Essence Crystalliced - part two: highlighter & liquid eyeshadow

1/03/2012 Marta Gałuszka 6 Comments

Hej!

Dzisiaj druga część posta o limitce Essence Crystalliced. Na tapecie kosmetyki rozświetlające, czyli osławiony już (zresztą bardzo słusznie) rozświetlacz w kremie Essence Crystalliced Liquid Highlighter oraz cień w kremie Essence Crystalliced Liquid Eyeshadow w odcieniu 03 Ice Crystal On My Window.





Szczerze powiedziawszy w rozświetlaczu jestem zakochana. Efekt, jaki tworzy na skórę nie jest tandetny, a delikatny i bardzo naturalny. Jeśli przypatrzymy mu się z bliska widzimy delikatne drobinki, ale ogółem jest to tafla, która świetnie odbija światło i podkreśla nasze atuty (kości policzkowe, łuk brwiowy, etc.). Poniekąd można go używać zamiennie z cieniem w kremie w podobnym odcieniu, czyli numer 3. Również mocno rozświetla, chociaż jest to bardziej intensywny błysk, co kto lubi. Tym, którym nie udało się zakupić rozświetlacza polecam cień w kremie :)



Rozświetlacz kosztował mnie 8,69zł, a za tę cenę mamy 15ml pojemności, co jest naprawdę sporą ilością, zwłaszcza, że wystarczy go naprawdę odrobina, żeby podkreślić kości policzkowe. Za pierwszym razem wycisnęłam całą pompkę i mogłam wysmarować wierzch obu dłoni tą ilością. Opakowanie jest bardzo podobne do opakowania różu z limitki Essence Vampire's Love, ale jak dla mnie nieco lepsze. Rozświetlacz nie pachnie.



Rozświetlacz jest perłowo-biały i taki pozostaje roztarty na skórze. Nadaje się do wszystkich typów karnacji (ja mam ciepłą i bardzo dobrze sobie z nią radzi). Rozświetla delikatnie, acz w widoczny sposób. Ożywia naszą buzię.


Jak dla mnie to na ten moment najlepszy produkt, jaki kiedykolwiek zaoferowała firma Essence i w dodatku za tak śmieszne pieniądze. Tylko tak dalej Essence!

Ocena: 10/10


Cienia w kremie nie miałam jeszcze okazji użyć, więc wkleję tylko jego swatche. Kosztował bodaj coś koło 8,00zł (nie mogę w tym momencie znaleźć paragonu), a za tę cenę mamy 4ml pojemności. Na pewno jest wydajny, również odrobina wystarczyła mi do wysmarowania całej dłoni. Wpada lekko w pastelowo-różowy odcień, roztarty opalizuje właśnie na taki kolor. Jest bardziej intensywny od rozświetlacza i mniej podatny na ścieranie. Nie pachnie.






Jutro recenzja pozostałych produktów z tej limitki, czyli brokatu do ciała ;)

6 komentarzy:

  1. jejkuu ja chce ten rozswietlacz!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. jutro wybieram się na shopping, chociaż mam nikłe nadzieje, że jeszcze gdzies ten rozświetlacz dorwę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozświetlacz super, chyba musze wypróbować.
    Póki co używam prasowanych INGLOT-a i jestem zadowolona. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę tego rozświetlacza!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)