Organique - glinki do twarzy i ciała

3/13/2012 Marta Gałuszka 9 Comments

Cześć!

Znacie firmę Organique? Pewnie część z Was ją dobrze zna, część kojarzy, a część nigdy o niej nie słyszała i żałujcie! Ale co tu się dziwić, kosmetyki Organique są dosyć trudno dostępne, bo stacjonarnie możemy je  nabyć tylko w paru miejscach w Polsce (w dużych galeriach handlowych), a szkoda. Sama nazwa również może być myląca, ale firma Organique powstała w 2000 roku w... Polsce! A dokładniej na Dolnym Śląsku. Właściciel - pasjonat kosmetyków naturalnych - zaczął od produkcji mydeł glicerynowych. A już kilka lat później wypuścił linię kosmetyków do ciała, aby w końcu w 2009 roku dotrzeć z rozszerzoną gamą kosmetyków o produkty profesjonalne do gabinetów kosmetycznych i salonów SPA, gdzie głównie możemy spotkać kosmetyki Organique. A która z nas nie chciałaby poczuć się w domu jak w SPA z prawdziwego zdarzenia? :) Co więcej, firma może poszczycić się wieloma nagrodami. Organique nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach, no ale przecież to kosmetyki organiczne.

Dzisiaj prezentuję recenzję 2 z produktów Organique, które posiadam - glinek do twarzy/ciała/włosów/kąpieli - zdecydowanie uniwersalne i wielozadaniowe :) Posiadam glinkę Ghassoul oraz glinkę zieloną.


Obie glinki, które posiadam znajdują się w plastikowych słoiczkach o pojemności 190g, ale można je kupić także w mniejszym opakowaniu, na wagę w celu przetestowania. Opakowanie jest lekkie, przejrzyste, bardzo proste w dizajnie i, jeśli chodzi o glinkę Ghassoul, z wytłoczonym monogramem Organique na wieczku (wygląda to bardzo ekskluzywnie). Opakowania są szczelne, nic nie ma prawa się z nich wysypać. Na spodzie opakowania są naklejki z datą produkcji i okresem ważności. W moim przypadku glinki zostały wyprodukowane 4 stycznia tegoż roku, a nadają się do użycia przez kolejne 24 miesiące (ale 12 miesięcy od momentu otwarcia produktu). Obie glinki wyglądają jak popiół i po zmieszaniu z wodą pachną jak błoto.



Co należy wiedzieć o glinkach?
Glinki zaliczane są do peloidów (z gr. pelos - błoto) - występujących naturalnie w przyrodzie surowców leczniczych, które powstały w wyniku szeregu rozmaitych procesów biologicznych i geologicznych.  Wydobywane są z wnętrza ziemi z głębokości od 20 do 70 metrów, stąd metoda leczenia i pielęgnacji nimi nazywana jest argilloterapią (z łac. argi – ziemia). Bogate są w duże ilości różnych cennych, niezbędnych dla człowieka makro i mikroelementów. Przede wszystkim, przygotowując maskę z glinki, składniki należy mieszać ze sobą za pomocą drewnianej (!) szpatułki/łyżki. Podstawowym błędem, który popełniamy jest mieszanie składników metalową łyżką. Glinki wchodzą z metalem w niepożądane reakcje i mogą stracić swoje właściwości. Można mieszać je również dłonią. Do obu glinek dodaję oprócz wody (zamiennie hydrolatu) także niewielką ilość oleju (w moim przypadku to olejek z granatem i awokado z Alterry, który zapobiega powstawaniu podrażnień i zaczerwień na skórze - moje najnowsze odkrycie).

Organique - Green Clay Mask

Co mówi o niej producent?
Naturalna, certyfikowana i czysta mikrobiologicznie glinka, wydobywana z głębokich pokładów krzemionkowo-aluminiowych, gdzie nie docierają zanieczyszczenia cywilizacyjne. Polecana dla cery zanieczyszczonej oraz trądzikowej, ze skłonnością do stanów zapalnych. Doskonała także w zabiegach antycellulitowych na ciało. Posiada silne właściwości resporpcyjne, wiąże między innymi toksyny, substancje tłuszczowe, białka, jony i wolne rodniki. Działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie oraz przeciwobrzękowo, redukuje cellulit, ujędrnia i wygładza skórę. Zawiera bardzo dużą ilość związków mineralnych oraz cennych makro i mikroelementów w łatwo przyswajalnej formie, m.in.: magnez, wapń, potas, krzem, mango, fosfor, miedź, selen, tkanki żelaza oraz pozostałości muru morskiego. Ma za zadanie detoksykować, oczyszczać i działać przeciwzapalnie. Może być stosowana jako maseczka na twarz, maska do ciała lub dodatek do peelingów i kąpieli.

Co o niej myślę ja?
Glinka ta, podobnie jak i glinka Ghassoul znalazły się w moim posiadaniu w momencie, kiedy nie mogłam sobie już sama poradzić ze stanem swojej skóry twarzy. Męczyły mnie ropne wypryski od nadmiaru spożywanej czekolady, ostrych potraw, a także z powodu burzy hormonów w danej fazie cyklu miesiączkowego. Stwierdziłam, że spróbuję im zaradzić w ten sposób. Na pierwszy ogień, z racji swoich właściwości antytrądzikowych i przeciwzapalnych, poszła w ruch glinka zielona. Zadowolona wymieszałam wszystkie składniki dodając naprawdę niewielką ilość oleju (2 łyżeczki glinki, 1 łyżeczka wody/hydrolatu, 1 łyżeczka dowolnego, lekkiego oleju) i nałożyłam błotko obficie na oczyszczoną uprzednio twarz omijając okolice oczu, otworów nosowych i ust. Maskę trzymałam na twarzy około 15-20 min aż stwardniała do skorupy. W trakcie czułam nieprzemijające uczucie ściągnięcia twarzy, jakby nagle skóra się kurczyła. Przy próbie jakiegokolwiek mówienia skorupa pękała, więc radzę wtedy się nie odzywać i nie uśmiechać ;) Po 20 min poszłam glinkę zmyć ciepłą wodą, dosyć długo to trwało, ale po namoczeniu i delikatnym tarciu dłońmi zaczęło wszystko schodzić. Niestety, patrząc w lustro doznałam niemałego szoku... Cała moja buzia była w czerwonych pajączkach (była podrażniona dokładnie w miejscach nałożenia glinki, zupełnie jakbym miała czerwoną maskę na twarzy). Przestraszyłam się nie na żarty, że to podrażnienie może nie przejść w całości i te pajączki zostaną, brrr... Czym prędzej nałożyłam intensywnie nawilżający krem (skóra wręcz o niego prosiła będąc ściągnięta i przesuszona po agresywnie działającej glince) i poczułam jak skóra go wręcz wpija w siebie jednocześnie modląc się, żeby podrażnienie zeszło. Po około 30 minutach podrażnienie całkowicie ustąpiło odsłaniając niesamowicie gładką, czystą, jakby jaśniejszą buzię, o wyrównanym kolorycie. Wypryski, które były dosyć bolącymi guzkami zasuszyły się, przebarwienia po starych wypryskach rozjaśniły się, a ja zrobiłam wielkie WOW do lustra! Dzisiaj glinki użyłam po raz drugi dodając nieco większą ilość oleju i był to strzał w dziesiątkę - zero podrażnień! A skóra pięknie rozświetlona i idealnie czysta. Niemniej, musicie pamiętać, że po zmyciu glinki skóra pragnie nawilżenia, ale dzięki temu składniki głębiej wnikają w jej strukturę dając lepsze i bardziej widoczne działanie. Glinka pomogła spłycić mi moje zmarszczki mimiczne i wyrównać koloryt skóry. Od chwili pierwszego jej użycia (czyli jakoś niecałe 2 tyg temu) na mojej buzi nie pojawił się ŻADEN nowy pryszcz. Nie uczuliła mnie, nie spowodowała wysypu ropnych pryszczy.

Koszt glinki zielonej w opakowaniu 190g to 44,90zł. Niemało, ale jest bardzo wydajna i wielozadaniowa, warto wydać pieniądze, żeby potem cieszyć się piękną i czystą skórą. Planuję także sprawdzić, jak radzi sobie z cellulitem :>

Moja ocena: 10/10 


Zaschnięta glinka zielona nałożona w obfitej ilości



Organique - Ghassoul Clay Mask

Co mówi o niej producent?
Glinka Ghassoul pochodzi z jedynych znanych na świecie złóż, położonych w Maroku. Ze względu na swoje wyjątkowe i uniwersalne właściwości, jest używana przez najlepsze centra SPA&Wellness na całym świecie. Glinka Ghassoul posiada wyjątkowe i bardzo uniwersalne właściwości. Wykorzystywana jest od wieków w tradycyjnych rytuałach HAMMAM. Polecana dla każdego typu skóry, od trądzikowej do suchej i wrażliwej. Po zmieszaniu z wodą przybiera postać lekko spienionego błota o właściwościach myjących, oczyszczających i wygładzających. Doskonała do zabiegów na twarz, ciało i włosy. Dokładnie usuwa zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Jej skład obfituje w związki krzemu i magnezu oraz potas, wapń, żelazo, glin, miedź, lit i cynk. Ma za zadanie oczyszczać, wygładzać i ujędrniać. Może być stosowana jako maseczka na twarz, maska do ciała, peeling lub jako dodatek do peelingów solnych, kąpieli, maseczek kosmetycznych. Badania przeprowadzone przez dwa niezależne laboratoria amerykańskie (International Research Services Inc. i Structure Probe Inc.) wykazały następujące właściwości glinki Ghassoul®: redukuje suchość (79%), łuszczenie skóry (41%) i oczyszcza skórę (68%). Poprawia elastyczność / jędrność (24%), strukturę / teksturę skóry (106%)

Co o niej myślę ja?
Glinka Ghassoul w zamierzeniu powinna być glinką o łagodnym działaniu bez powodowania podrażnień. Toteż wielkie było moje zdziwienie, gdy podrażniła mnie o wiele bardziej niż glinka zielona! Ale też podrażnienie dużo szybciej ustąpiło. Sama forma przygotowania także różni się od glinki zielonej - mieszamy w proporcjach: 2 łyżeczki glinki, 2,5 łyżeczki wody/hydrolatu i niewielką ilość oleju. Z takich proporcji otrzymujemy bardzo szybko schnące i zbijające się w grudki pieniące się błoto. Maskę trzeba bardzo szybko i dokładnie mieszać, a potem nakładać na twarz omijając okolice oczu, otworów nosowych i ust na około 15-20 minut. Zasycha baaaardzo szybko również pękając przy próbie mówienia/uśmiechania się. Także ściąga skórę. Przy niewielkiej ilości użytego hydrolatu może podrażniać, dlatego ja kolejnym razem dodam go nieco więcej. Dużo trudniej ją zmyć, ja męczyłam się dobre 15 min. Nasiąknięta wodą nadal trzyma się skóry i trzeba lekko po niej drapać, żeby zechciała się od niej odczepić ;) Skóra po niej jest równie czysta i gładka oraz przesuszona, więc silne nawilżenie również wskazane. Ona także zasusza ropne wypryski i powoduje zanik kaszki i innych krostek, które kiedyś mogłyby przerobić się w ropne wulkany. Nie uczuliła mnie i nie spowodowała wysypu ropnych pryszczy.

Glinka ta kosztuje 23,90zł za 190g produktu. Podobnie jak glinka zielona jest bardzo wydajna, ale w jej przypadku stosunek ceny do jakości jest jeszcze bardziej korzystny. Nie stosowałam jej jeszcze na ciało i włosy, chociaż kusi mnie wypróbować ją jako maskę na włosy, które mają tendencję do nadmiernego przetłuszczania się.

Moja ocena: 9/10


Zaschnięta w połowie glinka Ghassoul


Podsumowując, jeśli borykacie się z problemem nadmiernie przetłuszczającej się skóry z tendencją do powstawania ropnych wyprysków, zapchanych porów skórnych - glinki mogą okazać się Waszym objawieniem, tak jak stało się to w moim przypadku. Stosowane regularnie 1-2x w tygodniu pomogą Wam odzyskać pełną blasku skórę bez żadnych skaz. I nie bójcie się ewentualnych podrażnień, one przeminą zostawiając nieskazitelnie oczyszczoną skórę. W dodatku, dzięki glinkom, możemy spłycić zmarszczki mimiczne i poprawić owal naszej twarzy. Dlaczego ja nie pomyślałam o nich wcześniej?!


9 komentarzy:

  1. Kuszące te glinki. Odkąd stosuję tabletki anty, nie mam większych kłopotów z cerą, ale z miłą chęcią pozbyłabym się drobnych przebarwień. Miałam kilka maseczek z glinką i zawsze byłam zadowolona, więc może się skuszę jeśli będę miała trochę wolnych środków.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta glinka zielona była by idealna dla mojej cery. Jeżeli pewnego dnia moja skóra będzie w opłakanym stanie (a już prawie taka jest) to na pewno ją wypróbuję. Daj znać jak się ta glinka sprawuje po kolejnych użyciach :]

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie kuszące,fajne mają opakowania:)
    Ta druga fajnie wygląda na twarzy:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem szczerze, że odkąd zaczęłam stosować kosmetyki organiczne to moja skóra nagle odżyła. Z zszarzałej zrobiła się jasna, rozświetlona i pełna życia. A o pryszczach w ogóle zapomniałam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już od jakiegoś czasu się czaję na jakąś glinkę, ale ciągle jakoś nie kupuję ;) Będę musiała się w końcu skusić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne te opakowanie Organique, ale chyba za nie (+ nazwę firmy) sporo sobie producent dolicza. Glinki można kupić w praktycznie każdym sklepie z półproduktami kosmetycznymi i cena to +/- 9 zł za 100 g każdego typu glinki (biała, zielona, czerwona, różowa, ghassoul, czasem też inne). Mogę polecić np tę stronę: http://www.naturalne-piekno.pl/index.php?option=com_virtuemart&Itemid=100069 (odnośnik dokładnie do podstrony z glinkami).

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeżeli mogę coś doradzić, aby nie było efektu ściągnięcia najlepiej jest nie doprowadzać do wysychania glinki (co jakiś czas spryskiwać twarz hydrolatem, albo przykładać mokry kompres) wtedy o wiele lepiej się ją zmywa z twarzy i (w przypadku glinki ghassoul - bo ją w ten sposób testowałam:) nie ma zaczerwienienia. Szczerze polecam ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nakładając glinkę na twarz nie można dopuszczać żeby zasychała! ;-) Koniecznie używaj mgiełki z wodą albo wody termalnej :-)

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)