Sleek Original & Bad Girl

4/10/2011 Marta Gałuszka 3 Comments

Wkrótce chyba będę musiała pisać również po angielsku, bo zauważyłam wzrost zainteresowania moim blogiem poza granicami RP, co jest bardzo miłe i mnie to cieszy ;) A i angielski podszlifuję.

Do rzeczy, recenzje paletek Sleek Original i Bad Girl. Paletki zamówiłam w prezencie dla mojej mamy, która uwielbia takie kolory, a ja przy okazji korzystam ;) Zakupy zrobiłam znowu w sklepie paatal.pl - ale miałam pewne problemy, nie mogli odnotować mojej wpłaty (płaciłam przez DotPay, wysłałam potwierdzenie mailem... 3x, aż w końcu zadzwoniłam i tego samego dnia wysłali), ale skończyło się dobrze :) Przy zakupie 2 różnych palet Sleek w prezencie otrzymywało się rozświetlacz Sleek (recenzja wkrótce).

Ostatnim razem obie palety przyszły w pudełku i w kopercie bąbelkowej, tym razem w kopercie bąbelkowej bez żadnego dodatkowego zabezpieczenia i oczywiście Bad Girl ma uszkodzenia - cały biały, perłowy cień w rozsypce (muszę go utwardzić alkoholem - nowy temat na notkę!!!) i rozświetlacz też delikatnie naruszony. Ważne jednak, że w ogóle dotarły.

Sleek MakeUp Original Palette





Z miejsca pokochałam wszystkie kolory, miłość od pierwszego wejrzenia rzekłabym :) Świetnie skomponowana kolorystyka, pasująca do większości typów karnacji i opraw oczu. Każda kobieta znajdzie tu kolor dla siebie. Ja absolutnie wpadłam w zachwyt przez biszkoptowy kolor (3 od lewej w drugim rzędzie) oraz pudrowy róż opalizujący na złoto (2 od lewej w drugim rzędzie) - oba to moje ulubione kolory, ale lubię je wszystkie, bez wyjątku. W tej palecie czarny okazał się smoliście czarny (w poprzednich paletach Acid i Storm miałam lekki problem z czernią, chociaż w Bad Girl ta czerń jest jeszcze lepsza), fiolet to cudna lawenda, jest też mocny grafit opalizujący na niebieski - normalnie mogłabym peany pisać na cześć tej paletki! Zgniłe zielenie i zielenie w ogóle mi nawet odpowiadają (nie przepadam za zielenią na powiekach, ale już parę razy się skusiłam). Jak zawsze - super pigmentacja, cudny błysk (absolutnie zero tandety!) i świetne do blendowania! Muszę tylko zakupić sobie bazę, bo na Duraline już nie chce mi się bawić. O opakowaniu pisałam w poście dotyczącym poprzednio zakupionych paletek, więc tutaj pominę.

Każdej kobiecie polecam, z czystym sercem :) A, mają malutki minusik - osypują się, ale można im to wybaczyć :))))

Sleek MakeUp Bad Girl Palette





Hm, co tu dużo pisać - paleta bardzo ciemnych, zgranych ze sobą kolorów, do różnych wariantów makijażu. Można wyczarować tyle różnych wariacji kolorystycznych, że nic tylko malować :)
Jak widać, biały, perłowy cień jest w totalnej rozsypce, ale dam radę sobie z nim poradzić. Naprawdę świetnie służy jako rozświetlacz do wewnętrznych kącików i pod łuk brwiowy. Co mi się jeszcze podoba, to to, że w opakowaniu na folijce zabezpieczającej cienie są nadrukowane nazwy cieni i tak od lewej lecąc 1 rząd mamy: Innocence, Gullible (również miły rozświetlacz), Blade (srebrzysto-grafitowy, fajny będzie do smokey eyes), Gun Metal (ciemniejsza wersja grafitu), Underground (lekko matowy grafit, ciemny, topornie się go nakłada), Noir (czarny, smoliście czarny!); od lewej 2 rząd: Intoxicated (intensywna ciemna zieleń), Envy (czarno-zielony, trudno mi go zidentyfikować), Obnoxious (w palecie wygląda na głęboki fiolet, a tak naprawdę jest głębokim granatem migoczącym na fioletowo), Abyss (granat migoczący delikatnie na błękit), Twilight (czarny, opalizujący na fiolet - bardzo lubię!), Rebel (o, to mój ulubiony, ciężko mi go opisać, ale to taki przydymiony fiolet). Również fajna pigmentacja wszystkich cieni. Także polecam, do nieco cięższych, wieczorowych makijaży.

Cena: 28,50zł/szt.
Ocena: 9/10

3 komentarze:

  1. Ja original puściłam w świat, bad girl mi się spodobała, ale szybko mi przeszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie Original bardzo pasuje, takie moje kolory :) Bad Girl też jest fajna, ale tę paletkę kupiłam głównie ze względu na moją mamę, która kocha niebieskości i zielenie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo Ci dziękuję za tą notkę :) Poluję na Original i wciąż nie mogę się zdecydować czy brać czy nie :D ma dość mocne kolory :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)