BeYu Heartbreaker Lip Gloss i mini zapowiedź

2/16/2012 Marta Gałuszka 4 Comments

Cześć!

Czy u Was też jest TYLE śniegu? U mnie jest po kolana, a nie mieszkam stricte w górach. Tak szczerze? Śnieg  jest fajny, ale na chwilę, nie pogardziłabym słońcem i w końcu dodatnią temperaturą.

No i przyznajcie się, ile już pączków wszamałyście? Ja tylko jednego, bo jakoś mi dzisiaj wcale nie smakują ;(

Do rzeczy, przed Wami recenzja błyszczyku BeYu, który otrzymałam w Beauty Box'ie od Douglasa.


BeYu Heartbreaker Lip Gloss (w niewiadomym odcieniu, bo nie mogę znaleźć na opakowaniu żadnego kodu?)

Jeszcze przed otrzymaniem pudełka wiedziałam o 2 rzeczach, które na pewno się w nim znajdą. Między innymi o tym błyszczyku. Nie wiedziałam tylko, jaki jego kolor otrzymam. I otrzymałam taki, jak chciałam. Róż z domieszką delikatnego wrzosu. Inne blogerki przestrzegały mnie, że błyszczyki tej firmy mają multum drobinek, które sprawią, że moje usta będą świecić się jak choinka i... Ja nic takiego tutaj nie widzę. Tak, błyszczyk ma mnóstwo drobinek, ale nie kują one swoim blaskiem w oczy. Błyszczyk daje piękną, chłodną taflę na ustach, która delikatnie migocze w świetle (drobinki są srebrne i niebieskawe). Absolutnie nie jest klejuchem i wręcz otula usta przyjemną kołderką nawilżenia. Moje usta bardzo go polubiły. Aplikator nabiera mało kosmetyku, ale przynajmniej nie przesadzimy. Całkiem łatwo jest nim operować, bo nie ma dużych rozmiarów. Jedyne, co mi przeszkadza w tym błyszczyku to jego zapach. Mój błyszczyk po prostu śmierdzi (może dla innych pachnie, ja mam po prostu taki nos). Nie zraża mnie to jednak przed jego używaniem. Opakowanie jest nieco tandetne jak na tę cenę, ale wiszące serduszko jest całkiem słodkie :) Błyszczyk kosztuje 49,00zł (5ml). Czy zapłaciłabym tyle za niego w drogerii? Absolutnie nie. Ale skoro już go mam, to nie będę narzekać :)

                         
                                                     

A tutaj mini zapowiedź kolejnych recenzji. Wczoraj byłam na zakupach. Co prawda, szukałam kosmetyków MIYO, których niestety nie było, ale za to kupiłam 2 lakiery z Colour Alike (jeden to mięta, a drugi to absolutnie przepiękny holograf <3) oraz olejek z granatem i awokado z Alterry. Bo jeden olej do włosów to przecież za mało, prawda? ;) A testy planuję zacząć dzisiaj! I czy tylko mnie się wydaje, że ten olejek śmierdzi? A może ja po prostu mam coś z nosem?


4 komentarze:

  1. ładny kolorek ;) Ja pączków dziś nie jem, dieta ;o

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie też tyyyyle śniegu ;D i mieszkam na Pomorzu ;) jeszcze nie jadłam pączusiów, ale skuszę się na jednego pewnie :) błyszczyk ładnie połuskuje i fakt nie widać drobin ;) sliczne lakiery wybrałaś! olejek ciekawy.. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten holograf jest absolutnie genialny, muszę kupić jeszcze jeden, jaśniejszy :) Właśnie pomalowałam nim paznokcie, więc jutro, jak światło będzie ok to wrzucę jego swatch i recenzję :)))

      Usuń
  3. Ja wszamałam 8 :D Kolor błyszczyka jest cudowny, w moim typie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)