Swatche kosmetyków z wygranej na Pomaderia.pl

2/08/2012 Marta Gałuszka 6 Comments

Dzisiejszy post będzie obfitował w dużą ilość tekstu i baaaaaardzo dużo zdjęć, także have fun przy oglądaniu!



Oczywiście swatche tyczą się tych wszystkich śliczności, które otrzymałam w dniu wczorajszym. A już jutro zapowiadana od 2 dni notka o szminkach w soczystych kolorach, bo przecież trzeba jakoś się rozgrzać w te mroźne dni ;)



N.Y.C. New York Color - Perfect & Reflect Palettes - warm and cold


Powiedziałabym, że jest to niejako paleta "wspomagaczy" do naszej cery. W wariancie chłodnym mamy zielony korektor do zatuszowania czerwoności, zwykły korektor w beżowym odcieniu, rozświetlacz do łuku brwiowego i kości policzkowych w perłoworóżowym odcieniu oraz bazę pod cienie w złotawym kolorze. W wariancie ciepłym znajdziemy: korektor pod oczy w żółtawym odcieniu, zwykły korektor w beżowym odcieniu, rozświetlacz do łuku brwiowego i kości policzkowych w odcieniu perłowej bieli oraz bazę pod cienie w kolorze złota. Wszystkie produkty w palecie mają kremową konsystencję. Wyprodukowane są, jak wynika z etykiety, w Chinach. Marka jako tako pochodzi jak sama nazwa wskazuje z Nowego Jorku. Waga bazy: 0,5g, waga rozświetlacza: 0,5g, waga korektorów: po 1g, czyli łącznie mamy 3g produktu. Skład dla zainteresowanych na drugim zdjęciu. Opakowanie takie sobie, zwykły plastik, żaden prestiż. Aplikatory też do wyrzucenia. Ceny takowego zestawu niestety nie znam...

                   
      
                 

Revlon - Multi-Use Palette

Podobnie jak w przypadku palety "korektorów" N.Y.C., tak i tutaj mamy do czynienia z kremową konsystencją produktów. Paleta została stworzona jako uniwersalna, aby móc za jednym zamachem pomalować oczy, usta, policzki, a także rozświetlić skórę. Rozświetlacz jest koloru białego z lekko różowawymi drobinkami (nie są nachalne), róż to przepiękny łososiowo-pomarańczowy kolor, który idealnie rozsmarowuje się na policzkach (absolutnie musiałam go od razu wykorzystać!) i sądzę, że bardzo się polubimy :) Cienie do oczu to brąz z lekkimi, miedzianymi drobinkami oraz szarość, taki grafit w sumie. Pod spodem mamy szminkę, którą można wysunąć za pomocą szufladki z boku,gdzie schowany jest również pędzelek do ust. Szminka w opakowaniu wygląda na czerwoną, a tak naprawdę jest to malina, soczysta malina. Bardzo dobrze napigmentowana, rewelacyjnie wygląda na ustach, wystarczy odrobinę wklepać i mamy soczyste usta. Jest matowa, więc warto użyć bezbarwnego błyszczyka na wierzch, coby nam usta się nie przesuszyły zbytnio. Paleta waży 2,8g i została wyprodukowana w USA. Opakowanie całkiem przyjemne w użyciu, dosyć porządnie wykonane i fajna opcja z szufladką z boku na pędzelek i szminkę. Na opakowaniu jest także zaznaczona uwaga, że róż do policzków nie może być używany na powieki.

                                                      
                    
                                   

Maybelline New York - Expert Wear Eyeshadow Couture Chrome

Paleta 4 cieni, dzięki której można wyczarować smokey eyes w odcieniach ziemi. Podoba mi się w niej to, że na każdym z cieni jest wytłoczone do czego służy. I tak mamy bardzo ciekawy kolor do nałożenia na całą powiekę (Lid) - taka szarość przełamana śliwką, do zaznaczenia załamania (Crease) mamy czerń ze srebrnymi drobinkami (napigmentowanie żadne, czyli nie będziemy używać), do podkreślenia łuku brwiowego (Brow Bone) mamy metaliczne srebro o przyzwoitej pigmentacji, a do zaznaczenia zewnętrznego kącika oka (Outer Corner) matowy, ciemny brąz o świetnej pigmentacji (i sądzę, że częściej będę go używać do kształtowania swoich brwi niż zaznaczania zewnętrznego kącika oka :)). Cienie mają pudrową konsystencję o lekko satynowym wykończeniu, nie powinny się osypywać. W opakowaniu mamy 2 aplikatory, również jak dla mnie zbędne. Opakowanie takie sobie, nie jest to rewelacja jakościowa.  Paleta wyprodukowana w USA. Waga: 4,8g.

          
                        
                    

L'Oreal - Wear Infinite Eyeshadow 202 Tidal Wave

Po pierwsze, po firmie L'Oreal spodziewałabym się czegoś więcej niż tandetnego, plastikowego i BARDZO marnej jakości pudełka. Wygląda żałośnie. Na szczęście w miarę nadrabia zawartością... W środku mamy 2 cienie: jeden to metaliczne srebro, a drugi to grafit. Wytłoczone mają numerki, które wskazują nam jak mamy używać cieni (tiaaaa). Cienie mają pudrową konsystencję o satynowym wykończeniu. Pigmentacja jest całkiem niezła. Kolory też mi odpowiadają, tylko to opakowanie! Wstydź się L'Oreal! Oczywiście pacynka do wyrzucenia :) Z tyłu mamy "instrukcję używania", czyli jak zrobić "fajny" mejkap. Co kto lubi :)
Cienie zostały wyprodukowane w USA, ważą 2.4g.

                    
                    

L'Oreal - Bare Naturale Gentle Mineral Eyeliner (Defining Cocoa 807 i Defining Olive 303)

Eyelinery mineralne firmy L'Oreal, które od dłuższego czasu mnie kusiły (podobnie jak i cienie mineralne) i teraz już w sumie wiem dlaczego. Pigmentacja jest absolutnie genialna :) Kolory, które otrzymałam również. Ale już teraz wiem na pewno, że nie będę stosowała ich zgodnie z ich przeznaczeniem, czyli do robienia kresek. Dlaczego? Po pierwsze - pędzelek (jest mega miękki, co prawda dobrze rysuje się nim kresę, ale... i tu przechodzimy do punktu drugiego), po drugie - OKRUTNIE się osypują. Testowałam dzisiaj odcień Defining Cocoa i cały policzek miałam osypany od cienia... A przecież całkiem nieźle radzę sobie z kosmetykami ;) Spróbuję jeszcze inaczej podejść do tematu, z innym pędzelkiem, na bazie i ewentualnie wykorzystując Duraline. Jak dla mnie to tego pędzelka wcale nie musiałoby być przy produkcie, zyskałybyśmy na miejscu w kosmetyczce/kuferku ;) Każdy eyeliner waży 1,6g i został wyprodukowany w USA. Przyszły do mnie opakowane w folię zabezpieczającą :)

                    
                    
                                 

Maybelline New York - Pure Makeup Foundation (Light 5 & Medium 5)

Kiedyś miałam próbki tego podkładu, ale nie mogę sobie przypomnieć, czy byłam zadowolona, ale chyba nie... Wiem, że ta wodna formuła nie była tym, co mnie satysfakcjonowało do końca. No i kolory, które otrzymałam są zupełnie nie moje, więc podkłady (oba) powędrują do mojej mamy, która ma ciemną karnację. Nie będę się rozwodzić nad tymi produktami. Tubka wydaje się malutka jak na 30ml produktu, ale to raczej tylko złudzenie. Konsystencja wodnista (lepiej wstrząsnąć tubką przed wyciśnięciem produktu) i tłustawa jednocześnie. Wchłania się całkiem ok. Czy zatyka pory i daje "flawless effect" - nie mam bladego pojęcia. Pojemność: 30ml. Wyprodukowano w USA.

                     
                                   

L'Oreal - Volume Perfect Re-Shaping Lipcolour (900 Defining Mica)

Do tego produktu na razie nie mogę się ustosunkować, bo nawet go nie przetestowałam, no prawie... Lubię bazę, bo bardzo fajnie nawilża usta i przygotowuje na przyjęcie pomadki. Sama pomadka ma przyjemny kolor - wrzos zmieszany z brązem (rzeczona mika). Ładnie się błyszczy i ma przyjemny zapach. Przetestujemy i zobaczymy jak się zachowuje na ustach i jak długo się trzyma. Wyprodukowana została w USA. Waga: 1,5g

                 
                     

Revlon - Double Twist Mascara (02 Black Noir)

Przykuła moją największą ciekawość i cóż, wielki zawód od samego początku... Dzisiaj na szybko ją wypróbowałam, odpakowałam z opakowania (przynajmniej wiem, że nieużywana), otwieram, a w środku trochę suchawo... Nie wiem, czy te maskary tak mają, czy tylko moja, ale cóż. Grzebyk taki sobie, da się nim malować, ale oczywiście opaćkałam tuszem całą okolicę rzęs i nie tylko. Przez swoją gęstość średnio radzi sobie z rozczesaniem i wydłużeniem rzęs. Nie zauważyłam też podkręcenia. Ale zdjęcia pokażę wkrótce. Dam jej jeszcze jedną szansę. Co mi się podoba, to jej opakowanie. Lubię czerwony kolor, a tusz dodatkowo ma całkiem poręczne, grube (bez skojarzeń proszę) opakowanie. I ładnie się błyszczy, a ja lubię, jak się błyszczy :) Pojemność tuszu to 11.8ml. Wyprodukowany w USA. Kolor czarny oczywiście.

      
                                   

Lakierów do paznokci, pilnika i gąbeczek nie obfociłam. Recenzje lakierów wkrótce, na pazurkach :)
Podobnież jak i wkrótce pojawią się bardziej szczegółowe recenzje powyższych kosmetyków i makijaże z ich wykorzystaniem. Stay tunned!




6 komentarzy:

  1. Również mam tą pomadkę Loreal, recenzja jest na moim blogu ;d Bardzo ją lubię

    OdpowiedzUsuń
  2. sporo kosmetyków, mnie najbardziej ciekawi mascara :]

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie zaintrygowała owa paletka wspomagaczy dla naszej cery :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze Ci powiem, że się jej boję, ale z ciekawości przetestuję :D Rozświetlacze wyglądają całkiem fajnie :>

      Usuń
  4. Te eyelinery mnie najbardziej ciekawiły, szkoda, że tak się osypują;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osypują jak to cienie mineralne. Jak sobie zaaplikowałam chmurkę sypkiego pudru pod oczami to potem chodziłam jak mumia :D Widocznie trzeba sobie radzić z wykorzystaniem Duraline ;)

      Usuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)