Bitwa maskar part II

2/28/2012 Marta Gałuszka 9 Comments

Hej!

Dzisiaj druga część bitwy maskar. Pierwszą część znajdziecie TUTAJ.
Na tapecie:
Essence Multi Action Mascara
REVLON DoubleTwist Mascara
Rimmel VolumeFlash Scandaleyes Mascara
IsaDora Extra Volume Build-Up Mascara

Co prawda dzisiaj do kolekcji doszedł mi kolejny tusz do rzęs z Catrice, ale doczeka się on już własnej notki ;)



IsaDora Extra Volume Build-Up Mascara

Źródło: www.alejka.pl
Miniaturkę (6ml) tego tuszu otrzymałam wraz z pudełkiem z lutowym KissBox'em. Pomijam aferę, jaka wynikła przy okazji tego produktu (termin ważności chylący się ku końcowi), ale ja już moją miniaturkę "dobiłam". Byłam i jestem absolutnie oczarowana efektami, jakie potrafiłam osiągnąć na swoich rzęsach używając tego tuszu do rzęs. Od samego początku nie musiał leżeć i dogorywać, tylko pięknie podkreślał, podkręcał i wydłużał rzęsy. Oczywiście, delikatnie sklejał, ale szczoteczka skutecznie potrafiła rozczesać niesforne rzęsy. W ogóle, szczoteczka była miłym zaskoczeniem, bo do tej pory potrafiłam malować się i rozczesać rzęsy tylko tymi mięsistymi lub plastikowymi/gumowymi, a ta niepozorna szczoteczka jest mini objawieniem. Co mi się podobało jeszcze to fakt, że w ogóle się nie osypuje i nie kruszy. Mam jakąś manię skubania pomalowanych rzęs krusząc z nich tusz (tak, jestem nienormalna, zdaję sobie z tego sprawę), a w tym tuszu jest to niemożliwe. I w taki sposób oduczyłam się swojego nawyku, bo inaczej pozbyłabym się szybko wszystkich rzęs (a tego bym nie chciała) ;) Podoba mi się także jego opakowanie, małe (bo miniaturka), prosty dizajn i błyszczące litery - dla minimalistek jak znalazł. Ale nie podoba mi się jego demakijaż. Chociażbym nie wiem, jak dokładnie przeprowadziła demakijaż oczu, rano zawsze obudzę się jak "panda"... Zastanawia mnie jeszcze fakt, że ten tusz bardzo szybko zasycha. Od 14 lutego używałam go prawie codziennie i dzisiaj już nie bardzo mogę, bo skleja rzęsy. Nie wiem, czy to kwestia tego produktu, czy tylko mojego egzemplarza, ale nie podoba mi się taki fakt. Zwłaszcza, że byłam chętna do zakupu pełnowymiarowego produktu, ale wstrzymałam się, bo nie wiem, czy warto wydawać pieniądze na coś, co zeschnie się w ciągu 2 tygodni od zakupu... Wy też macie takie doświadczenia z tym tuszem?
Cena: ok. 55zł za pełnowymiarowe opakowanie (12ml).

Ocena: 9/10

                     


                     


Essence Multi Action Mascara

Źródło: www.pinger.pl
Tusz, de facto, kupiła dla siebie moja mama, ale stwierdziłam, że i ja go przetestuję, a przy okazji i zrecenzuję. Wybór tuszów z Essence jest bardzo duży, ale stwierdziłyśmy z mamą, że zaczniemy swoją przygodę od właśnie tego. Duży wpływ na to miało przede wszystkim zdjęcie szczoteczki tuż pod szufladką z tuszami. Według producenta ma pogrubiać, wydłużać i podkręcać rzęsy. W mojej opinii? Nie robi zbyt dużo. Szczoteczka jest standardowej wielkości, nabiera niewiele tuszu, ale ilość jest w sam raz do podkreślenia (delikatnego) naszych rzęs. Nawet przy dwóch warstwach nie ma spektakularnego efektu pogrubienia, wydłużenia i podkręcenia. Maskara czasem skleja rzęsy, więc posiłkuję się szpilką (wiem, niebezpieczne) i je rozdzielam. Opakowanie jest proste i poręczne, bardzo lekkie. Różowe maziaje przypominają, że to produkt stworzony głównie dla nastolatek. Pojemność to 8,5ml, a tusz został wyprodukowany we Włoszech. Koszt to 10,99zł. Stosunek jakości do ceny jest porównywalny. Jestem ciekawa, jak radzą sobie inne tusze z tej serii. Tusz jest ok, dla lekkiego podkreślenia rzęs, ale nie na większe wyjścia. Z demakijażem nie ma problemów i najważniejsze, nie uczula i nie podrażnia wrażliwych oczu!

Ocena: 7/10

                        

                        


Rimmel VolumeFlash Scandaleyes Mascara

Źródło: www.pinger.pl


Tusz ten otrzymałam od firmy Rimmel (nawet 2 sztuki) w ramach konkursu, który już jakiś czas temu organizowali. Myślę sobie - fajne opakowanie - ale do tuszów Rimmel mam uprzedzenia, bo jeszcze żaden nie potrafił mnie zadowolić (bleh, paskudnie to brzmi). Czy i tak było w tym przypadku? Niestety tak... Zacznę może od opakowania, bo ono najbardziej mi się podoba z całego produktu. Uwielbiam takie żywe kolory, a zwłaszcza pomarańcz. Zaglądając do środka widzimy GIGANTYCZNĄ szczoteczkę. Naprawdę, większej do tej pory jeszcze nie widziałam. W sumie, bałam się w ogóle nią malować w obawie, że uszkodzę sobie oko... Nabiera o wiele za dużo tuszu, co wiąże się z upaćkanym wlotem produktu. W dodatku jest rzadki i skleja rzęsy. Notorycznie brudzę sobie nim okolice oczu, chyba ze względu na wielkość szczoteczki i jej niedostosowanie do malowania króciutkich rzęs i w zagłębieniach (jak np. zewnętrzny kącik oka). Nawet leżakowanie nic nie dało, jeszcze bardziej skleja rzęsy. Plusem jest ładna, czysta czerń. Ale lubi się kruszyć i osypywać. Z demakijażem też nie ma problemów. Delikatnie podkreśla rzęsy, ale ciężko nią manewrować aby ich czasem ze sobą nie posklejać. Cena to ok. 28zł za 12ml produktu. Został wyprodukowany w Anglii.

Ocena: 5/10

                          

                          


REVLON DoubleTwist Mascara

Źródło: www.cocolita.pl
Przechodzimy do największego bubla, z którym ostatnio miałam do czynienia. Wiem, że to nie kwestia opakowania, bo tusz dotarł do mnie (wygrana w konkursie na portalu pomaderia.pl) zapakowany w plastikowy kartonik, więc mogłam być pewna, że jest świeży i nowy (wyprodukowany w 2011 roku). Ten tusz chyba po prostu tak ma. A ja byłam taka podekscytowana, że będę mogła go w końcu przetestować. I co? I wielki zawód. Opakowanie jest bardzo miłe dla oka (zwłaszcza dla takiej sroki jak ja), bo czerwone i błyszczące i wygląda jak pomadka do ust. Szczoteczka też ma potencjał, ale bez zaplecza, jakim jest sam "płynny" produkt to nie pociągnie. A moja masakra od samego otwarcia wydawała się jakaś... sucha? Grudy tuszu osadzały się na ściankach szczoteczki w ogromnej ilości i nawet oczyszczanie jej z ich nadmiaru nic nie dawało. Bo chociaż szczoteczką miło się operowało przy malowaniu oka to efektów nie widziałam żadnych. Absolutnie żadnych. Co do samej szczoteczki, jest to połączenie standardowej szczoteczki z gumowymi ząbkami, które mają nam pomóc rozczesać niesforne, posklejane rzęsy. Sam tusz nakłada się tą "normalną" stroną. Gdyby mój nie był tak wyschnięty to może i byłoby coś z tego. Nie robi z rzęsami absolutnie nic, oprócz delikatnego pogrubienia i ewentualnie ich sklejenia ;) A i jeszcze cudownie się kruszy i osypuje. I to by było na tyle o tej pani. Koszt 49zł za 11,5ml. Absolutnie jakość nie idzie w parze z ceną. Odradzam każdemu. A podobno "made in ju es ej" ;)

Ocena: 2/10

                        

                        

9 komentarzy:

  1. Z tych tutaj miałam tylko rimmela i w sumie lubię go, ale mi wszystkie tusze rimmela, które miałam podchodzą ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam/mam tylko Scandaleyes i zgadzam się całkowicie. Jak dla mnie - bublowaty :/
    Co do reszty - wezmę sobie do serca opinie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. niecierpie Scandaleyesa i sie zgadzam! to bubel!

    OdpowiedzUsuń
  4. tusz isa dory lubie , ale latwo sie rozmazuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na moich rzęsach trwa idealnie, zero rozmazywania!

      Usuń
  5. Ta maskara z Revlon to jakaś porażka. miałam ją i nie dało sie z nią zrobic nic.

    so-smooth-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. to skubanie rzęs to też mam, więc obie jesteśmy nienormalne :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)