Skin79 All-Day Sun Powder SPF30 PA++

10/24/2011 Marta Gałuszka 3 Comments

Cześć!

Wow, notka po notce, sama sobie się dziwię. Ale jakoś ostatnio mam więcej czasu, chęci, dużo zdjęć mam już zrobionych, pozostaje je tylko obrobić i stworzyć jakiś tekst, nie ma tak źle.

Dzisiaj o moim już nienajnowszym nabytku, ale za to jakże interesującym. Sądzę, że raczej niewiele z Was miało z nim do czynienia, pewnie też ze względu na jego cenę i dostępność (jak wszystkie azjatyckie kosmetyki żeby nie przepłacać -> kierunek eBay). Ja kupiłam go na próbę, z duszą na ramieniu, bo przecież 51zł za 13g produktu to sporo pieniędzy.

O czym mowa? O pudrze Skin79 All-Day Sun Powder SPF30 PA++



Zapakowany w urocze, różowe, kwadratowe pudełko, całkiem luksusowo wyglądające przez przetłoczenie go folią przy napisie "DIAMOND". W środku różowe cacko z odkręcaną górą, która przypomina nieco różowy diament. Opakowanie zabezpieczone jest folią, która mówi nam, że przed nami nikt wcześniej do niego nie zaglądał - świetna sprawa, mam pewność, że kosmetyk jest świeży.

Po odkręceniu górnego wieczka naszym oczom ukazuje się taki o to widok:
Dziurki są starannie zaklejone naklejką, co zapobiega dostawaniu się ewentualnego powietrza do środka kosmetyku. Dodatkowo w wieczku "zamontowany" jest puszek. Jest całkiem miękki i szczerze, używam właśnie jego do nakładania tego pudru na twarz.

Dziurki są całkiem sporych rozmiarów i czasami można wysypać za dużo produktu, ale nie jest tak źle. Ścianki są dosyć wysokie, więc raczej bez obaw, że coś nam wyleci poza wieczko.
W środku znajduje się taka oto miła zawartość:




Puder jest w nieco brzoskwiniowym kolorze, bardzo drobno zmielony, coś a'la mąka. Jeśli wziąć odrobinę na palec jest miałki i nałożony w sporej ilości może bielić.

Tyle o wyglądzie zewnętrzno-wewnętrznym tego produktu.

Co pisze o nim producent?
Słoneczny puder z wbudowanym puszkiem łatwo i stanowczo blokuje promienie UVA i UVB gdziekolwiek i kiedykolwiek, sprawiając, że skóra jest promienna, koloryt wyrównany. Puder naturalnie otula skórę oraz kryje niedoskonałości poprzez delikatne odbijanie światła.
Pył diamentowy i Blooming Jewel Complex (nie mam bladego pojęcia jak to przetłumaczyć) zawiera w sobie 5 szlachetnych kamieni: ametyst i rubin rozpromieniają cerę, sprawiają, że błyszczy jak biżuteria (milion dolarów ;)), ekstrakt z kwiatów pomaga skórze odzyskać witalność i naturalny błysk sprawiając, że jest odporna na szkodliwe warunki zewnętrzne.

W składzie widzę więcej jak "5 diamentów": Diamond Powder, Ruby Powder, Pearl Powder, Nephrite Powder, Coral Powder, (nawet ekstrakt z kawioru), Amethyst Powder, Amber Powder - nie tak wcale blisko początku składu. Brzmi luksusowo, prawda? Wiadomo, nie jest to ekologiczny do bólu produkt, zawiera jakieś parabeny w sobie (na samym końcu składu), ale mało co teraz ich nie zawiera...

Czy obietnice producenta pokrywają się z rzeczywistością?
Producent zapomniał wspomnieć o cudownym zapachu tego pudru. Uwielbiam go, jest intensywny, a jednocześnie delikatny, absolutnie niedrażniący. Znajome, które malowałam z użyciem tego pudru były nim zachwycone. Uwielbiam moment aplikacji na twarz, to otulenie chmurką zapachu, idealny odstresowywacz na rano. Początkowo nakładałam go od razu na twarz, skóra była cudnie ożywiona, rozświetlona (puder posiada w sobie drobinki odbijające światło), taka zdrowa i młoda. Absolutnie nie matowi, dlatego odradzam fankom totalnego matu. Niestety, nałożony od razu na puder szybko zaczyna sprawiać, że twarz się świeci (już nie tym samym pięknym błyskiem). Dlatego teraz stosuję go tylko na przymatowioną już twarz, aby ją nieco ożywić i nadać jej trójwymiarowości. Nie potrafię ustosunkować się do elementu z filtrami UVA i UVB, jakoś średnio chce mi się w to wierzyć (wkleję jutro fotkę składu, ja się na tym niestety nie znam). Opakowaniem jestem oczarowana i nie mogę zaprzeczyć, że poniekąd bardzo chciałam mieć taką pierdółkę w swoim kuferku. Bądź, co bądź - nie zawiodłam się, puder mnie oczarował, bo pozwala mi błyszczeć naturalnym blaskiem, bez efektu maski i bez brokatu. Mam jasną karnację, więc mnie nie bieli, ale nakładam go w rozsądnych ilościach (za pomocą puszka, który przyciskam w różne miejsca twarzy nakładając w ten sposób puder - w taki sposób minimalizuję straty produktu, potem rozcieram tylko zwykłym pędzlem do pudru po całej twarzy).

Jest dosyć drogi, ale wydajny. Używam go już pewnie z 1,5 miesiąca, a nawet 2, a ubytek jest praktycznie niezauważalny. Nie stosuję go też na co dzień z różnych powodów. Nie, nie zapycha, przynajmniej nic takiego nie zauważyłam u siebie. Pielęgnować też raczej nie pielęgnuje, on po prostu rozświetla :)

Ja polecam :)

A tutaj efekt, jaki daje na skórze (zastosowałam naprawdę spore przybliżenie i to w świetle słonecznym):



Cena: około 51,00zł
Ocena: 9/10

3 komentarze:

  1. Mnie tam bielenie nie przeraża, wręcz jest pożądane, bo mam bardzo jasną karnację. Opakowanie bajeczne. Też lubię wdychać ładne zapachy pudrów;)
    I te rubiny zachęcają, bardzo interesujący skład.
    Przez chwilę można poczuć się luksusowo, za sprawą niecodziennego składu i magicznego opakowania.

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze rozumiem, że wieczko jest zakręcane? czy bardzo mocno? zastanawiam się nad tym pudrem, ale muszę mieć pewność, że nie otworzy się w podróży :)
    (nie ma jak komentarz 2 lata po notce, nie? :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest zakręcane. Wielokrotnie brałam je ze sobą w podróż i nic się z nim nie stalo ;)

      Usuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)