braku klaustrofobii paskudne uczucie! Przez 20 min nie można się odezwać, ani otworzyć oczu, a czuje się tylko chłodek i "ciężar" maski na twarzy. Nie wspomnę, że w czasie tych 20 min ktoś skutecznie próbował się do mnie dodzwonić, ale cóż... ;) Za to później moja twarz była miękka, niesamowicie nawilżona i idealnie napięta! A ponieważ mogę sobie teraz taką przyjemność zafundować również w domu, to dlaczego nie skorzystać?

Ponieważ po zimie moja skóra jest zmęczona, zszarzała, nieco wrażliwa i ze skłonnością do rozszerzonych naczynek wybrałam maskę algową z żurawiną, która idealnie się dla niej nadaje.

Organique -  Maska algowa z żurawiną

Co o niej pisze producent?
Algi to bogactwo substancji organicznych-aminokwasów, węglowodanów, protein, nieorganicznych-związków jodu, magnezu, potasu, chloru, żelaza oraz pierwiastków śladowych, m.in. cynku, kobaltu, wanadu i strontu. Okłady z alg oczyszczają skórę z toksyn, łagodzą stany zapalne, poprawiają koloryt skóry i wygładzają powierzchnię naskórka. Maski algowe wpływają korzystnie na ograniczenie nadmiernej aktywności gruczołów łojowych. Maski algowe wzbogacone są specjalnie dobranymi składnikami w zależności od pożądanego efektu na skórze.
Żurawina jest cennym źródłem witamin i soli mineralnych, posiada bogate zasoby naturalnej witaminy C. Jest również bogatym źródłem antyoksydantów. Nadaje się znakomicie dla skóry zmęczonej, suchej, wrażliwej, z popękanymi naczynkami krwionośnymi. Daje silny efekt ujędrnienia skóry, a dzięki obecności w żurawinie polifenoli posiadających silne właściwości antyutleniające, pomaga skórze walczyć z wolnymi rodnikami przez co hamuje proces starzenia się skóry. Po zastosowaniu maski na skórze pozostaje delikatny, owocowy zapach, a także poczucie lekkiego ściągnięcia oraz wygładzenia, nawilżenia i tonizacji.
Ma za zadanie oczyszczać, nawilżać i ujędrniać skórę twarzy i szyi.

Co o niej myślę ja?
Maskę algową z żurawiną posiadam w saszetce o pojemności 30g, a jej koszt to 16,90zł. Ilość ta bez problemu wystarczy nam na 2 zabiegi. Z jednej połowy przygotujemy odpowiednią ilość preparatu, aby obficie nałożyć go na twarz i dekolt. Pamiętajcie, OBFICIE! Ja dziś testowałam maskę po raz pierwszy i na obrzeżach zostawiłam cieniutką warstwę, która jak wyschła stała się skorupą, którą ciężko było oderwać ze skóry (było to bolesne...). Maska jest zapakowana w srebrną saszetkę z naklejką po obu stronach opakowania. Na jednej z nich jest widoczna data produkcji (u mnie 31 stycznia tego roku) i data ważności (31 stycznia 2014r.). Sama maska ma postać bladoróżowego proszku o intensywnym zapachu suszonych żurawin. Przygotowuje się ją w bardzo prosty sposób - wysypując połowę zawartości do miseczki i dolewając po trochę wody, aż do uzyskania jednolitej masy o konsystencji śmietany. Kiedy już nam się to uda maskę nakładamy grubą warstwą na twarz omijając okolice oczu i ust oraz na szyję.



Maskę po około 15 minutach zdejmujemy poprzez ściągnięcie w całości począwszy od dolnego brzegu, a jej pozostałości zmywamy zwilżonym wacikiem. U mnie było to bardzo trudne do zrobienia, bo, jak już wspominałam, krawędzie były suche i bardzo mocno trzymały się może nie skóry, ale włosków porastających skórę. Zobaczcie zresztą same, jak wyglądała moja szyja w trakcie "zrywania" maski:


Niestety nie udało mi się jej "zerwać" w jednym kawałku. Ale podrażnienie z szyi bardzo szybko zeszło. Ponieważ popaćkałam sobie nią także brwi, a nie chciałam ich w taki sposób "depilować" ten obszar zmyłam za pomocą wilgotnego wacika. W trakcie zabiegu czułam lekki chłodek okalający moją twarz i szyję, a pod sam koniec coraz głębsze uczucie ściągania skóry w miarę jak maska zastygała i robiła się sucha. Dopiero jak ją ściągnęłam zauważyłam, że na jej powierzchni są jakby czarne kropeczki - pewnie suszona, zmielona żurawina. Po kuracji moja twarz poczuła się dogłębnie nawilżona i czysta. Był to dopiero pierwszy raz, więc ciężko mi zauważyć szerszy rezultat, ale skóra lekko się rozjaśniła i była przygotowana do przyjęcia kremu nawilżającego. W dodatku przez cały czas trwania zabiegu towarzyszył mi delikatny i bardzo przyjemny zapach żurawiny.

Cena: 16,90zł/30g
Moja ocena: 9/10

Mam nieprzemijające wrażenie, że odkąd zaczęłam używać glinek do twarzy i teraz jeszcze masek algowych moja skóra zaczyna wyglądać świetnie. W końcu mam wyrównany koloryt, zaczerwienienia znikają, skóra jest wypoczęta, odmłodniała, nie jest już szara. Ciekawa jestem co będzie po miesiącu regularnego stosowania :)

6 komentarzy:

  1. Te zeschnięte boki zwilżaj wacikiem przed zdejmowaniem maski będzie mniej bolało...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przy takich maskach trzeba nakładać grubą warstwę i pamiętać właśnie o brzegach. Brwi można zabezpieczyć jakimś olejem lub oliwką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem właśnie dlaczego na to nie wpadłam, ale za pierwszym razem większość nie wychodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. boki posmaruj zwykla wazelina :) wacikiem co jakis czas bedziesz musiala zwilzac a wazelina wystarczy tylko na samym poczatku i super potem wszystko odchodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię tę maskę, nie mówiąc już, że przed nałożeniem na twarz wygląda i pachnie jak budyń żurawinowy :D

    OdpowiedzUsuń
  6. wlaasnie dzisiaj kupilam czysta maske algowa organique zobaczymy jak sie spprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)