Fiolet przełamany błękitem, oranżem i czernią

1/16/2011 Marta Gałuszka 4 Comments

Dziś zaprezentuję makijaż, który miałam przyjemność "nosić" wczoraj. Okazja była ku temu niezła, bo akurat bawiłam się w hostessę na wieczorze austriackim, gdzie rozlewałam i sprzedawałam austriackie (a jakże) wino.

Postanowiłam nieco zaszaleć i odejść od klasyki (czarna kreska eyelinerem, mocno wytuszowane rzęsy, podkreślone policzki i usta), efektem jest poniższy makijaż.

Użyłam do niego cieni, a raczej pigmentów kupionych via allegro (nie sądzę, aby były to pigmenty MAC'a, bo muszę je za każdym razem nakładać na Duraline Inglotu aby trzymały się na oku). Czarny cień to Rimmel (pojedynczy cień), ale słabiutko napigmentowany, nie polecam (do tej pory moim faworytem jest czarny, smolisty cień z Manhattanu). Rzęsy wytuszowałam maskarą The Falsies by Maybelline. Poliki muśnięte różem do policzków Rimmel, na ustach również błyszczyk Rimmel w kolorze soczystej truskawki.

Stepik nie będzie konkretny, bo przy tak słabym świetle ciężko uchwycić idealnie każdy kolor, a jeszcze mój aparat odmawiał posłuszeństwa i nie chciał ostrzyć zdjęć...

Ok, dość wstępu, przechodzimy do konkretów:

1. W wewnętrznym kąciku do mniej więcej połowy rozcieramy fioletowy cień (mój akurat opalizuje na delikatny  szafirowy kolor) zmieszany z płynem Duraline Inglot, aby wydobyć jego głębię . Nie musimy się póki co martwić o ostre krawędzie, później wszystko rozetrzemy w gładkie przejścia tonalne.



2. Tutaj akurat dodałam złotego brokatu w pyłku, który jednak potem, jak mi się koncepcja zmieniła, zamieniłam na różowy pomarańcz. Złoty kolor zajmuje około 1/3 szerokości ruchomej powieki.

3. Tutaj jak widać zamieniłam złoty pyłek na różowy pomarańcz. Oba kolory ze sobą roztarłam, aby nie było widać granic pomiędzy nimi. Dla spostrzegawczych, dolną powiekę zaznaczyłam jasnym, wręcz turkusowym cieniem (więcej o tym potem).


4. Na początku w zewnętrznym kąciku nałożyłam czarny cień i go roztarłam (wyszedł taki szarawy), potem stwierdziłam, że w załamaniu dodam nieco niebieskiego, aby ożywić odcień i wpasować się w konwencję całego makijażu. Pomarańcz delikatnie połączyłam z ciemniejszym kolorem.


5. Dolną powiekę, jak już wcześniej nadmieniłam zaznaczyłam od wewnętrznego kącika do mniej więcej połowy jasnym turkusowo-niebieskim cieniem, następnie mniej więcej pośrodku różowawym pomarańczem i zaraz przy kąciku fioletem (tym samym, który jest w wewnętrznym kąciku ruchomej powieki oka). Kolorki również ze sobą roztarłam.


6. Na sam koniec dokładnie wytuszowałam rzęsy oraz podkreśliłam brwi cieniami z paletki do brwi Oriflame (seria limitowana, już niestety niedostępna). Et voila! Lekko imprezowy, możliwe, że i codzienny makijaż gotowy! :)





Może będzie więcej zdjęć, bo wczoraj po "imprezie" załapałam się na "sesję zdjęciową" u znajomego "fotografa" ;))))

Enjoy!

4 komentarze:

  1. Przepiękny makijaż, piękne nasycone kolory, bardzo odważny, pasuje Ci :) piękny
    zapraszam do mnie :)
    http://recenzjekosmetykowpolskich.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. A jaki podkład i błyszczyk?

    Masz śliczną cerę!

    OdpowiedzUsuń
  3. @Mysia, @Fairy, dziękuję! :)

    Podkład to zmieszana odrobina Dermacolu (nr 211) z Lasting Finish Rimmel (103 True Ivory) i większą ilością Urban Shield Oriflame (Porcelain).

    Na ustach błysczyk Vinyl Gloss Rimmel w odcieniu 610 Be Dazzled.

    OdpowiedzUsuń
  4. masz swietne oczy do malowania;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś przeczytać powyższą notkę i wypowiedzieć się na jej temat. Mój blog to nie miejsce na reklamę, proszę pamiętaj o tym :)