Zakupy - czyli jak poprawiam sobie humor

2/10/2012 Marta Gałuszka 22 Comments

To żadna rewelacja, że kobieta aby poprawić swój nastrój pierwsze kroki kieruje ku sklepom. U mnie niestety wygląda to tak, że nic nie potrzebuję, ale jak już wejdę do drogerii, czy do jakiegokolwiek sklepu to muszę z czymś wyjść. I zazwyczaj nie poprzestaję na jednej rzeczy ;)

Tym razem szalałam drogeryjnie z moją rodzicielką, toteż i zakupy nie są tylko moje (aczkolwiek zarówno mama korzysta z mojego przybytku, jak i ja z jej). A to, co kupiłyśmy:


Dla mamy są 2 kredki do oczu i róż do policzków. Dla mnie reszta ;) Ale poswatch'owałam dla Was wszystko. Niestety zgubiłam gdzieś rachunek i będę strzelać ceny produktów "na ślepo". Pardon :) W sumie to będzie starcie "gigantów" pod postacią Catrice i Essence - bo to ich produkty wylądowały w naszym koszyku.

Catrice Gel Eye Liner - 020 It's Mambo Nr 2
Essence Gel Eyliner - 03 Berlin Rocks


Tak się naczytałam, że Essence wycofuje swoje eyelinery żelowe, że padłam ofiarą ich "chcenia". Tak naprawdę w koszyku miałam 2 eyelinery żelowe z Essence, ale jak stanęłam przed szafą Catrice, tak jeden z nich (brązowy) wymieniłam właśnie na ten z Catrice (wydawało mi się, że cena jest jednakowa - 11,99zł/szt., ale Catrice jest jednak droższy - 15,99zł za 4g, Essence - 3ml). Także stałam się posiadaczką intensywnego, metalicznego brązu, który od dłuższego czasu chodził mi po głowie. Pigmentacja jest świetna, konsystencja również. Zastanawiam się tylko, po jakim czasie będzie twardniał (mój eyeliner w żelu z Inglota, który kupiłam chyba rok temu już wysycha i pęka, ale nadal jestem w stanie wyczarować nim piękne kreski na oku). Drugi eyeliner w odcieniu metalicznej śliwki jest oczywiście firmy Essence. Ma równie kremową i przyjemną konsystencję oraz równie świetną pigmentację. Oba zamknięte są w szklanych słoiczkach i oba są całkiem ciężkie. Bardziej podoba mi się design słoiczka Catrice. Okres przydatności to 6 miesięcy.

                             

Catrice Kohl Kajal - 080 Lucy In The Skies
Essence Kajal Pencil - 18 Everybody's Darling

Moja mama jest absolutną fanką kredek do oczu i tylko przy ich pomocy się maluje (nie potrafi obsługiwać eyelinera w pędzelku, ale za to w malowaniu kresek kredkami jest genialna, ja wręcz przeciwnie). A, że kocha głównie niebieskości i fiolety to i takie kolory tym razem wybrała. Kredka Essence jest twardsza, trudniej narysować nią kreskę, trzeba mocno ją przyciskać do skóry, ale może jeszcze się wyrobi. Pigmentacja średnia, ale cena to albo 4,99zł, albo 5,99zł (1g produktu), więc wiele oczekiwać nie można. Natomiast kredka Catrice oprócz pięknego koloru błękitu jest miękka, łatwo nią narysować poprawną kreskę i ma świetną pigmentację. Cena to chyba 7,99zł (1,1g produktu). Okres przydatności to 36 miesięcy.

                            
                                           

Essence Multi Colour Blush - 10 How Cute Is That?

Początkowo mama miała w rękach róż w złocistych odcieniach z Catrice i taki bardziej jej doradzałam, ale uparła się na ten, no i ma. Nie jest on wybitny, ale nie jest też najgorszy. Tylko moja mama ma ciemną karnację i praktycznie na niej tego różu nie znać. Zresztą, na mojej ręce swatch też nie wygląda zbyt okazale. No, ale kłóć tu się z rodzicielką ;) Róż kosztował 11,99zł (5g produktu). Zamknięty jest w przezroczystym opakowaniu, które łatwo otworzyć i zamknąć. Róż składa się z mozaiki/pasków 5 kolorów, od bardzo jasnego różu po brąz. Ma satynowe wykończenie. Okres przydatności to 24 miesiące.

                          
                                       


W Naturach obecnie jest promocja, że do każdych dwóch zakupionych produktów Essence jeden przysługuje nam gratis. Produkty te wybiera się z "worka" u pani sprzedającej. Ja wybrałam podwójny cień do powiek i błyszczyk. Nie było możliwości wyboru innych odcieni. Można było jeszcze wybierać spośród szminek, lakierów do paznokci i eyelinerów.

Essence Eyeshadow - 03 All Time Favorite

Mini paletka dwóch cieni do powiek w odcieniach piaskowych. Całkiem przyjemna, opakowanie równie urocze (w sensie dizajnu), choć muszę się przyznać, że 15 min męczyłam się, żeby je otworzyć (tak, trochę techniki i się człowiek gubi, a wystarczy cienie wysunąć z boku jednym pchnięciem). Kolorki moje, więc mi się spodobała. Jasny cień jest idealny do rozświetlania np. łuku brwiowego (choć ma drobinki i to niemałe). Wykorzystałam go w makijażu Arii Montgomery z Kłamczuch, który opublikuję na blogu jutro ;). Brązik to takie złote toffee. Co prawda nie osypują się, ale nawet na bazie nie mają jakiejś genialnej jakości (ścierają się przy próbie blendowania, przynajmniej ten jasny kolor). Cienie ważą 4,5g. Okres przydatności to 24 miesiące.

                                
                                      

Essence XXXL Nudes Lipgloss - 02 Light Candy

Wstyd przyznać, ale oprócz powąchania go i zrobienia kleksa na dłoni nic więcej z nim nie uczyniłam. Idę zrobić to teraz :D Ok, pomalowałam usta iiiiiii... Zapach jest zgubny dla mojej próby odzwyczajenia się od wcinania słodyczy ;)))) Pachnie jak karmel! I smakuje też... Nie jest klejuchem, czyli już ma plus. Lekko barwi, a raczej lekko rozjaśnia naturalny kolor ust, nie tworzy nieestetycznych wzorków na ustach, jak niektóre nudziaki mają w zwyczaju. No i delikatnie błyszczy, ma w sobie malutkie drobinki, ale nie jest ich dużo, więc nie świecimy się jak choinka na Boże Narodzenie. Moje usta czują się nawilżone, czyli jest ok :) Damy mu szansę! Błyszczyk ma 5ml, całkiem przyjemny, "szczoteczkowy" aplikator i 24 miesięczny okres przydatności (do spożycia :)).

                         

Wrzucam jeszcze swatche cienia KOBO w odcieniu Aubergine i złotego pyłku do ciała z Catrice, które kupiłam już spory czas temu, ale jakoś sobie o nich zapomniałam ;)

KOBO - 209 Aubergine

Ten cień uwiódł mnie swoim kolorem. A dodatkowo nasłuchałam się o nim samych superlatyw. To wszystko przesądziło o jego zakupie i tym sposobem mam pełną czwórkę cieni z KOBO. Uwielbiam ten kolor za jego niejednoznaczność. Grafit, z którego wyłania się metaliczny, śliwkowy fiolet. W zależności od kąta padania światła widzimy właśnie tę śliwkę lub grafit. Pigmentacja jest świetna, konsystencja cienia pudrowa, lubi się osypywać. To mój trzeci duochrom z KOBO.

                          
                                         

Catrice Las Vegas Limited Edition Shimmering Powder 

Tutaj odezwała się moja srocza natura. Uwielbiam takie pierdółki, które cieszą moje oko :D I choć coś takiego jest mi totalnie zbędne, to musiałam go kupić. Pięknie wygląda na półce :) W dodatku cudownie pachnie (Vibovitem lub Visolvitem), no i to sama przyjemność go używać :) Brokat jest delikatny, świetnie sprawdzi się, przy akcentowaniu upięć na końcówkę karnawału. Można też delikatnie rozświetlić obojczyki i ramiona z jego pomocą. Ja lubię go też stosować na pomalowane już oko, żeby dodać makijażowi blichtru. Czasami używam go również na kości policzkowe :) Produkt waży 5g i jego okres przydatności to 36 miesięcy. Kosztował bodaj (totalnie strzelam) 18,99zł.

                                    


No, to by było na razie tyle zakupów (choć tak naprawdę jest tego o niebo więcej, ale wstyd się przyznawać ;)).

Zapraszam jutro na nowy cykl makijaży - Makijaże gwiazd. Jeśli macie ochotę, abym odtworzyła makijaż Waszej ulubionej gwiazdy krok po kroku proszę o komentarze pod tym postem lub w specjalnej zakładce pod nagłówkiem bloga "Wasze propozycje". Zachęcam również do klikania w Likebox'a mojego bloga na Facebook'u (u samej góry bloga po prawej stronie zaraz pod nagłówkiem), aby być na bieżąco z aktualizacjami!

22 komentarze:

  1. Zaglądnę niedługo do Natury i też się obkupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. podoba mi się ten róż :) chyba też sobie taki sprawię :D
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cienie essence i kobo przepiękne :) Eyeliner żelowy też mam, ale ten w kolorze czarnym i jestem z niego mega zadowolona, nawet udało mi się ładną krechę namalować mimo, że to mój pierwszy tego typu wynalazek ;) A ten shimmering powder to chętnie bym kupiła, ale u nas jakoś go nie widziałam - chyba będę musiała się jeszcze raz do Natury wybrać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarny mam z Inglota. I chociaż trochę już stwardniał to i tak kreski robi genialne :) Tylko mam problem z pędzelkami, bo nie umiem ładnie zakończyć takiej kreski jak w przypadku płynnego eyelinera :) Muszę poszukać jakieś ideału pod względem pędzelka. Mam ścięte z Hakuro, Essence i mam zakrzywiony z Maestro, ale to ciągle nie to. Muszę jakiś krótki, cienki i w miarę sztywny znaleźć ;>

      Co do Shimmering Powder, są już co prawda resztki limitki, ale może jeszcze się gdzieś znajdzie ;)

      Usuń
    2. Ten shimmering powder to jak tylko wszedł to go chyba od razu baby wykupiły u nas - tak samo było z tym rozświetlaczem. Choć może bym go znalazła gdzieś jeszcze, ale mi się nie chciało jechać dalej, a pewnie w Gdańsku by był ;) bo u nas w Gdyni to tą Naturę taką maleńką zrobili.

      Usuń
    3. U mnie już shimmera na pewno nie ma, bo nawet wczoraj patrzyłam. Ostały się lakiery, błyszczyki, paletki i nawet puder matujący z tej limitki, ale shimmerów brak ;D

      Usuń
  4. Na ten cień z kobo patrzyłam piękny kolorek teraz żałuję że nie wzięłam ale i tak się po niego wrócę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłam makijaż z użyciem tego cienia i frustrujące jest to, że mój aparat traktuje go po prostu jak grafitowy kolor ;<

      Usuń
  5. Bardzo fajne zakupy :) Róż szczególnie przykuł moją uwagę♥

    Chciałabym zaprosić Cię do wzięcia udziału w moim konkursie, będzie mi bardzo miło :) http://velvethair.blogspot.com/2012/02/walentynkowy-konkurs-snow.html

    OdpowiedzUsuń
  6. fajne te cienie w kremie :)
    pozdrawiam i dodaję do ulubionych :)
    i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. haha nie pytaj ja wczoraj w Nauturze polowałam, no i jako gratis też ten cień wzięłam i nawet nożem próbowałam hahaha, a potem mój tata : oo patrz, to się z boku wysuwa. haha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, fajnie, że nie jestem sama :D Prawie sobie paznokcie połamałam, a tu takie banalne otwieranie ;)

      Usuń
  8. Udały Ci się zakupy :) Zaintrygował mnie ten wielokolorowy róż :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę go przetestować na policzku ;)

      Usuń
  9. nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę tego fioletowego eyelinera z Essence, od jakiegoś czasu próbuję go kupić, ale nigdy go nie ma w żadnej z dwóch Natur u mnie w mieście :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, kupiłabym Ci go, ale raczej nie opłaci Ci się wysyłka ;(

      Usuń
  10. haha a ja dzisiaj właśnie robiłam zdjęcia zdobyczy, kupionych właśnie "na pocieszenie i poprawę humoru" - widać mechanizm jest u większości kobiet podobny :D

    zakupy super, ja czekam teraz na essencowe wyprzedaże (podobno wycofywane produkty mają być wyprzedawane za zawrotną cenę 3,99 zł)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noż cholera, czemu nie poczekałam?! Ja to zawsze w gorącej wodzie kąpana :D A zakupy oczywiście, że są dobre na wszystko :D

      Usuń
  11. Zakupy to najlepszy pocieszacz(szkoda,że portfel na tym cierpi,ale co tam xD ) ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też często poprawiam sobie humor zakupami:)
    Bardzo mi się podoba ten róż Essence.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)