Carmex Moisture Plus review

3/02/2012 Marta Gałuszka 11 Comments

Cześć!

Dzisiaj recenzja balsamu nawilżającego w sztyfcie sławnej już firmy Carmex. Z tej strony chciałabym jeszcze raz podziękować panu Pawłowi za przesłanie balsamu i miły kontakt. Jednocześnie ten fakt nie będzie miał wpływu na obiektywność mojej recenzji tegoż produktu.

Źródło: johnlewis.com

Firma Carmex powstała w latach 30-tych ubiegłego wieku w USA. Od tamtego czasu cieszy się niesłabnącą popularnością, a słoiczki z balsamami do ust goszczą w torebkach i kieszeniach kobiet oraz mężczyzn na całym świecie. W Polsce dystrybucją produktów Carmex zajmuje się Bachleda Grupa Inwestycyjna usytuowana w pięknym Zakopanem, na Krupówkach. Produkty produkowane przez Carmex NIE są testowane na zwierzętach.
Produkty Carmex znam, lubię i używam. Co prawda nie wersji w słoiczku, a w tubce, aromatyzowanej wiśniowej. I którą wręcz uwielbiam za ukojenie jakie daje moim ustom, za nawilżenie i za to uczucie chłodu, które mu towarzyszy. Jest to bardzo miłe zwłaszcza w lato. Chociaż nie smakuje wybitnie dobrze (a umówmy się, większość produktów aplikowanych na usta po prostu z nich zjadamy), to nie mam mu tego za złe - przynajmniej powstrzymuje mnie to przed oblizywaniem warg ;)
Do testów otrzymałam balsam Carmex Moisture Plus (ultranawilżający balsam do ust) w sztyfcie, wersja bezbarwna, błyszcząca. Trochę żałowałam, że nie dostałam wersji różowej, bądź brzoskwiniowej, ale i ta podbiła moje serce. Czym? O tym za chwilę.

Co mówi o produkcie producent?
Wygładza. Przynosi ulgę. Nawilża. Modny wygląd nie musi oznaczać rezygnacji z funkcjonalności. Dlatego właśnie opracowaliśmy Carmex Moisture Plus - ultranawilżający balsam do ust. Jest on umieszczony w eleganckim aplikatorze ze ściętą końcówką. Wygląda znakomicie, a działa jeszcze lepiej. Zawiera witaminę E, aloes, masło shea i filtr SPF 15. Przenika przez usta, nawilża je i chroni. Balsam należy nakładać pod lub na warstwę szminki. Jego błyszcząca faktura prezentuje się świetnie i sprawia, że usta są miękkie, jędrne i gładkie. 

W mojej opinii producent zawarł sedno w swojej wypowiedzi. Tak - produkt ma bardzo fajne opakowanie, poręczne, bardzo leciutkie, minimalistyczne i miłe dla oka, chociaż mam wrażenie, że jest w nim tak mało produktu, że zaraz się skończy, zanim zdążę go dłużej poużywać (i co tu się dziwić, kiedy to tylko 2g produktu, a w tubce mamy aż 10g). Pachnie absolutnie pięknie, wydaje mi się, że taką wanilią - pysznymi lodami waniliowymi i tak też smakuje. Konsystencją przypomina nieco wazelinę, ale dla mnie to żaden minus, bo często również i jej używam. Bardzo łatwo aplikuje się go na usta, końcówka z łatwością się wykręca i można wkręcić ją z powrotem, aby jej czasem nie złamać. Po nałożeniu na usta okala nas zapach balsamu, a chwilę potem czujemy przyjemne mrowienie ust. Lubię to uczucie bo wtedy wiem, że balsam ma jakieś działanie. Usta pięknie migoczą mokrym blaskiem (oczywiście bezdrobinkowym), wyglądają bardzo naturalnie i ponętnie. Balsam nawilża na długi czas i zapobiega powstawaniu suchych skórek, pękaniu ust, wygładza je. Ja zazwyczaj kładę jego grubszą warstwę na noc, aby pogłębić proces nawilżania. Świetnie nadaje się do nawilżania na co dzień, kiedy tylko tego potrzebujemy. A ponieważ posiada filtr SPF 15 idealnie nadaje się na słoneczne dni, kiedy słonko potrafi naprawdę przesuszyć skórę naszych warg.
Sądzę, że minusem może być cena, jeśli dobrze czytam, to ok. 15zł.

Moja ocena: 9/10




A czy Wy używacie produktów Carmex? Jesteście zadowolone? :)

11 komentarzy:

  1. To ja dopowiem, że szybko sie kończy. Po trzech tygodniach codziennego używania nie ma nic w opakowaniu. A szkoda, bo jest lepszą i delikatniejszą wersją od słoiczka czy klasycznego w sztyfcie. W naturze kosztuje z tego co pamiętam to 12 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję :) Takie właśnie mam wrażenie, że nie będzie służył na długo. Nie wiem dlaczego w KWC na Wizażu jest napisane, że to 10g, skoro to tylko 2g. Tubkę zużywam 3-4 miesiące nawet (stosując głównie tylko na noc), a tubka ma 10g :)
      Ale zgadzam się, to wersja delikatniejsza i pięknie pachnąca zarazem :)

      Usuń
  2. Używam Carmexa truskawkowego, lecz w formie "wyciskanej". Na początku byłam niesamowicie zadowolona, jednak po jakimś czasie (miesiąc?) mam wrażenie, że usta "uodporniły się"... Nie wiem z czego to wynika, ale nie działa już tak wspaniale jak na początku. Jednak pewnie jeszcze dam mu szansę.
    Dodam, że bardziej skuteczna wydaje się wersja klasyczna - tę kupiłam mojemu chłopakowi i czasem mu podbieram - wydaje się być lepszy niż ten mój. A i mój mężczyzna jest z niego zadowolony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też odniosłam takie wrażenie, ale jak odłożyłam Carmex to moje usta się wręcz buntowały :) Ale lubię go, więc używam.

      Usuń
    2. No właśnie - jak się go używa to szału nie ma, a jak przestanie to usta są paskudne... Czekam na cieplejsze dni, bo moje usta przez całą zimę cierpią. :)
      Dodaję do obserwowanych, taguję, będę tu zaglądać. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Uwielbiam carmex. Używam klasycznego w słoiczku i jestem z niego bardzo zadowolona. Chociaż słoiczek ma kilka minusów... Jak mi się skończy zakupię w sztyfcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię carmex:D







    zapraszamy do nas:*

    OdpowiedzUsuń
  5. uweilbiam carmex :) używam wiśniowej tubki oraz klasycznego sztyftu :) Oba robią cuda z ustami ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie dzisiaj też pojawiła się recenzja tego balsamu. Ja jestem jak najbardziej zadowolona:)

    Wpadnij do mnie w wolnej chwili;)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie bawem znajdzie się mniej pozytywna opinia tego balsamu. Zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Używam carmexu w tubce o zapachu truskawki, lecz zdecydowanie wolę wisienkę :) ma wieele lepszy zapach. A co do sztyftu, to bardzo mnie zainteresowałaś. Może kiedyś się skuszę ;p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)